Chat with us, powered by LiveChat

Wyjątkowy list Warrena Buffetta. „Wielkość nie wynika z gromadzenia wielkich pieniędzy”

Skomentuj artykuł
© terryyip - stock.adobe.com

Szczęście, sukces, przyjaciele, rodzina, przemijanie, zdrowie, inwestycje, filantropia – to tylko niektóre wątki, o których Warren Buffett wspomniał w swoim kolejnym, ale zarazem wyjątkowym, liście do akcjonariuszy. Ten list po prostu warto przeczytać.

 

O tym, że Warren Buffett wraz z końcem roku opuści fotel prezesa Berkshire Hathaway, wiadomo już od kilku miesięcy. W przededniu amerykańskiego Święta Dziękczynienia, legendarny inwestor skierował list do akcjonariuszy jego wehikułu inwestycyjnego. To list szczególny, ponieważ pod pewnym względem pożegnalny, a pod innym otwierający nowy rozdział w życiu 95-letniego inwestora oraz jego spółki.

 

Z tego powodu, tłumaczenie listu Warrena Buffetta publikujemy w całości. Wersja oryginalna dostępna jest na stronie berkshirehathaway.com.

 


 

Do moich współakcjonariuszy:

 

Nie będę już pisał raportu rocznego Berkshire ani wygłaszał niekończących się przemówień podczas corocznego walnego zgromadzenia. Jak powiedzieliby Brytyjczycy, „milknę”.

 

W pewnym sensie.

 

Greg Abel zostanie szefem pod koniec roku. Jest świetnym menedżerem, niestrudzonym pracownikiem i uczciwym komunikatorem. Życzcie mu długiej kadencji.

 

Będę nadal rozmawiał z Państwem i moimi dziećmi o Berkshire poprzez moje coroczne przesłanie z okazji Święta Dziękczynienia. Indywidualni akcjonariusze Berkshire to wyjątkowa grupa, która jest niezwykle hojna w dzieleniu się swoimi zyskami z innymi, którym mniej się powiodło. Cieszę się, że mam okazję pozostawać z Państwem w kontakcie. Proszę mi wybaczyć, że w tym roku najpierw pozwolę sobie na kilka wspomnień. Następnie omówię plany dotyczące podziału moich akcji Berkshire. Na koniec przedstawię kilka spostrzeżeń dotyczących działalności firmy i spraw osobistych.

 

***

 

Zbliża się Święto Dziękczynienia i jestem wdzięczny oraz zaskoczony swoim szczęściem, że żyję w wieku 95 lat. Kiedy byłem młody, nie wyglądało to na zbyt prawdopodobne. Dość wcześnie prawie umarłem.

 

Był rok 1938, a szpitale w Omaha były wówczas postrzegane przez mieszkańców jako katolickie lub protestanckie, co w tamtych czasach wydawało się naturalnym podziałem.

 

Nasz lekarz rodzinny, Harley Hotz, był przyjaznym katolikiem, który odwiedzał pacjentów w ich domach, nosząc czarną torbę.

 

Dr Hotz nazywał mnie Skipper i nigdy nie pobierał wysokich opłat za swoje wizyty. Kiedy w 1938 r. doświadczyłem silnego bólu brzucha, dr Hotz przyszedł do mnie i po krótkim badaniu powiedział, że rano wszystko będzie w porządku.

 

Następnie poszedł do domu, zjadł kolację i zasiadł do gry w brydża. Dr Hotz nie mógł jednak zapomnieć o moich dość dziwnych objawach i jeszcze tej samej nocy wysłał mnie do szpitala św. Katarzyny na pilną operację wycięcia wyrostka robaczkowego. Przez następne trzy tygodnie czułem się jak w klasztorze i zacząłem cieszyć się moim nowym „podium”. Lubiłem rozmawiać – tak, nawet wtedy – a zakonnice mnie przyjęły.

 

Na dodatek Pani Madsen, moja nauczycielka z trzeciej klasy, poprosiła moich 30 kolegów z klasy, aby każdy napisał do mnie list. Prawdopodobnie wyrzuciłem listy od chłopców, ale te od dziewcząt czytałem wielokrotnie; hospitalizacja miała swoje zalety.

 

Najważniejszym wydarzeniem mojego powrotu do zdrowia – który przez większość pierwszego tygodnia był dość niepewny – był prezent od mojej wspaniałej cioci Edie. Przyniosła mi bardzo profesjonalny zestaw do pobierania odcisków palców, a ja natychmiast pobrałem odciski palców wszystkich opiekujących się mną zakonnic. (Byłem prawdopodobnie pierwszym protestanckim dzieckiem, jakie widziały w St. Catherine's i nie wiedziały, czego się spodziewać).

 

Moja teoria – oczywiście całkowicie szalona – była taka, że pewnego dnia któraś zakonnica zbuntuje się, a FBI odkryje, że zaniedbało pobranie odcisków palców od zakonnic. FBI i jej dyrektor, J. Edgar Hoover, cieszyli się w latach 30. XX wieku ogromnym szacunkiem Amerykanów, więc wyobrażałem sobie, jak sam pan Hoover przyjeżdża do Omaha, aby obejrzeć moją bezcenną kolekcję. Ponadto fantazjowałem, że J. Edgar i ja szybko zidentyfikujemy oraz zatrzymamy zbuntowaną zakonnicę. Sława w całym kraju wydawała się pewna.

 

Oczywiście moja fantazja nigdy się nie zmaterializowała. Ale, jak na ironię, kilka lat później stało się jasne, że to ja powinienem był pobrać odciski palców samego J. Edgara, który popadł w niełaskę za nadużywanie swojej pozycji.

 

Cóż, tak wyglądało życie w Omaha w latach 30. XX wieku, kiedy to ja i moi przyjaciele marzyliśmy o sankach, rowerze, rękawicy baseballowej i elektrycznej kolejce. Przyjrzyjmy się kilku innym dzieciom z tamtej epoki, które dorastały w pobliżu i miały ogromny wpływ na moje życie, ale o których przez długi czas nie miałem pojęcia.

 

Zacznę od Charliego Mungera, mojego najlepszego kumpla przez 64 lata. W latach 30. Charlie mieszkał jedną przecznicę do mojego domu, w którym mieszkałem od 1958 r.

 

Na początku o włos nie zaprzyjaźniłem się z Charliem. Charlie, starszy ode mnie o 6 i ⅔ roku, pracował latem 1940 r. w sklepie spożywczym mojego dziadka, zarabiając 2 dolary za 10-godzinny dzień pracy. (Oszczędność rodzina Buffettów ma we krwi). W następnym roku wykonywałem podobną pracę w sklepie, ale nigdy nie spotkałem Charliego aż do 1959 r., gdy miał 35, a ja 28 lat.

 

Po odbyciu służby w czasie II wojny światowej, Charlie ukończył studia prawnicze na Harvardzie, a następnie przeniósł się na stałe do Kalifornii. Charlie jednak zawsze mówił o swoich wczesnych latach w Omaha jako o okresie, który ukształtował go jako człowieka. Przez ponad 60 lat Charlie wywarł na mnie ogromny wpływ i nie mógł być lepszym nauczycielem oraz opiekuńczym „starszym bratem”. Mieliśmy różnice zdań, ale nigdy się nie kłóciliśmy. „A nie mówiłem?” nie istniało w jego słowniku.

 

W 1958 r. kupiłem swój pierwszy i jedyny dom. Oczywiście znajdował się on w Omaha, około 2 mil od miejsca, w którym dorastałem (w przybliżeniu), niecałe dwie przecznice od domu moich teściów, około sześć przecznic od sklepu spożywczego Buffetta i 6-7 minut jazdy samochodem od biurowca, w którym pracowałem przez 64 lata.

 

Przejdźmy do kolejnego mieszkańca Omaha, Stana Lipseya. Stan sprzedał gazety Omaha Sun Newspapers (tygodniki) firmie Berkshire w 1968 r., a dziesięć lat później przeniósł się do Buffalo na moją prośbę. Gazeta Buffalo Evening News, należąca do spółki powiązanej z Berkshire, toczyła wówczas walkę na śmierć i życie ze swoim porannym konkurentem, który wydawał jedyną niedzielną gazetę w Buffalo. I przegrywaliśmy.

 

Stan ostatecznie stworzył nasz nowy produkt niedzielny i przez kilka lat nasza gazeta – wcześniej tracąca pieniądze – zarabiała ponad 100% rocznie (przed opodatkowaniem) na naszej inwestycji o wartości 33 milionów dolarów. Były to ważne pieniądze dla Berkshire na początku lat 80.

 

Stan dorastał około pięć przecznic od mojego domu. Jednym z sąsiadów Stana był Walter Scott Jr. Walter, jak zapewne pamiętacie, sprowadził MidAmerican Energy do Berkshire w 1999 r. Był również cenionym dyrektorem Berkshire aż do swojej śmierci w 2021 r. i bardzo bliskim przyjacielem. Walter był przez dziesięciolecia liderem filantropii w Nebrasce, a zarówno Omaha, jak i cały stan noszą jego ślady.

 

Walter uczęszczał do Benson High School, do której ja również miałem uczęszczać – dopóki mój ojciec w 1942 r. nie zaskoczył wszystkich, pokonując w wyborach do Kongresu czterokrotnego kongresmena. Życie jest pełne niespodzianek.

 

Czekajcie, jest tego więcej.

 

W 1959 r. Don Keough wraz z młodą rodziną mieszkał w domu położonym naprzeciwko mojego domu, około 100 jardów od miejsca, w którym mieszkała rodzina Mungerów. Don był wówczas sprzedawcą kawy, ale jego przeznaczeniem było zostać prezesem Coca-Coli, a także oddanym dyrektorem w Berkshire.

 

Gdy poznałem Dona, zarabiał 12 000 dolarów rocznie, a wraz z żoną Mickie wychowywali pięcioro dzieci, z których wszystkie uczęszczały do szkół katolickich (wymagających opłacania czesnego).

 

Nasze rodziny szybko się zaprzyjaźniły. Don pochodził z farmy w północno-zachodniej części stanu Iowa i ukończył Uniwersytet Creighton w Omaha. Wcześnie ożenił się z Mickie, dziewczyną z Omaha. Po dołączeniu do Coca-Coli, Don stał się legendą na całym świecie.

 

W 1985 r., gdy Don był prezesem Coca-Coli, firma wprowadziła na rynek swoją niefortunną Nową Colę. Don wygłosił słynne przemówienie, w którym przeprosił opinię publiczną i przywrócił starą Coca-Colę. Ta zmiana stanowiska nastąpiła po tym, jak Don wyjaśnił, że poczta przychodząca do Coca-Coli zaadresowana do „Najwyższego Idioty” była natychmiast dostarczana na jego biurko. Jego przemowa o „wycofaniu” przeszła już do klasyki i można ją obejrzeć na YouTube. Radośnie przyznał, że w rzeczywistości produkt Coca-Cola należy do opinii publicznej, a nie do firmy. W rezultacie sprzedaż gwałtownie wzrosła.

 

Można obejrzeć wspaniały wywiad z Donem na stronie CharlieRose.com. (Tom Murphy i Kay Graham również mają kilka perełek). Podobnie jak Charlie Munger, Don na zawsze pozostał chłopcem z Środkowego Zachodu, entuzjastycznym, przyjaznym i Amerykaninem do szpiku kości.

 

Wreszcie Ajit Jain, urodzony i wychowany w Indiach, a także Greg Abel, nasz przyszły kanadyjski dyrektor generalny, mieszkali w Omaha przez kilka lat pod koniec XX wieku. W latach 90. Greg mieszkał zaledwie kilka przecznic ode mnie, na Farnam Street, choć wtedy nigdy się nie spotkaliśmy.

 

Czy to możliwe, że w wodzie w Omaha znajduje się jakiś magiczny składnik?

 

***

 

Kilka lat mojego nastoletniego życia spędziłem w Waszyngtonie (gdy mój ojciec był kongresmenem), a w 1954 r. podjąłem pracę na Manhattanie, która, jak sądziłem, będzie stałym zatrudnieniem. Tam spotkałem się z niezwykłą życzliwością ze strony Bena Grahama i Jerry'ego Newmana oraz nawiązałem wiele przyjaźni na całe życie. Nowy Jork miał wyjątkowe atuty – i nadal je ma. Niemniej jednak w 1956 r., po zaledwie półtora roku, wróciłem do Omaha, aby już nigdy więcej nie wyjeżdżać.

 

Następnie moje troje dzieci, a także kilkoro wnucząt, wychowało się w Omaha. Moje dzieci zawsze uczęszczały do szkół publicznych – ukończyły tę samą szkołę średnią, do której uczęszczał mój ojciec (rocznik 1921), moja pierwsza żona Susie (rocznik 1950), a także Charlie, Stan Lipsey, Irv i Ron Blumkin, którzy odegrali kluczową rolę w rozwoju Nebraska Furniture Mart, oraz Jack Ringwalt (rocznik 1923), który założył National Indemnity i sprzedał ją Berkshire w 1967 r., gdzie stała się podstawą budowy naszej ogromnej działalności w zakresie ubezpieczeń majątkowych i osobowych.

 

W naszym kraju jest wiele świetnych firm, szkół, placówek medycznych, a każda z nich ma swoje zalety i utalentowanych pracowników. Czuję się jednak bardzo szczęśliwy, że miałem szczęście poznać wielu przyjaciół na całe życie, spotkać obie moje żony, otrzymać świetny start w edukacji w szkołach publicznych, poznać wielu interesujących i przyjaznych dorosłych mieszkańców Omaha, kiedy byłem bardzo młody, oraz nawiązać szerokie grono przyjaciół w Gwardii Narodowej stanu Nebraska. Krótko mówiąc, Nebraska była moim domem.

 

Patrząc wstecz, uważam, że zarówno Berkshire, jak i ja osiągnęliśmy lepsze wyniki dzięki naszej siedzibie w Omaha, niż gdyby mieszkał gdzie indziej. Centrum Stanów Zjednoczonych było bardzo dobrym miejscem do urodzenia się, założenia rodziny i zbudowania biznesu. Dzięki głupiemu szczęściu, w chwili narodzin wylosowałem absurdalnie długą słomkę.

 

Przejdźmy teraz do mojego zaawansowanego wieku. Moje geny nie były szczególnie pomocne – rekord długowieczności w mojej rodzinie (trzeba przyznać, że im dalej sięga się wstecz, tym mniej precyzyjne są dane) wynosił 92 lata, dopóki nie pojawiłem się ja. Ale miałem mądrych, przyjaznych i oddanych lekarzy z Omaha, począwszy od Harleya Hotza, aż do dziś. Co najmniej trzy razy uratowano mi życie, za każdym razem dzięki lekarzom pracującym w odległości kilku mil od mojego domu. (Zrezygnowałem jednak z pobierania odcisków palców pielęgniarek. W wieku 95 lat można sobie pozwolić na wiele ekscentryczności... ale są pewne granice).

 

***

 

Osoby, które dożywają sędziwego wieku, potrzebują ogromnej dawki szczęścia, codziennie unikając skórek od bananów, klęsk żywiołowych, pijanych lub rozproszonych kierowców, uderzeń pioruna i wielu innych niebezpieczeństw.

 

Ale Fortuna jest kapryśna i – nie ma innego słowa – niesprawiedliwa. W wielu przypadkach nasi przywódcy i bogaci otrzymali znacznie więcej niż im się należało – czego zbyt często obdarowani wolą nie przyznawać. Dziedziczący majątek dynastyczny osiągnęli dożywotnią niezależność finansową w momencie wyjścia z łona matki, podczas gdy inni przybyli na świat, stawiając czoła piekielnym warunkom w początkowym okresie życia lub, co gorsza, niepełnosprawności fizycznej lub umysłowej, która pozbawiła ich tego, co ja uważam za oczywiste. W wielu gęsto zaludnionych częściach świata prawdopodobnie miałbym nieszczęśliwe życie, a moje siostry miałyby jeszcze gorsze.

 

Urodziłem się w 1930 r. jako zdrowy, dość inteligentny, biały mężczyzna w Ameryce. Wow! Dziękuję Ci, Fortuno. Moje siostry miały taką samą inteligencję i lepsze osobowości niż ja, ale miały zupełnie inne perspektywy. Fortuna nadal mnie odwiedzała przez większość mojego życia, ale ma lepsze rzeczy do roboty niż praca z osobami po dziewięćdziesiątce. Szczęście ma swoje granice.

 

Ojciec Czas, wręcz przeciwnie, teraz, gdy się starzeję, uważa mnie za bardziej interesującego. I jest niepokonany; wszyscy kończą na jego karcie wyników jako „wygrane”. Kiedy równowaga, wzrok, słuch i pamięć nieustannie się pogarszają, wiesz, że Ojciec Czas jest w pobliżu.

 

Starość przyszła do mnie późno – jej początki są bardzo różne – ale kiedy już się pojawi, nie da się jej zaprzeczyć.

 

Ku mojemu zaskoczeniu, ogólnie czuję się dobrze. Chociaż poruszam się powoli i coraz trudniej mi się czyta, pięć dni w tygodniu jestem w biurze, gdzie pracuję ze wspaniałymi ludźmi. Czasami przychodzi mi do głowy jakiś pomysł lub otrzymuję ofertę, której w innym przypadku moglibyśmy nie otrzymać. Ze względu na wielkość Berkshire i poziom rynku pomysłów tych jest niewiele, ale nie jest ich zero.

 

***

 

Moja nieoczekiwana długowieczność ma jednak nieuniknione konsekwencje o ogromnym znaczeniu dla mojej rodziny i realizacji moich celów charytatywnych.

 

Przyjrzyjmy się im bliżej.

 

Co będzie dalej

 

Wszystkie moje dzieci przekroczyły już normalny wiek emerytalny, mając odpowiednio 72, 70 i 67 lat. Błędem byłoby zakładać, że cała trójka – obecnie u szczytu swoich możliwości pod wieloma względami – będzie miała tyle samo szczęścia co ja w zakresie opóźnionego starzenia się. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo, że będą one dysponować zasadniczo całym moim majątkiem, zanim zastąpią je inni powiernicy, muszę przyspieszyć tempo przekazywania darowizn na rzecz ich trzech fundacji. Moje dzieci są obecnie w szczytowym okresie pod względem doświadczenia i mądrości, ale nie wkroczyły jeszcze w starość. Ten „miesiąc miodowy” nie będzie trwał wiecznie.

 

Na szczęście korekta kursu jest łatwa do wykonania. Jest jednak jeszcze jeden czynnik, który należy wziąć pod uwagę: chciałbym zachować znaczną ilość akcji „A”, dopóki akcjonariusze Berkshire nie nabędą takiego zaufania do Grega, jakim Charlie i ja cieszyliśmy się od dawna. Osiągnięcie takiego poziomu zaufania nie powinno zająć dużo czasu. Moje dzieci już w 100% popierają Grega, podobnie jak dyrektorzy Berkshire.

 

Komunikat Berkshire Hathaway, do którego dołączony był list Warrena Buffetta głosi:

 

Dzisiaj Warren E. Buffett zamienił 1800 akcji serii A na 2 700 000 akcji serii B, aby przekazać te akcje serii B czterem fundacjom rodzinnym: 1 500 000 akcji fundacji Susan Thompson Buffett Foundation oraz po 400 000 akcji fundacjom Sherwood Foundation, Howard G. Buffett Foundation i NoVo Foundation. Darowizny te zostały przekazane dzisiaj.

 

Wszystkie troje dzieci mają teraz dojrzałość, inteligencję, energię i instynkt potrzebne do rozdzielenia dużego majątku. Będą też miały tę przewagę, że będą żyły, kiedy mnie już dawno nie będzie, i w razie potrzeby będą mogły przyjąć politykę zarówno wyprzedzającą, jak i reagującą na federalną politykę podatkową lub inne zmiany mające wpływ na działalność filantropijną. Być może będą musiały dostosować się do znaczących zmian zachodzących w otaczającym je świecie. Rządzenie zza grobu nie ma zbyt dobrych wyników, a ja nigdy nie odczuwałem potrzeby, aby to robić.

 

Na szczęście wszystkie troje dzieci odziedziczyło dominujące geny po matce. Z upływem dziesięcioleci stałem się również lepszym wzorem dla ich myślenia i zachowania. Nigdy jednak nie dorównam ich matce.

 

Moje dzieci mają trzech zastępczych powierników na wypadek przedwczesnej śmierci lub niepełnosprawności. Zastępcy nie są powiązani z konkretnym dzieckiem. Wszyscy trzej są wyjątkowymi ludźmi i znają się na życiu.

 

Zapewniłem moje dzieci, że nie muszą dokonywać cudów ani obawiać się porażek lub rozczarowań. Są one nieuniknione i ja również ich doświadczyłem. Muszą po prostu nieco poprawić to, co ogólnie osiąga się dzięki działaniom rządowym i/lub prywatnej filantropii, uznając, że te inne metody redystrybucji bogactwa również mają swoje wady.

 

Na początku rozważałem różne wielkie plany filantropijne. Chociaż byłem uparty, nie okazały się one wykonalne. Przez wiele lat obserwowałem również nieprzemyślane transfery majątku przez politycznych karierowiczów, wybory dynastyczne i, tak, nieudolnych lub ekscentrycznych filantropów.

 

Jeśli moje dzieci po prostu wykonają swoją pracę porządnie, mogą być pewne, że ich matka i ja będziemy zadowoleni. Mają dobry instynkt i każde z nich ma za sobą lata praktyki, zaczynając od bardzo niewielkich sum, które stopniowo wzrosły do ponad 500 milionów dolarów rocznie.

 

Wszyscy troje lubią pracować długie godziny, aby pomagać innym, każdy na swój sposób.

 

***

 

Przyspieszenie przekazywania darowizn na rzecz fundacji moich dzieci w żadnym wypadku nie odzwierciedla zmiany mojego spojrzenia na perspektywy Berkshire. Greg Abel spełnił z nawiązką wysokie oczekiwania , jakie miałem wobec niego, kiedy po raz pierwszy pomyślałem, że powinien zostać następnym dyrektorem generalnym Berkshire. Rozumie wiele naszych przedsięwzięć i personelu znacznie lepiej niż ja obecnie, a ponadto bardzo szybko uczy się spraw, których wielu dyrektorów generalnych nawet nie bierze pod uwagę. Nie przychodzi mi do głowy żaden dyrektor generalny, konsultant ds. zarządzania, naukowiec, członek rządu – cokolwiek by to nie było – kogo wybrałbym zamiast Grega do zarządzania waszymi i moimi oszczędnościami.

 

Greg rozumie na przykład znacznie więcej zarówno o potencjale wzrostu, jak i zagrożeniach związanych z naszą działalnością w zakresie ubezpieczeń majątkowych i osobowych niż wielu długoletnich dyrektorów wykonawczych w tej branży. Mam nadzieję, że jego zdrowie pozostanie dobre przez kilka następnych dziesięcioleci. Przy odrobinie szczęścia, Berkshire powinno potrzebować tylko pięciu lub sześciu dyrektorów generalnych w ciągu następnego stulecia. Powinno szczególnie unikać tych, których celem jest przejście na emeryturę w wieku 65 lat, zdobycie bogactwa lub założenie dynastii.

 

Jedna nieprzyjemna rzeczywistość: czasami wspaniały i lojalny dyrektor generalny spółki macierzystej lub spółki zależnej zapada na demencję, chorobę Alzheimera lub inną wyniszczającą i długotrwałą chorobę.

 

Charlie i ja kilkakrotnie napotkaliśmy ten problem i nie podjęliśmy odpowiednich działań. To zaniechanie może być ogromnym błędem. Zarząd musi być wyczulony na tę możliwość na poziomie CEO, a CEO musi być wyczulony na tę możliwość w spółkach zależnych. Łatwiej to powiedzieć niż zrobić; mógłbym przytoczyć kilka przykładów z przeszłości dotyczących dużych firm. Dyrektorzy powinni być czujni i zabierać głos – to wszystko, co mogę doradzić.

 

W trakcie mojego życia reformatorzy starali się wprawiać prezesów w zakłopotanie, wymagając ujawniania wynagrodzenia szefa w porównaniu z tym, co otrzymywał przeciętny pracownik. Sprawozdania natychmiast rozrosły się do ponad 100 stron w porównaniu z wcześniejszymi 20 lub mniej.

 

Jednak dobre intencje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a wręcz przeciwnie – przyniosły efekt odwrotny do zamierzonego. Na podstawie większości moich obserwacji – dyrektor generalny firmy „A” przyjrzał się swojemu konkurentowi z firmy „B” i subtelnie dał do zrozumienia zarządowi, że powinien być lepiej wynagradzany. Oczywiście podniósł również wynagrodzenia dyrektorów i starannie dobierał osoby do komitetu ds. wynagrodzeń. Nowe zasady wywołały zazdrość, a nie umiarkowanie.

 

Ten proces nabrał własnego tempa. Bardzo zamożnych CEO  – w końcu są oni też ludźmi – często niepokoi fakt, że inni CEO stają się jeszcze bogatsi. Zazdrość i chciwość idą w parze. A który konsultant kiedykolwiek zalecił poważne obniżenie wynagrodzenia dyrektorów generalnych lub członków zarządu?

 

***

 

Ogólnie rzecz biorąc, perspektywy działalności Berkshire są nieco lepsze od średniej, głównie dzięki kilku niepowiązanym ze sobą i znaczącym perełkom. Jednak za dziesięć lub dwadzieścia lat pojawi się wiele firm, które osiągną lepsze wyniki niż Berkshire; nasza wielkość ma swoje konsekwencje.

 

Berkshire ma mniejsze szanse na katastrofę niż jakakolwiek inna znana mi firma. Ponadto, Berkshire ma kierownictwo i zarząd bardziej świadome interesów akcjonariuszy niż prawie każda inna firma, którą znam (a widziałem ich wiele). Wreszcie, Berkshire zawsze będzie zarządzane w sposób, który sprawi, że jej istnienie będzie atutem dla Stanów Zjednoczonych, i będzie unikać działań, które mogłyby doprowadzić do tego, że stanie się petentem. Z biegiem czasu nasi menedżerowie powinni stać się dość zamożni – mają ważne obowiązki – ale nie mają pragnienia dynastycznego bogactwa ani bogactwa, które przyciąga uwagę.

 

Cena naszych akcji będzie podlegać kapryśnym wahaniom, czasami spadając o około 50%, jak to miało miejsce trzy razy w ciągu 60 lat pod obecnym zarządem. Nie rozpaczajcie, ponieważ Ameryka odzyska swoją pozycję, podobnie jak akcje Berkshire.

 

Kilka końcowych uwag

 

Być może jest to obserwacja nieco egoistyczna. Cieszę się, że mogę powiedzieć, iż czuję się lepiej z drugą połową mojego życia niż z pierwszą. Moja rada: nie obwiniaj się za przeszłe błędy – wyciągnij z nich przynajmniej niewielką lekcję i idź dalej. Nigdy nie jest za późno, aby się poprawić. Znajdź odpowiednich bohaterów i naśladuj ich. Możesz zacząć od Toma Murphy'ego; był najlepszy.

 

Pamiętajcie o Alfredzie Noblu, który później zasłynął dzięki Nagrodzie Nobla i który – jak się podaje – przeczytał swój własny nekrolog, który został omyłkowo wydrukowany po śmierci jego brata. Był przerażony tym, co przeczytał i zdał sobie sprawę, że powinien zmienić swoje zachowanie.

 

Nie licz na pomyłkę redakcji: zdecyduj, co chcesz, aby znalazło się w Twoim nekrologu i żyj tak, aby na to zasłużyć.

 

Wielkość nie wynika z gromadzenia wielkich pieniędzy, wielkiej sławy czy wielkiej władzy. Pomagając komuś w dowolny sposób, pomagasz światu. Życzliwość nic nie kosztuje, ale jest bezcenna. Niezależnie od tego, czy jesteś osobą wierzącą, czy nie, trudno jest znaleźć lepszą zasadę postępowania niż Złota Zasada.

 

Piszę to jako osoba, która niezliczoną ilość razy była bezmyślna i popełniła wiele błędów, ale również miała ogromne szczęście, ucząc się od wspaniałych przyjaciół, jak lepiej się zachowywać (jednak nadal daleko mi do ideału). Należy pamiętać, że sprzątaczka jest tak samo człowiekiem jak prezes.

 

Życzę wszystkim, którzy to czytają, szczęśliwego Święta Dziękczynienia. Tak, nawet palantom; nigdy nie jest za późno na zmianę. Pamiętajcie, aby podziękować Ameryce za maksymalizację waszych możliwości. Jednak jest ona – nieuchronnie – kapryśna, a czasami przekupna w rozdzielaniu swoich nagród.

 

Wybieraj swoich bohaterów bardzo ostrożnie, a następnie naśladuj ich. Nigdy nie będziesz idealny, ale zawsze możesz być lepszy.


 

Zwiększenie konkurencyjności działalności Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych poprzez wdrożenie oprogramowania do obsługi subskrypcji

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych realizuje projekt "Zwiększenie konkurencyjności działalności Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych poprzez wdrożenie oprogramowania do obsługi subskrypcji" współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Funduszy Europejskich w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Więcej informacji o projekcie