Chat with us, powered by LiveChat

Gorący koks i ważne rozmowy. Dzień Inwestora Indywidualnego w JSW [Relacja]

Skomentuj artykuł

Dzień Inwestora Indywidualnego w Jastrzębskiej Spółce Węglowej przyniósł wiele oczekiwanych i nieoczekiwanych wrażeń. Bywało gorąco zarówno ze względu na temperaturę koksu, jak i emocje na sali konferencyjnej.

 

Na ten wyjazd nie trzeba było długo szukać chętnych. Od dnia debiutu na GPW, Jastrzębska Spółka Węglowa jest jedną z tych spółek, które zawsze budzą duże emocje wśród inwestorów indywidualnych. Podstawową przyczynę widać już na samym wykresie cen akcji:

 

 

Powodów do zainteresowania się JSW nie brakuje także w tym roku. Wystarczy przywołać sprawę braku dywidendy i podatku od nadzwyczajnych zysków, o czym szeroko pisaliśmy w artykule: Podatek od zysków JSW uderza w cały polski rynek. Strata zaufania też kosztuje. Po jego publikacji w podcaście „Echa Rynku” gościliśmy wiceprezesa Roberta Ostrowskiego. Przez cały ten gorący okres JSW odpowiadała na pytania inwestorów odpowiedzi zamieszczano w formie raportów bieżących jednak nic nie zastąpi możliwości spotkania twarzą w twarz, zwłaszcza gdy jest o czym rozmawiać.

 

Okazją do rozmów inwestorów z przedstawicielami spółki był pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni) Dzień Inwestora Indywidualnego w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, który zorganizowany został we współpracy ze Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych.

Witajcie w Koksowni Przyjaźń

Wizyta członków Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych w Koksowni Przyjaźń rozpoczęła się w godzinach porannych. Część inwestorów dojechała do Dąbrowy Górniczej specjalnym transportem autobusowym z Warszawy, natomiast reszta przyjechała na miejsce samochodami prywatnymi.

 

Pierwszy punkt programu stanowiło powitanie inwestorów przez przedstawicieli władz GK JSW: prezes JSW KOKS S.A. Iwonę Gajdzik-Szot oraz wiceprezesa JSW S.A. ds. ekonomicznych Roberta Ostrowskiego. Na spotkanie z inwestorami licznie przybyła także kadra dyrektorska grupy kapitałowej.

 

 

Następnie odbyła się krótka seria prezentacji dotyczących funkcjonowania zakładu zlokalizowanego przy ul. Koksowniczej 1. Już na ich podstawie można było porzucić kojarzenie JSW jedynie z wydobyciem węgla, a nie również z jego przerobem. Prawdziwie otwierające oczy przeżycia miały jednak dopiero nadejść.

 

Wyposażeni w ochronną odzież, kaski i okulary uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy, na czele których stanęli przewodnicy oprowadzający po rozległym terenie największego zakładu produkcyjnego JSW Koks. Powstała w latach 80. ubiegłego wieku koksownia była pierwotnie związana z pobliską Hutą Katowice, jednak szybko wydzielona została jako osobne przedsiębiorstwo. Dziś Huta Katowice należy do ArcelorMittal Poland i nie używa koksu z Koksowni Przyjaźń (korzysta z własnego zakładu w Zdzieszowicach). Koks z JSW trafia natomiast do szeregu odbiorców z różnych części świata.

 

 

Podobnie jak w przypadku innych wizyt w przedsiębiorstwach przemysłu ciężkiego, instalacje produkcyjne w JSW KOKS  robią wrażenie swoim rozmiarem. To przede wszystkim tony konstrukcji i plątanina rur, do których powstania nota bene również użyto stali. Na dodatek instalacje produkcyjne w JSW KOKS w dużej mierze zasilane są gazem koksowniczym, który powstaje przy produkcji koksu. Nie jest to wprawdzie obieg doskonale zamknięty (np. węgiel trzeba do koksowni przywieźć, co też wymaga energii), ale zwiedzając kolejne instalacje widać, że JSW stara się wycisnąć z węgla jak najwięcej.

W węglu nie tylko węgiel

Zwiedzanie JSW było pełną atrakcji lekcją chemii i fizyki. Uczestnicy Dnia Inwestora Indywidualnego z bliska zobaczyli działanie licznych instalacji istniejących po to, aby z węgla koksowego można było zrobić koks. Pierwszy przystanek stanowił jednak produkt uboczny tego procesu – to siarka, której próbki inwestorzy mogli zabrać ze sobą do domu. W JSW KOKS produkuje się także smołę, benzol oraz siarczan amonu.

 

– Każdy koks, niezależnie od swojego przeznaczenia, składa się prawie wyłącznie z czystego węgla, czyli pierwiastka  „C” w sensie chemicznym. Wszelkie inne składniki jakie w sobie zawiera w procesie pirolizy uwalniane są wraz z gazem koksowniczym, gdzie z kolei w procesie jego oczyszczania  separowane są z niego benzol, siarka, siarczan amonu oraz smoła koksownicza – a to są prawdziwe skarby dla przemysłu chemicznego i nie tylko – powiedział Roman Brańka, szef komunikacji i rzecznik prasowy JSW KOKS S.A. 

– Siarczan amonu to nawóz dla rolnictwa i ogrodnictwa, siarka znajduje zastosowanie w medycynie i farmacji, benzol z kolei to podstawa dla produkcji między innymi paliw lotniczych, lakierów i rozpuszczalników, środków grzybobójczych i żywic syntetycznych oraz trotylu. Najwięcej jednak zastosowań ma smoła węglowa. Z ciekawszych zastosowań, niezbędna jest przy wytwarzaniu ogniw LI-ON i produkcji aluminium. Niezastąpiona  jest też w procesie produkcji włókien węglowych i przemyśle oponiarskim, z kolei naftalen uzyskiwany ze smoły to baza do produkcji tworzyw sztucznych, barwników i środków powierzchniowo czynnych. Z kolei oczyszczony gaz koksowniczy w około 60% składa się z wodoru, można go spalać i produkować prąd i ciepło. Można też separować z niego wodór do dalszych zastosowań – dodał Roman Brańka.

Jedziemy z koksem

Głównym bohaterem był jednak koks, który w trakcie wizyty w JSW odmieniany był przez wszystkie przypadki. Jak wielokrotnie podkreślano opowiadając o głównym produkcie JSW, bez koksu nie ma produkcji stali na wielką skalę, zaś bez stali trudno wyobrazić sobie współczesną cywilizację oraz stojące przed nią wyzwania, w tym budowę odnawialnych źródeł energii (wiatraka bez stali zbudować się nie da).

 

Koksowanie węgla to inaczej jego odgazowanie w wysokiej temperaturze, bez dostępu powietrza. Proces ten przebiega w bateriach koksowniczych, w których węgiel ogrzewany jest do ponad 1000 stopni Celsjusza.

 

Produkcja koksu trwa bez przerwy – wygaszanie i ponowne rozpalanie baterii nie wchodzi w grę z wielu względów (kosztowych, technologicznych, czasowych), wobec czego raz uruchomiona bateria po prostu musi pracować. Kolokwialne powiedzenie „jedziemy z tym koksem” może więc brać swój początek od działania, którego po prostu nie sposób zatrzymać.

 

 

Rytm działania JSW wyznaczają kolejne cykle produkcyjne, w ramach których powstają kolejne partie koksu. Samo ogrzewanie trwa kilkanaście godzin, jednak na tym historia się nie kończy, ponieważ gorący koks trzeba schłodzić. W trakcie Dnia Inwestora Indywidualnego w JSW mogliśmy zobaczyć, jak to się robi na sucho i na mokro. Obie metody są widowiskowe i z całą pewnością utkwią w pamięci – trudno w życiu codziennym spotkać coś podobnego do sunących kilkunastu ton rozgrzanego do czerwoności koksu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielka układanka i budowa relacji inwestorskich

Ciekawą część zwiedzania stanowiła wizyta na placu budowy (czy też montażu) ogromnego urządzenia, jakim jest bateria koksownicza nr 4. Inwestorzy mogli z bliska przyjrzeć się niecodziennemu „układaniu puzzli” – w ogromnym hangarze powstają instalacje baterii wykonane z dosłownie milionów ceramicznych kształtek. Proces ten śmiało można nazwać murarstwem precyzyjnym, ponieważ wszystkie elementy muszą zostać zespojone ręcznie, a zakresy tolerancji dla wykonanego elementu są niesamowicie wyśrubowane i mierzone przez obecnych na budowie geologów.

 

W tym kontekście warto dodać, że sporą część załogi murarskiej stanowią pracownicy z Ukrainy (przez co postęp prac opóźniła wojna), ponieważ, jak przyznaje sama spółka, w Polsce nie ma odpowiednio wielu specjalistów, którzy zdolni byliby podjąć się tego typu zadania. Mało tego, nawet w skali świata tego typu modernizacje baterii są zjawiskiem rzadkim.

 

 

 

 

– W codziennym życiu rzadko raczej zastanawiamy się nad tym, że aspiryna i kask motocyklowy z włókien węglowych i nawet opony w naszym samochodzie to efekt przetwarzania węgla koksowego. Zrozumiałe więc, że Unia Europejska umieściła go na liście surowców krytycznych dla funkcjonowania gospodarek państw Unii Europejskiej. Transformacji energetycznej nie uda się przeprowadzić bez udziału węgla koksowego i koksu. Każda pojedyncza turbina wiatrowa o mocy 1 MW zawiera w sobie około 140 ton stali. Do jej wytworzenia trzeba użyć około 56 ton koksu. Z kolei dla uzyskania takiej ilości koksu trzeba wydobyć ponad 78 ton węgla koksowego. Turbina zawiera też włókna węglowe i tworzywa sztuczne uzyskiwane z węglopochodnych. Sama zaś  turbina stoi sobie na fundamencie z betonu zbrojonego – zawierającego około 300 ton stali zbrojeniowej, czyli znów: co najmniej 120 ton koksu i co najmniej 180 ton węgla koksowego – dodaje Roman Brańka, szef komunikacji i rzecznik prasowy JSW KOKS S.A.

 

Zwiedzanie instalacji produkcyjnych JSW KOKS trwało ok. 2,5 godziny. Inwestorom przez cały czas towarzyszyli przewodnicy, którzy nie tylko w przystępny sposób opisywali działanie koksowni, lecz także odpowiadali na szczegółowe pytania gości. Widać było, że część inwestorów faktycznie chce poznać od podszewki działanie spółki, której są współwłaścicielami.

 

Kolejnym punktem programu był lunch (nie zabrakło specjałów kuchni śląskiej), w trakcie którego można było skorzystać z gogli VR i aplikacji  Kopalnie JSW 360º. Następnie rozpoczęło się spotkanie inwestorów z przedstawicielem zarządu JSW.

Wiceprezes JSW do inwestorów indywidualnych

Wizyta w należącym do Jastrzębskiej Spółki Węglowej zakładzie Koksowni Przyjaźń była ciekawym i istotnym, ale dla wielu inwestorów wcale nie najważniejszym elementem Dnia Inwestora Indywidualnego w JSW. Ostatecznie bowiem koks koksem, ale spółka ma produkować przede wszystkim pieniądze dla inwestorów, a z tym w ostatnim czasie w JSW bywało krucho.

 

 

Przedstawicielem zarządu JSW, który zdecydował się na spotkanie z inwestorami był Robert Ostrowski, wiceprezes ds. ekonomicznych.

 

–  To, że dzisiaj z państwem rozmawiamy, zresztą z przyjemnością Państwa gościmy, jest elementem pewnej edukacji o rynku odnośnie tego kim jesteśmy i co robimy oraz jaką rolę odgrywamy w transformacji energetycznej. To takie pierwsze spotkanie, ale bardzo byśmy chcieli częściej państwa gościć, w jeszcze większej grupie. To też element komunikacji i edukacji. Mamy świadomość, że dzięki takim spotkaniom wiedza o tym kim jesteśmy i co robimy będzie większa i bardziej właściwie prezentowała charakter naszej działalności – powiedział Ostrowski.

 

Na początku swojego wystąpienia, wiceprezes JSW opowiedział o sytuacji spółki przez pryzmat różnych czynników – od otoczenia, przez giełdową wycenę, po sytuację finansową.

 

Oto najważniejsze wypowiedzi z tego obszaru, które padły w czasie wystąpienia wiceprezesa JSW:

 

  • Jak Państwo doskonale wiecie, jesteśmy firmą koniunkturalną. To znaczy – jak jest dobry cykl gospodarczy na świecie, jest duży popyt na stal, to jest duży popyt na koks i węgiel koksowy. Wtedy nasze ceny są wysokie i mamy zyski oraz dodatnie przepływy pieniężne. Natomiast zdarza się niestety od czasu do czasu, ostatnio w 2020-2021, że ceny węgla były bardzo niskie, firma generowała straty i walczyła z brakiem gotówki, brakiem płynności. Wtedy to właśnie skorzystaliśmy z naszego FIZ-u, gdzie gromadzimy nadwyżki w okresach koniunktury. „Zutylizowaliśmy” też kredyty zaciągnięte jeszcze na początku 2019 r., gdy nie było jeszcze sygnałów dekoniunktury i problemów płynnościowych.

  • Gdy mamy zyski, jest czas na rozmowy z bankami, pod kątem aranżowania nowego finansowania długo- i krótkoterminowego, aby zabezpieczyć spółkę na dekoniunkturę, która się cyklicznie zdarza. To się tak naprawdę powtórzyło w roku 2022. Rozpoczęliśmy rozmowy z grupą instytucji finansowych, polskich i zagranicznych, nie tylko banków, ale też innych. Odbyło się wiele spotkań, rozmów, prezentacji. Przygotowaliśmy naszą strategię w kierunku ESG i całego modelu transformacji. Pokazaliśmy nasz model biznesowy, model finansowy.
     
  • Feedback był dość jednoznaczny. Banki powiedziały: my węgla nie finansujemy. I tłumaczenie, że to nie jest węgiel energetyczny; że produkujemy surowiec bardzo ważny z perspektywy Unii Europejskiej, bo jesteśmy na liście surowców krytycznych; że produkujemy koks do stali, która jest potrzeba do transformacji. Jeżeli banki chcą finansować wyłącznie ostatni element transformacji, czyli budowę farm wiatrowych i fotowoltaicznych, to bez finansowania całego łańcucha – od kopalni węgla koksowego – transformacja się nie uda. Jeżeli padną kopalnie węgla i koksownie, to pytanie skąd i jak będzie produkowana stal. Argumentacja tego typu do banków się nie przebija.

Podatek od nadzwyczajnych zysków

Inny istotny wątek stanowił temat podatku od nadzwyczajnych zysków (ang. windfall tax). Przypomnijmy – po trwającym wiele miesięcy procesie legislacyjnym, latem tego roku weszła w życie ustawa wprowadzająca ten określony w unijnych dyrektywach podatek do Polski. JSW będzie jedyną spółką, która ten podatek zapłaci.

 

 

Oto co na temat podatku od nadmiarowych zysków powiedział wiceprezes Robert Ostrowski w czasie spotkania z inwestorami:

 

  • Mieliśmy trudny przypadek związany ze zwyczajnym walnym zgromadzeniem i dywidendą. Na to się nałożyła sytuacja z windfall tax. Są to dwa zjawiska, które pokazują nas ze złej strony jako spółkę giełdową, w której też Skarb Państwa ma ponad 55% akcji. Przed ZWZ komunikacja z Ministerstwem Aktywów Państwowych wskazywała na to, że główny akcjonariusz zagłosuje za dywidendą. Stało się jednak inaczej. W związku z tym, że wyniki za 2022 r. były rekordowe, uważaliśmy, że jest przestrzeń na to, żeby część tych środków przeznaczyć na dywidendę, z zachowaniem środków na rozwój i inne cele. Wówczas nie wiedzieliśmy też jak potoczy się sytuacja z windfall tax.

  • Należny podatek zaksięgowaliśmy na poczet wyników września, a faktyczny wypływ pieniędzy z tego tytułu nastąpi mniej więcej w połowie listopada.

Dywidenda za 2022 r. i zrozumiałe niezadowolenie inwestorów

Wizyta inwestorów w JSW nie mogła odbyć się bez poruszenia tematu dywidendy. Jej brak, mimo rekordowych zysków, związany był z decyzją głównego akcjonariusza, czyli Skarbu Państwa. W tle tej decyzji jest kwestia pożyczki, którą JSW otrzymała z Polskiego Funduszu Rozwoju.

 

 

Oto co na temat (braku) dywidendy za 2022 r. powiedział zgromadzonym inwestorom wiceprezes Ostrowski:

 

  • O polityce dywidendowej już wiele razy opowiadaliśmy. Wpadliśmy w pewnego rodzaju pułapkę. W 2020 r., gdy brakowało pieniędzy na działalność i płynność, byliśmy chyba jednym z większych beneficjentów pożyczek z PFR, łącznie 1,3 mld zł. To było za mało, żeby załatać dziurę płynnościową. 700 mln zł poszło z wcześniej zaaranżowanych kredytów, z FIZ wyszło 1,3 mln zł dodatkowo. Łącznie potrzeby kilku miesięcy były na poziomie ok. 4 mld zł.
     
  • Na szczęście kryzys minął, odbudowaliśmy pozycję gotówkową i wynikową. Tym niemniej zobowiązanie w umowach z PFR jasno mówiło o tym, że nawet rekomendowanie przez zarząd walnemu zgromadzeniu jakichkolwiek wypłat świadczeń jest zabronione. Złamanie tego warunku oznaczałoby konieczność zwrotu nie tylko pożyczonych pieniędzy, ale również sankcji finansowych – dla spółki i dla zarządu.
     
  • Drugim elementem pułapki był sam zysk za 2022 r. Dotrwaliśmy do momentu, gdy zaraportowaliśmy wyniki. Odbyło się posiedzenie zarządu, był temat wniosku do walnego przez opinię Rady Nadzorczej odnośnie do wyniku i była analiza: czy możemy spłacić PFR, żeby pozbyć się tego zobowiązania, które limitowało możliwość wnioskowania o dywidendę; czy też, niestety, z jakichś powodów nie możemy? Był problem innego rodzaju:
     
  • Wyliczyliśmy jaka byłaby strata, z założeniem, że potencjalnie mogłoby to stanowić przesłankę do oskarżenia zarządu o działalność na szkodę spółki. Tani pieniądz zastąpilibyśmy pieniądzem droższym. Oczywiście spełnilibyśmy oczekiwania akcjonariuszy, którzy mają postrzeganie takiej spółki jak nasza przez pryzmat m.in. możliwości pozyskania dywidendy, to jest kryterium, które było bardzo ważne w kontekście wyników za 2022 r. Ale my jako zarząd mamy odpowiedzialność szerszą kodeksowo, związaną z tym, że pieniądz tani wyrzucamy z bilansu i zastępujemy pieniądzem droższym. Ta analiza nie pozwoliła nam jako zarządowi wnioskować do walnego o wypłatę dywidendy.
     
  • Tym niemniej, walne zgromadzenie ma możliwość podjęcia uchwały jaką chce. Gdyby doszło do uchwały, która zatwierdziłaby wypłatę dywidendy, to my wtedy jako zarząd, mając akt wyższej rangi, spłacilibyśmy pożyczki PFR, bo nie moglibyśmy ich wtedy nie spłacić, i mielibyśmy otwartą drogę do tego, żeby wypłacić dywidendę. Pogodzilibyśmy interesy wszystkich stron. Tak się niestety nie stało. Mamy w konsekwencji sytuację ogromnego i zrozumiałego niezadowolenia ze strony Państwa, za co przepraszam jako zarząd.

Możliwość wypłaty dywidendy za 2023 r.

Wobec braku dywidendy z JSW za 2022 r., inwestorzy zastanawiają się już, co będzie z dywidendą za 2023 r. Oczywiście zależeć ona będzie od wyników finansowych spółki, jednak doświadczenie uczy, że sam zysk to za mało i potrzebne jest spełnienie dodatkowych warunków, np. spłaty pożyczki do PFR.

 

 

 

Oto czego dowiedzieliśmy się od wiceprezesa Ostrowskiego na Dniu Inwestora Indywidualnego w JSW.

 

  • Załóżmy, że walne jest w czerwcu i podejmuje uchwałę o wypłacie dywidendy, ale z datą po spłacie ostatniej raty do PFR. Uchwała walnego może być podjęta, a gdy zarząd nie rekomenduje, to nie łamiemy warunków umowy z PFR. Scenariusz zakłada uzgodnienie z właścicielem większościowym schematu związanego z uchwałą o wypłacie z terminem po ostatniej racie spłaty pożyczki z PFR. Wtedy wszystkie strony są bezpieczne. Liczę na udział SII w takich rozmowach.

Płace i premie w JSW

Jedno z pytań zadanych przez inwestorów wiceprezesowi JSW dotyczyło kwestii wynagrodzeń i premii dla pracowników. Kilkanaście dni przed Dniem Inwestora Indywidualnego w JSW zapadła decyzja o przyznaniu pracownikom kolejnej premii jednorazowej, która spółkę kosztować będzie do 303 mln zł.

 

 

 

Oto co na ten temat powiedział wiceprezes Robert Ostrowski:

 

  • Temat pracowniczy, związkowy w takiej firmie nie jest żadną nowością. Fakt jest taki, że mamy czasy inflacyjne. Oczywiście założyliśmy konieczność urealnienia płac. Natomiast wyniki spółki, te które raportujemy, docierają też do pracowników i powodują, że co jakiś czas pojawiają się tego typu żądania, z ryzykiem sporu zbiorowego. Ostatnia decyzja była poprzedzona najpierw wnioskiem strony społecznej, który został odrzucony przez zarząd. Pojawił się więc spór zbiorowy, zakończony mediacjami i porozumieniem, które spowodowało wypłatę kolejnego bonusu.

 

  • Element płacowy jest zachętą do tego, żeby jeszcze ciągle ten napływ ludzi na bieżąco zachować. Pamiętajcie państwo, że co roku ludzie odchodzą na emerytury. Nasza struktura wiekowa pracowników jest dość na wysokim poziomie. To są ludzie często zaawansowani wiekowo, bo coraz mniej jest młodych chętnych do pracy w zawodzie górnika. Związki zawodowe też używają tego argumentu.

 

  • Jeżeli firma nie przedstawi atrakcyjnych warunków płacowych, to możemy zakładać, że w kolejnych latach chętni do pracy nie tylko u nas, ale i w spółkach usługowych, po prostu będą coraz trudniejsi do znalezienia. Wydobycie węgla na poziomie 16 mln ton nie zależy tylko od liczby maszyn i urządzeń i pokładów dostępnego węgla, ale też od tego jakich ludzi mamy, ilu ich jest i jakie mają kompetencje. Płaca jest tym czynnikiem w górnictwie, który jest bardzo mocno akcentowany. To po prostu pochodna tych wielu czynników, które na końcu powodują, że po sporze zbiorowym, który nie zakończyłby się porozumieniem, mamy strajk. Jest ustawa o związkach zawodowych, jest procedura.

O inwestorów też trzeba walczyć

W trakcie spotkania z inwestorami doszło do wymiany zdań między Robertem Ostrowskim a Michałem Masłowskim, wiceprezesem Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

 

 

  • Masłowski, SII: Państwo jak spółka giełdowa, nie jesteście dla nas producentami koksu. Jesteście producentami gotówki. Wiemy jaka jest umowa z PFR, ale dla nas brzmi to trochę jak wymówka. Rozumiemy, że pracownicy są ważni, ale są też inwestorzy indywidualni i jest ich cała masa – przypomnę, że JSW to Akcjonariat Obywatelski. Oczekiwalibyśmy od zarządu walki o nas w Ministerstwie Aktywów Państwowych. Walki o to, żebyśmy też uczestniczyli w sukcesie spółki. My tym się różnimy od inwestorów instytucjonalnych, że na szali kładziemy własną gotówkę. Ograniczamy bieżące wydatki, po to, żeby kupić akcje spółek giełdowych. Nasze zaangażowanie emocjonalne jest wobec tego gigantyczne. Oczekiwalibyśmy w takiej sytuacji od zarządu tego, że trzeba było pójść do MAP-u i powiedzieć: „Są inwestorzy indywidualni. Oni muszą dostać swoją dywidendę”. Brakuje mi informacji o tym, że zarząd JSW poszedł się bić o inwestorów w MAP-ie.

 

  • Ostrowski, JSW: Są to rozmowy, o których nie informuje się publicznie. My takie rozmowy prowadziliśmy. Zarząd jest jednak organem wynajętym, ale na końcu to akcjonariusz większościowy – w tym wypadku Skarb Państwa – podejmuje decyzję. Te argumenty padły i były przywoływane: że firma z ponad 7 mld zł zysku ma możliwości, żeby się podzielić zyskiem z akcjonariuszami. Natomiast na końcu i tak głosuje walne, z powodów które nie zawsze muszą być podawane do publicznej wiadomości.

    Jest za chwilę koniec obecnego roku i pewnie problem będzie podobny, natomiast pracujemy nad rozwiązaniem, które już wybrzmiało. Są rozwiązania, które umożliwią wypłatę dywidendy za 2023 r. Nie są one skomplikowane. Walne będzie w czerwcu, tak można założyć. Jeżeli ostatnia rata do PFR zostanie spłacona we wrześniu, to można ustawić dzień wypłaty dywidendy po dacie spłaty ostatniej raty pożyczki i mamy po problemie. To z jednej strony. Z drugiej strony, gdyby inwestorzy zabiegali o przedstawienie swojego stanowiska w MAP-ie, to pewnie można byłoby o tym w szerszym gronie porozmawiać. I stanowisko reprezentowane przez inwestorów indywidualnych by wybrzmiało. A sporządzone pisemnie i wyrażone na spotkaniu pewnie byłoby wzięte pod uwagę i może nie byłoby przeświadczenia, że nikt się o to nie upomina. Myślę więc, że ważne jest to, aby pomyśleć o tym, co będzie w marcu czy czerwcu przyszłego roku już teraz.

 

Rozmowy trwały do samego końca

Już po zakończeniu części oficjalnej, trwały jeszcze rozmowy kuluarowe, w których uczestniczyli reprezentanci kadry menadżerskiej spółki. W rozmowach tych zderzyć można było perspektywę osób na co dzień kierujących pracami różnych oddziałów spółki z osobami, z perspektywy których prace te mają przekładać się na podstawowy cel – zysk inwestora.

 

 

Po łącznie ok. sześciu godzinach spędzonych na terenie Koksowni Przyjaźń, po godzinie 16:00 dobiegł końca pierwszy w historii Dzień Inwestora Indywidualnego w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

 

🎤 Echa Rynku #294 – Byliśmy na dniu inwestora indywidualnego w JSW

 

 

 


Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów IndywidualnychKomentuje Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

 

Tak wykuwają się dobre praktyki na polskim rynku

 

Po pierwsze należy JSW pochwalić za wzorową organizację Dnia Inwestora Indywidualnego. Myślę, że śmiało możemy wystawić w tym miejscu wszystkim zaangażowanym osobom ze strony spółki najwyższą ocenę. Brawo!

 

Ważnym fragmentem obrazu całości jest otwartość spółki. Nie jest bowiem sztuką komunikować się z inwestorami, gdy wszystko jest w spółce dobrze. Cechą dobrych relacji inwestorskich jest to, że prowadzi się je zarówno wówczas jak w spółce jest wszystko na wysoki połysk, jak i wówczas gdy trzeba się tłumaczyć przed inwestorami ze spraw niewygodnych.

 

Tymczasem w JSW mamy do czynienia z sytuacją, w której Skarb Państwa dostał spore wpływy podatkowe za ubiegły rok (CIT + podatek od nadzwyczajnych zysków), pracownicy otrzymali premie, a akcjonariusze nie skorzystali na rekordowych zyskach spółki. Dobrze się stało, że wiceprezes Ostrowski wyraził zrozumienie dla nastrojów panujących wśród inwestorów. Dobrze też, że rozmawiał z inwestorami twarzą w twarz, bo to zawsze coś  znacznie więcej niż komunikacja przez raporty ESPI. Ostatecznie dobrze też, że padły zachęty do prezentowania stanowiska środowiska inwestorskiego politykom i urzędnikom z ministerstw czy też słowa: „Mamy w konsekwencji sytuację ogromnego i zrozumiałego niezadowolenia ze strony Państwa, za co przepraszam jako zarząd”. Inwestorom zapadną one w pamięć nie mniej niż to, jak się robi koks na mokro i sucho (po co też warto było przyjechać do Dąbrowy Górniczej!).

 

Tym większe słowa pochwały dla przedstawicieli JSW, że stanęli przed inwestorami i tłumaczyli wszystko oraz odpowiadali nawet na najcięższe i trudne pytania inwestorów. Jeżeli więc JSW mogła zorganizować Dzień Inwestora w momencie istotnych zawirowań wokół spółki, to znaczy, że inne spółki też mogą to zrobić. Jako SII będziemy je do tego namawiać, ponieważ jest to istotny obszar, w którym na polskim rynku jest jeszcze sporo do zrobienia.

 

Do zobaczenia na kolejnych Dniach Inwestora Indywidualnego, zarówno w JSW, jak i innych spółkach z GPW!


 

Autor artykułu

 

Michał Żuławiński, redaktor SII Michał Żuławiński, redaktor SII

W latach 2012-2021 związany z redakcją Bankier.pl, w której odpowiadał za obszar Rynki. Od 2022 r. redaktor w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych. Autor licznych artykułów i analiz dotyczących głównie rynków finansowych, gospodarki oraz działalności banków centralnych. Laureat nagrody specjalnej NBP w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych im. Władysława Grabskiego.

Zwiększenie konkurencyjności działalności Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych poprzez wdrożenie oprogramowania do obsługi subskrypcji

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych realizuje projekt "Zwiększenie konkurencyjności działalności Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych poprzez wdrożenie oprogramowania do obsługi subskrypcji" współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Funduszy Europejskich w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Więcej informacji o projekcie