Chat with us, powered by LiveChat
×Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies.

Czym jest SII?

5 zasad, które musisz znać inwestując na giełdzie

© Alex_Po - stock.adobe.com

Inwestowanie na rynku nie jest proste. Wymaga zaangażowania, czasu, dużej wiedzy, a do tego umiejętności radzenia sobie z emocjami. Z takimi umiejętnościami nikt się nie rodzi. Trzeba je nabyć, przede wszystkim w wyniku aktywnej edukacji, bo to właśnie edukacja, a następnie zbierane doświadczenia rynkowego są nadrzędnym nośnikiem potencjalnych przyszłych sukcesów. Im więcej czasu poświęcimy na naukę inwestowania, im więcej będziemy uczyli się na błędach własnych oraz błędach innych, to tym większa szansa, że znajdziemy się w grupie tych osób, które częściej będą po stronie wygranej, uzyskując wyniki wyraźnie lepsze od benchmarków rynkowych.

 

Poniżej przedstawione zostały zasady, z pozoru proste, z pozoru oczywiste, ale jak się w praktyce okazuje nadzwyczaj często ignorowane zarówno przez inwestorów początkujących, jak również tych z większym doświadczeniem. Tymczasem ich stosowanie może w bardzo znaczący sposób wpłynąć na osiągane rezultaty inwestycyjne.

 

1. Zawsze trzeba mieć strategię i plan inwestycji

Zasada ta niby jest truizmem, ale w praktyce jest jedną z najczęściej ignorowanych, zarówno przez inwestorów zaczynających przygodę z rynkiem, ale także przez tych z bogatszym doświadczeniem rynkowym. Tymczasem to strategia i plan inwestycji w dużym stopniu determinują przyszłe wyniki inwestycyjne. Oczywiście sama strategia powinna być konsekwencją wcześniejszej głębszej analizy danej spółki, otoczenia rynkowego, bo w zależności od wniosków jakie z niej płynęły, tworzyć można różne scenariusze przyszłych decyzji, określając docelową cenę sprzedaży waloru, maksymalne dopuszczalne ryzyko, horyzont inwestycyjny, jak również potencjalne scenariusze awaryjne na wypadek zmiany przyjętego przez nas modelu bazowego strategii.

 

Natomiast w praktyce bardzo często jest tak, że inwestor w swojej strategii zakłada wyłącznie sprzedaż akcji po wyższej cenie niż je nabył, bo w takim celu właśnie inwestuje. Oczywiście ma w świadomości ryzyko straty kapitału, ale odsuwa to ryzyko na dalszy plan, by dopiero w momencie spadku kursu poniżej cen zakupu po omacku szukać pomysłu na strategię najlepszego wyjścia z tej sytuacji. Podobnie zresztą dzieje się w przypadku wzrostów. Brak strategii, brak właściwej oceny sytuacji spółki powoduje, że z reguły inwestor wyzbywa się akcji przedwcześnie, ciesząc się małym zyskiem, a tracąc szansę na osiągnięcie ponadprzeciętnych rezultatów.

 

Tymczasem inwestowanie w oparciu o przyjętą na wstępie strategię inwestycyjną sprawia, że nasze późniejsze decyzje są zdecydowanie bardziej przemyślane, a przede wszystkim z reguły kończą się znacznie lepszymi rezultatami. Co ważne, strategia inwestora powinna zakładać też możliwość zmiany pierwotnej strategii. Często bowiem zdarzają się sytuacje, których wcześniej nie zakładaliśmy, jak choćby nadzwyczaj istotne odchylenia in plus lub in minus od zakładanych przez nas wyników finansowych spółki, znaczące i nieprzewidziane w żadnych scenariuszach podpisane przez spółkę umowy, czy np. zakomunikowane odpisy na aktywach, czy też nadzwyczajne zdarzenia około rynkowe, jak choćby takie które obserwowaliśmy w poprzednim roku itd. itd. Dlatego też bardzo ważne jest, aby zaczynając każdą inwestycje mieć dla niej od samego startu konkretny plan. Wówczas w zależności od rozwoju wypadków zdecydowanie łatwiej jest zastosować ten plan, a przede wszystkim jesteśmy w stanie relatywnie szybko i w przemyślany sposób reagować na zmieniającą się sytuację i okoliczności. 

 

2. Nie kieruj się w decyzjach emocjami

Jest to zasada, którą najtrudniej wdrożyć w życie, a z jej stosowaniem problem miewają nawet najbardziej wytrawni i doświadczeni inwestorzy. Z jednej strony trudno sobie wyobrazić, aby silne spadki cen akcji albo ich silne wzrosty nie wywoływały emocji. Trudno sobie również wyobrazić, aby tych emocji nie wywoływała skokowo zmieniająca się wartość portfela pod wpływem istotnych zmian cen akcji. Tym bardziej mało realne się wydaje, aby tych emocji w całości wyzbyć się w takich przypadkach jak ten, który obserwowaliśmy w okresie między lutym, a lipcem poprzedniego roku, kiedy mieliśmy najpierw gwałtowny krach, a później nadzwyczaj silne odbicie rynków. Tymczasem to właśnie emocje, w tym strach przed dalszą stratą, strach przed utratą już osiągniętego zysku, a także chciwość powodują, że nawet najbardziej wyedukowani i doświadczeni inwestorzy popełniają kardynalne błędy inwestycyjne np. sprzedając akcje na dołkach, a kupując je na górkach.

 

Oczywiście w inwestycjach emocji nie da się wyzbyć w całości, ale trzeba nauczyć się kontrolować te emocje, a przede wszystkim nauczyć się właściwie interpretować otoczenie rynkowe, nastroje innych inwestorów oraz komunikaty napływające na rynek. Panowania nad emocjami i ich kontroli nie da się nauczyć w jeden dzień. Jest to proces ciągły, który postępować będzie przez cały okres obecności inwestora na rynku. Każdy dzień, każde doświadczenie uczy inwestora czegoś nowego, a te doświadczenia warto wspierać literaturą na temat psychologii inwestowania, bardzo dobrymi materiałami edukacyjnymi w serwisach internetowych, czy też uczestnictwem w webinarach i szkoleniach poświęconych psychologii inwestowania. Są inwestorzy, którzy mają olbrzymią wiedzę na temat analizy finansowej, czy analizy technicznej, ale nigdy nie osiągają ponadprzeciętnych wyników. Problemem są bowiem ich emocje. Umiejętność panowania nad emocjami, szczególnie w tych trudnych momentach, a więc w okresach paniki, euforii, czy długotrwałej konsolidacji na wykresach posiadanych spółek, może mieć niebagatelny wpływ na wyniki naszych inwestycji. Stąd inwestując na rynku warto temu zagadnieniu poświęcić szczególnie dużo miejsca.

 

3. Nie daj się złapać w pułapkę wirtualnej straty

Inwestor nie lubi tracić kapitału, co jest oczywistością. W praktyce nikt nie lubi tracić pieniędzy, a tym bardziej mało kto lubi przyznać się do własnej porażki. I właśnie to jest powodem jednego z większych grzechów inwestora giełdowego, który prowadzi do utraty kontroli nad ponoszonymi stratami. W momencie gdy kurs zachowuje się odmiennie od pierwotnych założeń i np. silnie spada, wówczas trudno inwestorowi przyznać się przed samym sobą, że niewłaściwie zinterpretował sytuację, podejmując błędną decyzję. To z kolei pociąga za sobą łańcuch kolejnych błędów.

 

W pierwszej fazie osoba ponosząca stratę zakłada, że to tylko przejściowa strata, a kurs wkrótce wróci na plus. Sytuacja pogarsza się, gdy trend spadkowy okazuje się być zmianą trwalszą. Wówczas inwestor z kolei tłumaczy sobie, że to przecież „tylko” strata wirtualna i póki nie sprzeda akcji, to w rzeczywistości nie stracił pieniędzy, bo nadal ma szansę na ich sprzedaż z zyskiem. Oczywiście to jest prawda, ale trendy spadkowe potrafią postępować nierzadko z siłą tsunami, zostawiając po sobie po pewnym czasie zgliszcza tj. straty sięgające poziomów np. 90%, bądź wyższe i dzieje się to nawet w przypadku największych spółek. A wtedy, aby odrobić tą wirtualną stratę wartość takiej pozycji musiałaby wzrosnąć o 900%. W wielu przypadkach trwa to dekadami, a w wielu nie udaje się odrobić nigdy, choć oczywiście scenariusze 900%, bądź wyższego wzrostu również są możliwe i czasami zdarzają się. Niemniej zdecydowanie lepiej przyznać się do własnego błędu zanim skala spustoszenia portfela nie nabierze zbyt dużych rozmiarów, a na pewno trzeba oduczyć się myślenia, że strata jest tylko stratą wirtualną.

 

Oczywiście przyznać się do błędu warto tylko wówczas jeśli strata wymyka się poza przyjęte w naszej strategii ramy maksymalnej dopuszczalnej straty. Pamiętać przy tym należy, że każda strata jest stratą rzeczywistą, natomiast w momencie jej realizacji staje się po prostu stratą księgową. Natomiast to właśnie strategia inwestycyjna, o której była mowa w punkcie pierwszym powinna określać maksymalny poziom dopuszczalnego obsunięcia kapitału na danej pozycji i moment jej zamknięcia. Z akcjami nie zawsze trzeba „żenić” się na lata, tymczasem w konsekwencji popełnionych błędów tak nierzadko się właśnie dzieje. Co gorsza jest to często „małżeństwo”, w którym trwamy później latami w pewnym sensie wbrew własnej woli.

 

4. Pozwól zyskom rosnąć, tnij straty

Jest to zasada będąca de facto pochodną wszystkich trzech wcześniejszych zasad. Jest mieszanką psychologii, strategii i umiejętnego zarządzania pozycją oraz portfelem, ale także pochodną przeświadczenia, że straty wirtualne nie są stratą rzeczywistą. Brak stosowania tej zasady sprawia, że inwestorzy bardzo często pozwalają na to by ich straty się nieracjonalnie pogłębiały, bo wciąż liczą na odbicie kursu.

 

W przypadku wzrostów najtrudniej inwestorom jest przetrwać korekty spadkowe i męczące, czasami wielomiesięczne konsolidacje występujące w trendach wzrostowych. W przypadku korekt spadkowych inwestor napełnia się strachem i obawą, że to koniec trendu wzrostowego, pozbywając się przedwcześnie zyskownej pozycji i ratując ten zysk, który pozostał.

 

W przypadku konsolidacji, szczególnie, gdy inne spółki rosną oraz gdy rośnie rynek, inwestor nie radzi sobie emocjonalnie z przeświadczeniem, że traci okazję zarobku na innych spółkach, również nierzadko decydując się z tego powodu zamknąć zyskowną pozycję. A jeszcze częściej inwestorzy zamykają zyskowne pozycje, gdy po osiągnięciu dołka po bessie i bardzo długiej konsolidacji kurs wreszcie silnie wybije w górę na dużych obrotach. Tymczasem często takie wybicie ma miejsce w pierwszej fazie późniejszych dłuższych trendów wzrostowych. W ten sposób inwestorzy z reguły na samym początku trendu wyzbywają się dobrze wytypowanych akcji.

 

W momencie gdy akcje spadają poniżej ceny zakupu ich skłonność do sprzedaży istotnie spada i nierzadko krótkoterminowa inwestycja np. spekulacyjna zamienia się w wieloletnią inwestycje w oczekiwaniu na odrobienie strat. Powód? Nieumiejętność pogodzenia się ze stratą i nieracjonalna akceptacja nieograniczonego poziomu straty. Często kończy się to sprzedażą walorów na dołku.

 

Pewnie większości z czytelników znane są doskonale te sytuacje, a wielu doświadczyło ich osobiście. Aby właściwie reagować w takich przypadkach trzeba mieć zawsze jasno określoną strategię działania, a do tego trzeba umieć panować nad swoimi emocjami. Trzeba również wiedzieć z jakim celem zainwestowaliśmy i ile możemy na danej inwestycji stracić. Jeśli do tego mamy świetnie przeanalizowaną spółkę, to takich, negatywnych sytuacji nie powinniśmy doświadczać zbyt często. Warto podkreślić, że zdecydowanie najłatwiej jest stosować tę zasadę w momencie kiedy mamy odpowiednio zdywersyfikowany portfel. Z pewnością trudniej kiedy portfel opieramy wyłącznie na jednej, bądź dwóch pozycjach, co jest oczywiście błędnym sposobem zarządzania. Wówczas bowiem emocje związane z pojedynczą pozycją i uzależnieniem od jej zmian cenowych sprawiają, że znacznie trudniej o racjonalne decyzje. 

 

5. Edukacja ponad wszystko

Wielu inwestorów, w szczególności tych początkujących uważa, że inwestowanie wcale nie jest takie trudne, ale z reguły zmieniają oni zdanie w tej kwestii kiedy swoimi błędnymi decyzjami i brakiem wiedzy doprowadzą do straty istotnej części zainwestowanego kapitału. Z kolei osoby dłużej obecne na rynku, szczególnie wchodzące na rynek w okresie dobrej koniunktury, które nie doświadczyły jeszcze silnej bessy, uważają, że skoro idzie im całkiem dobrze, to nauka wcale nie jest aż tak konieczna. Wówczas jednak pierwsza potencjalna bessa weryfikuje ich umiejętność inwestowania.

 

Oczywiście takie sytuacje absolutnie nie muszą być regułą, bo jest również liczne grono inwestorów, którzy bardzo poważnie podchodzą do swojej roli, rozpoczynając edukację jeszcze przed wejściem na rynek. Fakty są natomiast takie, że inwestorzy uczyć się będą całe życie. Rynki się zmieniają, pewne elementy analityczne oczywiście nie i są ponadczasowe. Niemniej każda nowa hossa, każda konsolidacja, czy bessa uczy wielu nowych rzeczy. Najlepsze wyniki osiągają natomiast osoby, które od początku profesjonalnie podeszły do swojej roli inwestora giełdowego, tj. edukując się.

 

Obecnie na rynku jest wiele serwisów oferujących materiały edukacyjne o inwestowaniu, organizowane są liczne otwarte i zamknięte webinary szkoleniowe, jak również dostępna jest cała paleta świetnej literatury fachowej.  W tym miejscu warto polecić m.in. serwis Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych i jego ofertę edukacyjną, w tym największą w Polsce bazę wiedzy, który oferuje swoim członkom największą w Polsce bazę materiałów szkoleniowych o inwestowaniu, bezpłatne kursy o różnym poziomie zaawansowania, liczne webinary edukacyjne, jak również bezpłatne codwutygodniowe webinary edukacyjne, ale także największe w Polsce konferenejce inwestorskie. Ponadto można zapoznać się z całą paletą recenzji na temat literatury fachowej dotyczącej inwestowania, obserwować jak analizują inwestycje eksperci, jak również skorzystać z licznych zniżek, które sprawiają, że inwestowanie na giełdzie staje się znacznie tańsze.