Chat with us, powered by LiveChat
×Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies.

Inwestowanie w czasie wysokiej inflacji. Co radzą czołowi analitycy? [WallStreet 26]

Inflacja była jednym z najczęściej pojawiających się pojęć na konferencji WallStreet 26. Inwestorzy nie załamywali jednak rąk, tylko zastanawiali się, jak zarobić w trudnych czasach. Radą służyli im czołowi analitycy, którzy pojawili się w Zakopanem.

 

„Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? Ocena sytuacji rynkowej i potencjału koniunktury giełdowej w perspektywie kolejnych 12 miesięcy” – to tytuł panelu dyskusyjnego, który 28 maja odbył się na konferencji Wall Street 26. Udział w nim wzięli: Sobiesław Kozłowski (Noble Securities), dr Przemysław Kwiecień (XTB) i Konrad Ryczko (DM BOŚ). Dyskusję prowadził Adrian Mackiewicz ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

 

Poniżej prezentujemy fragment panelu dyskusyjnego dotyczący wysokiej inflacji oraz inwestowania w tych warunkach.

 

🟢 Jak dobrze znów spotkać się osobiście. Zobacz relację z konferencji WallStreet 26

 

Adrian Mackiewicz, SII: Inflacja i stopy procentowe. Jakie macie oczekiwania ich względem jeśli chodzi o Polskę?

 

Sobiesław Kozłowski, Noble Securities: Widzę, że jedna ręka zabiera, druga ręka wydaje. Rada Polityki Pieniężnej dynamicznie podwyższa stopy procentowe, raty kredytów czy rachunki mocno rosną i będzie to miało bardzo istotny wpływ na budżety gospodarstw domowych. Widzę dużą niespójność tych dwóch polityk. Z drugiej strony, cykl wyborczy ma swoje prawa. Obietnice polityków często są kosztowne, co powoduje, że w najbliższym czasie polityka fiskalna będzie luźna. To może spowodować, że stopy procentowe będą wyższe niż zakładamy.

 

Niepokoją mnie rentowności polskich obligacji. Z 1,2% na początku stycznia 2021 r. do 1,7% w czerwcu i lipcu 2021 r., a aktualnie 6,6% z ryzykiem podejścia pod szczyt 7,8%. To jest dramat. Inwestorzy potracili siedmio-, ośmio- czy dziewięcioletnie stopy zwrotu z obligacji, tzw. „zysku bez ryzyka”. Ubolewam nad tym, że relatywnie mały odsetek społeczeństwa interesuje się ekonomią i wywiera presję na polityków. Widzę na ten moment ryzyko, że stopy będą na wyższym poziomie, a wyższe stopy procentowe i rentowności obligacji jako stopa wolna od ryzyka wywiera presję na rynek akcyjny.

 

dr Przemysław Kwiecień, XTB: W Polsce oczekuję szczytu inflacji w czerwcu lub lipcu, w okolicach 15%. Gdyby nie to dosypywanie pieniędzy przez politykę fiskalną, to już pewien obraz gospodarki zacząłby się nam układać. Nawet ostatnie dane o produkcji przemysłowej czy budowlano-montażowej pokazały, że czynnik stóp procentowych zaczyna być problemem dla gospodarki. Ten hamulec jest zaciągany. Z drugiej strony, ponieważ pieniądze są rozdawane i płyną do konsumentów, to nie widać spowolnienia konsumpcji. To sytuacja niebezpieczna, która może spowodować, że inflacja na poziomie dwucyfrowym utrwali się dłużej niż byśmy chcieli, a to może wymagać wyższych stóp procentowych.

 

Obecnie oczekuję, że stopy procentowe wzrosną do ok. 7,5%. Szczerze powiedziawszy, nawet takie stopy będą dla naszej gospodarki może nie zabójstwem, ale będą bardzo odczuwalne. Nie ma na co czekać, jesteśmy w sytuacji w której podwyżki stóp i tak były spóźnione. RPP stara się dość szybko gonić, ale ponieważ to o czym mówimy nie ułatwia zadania, to trzeba szybko reagować. Jeśli za rok gospodarka będzie na upadkach, to nie będzie czas na podnoszenie stóp procentowych.

 

🟢 Zobacz też: Inflacja w Polsce to już prawie 14%. RPP musi podnosić stopy procentowe

 

Adrian Mackiewicz, SII: Czy za chwile nie przejdziemy do ratowania gospodarki i obniżania stóp procentowych?

 

dr Przemysław Kwiecień, XTB: Z jednej strony stopy cały czas są za niskie, żeby tak ograniczyć popyt, aby inflacja zaczęła zmierzać do celu inflacyjnego. Z drugiej strony, stopy są cały czas o wiele za wysokie dla tych, którzy planują inwestycje. To jest problem, który dzisiaj mamy. Nie mamy wpływu na bieżącą globalną sytuację po stronie podażowej. Mamy oczywiście wpływ na stronę podażową polskiej gospodarki, ale niestety to jest nieprzyjemny temat dla polityków, bo działanie podejmowane po stronie podażowej przynoszą owoce po kilku latach i one są takie mało widoczne. To sukces rodzący się w bólu, nie jest to politycznie seksowne. W tym obszarze nic nie jest robione,  raczej podejmowane są działania destabilizujące stronę podażową.       

 

Rząd wychodzi i mówi „my chcemy pomóc”, a NBP mówi „cały czas jesteśmy tak daleko od celu, że musimy podnosić stopy”. Nawet stopy na poziomie 7,5% to nadal za mało, żeby sprowadzić popyt do poziomów, który mógłby sprawić, że wszyscy zaczniemy znacząco mniej wydawać. To jest po to robione, to nie magiczna różdżka sprawi, że inflacja zacznie spadać. Nas musi to zaboleć w jakimś stopniu. Ewentualnie, osoby posiadające duży kapitał, przy wysokiej stopie procentowej podejmą decyzję, aby coraz więcej oszczędzać, a nie wydawać. Ten proces musi zaistnieć, aby inflacja zaczęła zmierzać do celu.

 

Z drugiej strony, za rok możemy być w sytuacji, gdzie niekoniecznie będziemy obniżać stopy procentowe, bo popyt może nie spadnie tak mocno. Z kolei strona podażowa będzie radzić sobie bardzo źle. Dla osób, które przez lata były przyzwyczajone, że mają 1,5%, a później nawet 0,1%, zawsze było tak, że można wziąć kredyt, zlewarować działalność i wszystko się spinało, a teraz przestaje się spinać. Dla wielu biznesów 7,5% to dramat, a gdyby stopy miały wzrosnąć do okolic 10%, to będzie to katastrofa po stronie podażowej.

 

Konrad Ryczko, DM BOŚ: Niestety, muszę przyłączyć się do „grillowania” tzw. policy mix czyli połączenia polityki monetarnej i fiskalnej. Jeżeli mamy inflację w punkcie zero i podwyższamy stopy procentowe, aby obniżyć inflację, to ciężko jest argumentować, dlaczego polityka fiskalna ma całkowicie przeciwstawne działanie. Celem jest to, żeby dochód rozporządzalny gospodarstw domowych był niższy. Skoro rata jest wyższa, to celem jest, aby gospodarstwo miało mniej pieniędzy do wydania na usługi czy towary. Jeżeli rząd stara się przygotować pakiety wsparcia dla kredytobiorców, to niweluje te podwyżki.

 

Nie znam ekonomisty, który uznałby, że polityka prowadzona od czasu podwyżek stóp procentowych przez NBP ma sens. Wszyscy wiedzą, że policy mix jest prowadzony pod politykę i pod sondaże. Mówi się w tym kontekście o przyspieszonych: wyborach na jesień – nie chcę w to wchodzić. Była argumentacja o tym, że NBP dba o inflację, a rząd polityką fiskalną chce dbać o wzrost gospodarczy. Tak to niestety nie działa. Uważam, że ta polityka jest błędna. Wydaje mi się, że jest światełko w tunelu – z tego, co się orientuję, w ostatnim tygodniu zostało podwyższone oprocentowanie obligacji detalicznych dla inwestorów indywidualnych. Jest jakiś ruch ze strony Ministerstwa Finansów, żeby ściągnąć płynność z rynku. Być może wtedy udałoby się wpłynąć na stronę konsumpcyjną.

 

🟢 Zobacz też: Oszczędności a inflacja. Jak chronić oszczędności?

 

Adrian Mackiewicz, SII: A w co w takich realiach inwestować i jak budować portfel?

 

Konrad Ryczko, DM BOŚ: Na moim wykładzie wskazywałem, że niektórzy inwestorzy zakładają, że papiery skarbowe notowane na Catalyst na poziomie 7-8% YTM to dobry deal. To papiery skarbowe na 8%, minus podatek Belki – to oczywiście nie rekomendacja, ale to po prostu całkiem sensowne poziomy. Na poziomie spółek alokacja jest w sektory defensywne, aczkolwiek trzeba szczerze powiedzieć, że nasz rynek nie jest rozwinięty i budowanie portfeli defensywnych opartych na ochronie zdrowia czy telekomunikacji daje nikłe szanse, żeby obronić się, jeśli rynek miałby być niżej.

 

Wydaje mi się, że posiadanie większej ilości w gotówce, nawet pomimo szalejącej inflacji, długoterminowo będzie bardziej atrakcyjne, może wsparte portfelem obligacyjnym, niż uważanie, że to ten moment, aby walczyć z inflacją że rynek kapitałowy w środowisku inflacyjnym będzie radził sobie zdecydowanie lepiej.

 

Sobiesław Kozłowski, Noble Securities: Patrząc na cykl rotacji aktywów, szczyt PKB już był, a moment na akcje minął. Trwa hossa na surowcach, która przez wojnę w Ukrainie została wydłużona poprzez wzrost notowań surowców rolnych, presja na wzrost cen ropy i gazu. Wojna ta będzie wyniszczająca, będzie trwała dużo dłużej, chyba, że Rosja zaatakuje ponownie i przegra szybko, to wówczas będzie poprawa sentymentu do obligacji poprzez spadek inflacji.

Co do portfela: gotówka i to na czym się kto zna lub jest przekonany. Niektóre obligacje owszem, niektóre akcje owszem, ale raczej „przyczajony tygrys, ukryty smok” i płynność. Niech się wyjaśni, co wojny w Ukrainie, co do inflacji, to wtedy można wejść all-in i budowa stopy zwrotu na emeryturę.

 

dr Przemysław Kwiecień, XTB: Nie gotówka w formie czystej gotówki, bo strasznie nam ją zjada inflacja. Przy rosnących stopach procentowych mamy możliwość, żeby gotówka gdzieś siedziała i trochę pracowała. Uważam, że budowa portfela czy strategii zależy od naszych celów. To zależy czy dopiero zaczynamy, czy mamy już pewną wiedzę; czy mamy horyzont krótkoterminowy czy 20 lat. Może mówię błahostki, ale one są bardzo istotne, aby nie nadziać się na wyniki pochopnych decyzji, które zrażą nas do inwestycji. Pewnie nie trzeba o tym mówić doświadczonym inwestorom.

Uważam, że dołek na długu jest za nami. Oczekiwałem, że 7% to może być punkt zwrotny na obligacjach 10-letnich. Mamy taki ciekawy papier na Catalyst, niestety jest mało płynny, ale nazywa się  WS0447, który ma 25 lat do wykupu i w pewnym momencie oddawał ponad 6%.

 

Wychodzę też z założenia, że warto w portfelu mieć część, która inwestuje regularnie. Im dłużej jestem na rynku, tym bardziej wychodzę z założenia, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć precyzyjnie dołka, górki, a czasem nawet kierunku w najbliższych miesiącach. Rynki potrafią zaskakiwać i dzieją się rzeczy, których sobie nie założyliśmy. Przyjmuję podejście bardziej alokacyjne i wybierać ciekawe spółki. Zaprezentowałem dziś podejście algorytmiczne, bo wierzę w ten kierunek, ale każdy może mieć swoją strategię na dobór ciekawy spółek. Szczególnie teraz, gdy mamy czasy turbulentne, bo ta strategia była trudna rok temu, gdy wszystko było kompletnym balonem. Dziś papiery nadal są drogie, ale nie są tak kosmicznie drogie. Dobieranie do portfela dobrych spółek nie jest złym elementem. Natomiast spekulacyjnie czy market-timingowo to uważam, że to rajd rynku niedźwiedzia i warto polować na momenty skrajnej paniki, wyprzedania i rezygnacji rynku.

 

Historycznie pojawiały się dwa symptomy alokacji w akcje – to, że S&P500 spadł o 40%, czego nie było na Covidzie; albo gdy jest powszechna rezygnacja, czego dziś nie mamy. Rynek gra w to, że wyjdzie Fed i rzuci koło ratunkowe. Nie ma dziś rezygnacji. Inwestorzy z Reddita czy Robinhooda musieliby zostać rozjechani, żeby ta rezygnacja się pojawiła. Czy tak będzie? Nie wiemy, takie momenty nie zdarzają się co roku. W związku z tym uważam, że nie warto na nie czekać przez kolejnych 10 lat, bo może nie nastąpią. Warto sobie to jakoś sensownie podzielić.

 

🟢 Zobacz też: Jak budować portfel inwestycyjny? Webinar Adriana Mackiewicza

 

Adrian Mackiewicz, SII: Jeśli mielibyśmy iść w kierunku akcji, to jakie sektory mogą sobie dobrze poradzić w tym otoczeniu?

 

Sobiesław Kozłowski, Noble Securities: Zaakcentowałbym to, że jest relatywnie słaby sentyment do energetyki. Stawiałbym na to, co ostatnio zachowywało się słabo, a jest potencjał do poprawy. Więc energetyka.

 

dr Przemysław Kwiecień, XTB: Wierzę w technologię. Wiem, że jest ona teraz pod kreską, ale uważam, że to jest to, co zmienia świat. To jest gamechanger, to moje prywatne odczucie. Natomiast nie patrzę na sektory, patrzę na podejście algorytmiczne i jeśli dana spółka jest ciekawa, to sektor ma drugorzędne znaczenie.

 

Konrad Ryczko, DM BOŚ: Staram się być oportunistą rynkowym. Wydaje mi się, że technologia to będzie ten segment, który zostanie przereagowany. Będzie taki moment, że Google, Facebook czy Apple będą zbyt mocno przecenione. Wtedy będzie rezygnacja, choć np. Google jest jedną z tych spółek, które potencjalnie przetrwają wyższe stopy procentowe i to tam potencjalnie doszukiwałbym się okazji.