Chat with us, powered by LiveChat
×Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies.

Czym jest SII?

Inwestorzy Live 🟢: Gaming, banki, czy wyplatanie koszyków?

Zapraszamy na kolejnego Live'a 🟢. Naszym gościem będzie Paweł Szczepanik ze Szkolenia z Inwestycji Giełdowych. Przejrzymy wspólnie wykresy wielu spółek i postaramy się wskazać te branże i spółki, które warto wziąć pod uwagę w portfelu w 2021 roku.

 

🗓 czwartek, 25 lutego ⏰ 12:00

Gdzie można oglądać najbliższy Live 🟢? 

 

Transkrypcja

 

Michał: Dzień Dobry. Z tej strony Michał Masłowski - Stowarzyszenie inwestorów indywidualnych. Dziś moim gościem jest Paweł Szczepanik. Cześć Paweł!

Paweł: Witam Państwa serdecznie! Witam Cię Michale i dziękuję za zaproszenie.

Michał: Informacja dla Państwa. Mamy tradycyjną formułę. Trochę porozmawiamy, ale oczywiście gorąco zachęcam do zadawania pytań w komentarzach. Będziemy je na bieżąco wyświetlać i odpowiadać. Paweł, wiem, że mamy przygotowane kilka wykresów. Przejdźmy do ogólnego poglądu na rynek. Pierwsze co się pojawia to pytanie „co dalej z rynkiem?”.

Paweł: Pomyślałem sobie, że przed zadawaniem pytań i rozmową dobrze byłoby, żeby Państwo poznali mój pogląd na rynek. Jako swego rodzaju tło wprowadzenia. Drodzy Państwo, na ekranie mamy index cenowy. Dostrzegamy tu strukturę falową. Zakończyliśmy czwartą falę, która składa się z podfal a, b, c, d, e. Zerkając na falę z 2003 też mamy a, b, c, d, e. Te dwie fale są równe. W związku z tym możemy przyjąć założenie, że przed nami fala piąta. Nosi to oczywiście pewne ciekawe następstwa. Jeżeli jesteśmy na początku impulsu to jesteśmy gdzieś tu. Możemy się oczywiście mylić. Może tak nie być, ale wiemy gdy się przyznać do błędu. Pytanie jest następujące : „Jeżeli byłaby to piąta fala to w tym momencie wzrosty dopiero by się zaczynały, a nie się kończyły”. Jest to pierwsza sprawa. Kolejna to kwestia zasięgów. Jak wiemy, polski rynek jest rynkiem surowcowym. Ta łatka została przypięta już dość dawno. Polega to na tym, że gdy rosną surowce to rośnie też polska giełda. Ma to bardzo ciekawe następstwa. Jeżeli polska giełda jest giełdą surowcową i byłaby to piąta fala to byłaby ona silniejsza niż trzecia fala, to po pierwsze. Po drugie, liderami byłyby małe spółki. Będziemy o tych następstwach jeszcze mówili. Jeżeli ten wykres jest wykresem słusznym, a ta koncepcja jest również słuszna to, to mamy tu dwa niezwykle istotne elementy. Po pierwsze - rozmawiamy o poziomie 5000 punktów na indexie cenowym. Minimum razy 5 na indexie od dzisiejszych cen. O tym ile pójdą w górę spółki będziemy za chwilę rozmawiać. Jest to pierwsza sprawa. Druga sprawa jest taka, że jest możliwe, że to się dopiero zaczyna i proszę nie żałować, że coś poszło bez nas. Trzecim elementem, bardzo istotnym jest to, że jeżeli ktoś nie wykorzysta tego ruchu to następna szansa będzie dopiero za 10, 15 lat. Trzeba więc brać się do roboty. Polski rynek lubi długo odpoczywać. Widzisz Michał tu dwie konsolidacje i jest to kłopot. Pytanie jakie inwestorzy chcieliby zadać to na czym najlepiej da się zarobić czy jakie spółki kupować?

Michał: Mówiłeś kiedyś, że oprócz 2006 roku, polski rynek lubi rosnąć selektywnie. Raz jest to jedna branża, raz druga. Skacząc w ten sposób wszystko w tym czasie może urosnąć, a ja w swoim prywatnym portfelu dalej będę stał w miejscu.

Paweł: Jak najbardziej tak. Jeśli ktoś skacze jak kangur. Co tydzień skacze w coś innego, to będzie mu się ciężko wstrzelić. Kupuje to, co odpaliło i wchodzi w korektę. On mówi, że nie i kupuje kolejne rzeczy. Jeszcze o tym porozmawiamy. Przejdźmy do kolejnego wykresu.

Michał: SWIG80.

Paweł: Podstawowe pytanie. Oczywiście będziemy dziś pytać o KGHM. Michał zapyta na pewno o spółki energetyczne, które są jego wielkim konikiem. Jest to absolutnie zrozumiałe. Prawda jest jednak następująca: najwięcej w Polsce zarabia się na spółkach małych. Możemy zrobić tu krótkie porównanie. SWIG80 razy dwadzieścia w hossie budowlanej. Przed chwilą powiedziałem o indexie cenowym razy pięć. Jest to naprawdę minimalny zasięg. Małe spółki na indexie razy dwadzieścia. Poproszę teraz o mWIG40. Zauważmy, że już na mWIG40 stopy zwrotu są mniejsze. Drastycznie mniejsze. Jest to tylko razy siedem. Chodzi tu o potencjał, o to gdzie inwestorzy mają szukać swojego największego dochodu. Nie oznacza to wcale, że jest to dochód najbardziej pewny. Wzrost oczekiwanej stopy zwrotu, tego razy dwadzieścia, niesie ze sobą zwiększone ryzyko. Nie może być inaczej. Łamalibyśmy byśmy wtedy podstawowe zasady finansów. O tym nie mówimy. Kolejny wykres to WIG20. WIG20 zrobił tylko razy trzy i osiem dziesiątych procenta. Jeżeli faktycznie impuls wzrostowy ma mieć miejsce i ma mieć miejsce hossa to skupiamy się na indexie WIG.

Michał: Wynika to z tego, że gdy coś urosło w sWIG i urosło to razy dwadzieścia to siłą rzeczy giełda będzie przestawiać te spółki do indexu piętro wyżej. W tym przypadku do mWIG. Gdy spółka znowu urośnie, załóżmy razy siedem, zostanie przeniesiona do WIG20. SIłą rzeczy nie będzie miała wtedy już aż takiego potencjału wzrostowego. To co miało urosnąć już urosło. Wczorajszy news o tym, że Mercator wchodzi do WIG20 spowodował, że Mercator zrobił 5000%.

Paweł: Będziemy o tym mówić jeszcze. Będziemy też mówić o tym dlaczego nie zdarza się to często. Powiemy o tym za chwilę. Wrócimy do Mercatora, do WIG20 i do Aliora, który może wypaść z WIG20. Zauważmy jeszcze jedną rzecz. Dlaczego nie można kupić kontraktu na sWIG80, który jest najlepszym polskim indexem? Jest on również najbardziej zmiennym indexem. Dlaczego nie można kupić ETF’a na sWIG80? Dlaczego jesteśmy męczeni jakimś indexem na WIG20, który stoi, a nie możemy kupić sWIG80?

Michał: Robert Sochacki tłumaczył to płynnością. Gdyby sytuacja była stabilna i można ten ETF budować na sWIG80 to wszystko jest super. Problem pojawia się w sytuacjach skrajnych. Sytuacjach paniki i dużych umorzeń. Gdyby duży ETF był umarzany to siłą rzeczy przy tej płynność, którą mamy na sWIG, index byłby jeszcze dodatkowo dołowany.

Paweł: Poprosimy o kontrakt na sWIG80. Być może jakiś pośrednik CFD stworzy taki sWIG80. Jest to rozmowa na inny temat. Przejdźmy do kolejnego wykresu. Uzasadniamy teraz, to o czym w tej chwili mówimy. Będziecie pytać o banki oczywiście. Inwestorzy bardzo chcą mieć banki. Na przykład Millenium wzrósł razy sześć. Nie są to wzrosty razy sto. Powiedzenie “Nie ma hossy bez banków” nie oznacza, że banki w hossie rosną najszybciej. Oznacza to, że banki rozpoczynały hossę. Robiły one impuls wcześniej, niż pozostałe spółki ale ich potencjał był ograniczony. W tej chwili na bankach oczekujemy wzrostu razy sześć w szczytowej formie. Przy cenie PKO BP 50 czy 40 zł będzie to 200 złotych. Wydaje nam się, to wtedy sumą astronomicznie wysoką.

Michał: Nie uwierzę gdyby PKO BP miało być po 200.

Paweł: Kolejny wykres i przechodzimy do idei zagadnienia. W momencie gdy pojawia się impuls, gdy startuje mała spółka, to inwestorzy mają przed oczami - razy sto. Zobaczcie. To, że on potem kosztował zero to nikogo nie obchodzi. To co interesuje spekulanta to potencjał. On podejmuje świadome ryzyko ale nie wchodzi na tą spółkę razy cztery jak Millenium. Millenium przez pięć lat urósł razy cztery co jest żenującym wynikiem w porównaniu z tym co mamy na małych spółkach. Zobaczmy kolejny wykres. Za chwilę wytłumaczymy dlaczego inwestorzy kupują Elektrobudowę. Mamy tu SKOTAN, który poszedł razy tysiąc. Budzi to wyobraźnię. Powiedzenie jest jedno: jeżeli jest dobry rynek, pieniądze są na małych spółkach. Tam się zarabia pieniądze. Oczywiście w przypadku gdy ktoś jest mniej doświadczony musi sobie operować jakimś PGE, który nie zmienia cen od pięciu lat.

Michał: Właśnie zmieniło cenę. Przepołowiło się. Jest to minus pięćdziesiąt .

Paweł: Nie chciałem Ci robić przykrości i o tym wspominać. Kolejny wykres. Dochodzimy do kolejnego elementu. To co powiedziałeś na początku. Nikt nie będzie grał spółki, która już poszła razy sto. Spekulant nie chce tej spółki. Ta spółka nie ma już dla niego potencjału. On woli szukać spółek, które kosztują złotówkę lub złoty i pięćdziesiąt groszy bo one mają potencjał. Uda mu się lub nie. W takich spółkach jest pieniądz i on tam idzie. W tej chwili można kupić Mercatora i liczyć, że on wzrośnie razy dwa czy razy trzy. W tym nie będzie spekulacji. Nie będzie on miał towarzyszy spekulantów bo oni szaleją na zupełnie innych poziomach. Przejdźmy do ostatniego wykresu. Jest to wykres dziewiąty. Spekulanci wolą szukać takich kandydatów. Gdy Braster czy Serinus zaatakowali to była euforia. Teraz podobnie jest z Elektrobudową. Być może jej się uda być może nie. Tu jest zmienność i tu właśnie jest szansa. Ten zysk w tym przypadku może być razy kilka. Jest to jedna ze strategii na najbliższy okres. Duże pieniądze możemy zarobić na małych spółkach i tu musimy się poruszać. Ostatnie pytanie jakie możemy zadać to co się stanie gdy tej hossy nie będzie. Może tak być. Ja w różnych nagraniach podaję miejsce gdzie przyznajemy się do błędu. Mamy zatem już za sobą już przygotowane tło rynkowe.

Michał: Elektrobudowa, którą właśnie tu wyświetliłeś to jest szalenie ryzykowna sprawa. Jest to zabawka dla czystych spekulantów.

Paweł: Jeżeli Twój sąsiad, którego masz za kretyna, na tym zagra, a następnie kupi nowy model mercedesa to przestaje to być zabawką. Oczywiście, że jest to spółka dla techników i dla ryzykantów. Nie jest też tak, że ktoś kupuje ją za wszystko co ma w portfelu. Nie oznacza to też, że ja zachęcam do kupna tej spółki. To jest jedynie przykład. Inwestorzy w tej chwili z dużo większą śmiałością kupują takie spółki. Widzieli już, że poszedł Biomed razy trzydzieści, ze złotówki na trzydzieści złotych. Widzieli Mercator’a, widzieli inne spółki i widzą potencjały. Widzą, że warto się zaczepiać na tego typu spółkach, bo to po pierwsze płaci. Po drugie, płaci szybko. Inwestorom i spekulantom to się bardzo podoba. Pamiętamy z hossy budowlanej pamiętamy, że potrafiły być przeloty razy sto, razy dwieście czy nawet tysiąc. Oni na to po prostu liczą.

Michał: Karol w komentarzach pyta czy Elektrobudowa nie ma zniknąć z giełdy za 1,5 miesiąca. Przyznam się, że ja nie śledzę tej spółki. Nie wiem.

Paweł: Nawet gdyby tak było to Elektrobudowa jest już po dużym ruchu. Zdaje się, że z pięćdziesięciu groszy ona skoczyła na ponad dwa złote. Dla spekulanta ten ruch już się odbył. Coś na co inny inwestor, na takim PGE, musi czekać kilka lat. Możliwe jest, że się może tego nigdy nie doczekać. Tu pojawił się ten wzrost w ciągu miesiąca czy dwóch. Oczywiście nie ma takiej opcji, żeby ktoś miał tylko taką spółkę w portfelu jako jedyną. To jest głupota. W tej chwili spekulanci kontrolują 30, 40 czy 50 spółek. Jest to obecnie minimalna ilość spółek w portfelu, jeśli chodzi o spółki spekulacyjne. Zasada jest taka: kupuję pewien zestaw i gdy któraś odpala to ja ją mam. Tu zaczyna pracować relacja zysku do ryzyka. Operujemy teraz 5:1 czy nawet 10:1. Co może się stać w przypadku spółki Elektrobudowa? Kosztuje ona pięćdziesiąt groszy. Może albo nam zbankrutować i stracisz na niej te pięćdziesiąt groszy. Może też iść w górę. Może iść w górę razy pięć i jesteś na relacji 5:1.

Michał: Damian skomentował, że spekulanci będą do ostatniego dnia grać, nawet przed zamknięciem notowań. Gdyby było wiadomo, że ona będzie schodzić z notowań to i tak musi się coś z nią dziać. Na pewno pamiętasz jakie larum podnieśli inwestorzy, gdy KNF zablokował notowania giełdy. Zablokował wtedy notowania Universal’u. Dwadzieścia lat temu gdy było wiadomo, że Universal jest bankrutem nagle został zdjęty z notowań. Była to ogromna afera.

Paweł: Podobnie było też z Polisą. Do ostatniego dnia była sprzedawana. Pamiętam inwestorów, którzy ostatniego dnia byli w stanie włożyć w Polisę 100 tysięcy złotych tylko po to, żeby ją mieć. Mamy tu taki ogląd sytuacji. Przejdziemy teraz do dużych i średnich spółek. Nie chcę żeby wyszło, że namawiam tylko na małe. Oczywiście zachęcam do zadawania pytań.

Michał: Żeby była jasność, to nie jest naganianie. Jest to zwrócenie uwagi na fakt, że jeśli chcemy zarobić bardzo dużo na hossie, to zrobi to tylko i wyłącznie na małych spółkach.

Paweł: Tak. Podobnie było z Mercatorem. Nikomu nie przychodziło do głowy gdy on startował, że będzie on wchodzić do WIG20.

Michał: Moja propozycja jest taka. Jeżeli ktoś jest początkujący powinien skupić się na spółkach z sWIG80. Zwłaszcza jeśli nie ma za dużo pieniędzy. Jest to rynek, który ma największy potencjał wynikowy patrząc historycznie. Jeśli gdzieś będzie ruch to tam będzie on największy. Wracając do Mercatora w WIG20. Pamiętamy wszyscy w WIG20 był Polnord, BBG i wiele innych. Te spółki były chwilę w tym indexie i bardzo szybko z niego wypadała. Argument, że fundusze będą zmuszone do kupowania , bo on wchodzi do WIG20. Jeśli byłbyś zarządzającym funduszem i wiesz, że masz kupić pięć milionów Mercatora, bo musisz dobijać do benchmarku to najpierw kupiłbyś to na siebie. Potem dopiero oddał do funduszu wiedząc już, że będzie popyt. W tym momencie są to ustawki. Oczywiście, że jeśli będzie popyt tych funduszy to podaż jest już przygotowana przez tych, którzy zbierali wcześniej.

Michał: Wrócę do Twojego pierwszego cenowego wykresu. Rozmawialiśmy o tym czy jest tam szansa na takie wzrosty. Nie wiem czy widziałeś, ale wystartował ETF na Nasdaq100. Patrząc na to jak wygląda wykres kursu na Nasdaq100 za ostatnie 10 lat to różnica jest kolosalna. Ciężko znaleźć dzień w którym Nasdaq nie był na historycznych szczytach czy nie jest czasem tak, że mając skład indexów z tej półki jakie mamy to my siłą rzeczy będziemy jak WIG20. Będziemy dreptać w miejscu przez kolejne 10 lat, a Stany będą nam odjeżdżały. Może jako spekulanci powinniśmy skupić się na technologicznych, amerykańskich spółkach i inwestować w to, czego używamy na co dzień, czyli typu Apple, Google, Facebook, Tesla itd.

Paweł: Są tu dwie ważne rzeczy. Jeżeli ktoś inwestuje długoterminowo na swoją emeryturę to myślę wtedy, że jedna czwarta środków powinna być lokowana na przykład w S&P500, a jedna czwarta na Nasdaq. Jeśli ja rozmawiam z inwestorami, którzy mówią, że co roku mają nadwyżkę 70 tysięcy złotych. Jeśli chciałbym ją ulokować na długi termin to jest to dobry pomysł, bo odbierasz dywidendę i jednocześnie to masz. Jeśli chodzi natomiast o spekulacje, to włącz wykres dzienny. Patrząc na wykres długoterminowy widzimy, że on ciągle rośnie. Dwa czy trzy dni temu skończyła się korekta na Nasdaq, która wynosiła 1000 punktów. Nie jest to takie hop siup. W momencie gdyby on nie wrócił na szczyt tylko przecenił się o kolejne 30 czy 40%, a przecież może tak być, że on potrafi zrobić 100, 150 punktów w trzydzieści czy czterdzieści minut. Dla spekulanta, który operuje kontraktami terminowymi czy chce handlować, czy wejść na średni termin będzie to trudne. Będzie mu ciężko bo będą duże obsunięcia na kapitale. Psychicznie nie jest to tak ciężkie, ale chodzi o ryzyko. Ponieważ mamy je określone to musimy zwiększyć wielkość pozycji, by ją dostosować. Wiadomo, że przy małym instrumencie możesz otworzyć większą pozycję. Jeżeli masz ustawionego stop loss’a na 50 punktach, ale jeśli musisz go ustawić na 300 punktach czy 400 punktach, to tą pozycję musisz mieć mniejszą. Gdyby ktoś zapytał dlaczego to już mówię. Gdy będzie on ustawiony bliżej, to Cię wyrzuci z rynku i rynek pójdzie w Twoim kierunku. Zaangażowanie będzie mniejsze. Fajnie się na to patrzy po fakcie. Patrząc na kogoś kto w 2000 roku ustanowił sobie taki długi termin to, to obsunięcie jest bardzo szybkie. Bez dźwigni jest to oczywiście jakiś pomysł. Ja i tak w tej sytuacji wolałbym sWIG80.

Michał: Rozumiem. Paweł, Ty jesteś spekulantem, który poszukuje tego Scotan’a razy 1000.

Paweł: Nie. sWIG80 wolę z punktu widzenia inwestora średnio i długoterminowego. Będzie handlował na podstawie sygnałów kupna, trendowe, techniczne. Jednocześnie ten sWIG się porusza. Przemieszcza się w jakimś stopniu. Fakt, że ostatnio stał przez długi czas. Miał wahania od 2012 czy 2013 roku. Nie za bardzo zmienił ceny niestety. Jest to przypadłość naszego rynku. Było to też wynikiem tego, że nie mieliśmy spółek, które miałyby w sobie potencjał.

Michał: Warto w sWIG80 wyświetlić TR czyli z dywidendami. Te wykresy powinny się wtedy troszkę bardziej różnić. Teraz widać to moje inwestowanie dywidendowe. To strasznie kuleje.

Paweł: O tym właśnie mówię. Nie każdy chce handlować Nasdaq’iem. Są tacy, którzy nie znają angielskiego. Nawet Ci, którzy znają angielski mówią mi, że czują się gorzej bo nie są w stanie odczytać raportów. Jest tam inna mentalność inwestorów. U nas czują się po prostu bardziej u siebie. Ja bardzo ubolewam, że nie ma kontraktu na sWIG80, nie ma ETF na sWIG80. Jest za to argument o braku płynności.

Michał: To nie jest argument taki na co dzień. Jest to argument w sytuacjach kryzysowych. Gdyby dochodziło do umorzeń jednostek takich bardzo gwałtownych, to ten ETF, w tym przypadku mógłby zachwiać całym rynkiem. Paweł pozwól, że ja wyciągnę teraz kilka moich koników. Pierwszym konikiem jest nieśmiertelny KGHM będący obecnie na historycznych szczytach. Rozmawiałem parę dni temu z Rafałem Skrzypczykiem i on mówił, że ten KGHM może być nawet po 300.

Paweł: Jeżeli chodzi o KGHM to są dwa istotne elementy, o których trzeba powiedzieć. Pokażę teraz wykres długoterminowy dla jak najdłuższego czasu. Dlaczego ja o tym wspominam? KGHM jest jedną z nielicznych polskich spółek, bo większość jest w trendzie bocznym albo po skokach. Taki Scotan zrobił ogromny skok i spadł do zera. Takich spółek mamy kilkadziesiąt. KGHM jest faktycznie spółką, która ma te trendy. Ona odpoczywa, ale w długim terminie jest coraz wyżej, to po pierwsze. Po drugie jest ona zmienna. Nawet jeżeli ktoś handluje na wykresach dziennych czy tygodniowych, ktoś jest spekulantem, ktoś też może uczy się dopiero giełdy to ma tu wszystko, ma zmienność, ma ruchy. KGHM ze 150 spadł na 50 i poszła potem na 200. Wykonała taką woltę. Potem z 50 skoczyła na 140 i znowu spadła na 50. Ona cały czas jest w ruchu. Ma okresy odpoczynku, natomiast jest w ruchu. Gdyby ktoś specjalizował się w kontraktach terminowych na KGHM i oglądał do tego ceny miedzi to spokojnie zarobi pieniądze. Wyobraź sobie, że jesteś inwestorem krótkoterminowym i długoterminowym, który operuje tylko na KGHM i nie widział żadnych innych akcji. Mamy bardzo fajną konsolidację na KGHM z której wyszliśmy. KGHM lubi długie trendy. Jak to już odpala to idzie. Nie robi kroku w tył. Patrząc na wykresy tygodniowe, dzienne czy miesięczne jak ona wchodzi w trend to nic jej nie zatrzymuje. Wiadomo, że nie grają tu spekulanci, którzy oszukują. Grają tu duże instytucje i duże pieniądze. Jeśli pytasz w tej chwili jakie ona ma targety to 450/500. Z tego co ona robi.

Michał: Aż lepiej się poczułem.

Paweł: Bądźmy dorośli. Co to jest 300? To jest 50%. To jest dobre na trend boczny. Jeżeli mamy mieć hossę, jeśli małe spółki mają iść razy 5 czy razy 10 to dlaczego KGHM ma nie podwoić swojej wartości. Jeżeli to jest hossa.

Michał: Przez ostatnie pół roku było to razy trzy z 60 na 200.

Paweł: Nie. Zakładając, że kupiłeś po 50. Mówiłem na ostatnim live o tym. Pamiętajmy też o takich, którzy mieli go po 120 czy po 130 i na nim zjechali. To jest bardziej prawdopodobne. Opowiadanie bajek jak to ktoś sprzedał po 150 i odkupił po 50, a teraz wyjechał na 200, to jak wygrana w lotto. Można tak samo wygrać w kasynie. Ustalmy jedną rzecz. Przed covid’em wszyscy byliśmy nastawieni do rynku pozytywnie, o covidzie nikt nie słyszał. Na pytania o prognozy w styczniu wszyscy samozwańczy guru opowiadali jak to będzie cudownie. Gdy przyszedł covid doszło do załamania. Przestano mówić o akcjach, które się miało w portfelu, a okazało się, że wszyscy byli na gotówce i wszyscy kupili w marcu. Najpierw jednak trzeba było te akcje gdzieś sprzedać. Przypominam, że gdy ktoś miał duże zaangażowanie w portfelu to mogło się zdarzyć, że w takim marcu miał założonego pampersa. Kto miał szczęście i był na gotówce to dobierał, też z ręką w nocniku. Nie było to “ha,ha,ha dobieramy sobie bo covid’. Przypominam o tym jakie było napięcie. Kupno KGHM po 50 złotych, po fakcie wygląda bardzo pięknie, ale w przypadku, gdy ktoś miał średnią cenę 120 to w tej chwili ma 100%.

Michał: Trzeba popatrzeć, że średnia cena KGHM przez ostatnich kilka lat to 100, 100 parę złotych. Co do marca i pampersów to były takie dni, że nie chciało mi się logować na rachunek i sprawdzać wyceny. Potem gdy zaczęło to odbijać, to już się logowałem chętniej. Pojawiają się nam tu pytania, ale korzystając z tego, że jestem przy głosie to zadam pytania o kilka moich ulubionych spółek. Oczywiście zapytam o CD Projekt i ostatnie trzy lata. Jak się zapatrujesz na to?

Paweł: To jest pytanie, które dotyczy całego gamingu. Są oni liderem gamingowym i oczywiście możemy rozmawiać tu o analizie wykresu. Powiem najpierw może o gamingu jako o grupie. Chcesz też na pewno zapytać o ostatni debiut. Mamy tu analizę fundamentalną i analizę techniczną. Analiza fundamentalna, na podstawie tego co ja rozmawiam z inwestorami, to w miarę jednoznaczna opinia. Mianowicie, długoterminowy szczyt na gamingu mamy już za sobą. Już wyżej nie będzie i czeka nas opadanie. Są tego dwa powody. Powód pierwszy to to, że jest bardzo dużo nowych gamingowych spółek, które czekają na wejście na giełdę. W związku z tym jest tego zatrzęsienie i przesyt. Druga sprawa jest taka, że gaming jest już po dużych wzrostach. Wracamy tu do punktu wyjścia i tego co powiedziałem na początku naszego spotkania. Jest to właśnie ograniczony potencjał. Po co kupować Creepy Jar, który wzrósł razy 12% skoro ten wzrost już był. Z punktu widzenia analizy technicznej wychodzi na to, że jeszcze powinniśmy się spodziewać wzrostu na gamingu. Gdyby analiza fundamentalna pokrywała się z analizą techniczną to można ten gaming kupować teraz. Mamy tu niestety rozjazd i potrzebujemy potwierdzenia. Takim potwierdzeniem dla mnie będzie CDR, który wyjdzie powyżej ceny 276. Jeśli on to zrobi to ja będę chętny do zakupu na CD Redzie. W przypadku gdy będzie sygnał kupna, trzeba będzie wejść wbrew opinii, która teraz panuje. Inwestorzy jak mówiłem uważają, że gaming swoje najlepsze czasy ma za sobą. Spekulanci przestali się tym nawet interesować bo nie ma tam ruchu. Oni idą tam gdzie ten ruch jest. CD Red jest w trendzie wzrostowym jak wiemy od 10 lat z linią trendu na poziomie 225. Do momentu gdy jest on handlowany poniżej 225 każdy sygnał kupna pojawiający się w mniejszej ramie czasowej na przykład na wykresie tygodniowym należy wykorzystywać do zakupów. Odwróćmy tą sytuację. W chwili gdy CD Red zejdzie poniżej poziomu 225 przestajemy się nim interesować, bo łamie 10 letnią linię trendu wzrostowego.

Michał: Powiem Ci, jest blisko. Z drugiej strony te 250 parę złotych trzyma się od paru tygodni dość mocno.

Paweł: Można zadać pytanie: dlaczego CD Red tak szybko spadł i dlaczego teraz nie rośnie.

Michał: Gra im trochę nie wyszła.

Paweł: O tym wiemy. Jest pewien model ekonomiczny, tabelka w Excelu. Analityk fundamentalny zawsze ma Excela i coś do tego Excela wpisuje. Wpisując tam rzeczy po jakimś czasie wyjdzie mu wycena. Przed premierą mieli wycenę wysoką. Po nieudanej premierze ta wycena spadła. Doszło do gwałtownej przeceny. To jest typowy rynek afektywny czyli bardzo szybka przecena do nowego poziomu. W tej chwili nie ma znaczenia czy Nasdaq będzie spadał, czy nie, bo on jest na swojej wycenie fundamentalnej. Analitycy fundamentalnej wyceniają rzeczy po fakcie, zanim pojawią się nowe wynikowe, sprzedażowe informacje na rynek. Dopiero wtedy ten model wyceny się zmieni. Jeżeli on ma wejść w trend wzrostowy, taki bardzo powolny to już będą jakieś przecieki o tym, że te fundamenty ulegają zmianie. On wtedy wejdzie w trend wzrostowy pod nowe wyceny, które będą się nam rysować na rynku. Na chwilę obecną mamy konsensus. W Excelu mamy takie, a nie inne wartości i tyle. Głównym rozgrywającym CD Red jest kapitał zagraniczny. Ruch się zacznie na pewno zanim napłyną dobre wiadomości. O tym wiemy, bo oni mają dostęp do informacji. Podobnie jak podaż, która na CD Redzie poszła jeszcze przed premierą. Podaż poszła w momencie gdy 93% opinii było pozytywnych. Nagle jednak ktoś zaczął sprzedawać i wszyscy myśleli “co to za głupek sprzedaje”. Za jakąś chwilę weszły już potem te złe informacje. Prawda jest taka, że on to już wiedział wcześniej.

Michał: Klasyka gatunku. Czyli 225 to poziom alarmowy na CD Projekt.

Paweł: Pytanie, które powinieneś zadać, chociaż to w tej chwili wróżenie z fusów, „czy CD Red idzie na 600?”. Patrząc na to psychologicznie to przy cenie 450, gdy ja mówię 600 to wszyscy brawo, brawo! Mówiąc 600 teraz wszyscy pukają się w głowę, on zwariował. Psychika się zmieniła. Jeżeli ktoś szuka okazji do obstawienia spółki, której otoczenie jest takie sobie, to teraz. Przy poziomie 600 to każdy będzie widział, że jest dobre. Z pełną premedytacją mówię, że sygnały kupna, które będą wchodziły na CD Red z punktu widzenia strategii technicznej - trzeba to handlować.

Michał: O tym też zawsze mówiłeś, że mało jest spółek na polskim rynku, które duzi inwestorzy zagraniczni mogą handlować. Zobaczymy cały WIG Games, który jestem testem - wykres CD Projekt tylko trochę w innej skali wygląda tak.

Paweł: Pochylę się na nim. Nie trzeba go, aż tak rozwijać, bo to wszystko widać. To jest prosta sprawa. Wyjście powyżej 3100. Jeżeli już będziemy to widzieć to mamy sygnał kupna i tyle w temacie. Nie ma tu czego analizować. Ja jestem zwolennikiem systemu jednej kreski. Gdy ktoś stawia dwa wskaźniki na ekranie lub dwie linie trendu, czy spadków to on nic nie widzi. To tak, jakby ktoś miał dwa zegarki, a Ty go pytasz o godzinę na bezludnej wyspie. Jedyna logiczna linia, która widać na tym wykresie to 3100. Jeżeli to wyjdzie powyżej 3100 to należy to po prostu kupić.

Michał: Wyświetlę sobie tym razem cały index. Była to ciężka lekcja pokory dla inwestorów w 2020 roku, od listopada już coś się zaczęło. To teraz WIG Banki.

Paweł: Powiemy teraz o WIG Banki i o spółkach, które banki mają największy potencjał. To, że WIG Banki spadły to wiemy o tym wszyscy. Wiemy również, że bardzo wielu inwestorów okupuje banki po tym spadku. Jest to zrozumiałe bo założyli, że banki do zera nie spadną. Jest to pewna propozycja dla inwestorów, którzy chcą mieć coś co jest po dużym spadku i coś co nie będzie kosztować zero. Jedyne ryzyko jakie ponoszą to to, że wiele się to nie przemieści. O ile inne spółki pójdą 50 razy w górę to tu liczymy, że pójdzie to razy dwa w górę czy w dół. Gdybyś wziął jeszcze bardziej długoterminowy wykres to zrobiliśmy retest i jeżeli uda nam się wyjść powyżej 5500, a mam nadzieję, że się uda, to idziemy wtedy pod siedem tysięcy. Mamy wtedy w potencjale 10 czy 15%. Jest to już uczciwie. O to idzie gra. Zakładanie, że WIG Banki wraca na swoje poprzednie maxima jest możliwe. Ale czy warto na tym blokować swoje pieniądze? Nie za bardzo. Warto to rozgrywać technicznie z tego powodu, że on ma potencjał do 7000. Może źle policzyłam bo 5000 do 7000 to jest 2000 punktów. To jest więcej niż 15%. Co mi się podoba w bankach? Podoba mi się Allior. Bardzo dobrze, że go wykopią. Niech ta podaż się już skończy. Chciałbym tu zobaczyć dłuższy wykres. Chcemy tu zobaczyć rzecz niezwykle istotną. Ta ostatni duża spadkowa świeca, którą widzisz na tym wykresie to tak zwana świeca covidowa. Do połowy tej świecy mamy podbicie 20 złotych. Teraz Allior już jest powyżej tej świecy, czyli powyżej 20 złotych. Oznacza to więc, że on idzie na 40 i jego potencjał wynosi 100%.

Michał: Nie przeszkadza Ci to, że jest to państwowa spółka zależna od…

Paweł: Nie. Sygnał to sygnał. Może gdy dobije do 40 już nie będzie państwowa. To oczywiście żart. Czy myślisz, że ten kto to kupuje o tym nie wie? On dokładnie wie. Jeżeli z punktu widzenia wykresu Ty stwierdzisz, że fundamentalnie Allior Ci nie pasuje to go nie kupujesz.

Michał: Ja kiedyś sprzedałem Allior, a miałem go od debiutu. Trzymałem go bardzo długo, a na koniec mnie trafił jasny szlag, bo zapowiadane dywidendy nie były płacone. Pomyślałem, że ja pierniczę i nie chcę mieć spółki, która nie płaci dywidendy. Dziś z tym chodzę jak król inwestorów.

Paweł: Jeśli z punktu widzenia fundamentów ta spółka Ci nie pasuje to masz tak duży wybór, że możesz kupić coś innego. Wiem, że bardzo wielu inwestorów indywidualnych ma Alliora i jestem bardzo często pytany o tą spółkę.

Michał: Masz taki wskaźnik Pawła Szczepanika. Jeśli często Cię pytają to go mają. To jest popularna spółka. Za czasów Sobieraja wszyscy w to uwierzyli. Mi po iluś latach zapaliło się światełko ostrzegawcze. Nie płacą tej dywidendy. Mam serdecznie dosyć.

Paweł: To było parę lat temu.

Michał: Oczywiście.

Paweł: Ja na wykresy patrzę pod kątem tego co będzie z tej prawej strony, tego czego nie widać, a rzadko omawiam to co się wydarzyło. Nie umiem opowiadać co trzeba było kiedyś. Skupiam się na tym momencie w którym jestem. W tej chwili widzę konsolidację. Ta konsolidacja, to jest wykres kwartalny. To są cztery kwartały i przez rok czasu ktoś kupował. Jeżeli ktoś kupował przez rok i zbierał to czy on to kupuje, żeby zrobić 10%? Nie. On liczy przynajmniej na 100% na tym. Oczywiście może się okazać, że jest głupi i na tym nie zarobi. Możemy powiedzieć teraz w tej chwili powiedzieć, że mamy wyjście z akumulacji górą. Na zasadzie zapłaci lub nie. Jest jeszcze inny bank, nieco zapomniany. Jest to BOŚ. Inwestorzy zaczęli w tej chwili szukać spółek, które dużo spadły i mają potencjał do odbicia. Coś kosztowało 100 złotych, a teraz kosztuje 8 złotych to może na 80 podbije. Na wielu spółkach to się udaje. O BOŚ też jestem bardzo często pytany. Tu coś kosztowało 80 złotych, od dwóch lat mamy podwyższone obroty, a on sobie zaczyna systematycznie rosnąć. Nie mówimy tu o cenie 100 złotych, ale być może razy dwa. W tej chwili inwestorzy są bardziej skłonni do podjęcia ryzyka na takich spółkach niż na kupnie Mercatora, który wzrósł razy 100. Dlaczego? Bo on mówi dobra, najwyżej to nie pójdzie. Wiele mi to też już nie spadnie bo to dno się ubija. Może być oczywiście, że to spadnie. Zła wiadomość, bankructwo i tak dalej. Ale taka sytuacja z dnia na dzień jest mało prawdopodobna. Polski inwestor woli kupować spółki, które dużo spadły bo wie, że jak się wstrzeli w 3 na 10. Obstawi 10 spółek i trzy mu wejdą to są to super zarobione pieniądze na całym portfelu.

Michał: Pojawiło nam się parę pytań więc będę je tu czytał. Mówiliśmy o tym, że ten gaming tak troszkę się wystrzelał. Mam tu pytanie o debiut Huuuge’a. Gdybyś mógł to skomentować. To była jakaś tragedia i inwestorzy nie uwierzyli.

Paweł: Dlaczego? Weź pod uwagę to, że jeżeli ktoś specjalizuje się w emisjach pierwotnych to kupuje serię spółek. Zapisał się na Allegro, a potem na kolejną spółkę. Jedne wchodziły z zyskiem większym, inne z mniejszym. W tym przypadku było wyjście na zero. Wielu inwestorów wystawiło się z ceną 5.3, 5.4 żeby mieć zapas minimalnego zysku. Ja mówię o osobach, które kupują w emisji pierwotnej i na pierwszej sesji to oddają. Nie z myślą, że będą na tym siedzieć latami. Biorą każdą emisję, która się pojawia i na debiucie oddają. W przypadku takiej strategii masz szansę na jakieś niepowodzenie, bo nie każda emisja będzie udana.

Michał: Były takie lata, że dobrą strategią było zapisywanie się na każde IPO.

Paweł: Problem, który się ostatnio pojawił jest taki, że mamy dużą redukcję. W tym momencie wymaga to od Ciebie wzięcia kredytu. Jeżeli chcesz kupić dużą paczkę. Zapisywanie się na 100 sztuk akcji i dostanie ich 3 to szkoda sobie zawracać tyłek. Słynna jest historia z LCC, gdzie kredyty były razy sto. Mając 100 tysięcy złotych brałeś kredyt na dziesięć milionów i kupowałeś wszystkie akcje, które chcesz. Inaczej nie miałeś szans dostać tych akcji. Na tym zarabiały banki, bo za ten kredyt brały pieniądze. Potem było przytrzymywanie maksymalnie długo tych pieniędzy zanim ta redukcja zostanie przyznana. Im dłużej tym lepiej. W przypadku tej spółki płaczą tylko Ci, którzy zapisywali się z lewarem. Jeśli ktoś się zapisywał bez lewaru to po co w ogóle o tym mówić. Kupił ochłap, pójdzie na stację benzynową, zatankuje, wyjeździ i nie ma tematu. Mamy tu pytanie dla fachowców analitycznych. Przy jakiej cenie warto to kupić? Być może to jest okazja. Kupno w okolicach 38 /40 i będzie jednak jakiś wjazd na 60 czy 70 złotych. Należałoby znać też strukturę tego popytu. Jacy inwestorzy instytucjonalni w to się zaangażowali? Czy to są informacje dostępne? Trzeba by było mieć dostęp do zleceń i zobaczyć kto to ma, ponieważ tego nie mamy, to czekamy na wykres. Na ten moment, ten kto kupił na pierwszej sesji akcje to jest głupi. Ten, który sprzedał jest mądry, bo jest niżej. W chwili gdy to wejdzie na powyżej 50 złotych to jest to sygnał kupna, okaże się wtedy, że były to tylko strachy na lachy.

Michał: Ja o tym myślę tak, że po tym fatalnym grudniu dla CD Projekt inwestorzy zobaczyli, że nie wszystko złoto co się świeci. Nie każdy gaming daje jak Creepy Jar zarabiać po 1000%. Te tematy będą dużo ostrożniej teraz wchodziły. Ja już dawno się pogubiłem w tym, ile mamy spółek gamingowych notowanych. Nie potrafię odpowiedzieć. Pięćdziesiąt? Sześćdziesiąt? Dobrze by było, żeby niektóre zaczęły jakieś gry wypuszczać.

Paweł: Dobra gra może być tylko jedna. Nie sztuką jest zrobić grę. Sztuką jest sprawić, żeby ludzie ją kupili. Co więcej w przypadku CD Red okazało się, że mimo, że te wszystkie warunki zostały spełnione to sama gra może zawierać pewne niedoskonałości. Może się też okazać, że pojawiają się naciski akcjonariuszy, aby jeszcze nie gotowy towar wypuścić na rynek bo są święta. My nie wiemy jakie są kulisy tego co się wydarzyło w CD Red. Dowiemy się może za 10 czy 15 lat, jak już prezes będzie na emeryturze i opowie albo nie opowie jak to było.

Michał: Case CD Projekt będzie jeszcze pewnie długo rozpatrywany. Mamy pytanie od widza. Czy na Creepy Jar nie ma kontroli biletów? Dam tu nam wykres jakiś dłuższy, żeby było widać co tam się stało.

Paweł: Gdyby ona urosła mniej w tym pierwszym okresie to mielibyśmy 100% pewności, że jest to spadek przed kolejnym impulsem. Problem polega na tym, że jeżeli spółka rośnie ze 100 złotych na 1400 jednym ciągiem to spekulanci już odpuszczają. Patrząc na wykresy z 2007 roku kiedy mieliśmy szczyt hossy budowlanej to końcówka była z mocnym impulsem wzrostowym. Wtedy te spółki nie wykańczały struktur w żaden sposób. Nie było żadnych trójkątów na szczycie. Po dojściu do razu doszło do pionowego spadku. Jak duża może być korekta tego ostatniego ruchu? Ten wzrost był na pewnych oczekiwaniach, co do przyszłych wyników finansowych spółki. Ten wzrost pokazuje, że te oczekiwania były wyśrubowane. Jeśli przyjdzie jakiekolwiek rozczarowanie, to ma kto podawać bo ludzie są zarobieni. Tu jest ten kłopot. Część mówi, że to sprzedaje i przechodzę na Elektrobudowę. Taki BOŚ na przykład. Tam się nic nie stanie. Tu się może okazać, że ona spadnie 50% w szybkim czasie, a na takim BOŚ to się nie stanie, tam są wszyscy straceni. Z punktu widzenia analizy tego wykresu wyjście powyżej 1200 gwarantuje nam wejście na 1400/1500. Cała zabawa polega na tym, aby tu pokombinować z wykresami i ten punkt wejścia znaleźć jeszcze wcześniej. Moim zdaniem sygnał kupna na WIG Games, gdyby był to może być sygnał, który będzie aproksymował ten sygnał kupna na tej spółce. Odpowiadając na pytanie. Jeżeli pytający ma w swojej głowie jakieś wyceny fundamentalne tej spółki i wierzy w tę spółkę. To też jest ważne. Wie dokładnie co ona robi i wie, że z punktu widzenia fundamentów ta spółka jest warta 1400 to ma około 70% szans, że te 1400 zobaczy.

Michał: Kolejne pytanie jest też a propos branży gamingowej. Co z takimi spółkami jak PlayWay czy Ultimate Games, które rozmnażają się przez pączkowanie? Inwestorzy zaczynają się śmiać, że można sobie zrobić index WIG Playway. Nie wiem czy widziałeś wczorajszy news, że Ultimate Games, który produkuje gry powołał kolejne spółki, które będą produkowały gry. Oni nawet się na Huuuge’a zapisali i zarobili tam 12 000 złotych.

Paweł: Jest to bardzo dobre pytanie. Nie pamiętam czy prezes PlayWay był u Was na konferencji kiedykolwiek. Robiąc analizę spółki fundamentalną to najważniejszy jest zarząd nawet w takiej prostej formie czy sprawia na nas dobre wrażenie czy nie. Ja akurat zarząd PlayWay bardzo sobie cenię. Są to bardzo poukładani ludzie i myślę, że postępują w sposób przemyślany. Może im się udać lub nie, ale ja im kibicuję. Uważam, że PlayWay jest spółką na której warto się koncentrować, obserwować ją i dokonywać transakcji.

Michał: Jest z tego taka trójka. Wycena w okolicach 4 miliardów - PlayWay, Ten Square Games i Huuuge. Był nawet taki dzień, że o 100 milionów różniły się tylko te spółki. Widać też tą ostatnią korektę na gamingu, widać ją na wszystkich tych spółkach.

Paweł: Mam też bardzo dobrą opinię na temat zarządu CD Red, mimo tego co się wydarzyło. Mam dlatego takie podejrzenie, że albo się pomyliłem w ocenie albo był nacisk akcjonariatu i zarząd został zmuszony. Patrząc na ten wykres, spółka kosztowała 700, a teraz sobie schodzi poniżej 600. Są tu pierwsze okazje do przemyśleń, okolice ceny 560/550 gdzie będziemy zastanawiać się czy warto to kupić. Problem polega na tym, że my to kupimy, a to wróci do trendu wzrostowego za dwa lata. Może to iść bokiem. Zakładając w ten sposób, że będzie impuls i inne spółki będą sobie rosły razy kilka, a tu będziemy się kisić.

Michał: Zwracam tu uwagę o inwestowaniu portfelowym, że mam tych spółek więcej i muszę dać sobie szansę, żeby kilka z nich urosło.

Paweł: Myślę, że 30 to minimum. Klasyczna teoria Markowitza. W tej chwili mówię o spekulancie, nie mówię o kimś, kto buduje sobie portfel dywidendowy i jakoś to sobie przemyślał. Mówię o kimś, kto podejmuje wysokie ryzyko. Spółka może przecież spaść 20 czy 30% lub nawet do zera. Jeżeli ma 30 spółek to rozkłada to ryzyko i to jest najlepsze. Inwestorzy i spekulanci z którymi rozmawiam mają nawet do 50 spółek. To jest praca full time job. Wpłacasz 100 czy 200 tysięcy, a oczekiwania na wynik finansowy za 3 czy 4 lata na 3 miliony złotych, spędzając na tym dziesięć godzin dziennie. Analizują te sygnały i albo im wyjdzie, albo nie. Jeżeli im wyjdzie to pożegnają się z giełdą. To jest dla młodych ludzi. Ja jestem za stary na coś takiego. Jak ktoś ma dwadzieścia parę lat to jest w stanie pojechać te dziesięć godzin dziennie.

Michał: Na Facebooku mamy pytanie o spółkę Klabater, której ja zupełnie nie znam. Co z Klabater?

Paweł: Kosztuje tyle samo co w 2019 roku i albo wzrośnie lub spadnie. Nie jest to złośliwa odpowiedź. Na tym wykresie, który widzimy nic nie ma. Jest tu jedynie analiza fundamentalna Jeżeli miałbym się przymierzać do zakupu tej spółki to gdzieś w okolicach 3,50. Wtedy warto jest kupić na nowym minimum gdzie dojdzie do sprawdzenia biletów. Na ten moment ona sobie idzie bokiem. Ciekawe jest to jak długo ona bokiem będzie szła. Chodzi o to, że spółka musi dać inwestorom wizję lub obietnicę. Nie jest ważne, czy ta obietnica będzie spełniona, czy nie, to nikogo nie obchodzi. Ważne jest, żeby ta obietnica była super, bo wtedy zaczyna się ruch i maszyna rusza. Tu ten spadek odbywa się na bardzo małym wolumenie. Obroty są prawie żadne. Wzrost wolumenu może być oznaką, że pojawiło się zainteresowanie na tej spółce. Jeżeli Pan zadający pytanie to obserwuje, to powinien patrzeć na to jak idzie gra wokół pików wolumenowych. Jest wielu inwestorów, również w waszym stowarzyszeniu, którzy o Klabater pytają. Spółka Creepy Jar też tak wyglądała i cały czas były o nią pytania. W momencie gdy to poszło razy czternaście w górę to nagle się okazało, że oni mieli rację. Obserwowali go fundamentalnie, a mnie pytali o technikę. Jeżeli ktoś monitorował sygnały kupna to zarobił pieniądze. W przypadku Klabater, znów dużo osób o nią pyta to jeszcze nie jest na niego czas, ale warto mu się przyglądać. Może się okazać, że on ma w rękawie jakąś fundamentalną niespodziankę i potem będzie kosztował razy pięć czy sześć.

Michał: Mam tu pytanie o inną spółkę, gwiazdę roku 2020 z kompletnie innej bajki i branży, a mianowicie o Columbus, czyli fotowoltaikę.

Paweł: To jest zmiana sztafety, o czym mówiliśmy na początku. Przed covidem mieliśmy start gamingu, który był królem rynku. Między innymi był tam też Columbus i tego typu spółki. To były gwiazdy estrady, które szły jak rakieta. Potem nastąpił break i weszły spółki szczepionkowe jak Biomed. Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki to zniknęło i pojawiła się moda na “starą” gospodarkę, coś co ma w nazwie energoinstal, energobudowa. Wszystko co związane z produktami ze stali. Te spółki szczepionkowe potem niektóre spadały. Widać, że moda idzie już gdzie indziej. Jest to ciężki rynek, bo jeśli ktoś zaufał temu trendowi. Początkujący inwestor, który nie patrzy na analizę techniczną i wyobraża sobie super wizję, a w tym momencie jest zonk. Wiele spółek, które pół roku temu było liderami wróciło do punktu wyjścia. Tu mieliśmy jeszcze do tego czynnik fundamentalny. Jeżeli on zejdzie poniżej 40 złotych to śmierć. Dopóki jest powyżej 40 złotych to jeszcze jest OK i możemy mieć nadzieję.

Michał: W przypadku spółek z tej branży bardzo duże znaczenie będą miały szczegóły dotyczące programu „Mój Prąd”, bo jest ogromne zawieszenie od początku grudnia. Popyt ze strony klientów indywidualnych jest na dużym hamulcu ręcznym. Jeżeli coś będzie wiadomo i klienci będą wiedzieć o dofinansowaniu to na pewno popyt się obudzi.

Paweł: Dobrze byłoby wiedzieć przed faktem, że taka informacja się pojawi. Oczywiście, żeby to wiedzieć musielibyśmy być bliżej ministerstwa. Jeżeli patrzymy na analizę techniczną w prosty sposób to można wyczaić na wykresie, że kupują insiderzy. Oni będą to kupować z wyprzedzeniem kilku lub kilkunastodniowym. Zawsze ktoś komuś coś “wychlapie” i to jest normalne. Mimo zakazu kupowania zawsze tak skręcą, że to ukrywają i kupią. Poznajemy to po sile relatywnej i po czerwonej wstędze. Ja stosuję wyjście powyżej czerwonej wstęgi do kupna. W tym momencie gdy on pójdzie o 20% nagle pojawi się jakaś informacja. Ona oczywiście pojawi się po sesji, więc następnego dnia ona otworzy w górę. Jedyny sposób to kupno przed. Kupno razem z insiderami. Gdy ktoś będzie chciał uczciwie wejść w rynek po informacji, będzie to już za późno.

Michał: Pojawiło się też pytanie o spółkę Mo-BRUK. Ja pamiętam, że o niej wcześniej pisaliśmy. Pięknie ten wykres wygląda. Przyznam się szczerze, że nie za bardzo znam tą spółkę. Wiem, że Adrian bardzo szeroko o tym pisał u nas na stronie. Wykres wygląda fantastycznie. Dywidendę płaci.

Paweł: Puść wykres krótszy niż dwa lata. Bardzo często duży wolumen pojawia się po dużym wzroście może być dystrybucją. Na tej świecy, ten wystrzał w górę to bardzo duże obroty. Najczęściej takie duże obroty to przekładka. Powszechna opinia będzie taka, że głupi, mali kupili, a duży/wielki gracz podał, nie jest to prawda. Jeżeli ktoś tak mówi powinien sobie wyobrazić, że ma jeden kontrakt na pozycję długą na S&P 500 po drugiej stronie ma Goldman Sachs, który minimalne zlecenie ma na 20 000 kontraktów. Ilu inwestorów indywidualnych musi Goldman Sachs oszukać i ile razy mu się to uda. Jest to najczęściej przekładka. Polega ona na tym, że idzie wyciąg, ktoś to skupuje przez całą drogę i ma na górze przygotowany odbiór najczęściej od jakiejś instytucji. Nie mówię, że tak było w tym przypadku. Tu doszło do przełożenia akcji albo sprzedający był mądry, albo ten kto sprzedał był głupi. Widzę po tym wykresie, że sprzedał mądry. Teraz nie chcę Mo-BRUK-a, ale jeżeli Mo-BRUK będzie powyżej 400 złotych to powiem odwrotnie kupił mądry a sprzedał głupi. Ja jestem zwolennikiem analizy prymitywnej. Wiadomo, że ta analiza nie zawsze płaci, ale ja chcę w analizie mieć jednoznaczny wniosek. Na tą chwilę Mo-BRUK sprzedał ktoś mądry, a kupił ktoś głupi. Powodów tego kupna i sprzedaży nie znamy i możemy sobie różne rzeczy wyobrażać.

Michał: Prośba o komentarz na temat XTB. Wyświetlę tu wykres taki dłuższy, 3 lata.

Paweł: Mamy tu wykres tygodniowy i znowu na szczycie rynkowym mamy długą, czarną świecę na bardzo dużym wolumenie, czyli sprzedał ten, kto był mądry. Mieliśmy tu też podejście pod połowę tej świecy na dobrej informacji. W tym momencie doszło do odpadnięcia. Rozmawiając z inwestorami było jednoznaczne, że on będzie kosztować 70 złotych. Ja nim nie handlowałem, ale obserwuję go, bo wiele osób o niego pyta to on jest w trendzie wzrostowym, to jest pewne. W momencie gdzie będzie schodził poniżej 15 złotych to znaczy, że zaczyna się dziać coś niepokojącego. Niepokojący jest również ten wyskok powyżej 20 złotych, gdzie dostał w ryj. Dobrym poziomem do kupna jest 13 złotych, tu bym szukał wsparcia. Dla tych, którzy chcą kupić od dołu, to jest poziom bezpieczny. Wyjście powyżej 17,80 będzie już sygnałem kupna. Zrobię też dodatkowy materiał o XTB na YouTube i omówię to bardziej szczegółowo.

Michał: Czy w XTB to nie jest czasem tak, że oni są strasznie uzależnieni od tej zmienności i dopływu świeżych inwestorów? Ta zmienność tu jest, inwestorzy są zainteresowani. To jest woda na młyn dla takich brokerów jak XTB.

Paweł: Jeżeli zyski mają się opierać na dopływie nowych inwestorów to nic z tego nie będzie. Rynek spekulacyjny dla nowego inwestora jest bardzo trudny. Prawdopodobieństwo, że ludzie wylecą w kosmos jeśli zastosują dźwignię finansową jest bardzo wysokie. Liczba ludzi w Polsce jest skończona, nie jesteśmy dużym krajem. W Ameryce można sobie mielić. Klient zdobyty na Forex to klient do zmielenia, a cały czas trzeba szukać nowych, a nowych brakuje.

Michał: Oni mają to w prospekcie emisyjnym napisane, że gdyby im się kiedyś ta maszynka do pozyskiwania nowych klientów zepsułam to im się sypie model biznesowy. Oni tego nie ukrywają.

Paweł: Wolałbym inwestować w spółkę, która jest w Chinach i ma potencjalnie 2 miliardy klientów takich do przemielenia. Kwestia tego ilu tych potencjalnych klientów do zmielenia nam tu zostało. Państwo znacie moje podejście do handlowania z dźwignią i ja uważam, że na rynku kontraktów terminowych handel na indeksach pozwala zarobić. On jest bardzo bezpieczny pod jednym warunkiem. Nie stosujemy dźwigni finansowej. Nie ma handlu razy dziesięć. Nie ma nawet handlu razy dwa. Kupujesz DAX’a 0.1, który wynosi 7 tysięcy, to na rachunku masz 100 tysięcy złotych. Wtedy nie stracisz, ale twój zysk będzie ograniczony do 20 czy 30% rocznie.

Michał: Pamiętam Twoje ostrzeżenie z konferencji Wall Street, na której widzimy się regularnie. Był taki okres szału inwestowania na Forex i inwestorzy, którzy tam handlowali po jakimś czasie przestali przyjeżdżać na Wall Street. Ci, którzy handlowali na akcjach po 20 latach nadal tam są.

Paweł: Zawsze te same osoby są w barze na dole.

Michał: Tak, można ich poznać. Trudniej jest zbankrutować na akcjach.

Paweł: To jest absolutna prawda, bo na konferencje przyjeżdżają ludzie od bardzo dawna, ci sami, te twarze są te same, co prawda bywa raz lepiej, raz gorzej, bo raz ktoś przyleci helikopterem, a następnym razem już tylko wypożyczonym samochodem po to, żeby się pokazać i ostentacyjnie stawia go pod hotelem mimo, że płaci 50 złotych kary za to, to jest nieważne. Chodzi o to, żeby wszyscy widzieli. Różne anegdoty można opowiadać.

Michał: Widzowie pytają o spółkę Eurocash.

Paweł: Już odpowiadam. Jest to spółka, która była kiedyś w grupie spółek gdzie to wszystko sobie rosło razem. Gdy sobie włączymy rok 2012 kiedy mWIG40 był bardzo wtedy modny, a sWIG80 spadał, to było po kryzysie greckim. Przez 3 lata były wtedy hossy na mWIG40, mówiliśmy o tym, że jak spółka wchodzi do WIG20 to zmniejsza jej się potencjał. Przypominam, że Eurocash wszedł do europejskiego indexu i wszyscy byli niezwykle podnieceni. Mówili, że wszyscy ludzie z całego świata będą kupować Eurocash i wyjdzie na 100 złotych. Tak się nie stało. Ważne jest to na co liczą inwestorzy, którzy liczą na Eurocash. Oni liczą, że będzie to samo co z Krukiem i to samo co z Forte. Przypominam, ze Forte spadło na 10 złotych i odbiło. Kruk bardzo mocno spadł i już odbił. CCC spadło na 30 złotych i już odbiło. Działo się to samo co w hossie budowlanej. Co jeszcze nie poszło? Co może odpalić? Po ten Eurocash ktoś się wreszcie schyli, może już jutro, a może dopiero za pół roku. Ktoś się schyli na pewno i będzie tu próba wolty. Sygnały kupna tu wychodzą dość późno, bo powyżej 16 złotych. Zrobię też analizę Eurocash to pokażę dokładnie ten poziom. Możesz wyświetlić Kruka albo Forte? Dlaczego ja mówię, że to jest jedna grupa? Te spółki były kiedyś kumplami. Zachowywały się bardzo podobnie. O, taki Kruk spadł na 50 złotych, a już kosztuje 160. Inwestorzy liczą może nie na szczyt, ale na podbicie.

Michał: Ja mam zakodowane, że Kruk po 300. Teraz widzę, że nie. To jest branża, która strasznie oberwała w 2017 czy 2018 roku po GetBack’u. O co jeszcze prosiłeś? Forte?

Paweł: W Forte też doszło do ładnej kontry. To są stare spółki jeszcze z czasów mWIG. Zejście na 10 i już jest podejście na 50, zrobienie jakiegoś retestu. Nawet te głupie banki odbiły po dużym spadku mimo, że z opóźnieniem około 3 miesięcy. W tej chwili inwestorzy szukają spółek, które są w miarę dobre i mogą odbić, są po dużym spadku, ale nie kwalifikują się na stuprocentowego bankruta. CCC to chyba Twoja ulubiona spółka.

Michał: Słabo trochę to odbicie wygląda, aczkolwiek trzy cyfry na CCC cieszą. Chociaż nie, akurat dziś jesteśmy poniżej.

Paweł: Tam ma być jakaś emisja ratunkowa. Ja jestem wrogiem jakichkolwiek emisji i jestem wrogiem tego, że zarząd przeprasza akcjonariuszy i obiecuje poprawę.

Michał: To CD Projekt mi przypomina.

Paweł: Jestem wrogiem tego cyrku, który się dzieje. Jestem z tej szkoły, że spółka ma dawać pieniądze albo w postaci dywidend albo dużych przelotów, żeby spekulant mógł zarobić. Roman tak robił. Każdy wie o kogo chodzi. Nie lubię jak spółka żebrze o pieniądze. To rozwadnia kapitał, zmieniają się wskaźniki i robi się upychanie. Przeszkadza mi na polskim rynku, że najlepszym biznesem dziś, jest wprowadzenie nowej spółki na giełdę. Dodatkowo zrobienie pre emisji, czyli inwestor nie może zapisać się na akcje, bo dostaje jakieś tam niepewne przydziały. Następnie następuje emisja. Dopiero potem wchodzi giełda, gdzie każdy marzy, by inwestorom te akcje upchać. Jeżeli jest dobry rynek to albo zrobisz dobrą emisję albo zrobisz wyjazd w górę. Potem widzimy skok razy 1000 i zjazd do zera. Suma summarum mamy tylko trochę spółek o których możemy powiedzieć, w długim terminie, że były w stanie zadowolić normalnego/długoterminowego inwestora bądź spekulanta. KGHM jest taką spółką. Główny problem polega na tym, że nawet jak taki inwestor.. Wyświetl może tego Columbus’a. Istnieje zagrożenie, że ktoś dojechał na tym Columbusie do 100 złotych to czego on oczekuje? Może jakiejś korekty do 80, trendu bocznego. Spółka kosztuje 100 złotych, a potem nagle 40 złotych, dostaje faję w ryj i nie powinno to mieć miejsca. Jeżeli ten trend był ustabilizowany, to coś takiego nie powinno się wydarzyć. Wyjście na szczycie było tu niemożliwe, bo ten pionowy wyjazd w górę i mocna kontra. Spokojny inwestor, który pracuje zawodowo i ogląda rynek raz w tygodniu to chce inwestować na rynku z perspektywy kilku lat, kilkunastu miesięcy. Te przeloty dla niego są potworne. Co z tego, że mamy duże ruchy, a spółka idzie z 20 na 100 skoro bardziej prawdopodobne jest, że ona wróci na 20 niż zostanie na tych 100. Taka Elektrobudowa teraz rośnie i inwestorzy chętnie na niej spekulują. Spekulanci zarabiają, ale mają w tyle głowy świadomość, że ona i tak wróci skąd przyszła. To jest trochę chore. Każdy marzy o tym jak upchnąć te akcje i ludzi z nimi zostawić. Elektrobudowa, świetna fundamentalna spółka, która kiedyś kosztowała 100 złotych. Była doskonałą spółką fundamentalną.

Michał: Spółka JSW.

Paweł: Co teraz powiesz tym inwestorom, którzy kupili to w emisji pierwotnej na drugim terminie i zaufali tej spółce?

Michał: JSW lubi robić przeloty.

Paweł: Lubi robić przeloty, które może wykorzystać doświadczony spekulant. Ktoś kto przyjedzie pierwszy raz na Twoją konferencje nauczyć się inwestowania i uwierzy w tą spółkę to jest w plecy. Chyba nie zakładasz, że kupi ją na dołku, kupi ją gdzieś pośrodku. Chodzi mi o ludzi, którzy mają zainteresowanie giełdą. Pojawia się dużo nowych osób na rynku. Oni pytają jak zacząć i co zrobić. Ja zawsze odpowiadam, że na pewno pojechać na konferencję do Was, posłuchać wykładów i pogadać z innymi ludźmi. Te osoby chciałby zainwestować z reguły pracując zawodowo i nie mając dużo czasu na giełdę, chcą kupić i chcą widzieć jakieś efekty za jakiś czas. O ile ETF na Nasdaq jest bardzo dobrym pomysłem, to inwestowanie w kolejną spółkę, która jest nasadzona jest ogromnym ryzykiem

Michał: Tak.

Paweł: Obejrzeliśmy Kęty, obejrzeliśmy KGHM, ale co pokazujesz wykres to jest manto. Długoterminowy, początkujący inwestor, który przyjechał na konferencję trzy lata temu i postanowił zbudować portfel nie jest zachwycony, chyba, że naśladuje portfel dywidendowy. Wymaga to też jakiejś pracy, czegoś ekstra. Może cię naśladować, ale sam mówisz, ze byłeś w stresie.

Michał: Oczywiście. Nie chciało mi się na rachunek zalogować. Spodobało mi się powiedzenie, że inwestowanie to maraton, a nie sprint. Odetchnąłem głęboko. Zobaczyłem czy bankrutuje to co mam, nie bankrutowało. Będzie płacić dywidendy? W tym roku trochę mniejsze albo wcale. Czy w przyszłości będzie je płacić? Bedzie. Dobra, jedziemy dalej z tym koksem. Może bym sobie coś dokupił. Ja miałem takie podejście, ale cytując klasyka czyli u Ciebie “pampers pełny”.

Paweł: Pampers musi być. Bez pampersa nie ma ruchu.

Michał: Pojawiło się pytanie. Ja nie znam spółki. Boruta.

Paweł: Doskonały temat. Znam go i obserwuję. Inwestorzy bardzo o niego pytają. Przelecieli się na tym nieźle. Było wiadomo, że przy cenie poniżej złotówki należało to kupić. Były dobre informacje okołorynkowe, było dobre zachowanie techniczne i wszyscy to kupili. Opór nastąpił na 2 złotych. Zaczął się wtedy problem, czy sprzedawać po 2 złote czy czekać. Co będzie gdy spółka będzie kosztowała 10 złotych. Jak to na giełdzie bywa, jeśli to siadło na targecie to się cieszy ale jakby z dziesięciu zeszło na 2 to by płakał. Ulubione powiedzenie na giełdzie: trzeba było. Trzeba było to, trzeba było tamto. Polski inwestor jest zawsze niezadowolony. Ten spadek z 2 złotych, który ma miejsce teraz, na 80 gorszy. To był wypadek przy pracy. Ona miała przejść te 2 złote i miała iść wyżej. Wygląda to tak jakby ktoś to przyklepał. Jeżeli ona wyjdzie powyżej 1.20 co mam ciekawą negację i ciekawe sygnały kupna z szansą na 2 złote. Opinia fundamentalna jest bardzo dobra. Moim zdaniem, powyżej 1.20 trzeba kupować.

Michał: Już mieliśmy kończyć, ale mam jeszcze jeden ciekawy trop. Nasz narodowy champion kupujący wszystko po kolei, czyli PKN Orlen. Pamiętasz gdy Orlen był po 130 złotych?

Paweł: Co by Państwo chcieli wiedzieć o PKN Orlen?

Michał: Ty mówiłeś, że PKN po 100 kilkadziesiąt to jest za drogo, bo nie rozumiesz czemu on tak wzrósł. A ja mówiłem o elektromobilności. Mi się wydawało, że to słuszna koncepcja. Tak miało być. Niestety przyszedł moment, że Orlen zaczął kupować wszystko po kolei. To się ewidentnie nie spodobało inwestorom. Jak widzisz przyszłość przed Orlenem?

Paweł: Musisz mi pokazać wykres długoterminowy. O! Tu wszystko widać. 40 jest wsparcie. Nawet dziecko to zobaczy. Jest w tej chwili na nowym poziomie równowagi, który oscyluje między 40 a 60. Powinniśmy zobaczyć 80 w jakiejś tam perspektywie. Był też jakiś miły akcent z dywidendą, o ile się nie mylę.

Michał: Był. Mam też wrażenie, że inwestorzy są nieufni. Oni zapowiedzieli powrót do dywidend typu 3,5 .

Paweł: Instytucje czy indywidualni?

Michał: Moim zdaniem wszyscy. Dopóki inwestorzy nie zobaczą, że jest uchwalona i wypłacona to, to nie uwierzą.

Paweł: Indywidualny nie robi ruchu na PKN, bo jest za mały.

Michał: Inwestorzy są nieufni wobec tych zapowiedzi. Wymyślą coś nowego do kupna i nie będzie dywidendy z Orlenu.

Paweł: To jest ryzyko polityczne, o którym mówiliśmy. Zdroworozsądkowy inwestor, który ma trochę oleju w głowie nie powinien się interesować tego typu spółkami ze względu na wzrost politycznego ryzyka. Jeżeli jesteś mądrym prezesem, masz spółkę paliwową i każą Ci kupić węgiel. Jako mądry prezes mówisz, że to nie jest dobry pomysł, ale jak widać taki prezes nie jest potrzebny. Jak widać potrzebują kogoś kto powie: tak jest! Będę kupował węgiel a jak trzeba będę kupował konewki. W każdym kraju tak jest. Okolice 40 to dla PKN jest dobry poziom. Pytanie czy dobrą ceną jest 60 złotych. Wydaje się, że pod te 75 powinniśmy podejść. Gdzie ustawić stop loss? Jak to rozegrać? Tego nie wiem. W okolicach 40/45 do kupna. To wydaję się bezpieczne. Ten potencjał to czekanie na informacje, które mają się pojawić. Ta dywidenda będzie tu kluczowa. Jest jeszcze to niebezpieczeństwo polityczne. Co wymyślimy jeszcze.

Michał: Tytuł dzisiejszego nagrania mieliśmy: Banki, gaming - to już umówiliśmy, czy wyplatanie koszyków. Mówiliśmy o inwestowaniu w energetykę. Ty mówiłeś, że kto w 2020 inwestował w energetykę powinien się lepiej zająć wyplataniem koszyków. Stąd nasz tytuł spotkania.

Michał: To jest skrót myślowy. To nie jest moje powiedzenie, jest to powiedzenie ze starych czasów z giełdy. Rok 2020 i ten który się zaczął 2021 jest, z punktu widzenia zmienności, okazji inwestycyjnych na wszystkim co się rusza. Jeden gra bitcoinem, ktoś handluje Nasdaq, ktoś handluje polskimi spółkami. Okazje gonią okazje. Jeżeli minie rok i ktoś powie, że on nie zarobił pieniędzy to niech się zajmie wyplataniem koszyków, bo zmarnował czas. Nie wiem czy będzie impuls wzrostowy, ale mamy duże prawdopodobieństwo, że giełda będzie szła w górę. Tego okresu nie można zmarnować. Nie można siedzieć na jakimś badziewiu, które nie rusza. Nie chodzi o to, że energetyka to badziew. Ona może być za chwilę liderem wzrostów. Chodzi o to, żeby nie zablokować się w oczekiwaniach. Agora była taką spółką w hossie budowlanej, bo ona stała. Nie wszystkie spółki rosły. Tak Swarzędz na przykład. Niby robi meble więc w budowlanej hossie powinien rosnąć. W hossie budowlanej 30% tych spółek było silnych, które mocno urosły. Reszta tak sobie. Problem polega na tym, żeby chociaż jedną spółkę, która poszła w górę mieć. Wszystkiego się nie da. Nie ma szans. Mając 30 spółek niech nam chociaż dwie takie perły trafią. Ta wycena naszego rachunku skoczy nam dramatycznie. Przykro jest widzieć jak coś rośnie. Taki sWIG80 dwa razy w górę, a my tak dalej w tym błocie. Klapnęliśmy jak kura i tak siedzimy. Rynek zmienny jest łatwy do handlu, bo wszystko płaci. Chociaż trochę kasy na takie strzały warto przeznaczyć. Jeżeli ktoś oczekuje systematyczności, stabilności i ma portfel dwadzieścia lat i więcej, proszę bardzo. Nie ma przymusu, każdy musi dobrać to do swoich potrzeb, czasu pracy i ryzyka. Moja wizja na długi termin to ETF na Nasdaq, jeśli ktoś nie ma czasu interesować się giełdą i S&P500, jeżeli ktoś chce na polskim rynku to spółki z sWIG80 i temat zamknięty. Tymi z WIG20 nie zawracać sobie tyłka, bo szkoda nerwów. Potencjał tam jest mocno ograniczony. Historia pokazuje, że tak właśnie się dzieje.

Michał: Paweł, bardzo dziękuję. Na sam koniec doczekaliśmy się komplementu. Witek pisze, że bardzo fajnie się nas słucha i ogląda. Super wiadomości i forma przekazu. Dziękujemy bardzo za komplement.

Paweł: Jest mi miło.

Michał: Do następnego razu. Musimy tylko poczekać, aż rynek troszkę przelotów zrobi i będzie się znów coś ciekawego działo. Zapraszam. Będziemy mogli to znowu skomentować. Ja nazywam się Michał Masłowski, a moim i Państwa gościem był Paweł Szczepanik ze Szkolenia z Inwestycji Giełdowych. Paweł, bardzo Ci dziękuję.

Paweł: Dziękuję za zaproszenie, a Państwu dziękuję za to, że byliście. Bardzo lubię live’y, bo lubię mieć kontakt ze słuchaczami. Dzięki Michał.