Chat with us, powered by LiveChat

InPost znów może zniknąć z giełdy. Inwestorom przypomina się wezwanie z 2017 r.

Skomentuj artykuł
AlexGo/AdobeStock

InPost znów może zniknąć z giełdy. Tym razem mowa nie o GPW, a o parkiecie w Amsterdamie. Powodem jest wezwanie ze strony szerokiego konsorcjum, w skład którego, oprócz głównych akcjonariuszy, wchodzi też amerykański FedEx. Oferowana cena jest mniejsza od ceny z IPO w 2021 r.

 

9 lutego 2026 r. konsorcjum z udziałem Advent International (amerykański fundusz inwestycyjny), FedEx (amerykański gigant branży logistycznej), A&R (wehikuł inwestycyjny Rafała Brzoski) i PPF  (wehikuł inwestycyjny czeskiej rodziny Kellnerów) poinformowało o zawarciu porozumienia, którego celem jest nabycie wszystkich akcji InPostu. Oferowana cena to 15,6 euro – oznacza to, że wartość transakcji ma opiewać na 7,8 miliardów euro.

 

Kolejnym krokiem będzie formalne ogłoszenie wezwania, co według oferujących nastąpi „tak szybko, jak to możliwe” (wskazywany jest II kw. 2026 r.). Warunkiem dojścia wezwania do skutku ma być nabycie nie mniej niż 80% akcji InPostu i uzyskanie zgód antymonopolowych. Finalizacja transakcji ma odbyć się w drugiej połowie 2026 r., o ile wszystko przebiegnie pomyślnie dla potencjalnych nabywców.

 

– InPost będzie nadal działać jako samodzielna spółka, skupiająca sprawdzonego i wizjonerskiego założyciela oraz długoterminowych, doświadczonych inwestorów finansowych i strategicznych w branży. Działalność biznesowa zostanie utrzymana w obecnej formie, a siedziba główna pozostanie w Polsce – informuje komunikat.

 

W piątek 6 lutego akcje InPostu notowane na giełdzie w Amsterdamie wyceniane były na 13,3 euro. Oferowana w zapowiedzianym wezwaniu cena 15,6 euro jest więc wyższa od ubiegłotygodniowej wyceny, ale jednocześnie niższa od ceny z IPO z 2021 r. (16 euro).

 

 

W tym kontekście warto przypomnieć, że InPost już raz był zdejmowany z giełdy – mowa o Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Oto jak na ten temat pisaliśmy kilka lat temu:

 

Już w 2007 r. na GPW pojawił się Integer (ówczesny właściciel InPostu), który rzucił wyzwanie Poczcie Polskiej w obszarze listów (słynne listy z blaszką, które pomagały ominąć monopol państwowego operatora na dostawę przesyłek o określonej wadze) oraz rozwijał sieć paczkomatów. W szczycie z przełomu 2013 i 2014 r. Integer wyceniany był na 330 zł za akcję, a kapitalizacja spółki przekraczała 2 mld zł.

 

 

Druga część poprzedniej dekady była jednak zdecydowanie gorsza. Porażka z Pocztą Polską w konkursie na tzw. „pocztowego operatora wyznaczonego”, rezygnacja z dostarczania listów, spore odpisy – wszystko to poprzedziło wezwanie ogłoszone w 2017 r. przez Rafała Brzoskę i Advent International na 100% akcji Integera i InPostu. Jak często w takich przypadkach bywa, akcjonariusze dowiadywali się o licznych ryzykach związanych z funkcjonowaniem spółki, w tym o groźbie upadłości. Kontrowersyjne wezwanie zakończyło się sukcesem. InPost zdjęto z giełdy za 11 zł za akcję (podczas gdy w IPO sprzedawano je po 25 zł), a Integer za 49 zł za akcję (o wiele mniej od szczytów i na poziomie wyceny z 2010 r.).

 

Więcej na ten temat pisaliśmy w artykułach:

 

 

Wydarzenia z 2017 r. związane z wezwaniem na InPost Rafał Brzoska komentował w Kanale Zero, w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim.

 

 

Wspomnienia z 2017 r. wróciły także w komentarzach pod wpisem Rafała Brzoski, który na platformie X poinformował o wezwaniu.

 

Co dalej z InPostem?

Dalsze losy InPostu są oczywiście w rękach jego akcjonariuszy i zależą o tego, czy i ilu z nich odpowie na wezwanie. Warto przypomnieć, jak prezentuje się struktura akcjonariatu spółki zarejestrowanej w Luksemburgu:

 

 

Zgodnie z luksemburskim prawem, do ogłoszenia przymusowego wykupu potrzebne jest posiadanie 95% akcji. Identyczny poziom obowiązuje w Polsce, jednak w przypadku InPostu zastosowanie będzie miało prawo kraju rejestracji spółki oraz działania tamtejszego nadzoru finansowego Commission de Surveillance du Secteur Financier (CSSF).

 

Przepisy obowiązujące w Luksemburgu bardziej szczegółowo opisywaliśmy przy okazji tematu Kernel Holding i walki inwestorów indywidualnych o swoje prawa.

 

Polskie przepisy również dopuszczają możliwość przymusowego wykupu. SII od lat walczy o ich zmianę na korzyść akcjonariuszy mniejszościowych. Więcej na ten temat w artykule: Przymusowe wykupy po nowemu – bliżej końca wywłaszczenia z akcji za bezcen.

 

Planujemy kontynuację tematu

Autor artykułu

 

Michał Żuławiński, redaktor SII Michał Żuławiński, redaktor SII

W latach 2012-2021 związany z redakcją Bankier.pl, w której odpowiadał za obszar Rynki. Od 2022 r. redaktor w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych. Autor licznych artykułów i analiz dotyczących głównie rynków finansowych, gospodarki oraz działalności banków centralnych. Laureat nagrody specjalnej NBP w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych im. Władysława Grabskiego.

Zwiększenie konkurencyjności działalności Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych poprzez wdrożenie oprogramowania do obsługi subskrypcji

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych realizuje projekt "Zwiększenie konkurencyjności działalności Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych poprzez wdrożenie oprogramowania do obsługi subskrypcji" współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Funduszy Europejskich w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Więcej informacji o projekcie