×Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies.

Czym jest SII?

Inwestowanie w obligacje korporacyjne w praktyce – wprowadzenie

© James Thew - stock.adobe.com

W niniejszym i kolejnym artykule przybliżę tematykę inwestowania w obligacje korporacyjne. Zacznę od tego, czym są obligacje korporacyjne, następnie opiszę, dla kogo jest inwestowanie w obligacje, pokażę jak w praktyce inwestować w te instrumenty, by wreszcie zaprezentować, jak ja analizuję spółki i buduję swoje portfele obligacji korporacyjnych. Postaram się, aby było bardzo konkretnie.

Obligacje korporacyjne – co to jest?

Za ustawą o obligacjach:

Obligacja – papier wartościowy emitowany w serii, w którym emitent stwierdza, że jest dłużnikiem obligatariusza (czyli Twoim) i zobowiązuje się wobec niego do spełnienia określonego świadczenia.


Gdy obligacje emituje Państwo, mamy do czynienia z obligacjami skarbowymi. Gdy emituje je gmina, z obligacjami komunalnymi, a obligacje korporacyjne, jak można się domyślić, emitowane są przez przedsiębiorstwa.

Obligacje korporacyjne – dla kogo?

Uwaga – będę odradzał inwestowanie w obligacje korporacyjne. Ale jak przebrniesz ten rozdział, to dalej będzie już tylko pozytywnie 😊.


Kupując obligacje korporacyjne w praktyce robisz coś podobnego do banku – udzielasz pewnego rodzaju pożyczki firmie. I bywa także, że takiej firmie, która w banku nie dostałaby kredytu. Już sam ten fakt, że w pewien sposób konkurujesz z instytucją finansową wyspecjalizowaną w finansowaniu klientów pokazuje, że wkraczasz w obszar, który wiąże się z ryzykiem. Tak jak bywa, że firmy upadają i nie oddają pieniędzy z kredytów, tak samo może wydarzyć się z obligacjami korporacyjnymi. A zatem zapamiętaj:

Inwestowanie w obligacje korporacyjne wiąże się z ryzykiem i może doprowadzić do utraty nawet całości kapitału!

Brzmi groźnie, prawda? A to nie wszystko, na Twojej inwestycyjnej drodze (nie tylko przy inwestowaniu w obligacje korporacyjne) czeka więcej pułapek. Rynek finansowy czeka na Twoje pieniądze. Twój kapitał przyjmą z otwartymi rękami:

 

  • Państwo: oskubie Cię podatkami: jak będziesz zarabiał na inwestycjach, ale również jak tracił: np. podatek od dywidend, czy podatek od odsetek od obligacji,
  • Maklerzy: będą pobierać opłaty i prowizje od Ciebie, niezależnie czy zarabiasz czy tracisz. Jednocześnie od emitentów papierów otrzymają prowizje za sprzedanie Tobie akcji lub obligacji,
  • Fundusze inwestycyjne: chętnie przygarną opłaty za zakup jednostek, opłaty za zarządzanie funduszami, niezależnie od zrealizowanych wyników,
  • Na Twój kapitał czekają też TV, gazety, portale informacyjne: dzięki temu, że inwestujesz i szukasz informacji, spółki wykupują reklamy w tych mediach lub w inny sposób płacą im na zwrócenie na siebie uwagi.


Postraszyłem? To jeszcze nie koniec 😊. Dodam, że inwestując masz „przeciwko sobie” duże korporacje finansowe dysponujące niewyobrażalnymi kapitałami, masz profesjonalnych inwestorów instytucjonalnych (zarządzających funduszami), analityków giełdowych, czy wreszcie „insajderów - osoby znające informacje poufne w spółkach. To nie jest tak, że wejdziesz w rynek i systematycznie będziesz na nim zarabiał – o tym, że w spółce dzieje się coś złego na pewno nie dowiesz się jako pierwszy.


Rynek finansowy to jest biznes jak każdy inny, jest na nim niestety bardzo duża pokusa „łatwych pieniędzy”. W zasadzie każdy uczestnik rynku finansowego ma interes w tym abyś inwestował, spekulował itd. Mało kto ma interes w byciu obiektywnym (ale na szczęście są wyjątki). Dlatego też większość rad odnośnie inwestowania, jakie znajdziesz w sieci mówi: załóż konto, wybierz strategię, wybierz spółki i… kupuj. Mało kto radzi się dobrze zastanowić.


Ja natomiast mówię: zastanów się najpierw nad tym, czy jesteś gotowy do inwestowania? W tym celu przeanalizuj 2 obszary: aspekty finansowe i psychologiczne inwestowania.

Inwestowanie w obligacje korporacyjne – aspekt finansowy

Mówiąc wprost, aby inwestować, trzeba mieć co inwestować. Bardzo dobrze to na swoim blogu opisał Michał Szafrański, ja tutaj pozwolę sobie przedstawić skrótowo jego rady dotyczące tego zanim zaczniesz inwestować:

 

  • Więcej zarabiaj niż wydajesz,
  • Twórz budżet domowy i w planowy sposób odkładaj pieniądze,
  • Zbuduj fundusz awaryjny,
  • Spłać długi,
  • Zbuduj finansową „poduszkę bezpieczeństwa.


Zgodnie z powyższymi punktami, przed rozpoczęciem inwestowania warto pozbyć się długów i przygotować się finansowo do inwestycji.


Zanim zaczniesz inwestować w inne spółki, warto się również zastanowić, czy nie lepiej zainwestować w samego siebie lub w swoją firmę. Takie inwestycje potrafią się zwrócić znacznie szybciej. Mówi się i jest wiele w tym prawdy, że najlepszą inwestycją jest inwestycja w siebie. Czasami zamiast kupić akcje jakiejś spółki, może lepiej zainwestować w studia, w przydatny kurs zawodowy (programowanie) lub każdy inny poszerzający Twoje umiejętności i pozwalający na negocjowanie podwyżki wynagrodzenia ze swoim pracodawcą. Na inwestycji w siebie można wyjść dużo lepiej niż na inwestowaniu w akcje. Warto spojrzeć też na stronę Udemy, gdzie w atrakcyjnych cenach możesz nabyć fantastyczne kursy (praktycznie jak studia) z wielu różnych dziedzin.


Drugi wątek dotyczy samozatrudnienia, prowadzenia własnej firmy. Wydaje się, że dla wielu osób inwestycja w swoją firmę może być lepsza od inwestycji „w cudzą".


Ok, załóżmy jednak, że jesteś na takim etapie życia, że masz kasę, którą możesz zainwestować. Zanim zaczniesz, zwróć jeszcze uwagę na:

Obligacje korporacyjne - aspekty psychologiczne inwestowania

Inwestowanie to nie oszczędzanie. Tutaj jest ryzyko utraty części lub całości środków. Tutaj są emocje, euforia i strach, często następujące dość szybko po sobie.


Opowiem Ci swoją historię z lat 2006-2009. W roku 2006 pracowałem już od kilku lat, wtedy już w bankowości. Zarobki były całkiem nieźle, kasa odkładała się na koncie. Ja uwielbiałem giełdę (i do dziś lubię rynek kapitałowy). Prowadziłem sobie analizę spółek i wolne środki przeznaczałem na zakup ich akcji. A że 2006 i 2007 rok były fantastyczne dla naszej giełdy, w te dwa lata mój kapitał wzrósł na inwestycjach o dobre kilkadziesiąt procent.


Byłem tak zwanym tłustym kotem, zadowolonym, że znam się na selekcji spółek, potrafię inwestować i osiągać super zyski (przy okazji, nie przypomina Ci to aktualnej sytuacji w USA?). Co miesiąc po prostu dopłacałem kasę na konto maklerskie i kupowałem kolejne spółki. Media jak zawsze szły zgodnie z trendem i wieściły kolejne rekordy na horyzoncie. Mogę Cię zapewnić, że psychologicznie takie inwestowanie znosi się bardzo dobrze 😊.


Natomiast styczeń 2008 roku przyniósł gwałtowne załamanie rynku akcji. Akcje jednego dnia potrafiły spadać po 10 procent. Ja dobrze bawiłem się na nartach, ale gdy w tydzień szusowania moje oszczędności mocno spadły (i to nie z powodu narciarskich wydatków), to już nie było przyjemnie. Potem rynek uspokoił się na kilka miesięcy i wydawało się, że straty da się odrobić. Nic z tego, we wrześniu 2008 roku przyszedł kryzys obligacji hipotecznych w USA, upadek Lehman Brothers i wieszczony przez analityków upadek systemu finansowego. Nikt nie miał kasy, nikt nie wierzył innym, a ceny akcji leciały na łeb na szyję. Z wcześniejszych zysków zrobiła się duża strata. Zapewniam Cię, że psychika człowieka cierpi mocno. Można poczytać nawet o fali samobójstw. Ja i tak miałem szczęście, że inwestycje zacząłem wcześniej, gdy rynek jeszcze rósł. Ale wiele osób zaczęło inwestycje na samej górce tracąc w krótkim czasie nawet grubo ponad połowę swojego majątku. Fundusz Pekao Akcji Polskich stracił blisko 75%, a średnia strata funduszy wynosiła 65%.


Bardziej świeżym przykładem jest „covidowy krach” w marcu 2020 roku. Wtedy gwałtownie spadały akcje i obligacje korporacyjne. Armagedon i, mimo poprzednich doświadczeń, cios dla psychiki.


Czy jesteś na taki scenariusz gotowy? Czy dopuszczasz stratę 5%? 10%? 20%? 50%? 100%? Czy może lepsze jest jednak oszczędzać na lokatach lub inwestować w obligacje skarbowe?


Jeżeli mimo czarnowidztwa powyżej jesteś gotowy i finansowo i psychologicznie do inwestycji, to właśnie wkraczamy w ten wątek 😊.

Jak w praktyce inwestować w obligacje korporacyjne?

Pytanie trochę ogólne i do sprawy można podejść na kilka sposobów.


Obligacje korporacyjne – kwestie techniczne
Po pierwsze, aby móc inwestować, należy posiadać konto maklerskie, jest to miejsce, na którym przechowywane są obligacje korporacyjne. Pewnie każdy z Czytelników o tym wie, ale nie mogę o tym nie napisać: konto maklerskie może być prowadzone również w formie IKE lub IKZE, co przekłada się na korzyści podatkowe (np. brak podatku od otrzymywanych odsetek od obligacji. Uwaga – jeżeli z jakichś powodów biuro maklerskie upadnie, nie ma to żadnego wpływu na posiadane przez Ciebie obligacje – one są Twoją własnością i po prostu zostaną przeniesione do innego biura. Natomiast warto mieć na uwadze, że środki pieniężne w biurze maklerskim podlegają ochronie do kwoty 22.000 EUR.


Zanim przejdziemy do praktycznego zakupu obligacji, warto jeszcze zaznaczyć, że o ile akcje na giełdzie kupujesz podając swoją cenę, jaką chcesz zapłacić za dany papier, to obligacje kupujesz składając swoją ofertę w procentach. Na przykład za dany papier chcesz zapłacić 101% jego wartości. Jest to główna różnica – która może początkowo wprowadzać zamieszanie dla osób, które wcześniej inwestowały tylko w akcje. Drugim ważnym terminem, powiązanym z ofertami w procentach, jest rentowność zakupu / sprzedaży obligacji, tak zwane YTM (yield to maturity).


Rentowność obligacji (YTM) pokazuje nam stopę zwrotu w skali roku z kapitału zainwestowanego w obligację. Załóżmy, że jest 12-miesięczna obligacja, której oprocentowanie wynosi stałe 5% i jest wypłacane na koniec roku przy jej wykupie. Jeżeli kupisz tą obligację po 100% jej wartości, to Twoja rentowność inwestycji wynosi 5% brutto (tyle odsetek dostaniesz po roku, pomniejszonych oczywiście o podatek od odsetek). Jeżeli natomiast kupisz tą obligację drożej, to rentowność inwestycji będzie niższa (nadal dostaniesz 5% odsetek, ale na zakup obligacji wydałeś więcej). I na odwrót, jeżeli uda Ci się kupić daną obligację taniej – to rentowność Twojej inwestycji rośnie. I właśnie między innymi dlatego na rynku Catalyst ceny zakupu i sprzedaży obligacji podaje się w procentach – podajesz, za ile procent wartości chcesz kupić daną obligację.


Wiem, że temat wygląda na trudny, ale na szczęście mam dla Ciebie bardzo dobrą wiadomość. Nic nie będziesz musiał/-a liczyć, do tego są specjalne kalkulatory rentowności obligacji.


Obligacje korporacyjne – gdzie kupić
Wiemy, że do zakupu obligacji korporacyjnych potrzebne jest konto maklerskie. Wiemy też, co to rentowność obligacji, jak ją wyliczyć. Poniżej przedstawiam kilka możliwości zakupu obligacji korporacyjnych:


Emisje obligacji
Pierwsza z możliwości to zakup obligacji w momencie ich emisji przez emitenta. Emisje mogą mieć charakter publiczny – kierowane być do szerokiego grona inwestorów, ale mogą mieć też charakter „prywatny” – kierowane do maksymalnie 149 konkretnych odbiorców. Skąd takie różnice? Emisja publiczna podlega nadzorowi KNF – spółka musi przygotować prospekt emisyjny / memorandum informacyjne i uzyskać akcept KNF do przeprowadzenia takiej emisji. Ten proces może się rozciągnąć w czasie i, mówiąc wprost, kosztuje. Szybszą metodą jest skierowanie emisji do określonej grupy odbiorców – tutaj wymogi informacyjne są mniejsze, a proces jest dużo szybszy.


O ile o emisji publicznej najprawdopodobniej dowiesz się z reklam bądź z informacji na portalach branżowych, to o emisjach prywatnych nie można publicznie informować – największą szansę na informację o nich masz będąc klientem biura maklerskiego, które taką emisję przeprowadza. Emisje prywatne często mają wysokie progi wejścia – musisz zainwestować 50 lub nawet 100 tysięcy złotych minimum.

 

Rynek Catalyst, rynek wtórny obligacji
Od ręki natomiast i bez żadnych ograniczeń co do wysokości kapitału minimalnego obligacje firm można natomiast kupić na rynku Catalyst. Catalyst to po prostu nazwa rynku wtórnego, którego organizatorem jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Na części Catalyst dostępnej dla inwestorów detalicznych notowanych jest kilkaset serii obligacji firm, samorządów i banków o różnym stopniu ryzyka inwestycyjnego. Bogactwo rynku pozwoli znaleźć coś dla siebie zarówno inwestorom ceniącym wysoki poziom bezpieczeństwa, jak i tym, którzy poszukują wyższych stóp zwrotu, rzecz jasna za cenę wyższego ryzyka. Mankamentem rynku jest jego płynność. Większość inwestorów wybiera strategię „kup i trzymaj” i niechętnie sprzedaje raz kupione obligacje. Stąd ulokowanie znacznych kwot w krótkim czasie może okazać się problematyczne (w tej roli lepiej spełniają się jednak emisje publiczne). Natomiast na Catalyst można przebierać nie tylko w emitentach, ale także w okresach do wykupu. Można lokować środki zarówno na kilka tygodni czy miesięcy, jak i na całe dekady. Zawiedzeni będą tyko amatorzy daytradingu – notowania obligacji cechują się niską zmiennością, stosunkowo rzadko zdarza się, by cena silnie wahała się w ciągu kilku godzin.

 

Aby zawierać transakcje na Catalyst, niezbędne jest posiadanie rachunku maklerskiego (może być ten wykorzystywany wcześniej do inwestycji w akcje), a dokonywanie transakcji wiąże się z koniecznością zapłacenia prowizji maklerskiej.

 

Poniżej w tabeli zebrałem dane dotyczące obrotów na rynku Catalyst (w tys. zł) i rentowności wybranych obligacji na rynku Catalyst. Obligacje te wchodzą w skład prowadzonego przeze mnie portfela zdywersyfikowanego – o którym przeczytasz więcej w kolejnym artykule:

 



Catalyst to najważniejszy przedstawiciel rynku wtórnego, ale nie monopolista. Niektóre domy maklerskie umożliwiają handel na czymś w rodzaju wewnętrznego rynku – szukają kupców dla swoich klientów na obligacje, które mają na rachunkach, a nie są notowane na Catalyst, bądź szukają ofert dla klienta, który chce kupić dane obligacje. Nie jest to powszechne zjawisko, ale warto o tym wspomnieć.


Fundusze inwestycyjne
Są jeszcze inne sposoby na zakup obligacji korporacyjnych. Może je nabyć w sposób pośredni, kupując jednostki/certyfikaty funduszu inwestycyjnego obligacji korporacyjnych. Pełną listę funduszy inwestujących w polskie obligacje korporacyjne znajdziesz na stronie analizy.pl wybierając odpowiednie filtry, poniżej przykład 3 funduszy z najwyższą stopą zwrotu za ostatnie 3 miesiące:

 


Przewagą tego rozwiązania nad inwestycjami bezpośrednio na własny rachunek jest po pierwsze powierzenie doboru spółek do portfela profesjonalistom od oceny ryzyka kredytowego, po drugie większa dywersyfikacja portfela. O ile pojedynczy inwestor jest w stanie na bieżąco monitorować kondycję finansową kilku, może kilkunastu emitentów obligacji, o tyle fundusze inwestycyjne mają w portfelach po 100 i więcej emitentów obligacji. Oznacza to niższe ryzyko inwestycji, bo np. upadłość jednego emitenta będzie bardziej kosztowna dla wyników całego portfela, jeśli składa się on z małej liczby pozycji. Wadą funduszy obligacji korporacyjnych działających w Polsce są natomiast koszty, którymi obciążani są inwestorzy. Jeśli opłata za zarządzanie wynosi np. 1 proc. rocznie, zaś cały portfel wypracowuje w ciągu roku 4 proc. zysku, to okaże się, że 25 proc. zysku trafia do Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. W okresie, gdy stopy procentowe są rekordowo niskie, poziom opłat za zarządzanie funduszami obligacji ma kluczowe znaczenie, bo końcowe wyniki często zbliżają się do oprocentowania lokat bankowych. W tej sytuacji nawet początkujący inwestorzy są w stanie bez trudu pobić wyniki osiągane przez fundusze inwestycyjne. Dlatego właśnie bezpośrednie inwestycje w obligacje firm są tak kuszące.


Na tym zakończę teoretyczne podstawy inwestycji w obligacje korporacyjne, w kolejnym artykule skupię się na praktycznych aspektach inwestowania w obligacje, pokażę wyniki swoich portfeli obligacji oraz omówię według jakich kryteriów wybieram spółki do portfela.

 

Czytaj dalej:

Inwestowanie w obligacje korporacyjne w praktyce – budowanie portfela