Chat with us, powered by LiveChat
×Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies.

Czym jest SII?

Echa Rynku #225 – Paliwo do hossy nie wyczerpie się aż do 2019 r.

© Cheangchai - Fotolia.com

Najczęściej powtarzane pytanie ostatnich miesięcy to: Czy hossa będzie trwać nadal, a jeżeli tak to jak długo i do jakich poziomów dojdziemy? Nasz dzisiejszy rozmówca Krzysztof Wańczyk twierdzi, że perspektywy dla gospodarki będą dobre aż do przełomu 2018 i 2019 roku!

 

Gościem odcinka jest Krzysztof Wańczyk z Domu Maklerskiego ING Banku Śląskiego S.A.

 

 

Nagranie zostało wykonane 29 września 2017 r.

 

Linki do materiałów omawianych podczas nagrania: Gra inwestycyjna Turbo wyzwanie

 

Udział wzięli:

Jak słuchać podcastu Echa Rynku?

 

 

lub kliknij w playerek SoundClouda

 

 

lub

 

 

 

Więcej:

 

Transkrypcja

Michał: Witam serdecznie. To jest podcast Echa Rynku, cykliczny podcast Stowarzyszenie Inwesotrów Indywidualnych. Ja nazywam się Michał Masłowski. Dzisiaj moim gościem jest…

 

Krzysztof: Krzysztof Wańczyk, analityk inwestycyjny ING Banku Śląskiego.

 

Michał: Część Krzysiek. Dzisiaj taki temat trochę makroekonomiczny. Dyskusja w Stowarzyszeniu cały czas zastanawiamy, obserwujemy tą hossę z drżeniem ręki czy coś się zawali, cały czas patrzymy czy ta hossa zwalnia czy nie zwalnia, póki co symptomów jej załamania specjalnie nie widać, choć wiadomo raz na jakiś czas korekta się zdarza. Powiedz mi jak Ty to widzisz? Bo indeks WIG jest w okolicach 4-5%, czy możemy się spodziewać, czy pobijemy rekordy hossy z 2007 roku czy coś stanie nam na przeszkodzie?

 

Krzysztof: Raczej statystyka giełdowa pokazuje, że końcówka roku, czyli ostatnie miesiące czwartego kwartału wypadają korzystnie dla inwestorów. Więc wydaję się, że najbliższy okres koniunktury giełdowej nie powinien znacząco ulec zmianie. To co obserwujemy w segmencie największych spółek z indeksu WIG20 to raczej ma tymczasowych charakter, czyli ta korekta spadkowa jaka buduje się w ostatnich dniach ma ona prawdopodobnie tymczasowy przebieg, zatem oczekujemy, że indeksy główne, indeksy warszawskiej giełdy powrócą do tych silnych wzrostów i uda się przełamać wieloletnie szczyty. W przypadku indeksu WIG20 mowa jest tutaj o poziomie 2630 punktów. To są wieloletnie szczyty z 2012, 2013, 2014, 2015 roku. Do takiej sytuacji możemy być przygotowani już w grudniu licząc na efekt grudnia, efekt Rajd Świętego Mikołaja, kiedy spółki z indeksu WIG20, powinny się w dalszym ciągu dobrze prezentować na tle innych spółek warszawskiego  parkietu, ponieważ one są w dalszym ciągu preferowane przez inwestorów zagranicznych. Zatem nie ma tutaj specjalnego zagrożenia dla trwałości kontynuacji trendu. Inaczej sytuacja przedstawia się w segmencie małych i średnich spółek.

 

Michał: Zobacz, mówiłeś o szczytach. Ciężko nazwać to szczytami z lat 2013, 2014, 2015, ale jakbyśmy tak porównali WIG 20 od szczytu wszechczasów z 2007 roku, to tam brakuje przysłowiowe lata świetlne, bo przecież tam szczyt wszechczasów jest bodajże na prawie 4 tysiąc punktów, prawda?

 

Krzysztof: Zgadza się, jest spory dystans do nadrobienia. Ale to, że znajdujemy się obecnie w takim miejscu, a nie innym, wynika to między innymi z uwarunkować politycznych, ponieważ jeszcze nie tak dawno spółki z indeksu WIG20 znajdowały się pod mocnym wpływem działalności polityków. Między innymi sektor energetyczny, surowcowy uległ mocnej przecenie i dlatego znajdujemy się na takich niskich poziomach. Natomiast to czy nam się uda powrócić do takich historycznych szczytów z sprzed kryzysu finansowego, czyli z lat 2007, to jest perspektywa budowania tego trendu w horyzoncie kilku lat.

 

Michał: Tego nie uda się Rajdem Świętego Mikołaj, to jest za dużo tam brakuje, więc ciężko nawet te procenty liczyć.

 

Krzysztof: Zgadza się. To jest za duży dystans, aby to w tak krótkim czasie odrobić. Niemniej uwzględniając sytuację obecną makroekonomiczną Polski wydaje się, że koniunktura na giełdzie w tym roku i jak w kolejnym, ona będzie dobra, ponieważ szczyt koniunkturalny przypada dopiero na koniec 2019 roku.

 

Michał: To jeszcze hossy a hossy przed nami. Powiedz mi takie coś, zanim przejdziemy do mniejszych spółek i tak dalej. Ja rozumiem, że wskazałeś na takie przyczyny polityczne. Dobrze wiemy, jak w zeszłym roku Skarb Państwa zmasakrował branżę energetyczną czy też branżę bankową, a powiedz mi o tych zagrożeniach ewentualnych. Czy gdyby na przykład na rynkach amerykańskich nadeszła taka zdrowa solidna korekta, która ma prawo być, bo przecież rynki amerykańskie są w hossie nieprzerywalnej nie wiem od kiedy, to gdyby tam nadeszła to czy nasz rynek jest na tyle mocny, że jest w stanie się obronić przed tym, czy jednak solidna korekta na rynkach zachodnich powinna odbić się również u nas większym lub mniejszym echem.

 

Krzysztof: System rynków kapitałowych to jest system naczyń połączonych. Zatem jeśli będziemy do czynienia z korektą spadkową na Wall Street, tym samym jest spore ryzyko, że wzrost awersu do ryzyka przyniesie się również na rynki wschodzące, w tym na rynek Polski. Zatem też wpłynęłoby również na notowania naszych rodzinnych indeksów, ale warto tutaj zwrócić uwagę na to, że nasz rynek jest stosunkowo tani w porównaniu do rynku amerykańskiego czy do rynku europejskiego.

 

Michał: Jak Ty to porównujesz? Po wskaźnikach? Jeśli tak, to po jakich?

 

Krzysztof: Szczególną uwagę tutaj przywiązujemy tutaj do wskaźnika bardzo popularnego, czyli wskaźnika cena - zysk, dla którego spółki amerykańskie notowane są na poziomie dwudziestokrotności osiąganych zysków. Natomiast jeśli weźmiemy to pod uwagę spółki z indeksu WIG 20, to poziom tego wskaźnika mamy na poziomie 15. Więc wydaje się sporo dyskonto w stosunku do tych rynków rozwiniętych i tym samym jesteśmy lepiej postrzegani przez fundusze zagraniczne.

 

Michał: A powiedz mi taką rzecz, wspomniałeś o ryzykach politycznych, to jest temat mi bliski, inwestorzy indywidualni zwracają na to uwagę. Zobacz, mieliśmy w ostatnim półroczu całkowite przyzwoite wzrosty na spółkach energetycznych. Tak od dołka niektóre spółki porobiły prawie po 100%. Nie uważasz, że inwestorzy mają krótką pamięć? Nie ma żadnej gwarancji, że minister Tchórzewski zaraz sobie nie przypomni, żeby kolejne kapitały porządkować, na przykład w PGE. Krótką pamięć ma do takich rzeczy. Sytuacja się uspokoiła, ale niebezpieczeństwo wisi nad tymi spółkami, prawda?

 

Krzysztof: Z jednej strony tak, ale zwróciłbym tutaj uwagę, że ryzyko w tej branży w ostatnim czasie zdecydowanie zmalało, z tego powodu, że wyraźnie uległa poprawie sytuacja rynku węgla, gdzie mamy do czynienia ze wzrostami cen surowca, co powoduje, że spółki energetyczne, które wcześniej nabyły aktywa nabywając kopalnie, nabyły je po niskich cenach i w momencie kiedy teraz mamy do czynienia z poprawą fundamentalną spółek górniczych te aktywa już nie ciągną na bilansach spółek energetycznych i tym samym one mogą być wyżej wyceniane. Mimo dużych, silnych wzrostów, o których Ty wspomniałeś, tak naprawdę to w dalszym ciągu spółki energetyczne dalej są atrakcyjnie wyceniane pod względem wskaźnikowym i wydaje się, że one powinny być jeszcze bardziej preferowane przez inwestorów z uwagi na to, że mają do czynienia obecnie z rewolucją energetyczną, która polega na tym, że duży nacisk obecnie kładzie się na rozwój elektromobilności, co powinno teoretycznie powodować wzrost zapotrzebowania na prąd i tym samym powinno spowodować lepszą sytuację finansową spółek energetycznych.

 

Michał: Mówiliśmy o tym w poprzednich odcinkach Echa Rynku, że ta moda na te usługi i te wszystkie duże spółki energetyczne są w to zaangażowane, stawianie wypożyczalni samochodów elektrycznych. Widać, że te wszystkie spółki próbują jakoś badać temat, że tutaj jest przyszłość

 

Krzysztof: Dokładnie, powstają specjalne projekty. Powstają specjalne spółki. Już są pewne koalicję spółek energetycznych, które razem podejmują się projektu rozwoju elektromobilności w Polsce. Oczywiście to jest projekt, który dopiero tak naprawdę raczkuje, aczkolwiek przymierzają się pewne spółki jak ENERGA, ENEA do budowania stacji do ładowania samochodów elektrycznych, ponieważ kwestia tego jak będzie się branżą motoryzacyjna zmieniać to jest perspektywa kilku lat. Już widać, że największe koncerty motoryzacyjne zmieniają swoją politykę dotyczącą produkcji aut.

 

Michał: To nie jest pytanie czy, tylko kiedy nastąpi, żeby jeździły same samochody elektryczne po ulicach.

 

Krzysztof: No tak, według tych powszechnie dostępnych doniesień to wynika, że to jest kwestia pięciu, dziesięciu lat kiedy naprawdę już kupienie auta elektrycznego nie będzie stanowiło jakiekolwiek problemu, ponieważ produkcja się zmienia na  auta elektryczne. Także tutaj widać, że będzie spory nacisk ze strony tych koncernów, aby te produkty nabywać i tym samym zmieni się portfolio tych klientów, zmieni się struktura aut jeżdżących na polskich drogach i to powinno też spowodować, że te spółki energetyczne powinny sobie radzić. Radzimy je mieć w dalszym ciągu w portfelu.

 

Michał: Z Twojej wypowiedzi wychodziłoby, że te perspektywy dla tych spółek energetycznych, tak zmasakrowanych w 2015 roku, do połowy 2016 są umiarkowanie niezłe tak naprawdę.

 

Krzysztof: Dokładnie. Tutaj mając na uwadze tą politykę rządu, gdzie głównym miksem energetycznym stawia się tutaj węgiel, czyli produkcja prądu z węgla, stanowi tutaj podstawę do tego, że perspektywa funkcjonowania tych spółek wydaje się jakoś niezagrożona i powinna ulec stosunkowej poprawie w najbliższych latach. Liczymy na to.

 

Michał: Powiedz mi taką rzecz wracając do tych pytań o indeksy i o ewentualne paliwo do dalszej hossy, załóżmy, że ta hossa miała być kontynuowana, co powiedziałeś i co mnie bardzo ucieszyło, że gospodarka do 2019 roku ma się rozwijać, przełamanie ma być dopiero w tamtych latach?

 

Krzysztof: Dokładnie, sądząc po długości cykli, jakie występują w gospodarce to szczyt koniunkturalny przypada właśnie na 2019, co potwierdzają też prognozy między innymi Ministerstwa Finansów, które zakładają, że w najbliższych latach wzrost PBK będzie oscylował w okolicach 4%. To by też pozytywnie wpłynęło na działalność spółkę.

 

Michał: Właśnie zakładając, że tak miałoby być, czyli mielibyśmy dalszą hossę. Co będzie paliwem do dalszej hossy? Jakie branże pociągną i jakie spółki pociągną te indeksy do góry? Czy WIG20 będzie sobie dobrze radzić? Czy raczej może spółki małe, duże? Bo tak jak spojrzymy na taki SWIG, to słabo to wygląda, akurat z mWIG-u całkowicie przyzwoicie. Jaka branża tym razem da sygnał do wzrostów?

 

Krzysztof: Generalnie wydaje się, że w najbliższym czasie jeszcze te duże spółki będą się lepiej zachowywać w takiej perspektywie średnio terminowej. Natomiast takim motorem wzrostem w 2018 roku mają być średnie i małe spółki, z uwagi na to, że napływają coraz więcej środków z Unii Europejskiej i tym samym ma nastąpić większy stopień dynamiki inwestycji, co powinno spowodować efekt skali i tym samym zwiększyć poziom przychodów przemysłowych spółek, spółek eksportowych znajdujących się między innymi w indeksie mWIG i SWIG. Dlatego ta słabość jaką obserwujemy teraz w tym segmencie małych i średnich spółek prawdopodobnie jest tymczasowa. Ja bym tutaj oczekiwał, że 2018 rok to będzie rokiem małych i średnich spółek, z uwagi na to, że one będą beneficjentami poprawy sytuacji gospodarczej jak również i w regionie, czyli w Unii Europejskiej, gdzie ta sytuacja ekonomiczna się stosunkowo i systematycznie poprawia. Ja bym tutaj zwrócił uwagę właśnie na te spółki eksportowe, przemysłowe i też również tutaj spółki konsumpcyjne, czyli takie nastawione z sektora detalicznego. Mam tu na myśli na przykład Eurocash, spółki odzieżowe, które też widać, że…

 

Michał: Czy Twoim zdaniem program 500 + pomaga tym spółkom?

Krzysztof: Zdecydowanie tak. Ostatnie dane pokazują, że za sprawą programu 500+, programu wsparcia rodzin, poziom dochodu rozporządzalnego znacząco się poprawił w rodzinach i to powoduje, że rodziny mają większą skłonność do wydawania pieniędzy i to by skłaniało do tego, że dynamika sprzedaży detalicznej będzie dalej na wysokim, jednocyfrowym poziomie i te pieniądze są użytkowane w sklepach codziennego użytku, czyli odzież, spożywcze, te wszystkie spółki usługowe z handlu detalicznego są tutaj preferowane, aby te wyniki poprawiać.

 

Michał: Bardzo mi się podoba Twoje analityczne powiedzenie, że spółki z danej branży są preferowane. Fajnie to brzmi. Domyślam się, że nie można udzielić rekomendacji wprost, ale powiedzmy sobie, żeby to miało edukacyjny charakter, że miłym wzrokiem spoglądamy w kierunku tych spółek. Powiedz mi, skoro zwróciłeś uwagę na eksporterów, że mogą sobie dobrze radzić, patrząc na to, że w ostatnich czasach, przynajmniej w ostatnim roku złotówka w stosunku do dolara się znacznie umocniła. Jakie są perspektywy dla złotówki? Złoty będzie raczej silny w najbliższym okresie, co by nie pomagało eksporterom, czy wręcz przeciwnie, eksporterom by pomogła?

 

Krzysztof: Eksporterom generalnie sprzyja osłabienie złotego, ponieważ jeśli wysyłają swoje towary za granice, to rozliczają się w obcych walutach, dlatego zależy tym spółkom na tym, aby kurs euro do złotego lub dolar do złotego był na najwyższym poziomie. Faktycznie w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z odwrotną tendencją, co niestety przełożyło się negatywnie na zaplanowane wyniki za drugi kwartał, za pierwszy i to też było przyczyną słabości tych średnich spółek warszawskiego parkietu.

 

Michał: Dla eksporterów?

 

Krzysztof: Dokładnie. Bo trzeba zwrócić uwagę, że małe i średnie spółki z indeksu MWIG i SWIG, to duże gro tych spółek wysyła towary za granicę i to było przyczyną tego, że na giełdzie słabo się zachowywały notowania tych spółek. Natomiast wracając do sytuacji walutowych tych spółek, w ostatnim czasie mamy do czynienia z odbiciem notowań euro do złotego i dolar do złotego. To jest bezpośrednio związane z uwarunkowaniami zewnętrznymi. Mam na myśli nastawienie amerykańskiego Fedu do podwyżki stóp, gdzie widać agresywne podejście dotyczące polityki monetarnej w Stanach i to ma silne przełożenie na wycenę złotego. Wydaje się, że w takiej perspektywie kilkumiesięcznej ten dolar do złotego powinien zmierzać w kierunku północnym, czyli w okolicach 3,81. Natomiast euro do złotego, tutaj również widzimy przestrzeń do umocnienia euro, ponieważ jest powszechna tendencja do wyjścia z akomodacyjnej polityki monetarnej w kierunku podwyżki 100%, w kierunku ograniczenia luzowania ilościowego, zatem euro powinno się zachowywać podobnie jak dolar i powinno się umacniać w perspektywie kilkumiesięcznej, zmierzać w kierunku 4,43 i to by powodowało pozytywne uwarunkowania dla spółek eksportowych.

 

Michał: Z kolei kredytobiorcy się nie ucieszą, ci co w obcych walutach są zadłużeni. Nie ucieszą się ci, co chcieliby nowego iPhona kupić taniej, bo generalnie wszystkie produkty importowane, cała elektronika, dla nich to są smutne wiadomości. Ale może zarobią więcej na eksporterach, to będą mieli więcej pieniędzy, aby sobie te elektronikę pokupować.

 

Krzysztof: Zawsze są dwie strony. Można dopatrzeć się też pozytywnych aspektów pewnych sytuacji.

 

Michał: Nie narzekajcie, że ten telewizor drogo kosztuje. Za to Wasze akcje Waszych spółek będą drożeć, więc zawsze jakaś równowaga w gospodarce musi być. Chciałbym, żebyśmy wrócili, bo powiedzieliśmy już sobie co tego paliwa do przyszłej hossy może nam dostarczać. Jakbyś powiedział chwilę o zagrożeniach. Powiedzieliśmy sobie, że jeśli ewentualnie jakaś korekta w Stanach, to my nie jesteśmy zieloną wyspą na ocenie, jesteśmy w tym ekosystemie globalnym. Na pewno też byśmy to odczuli. Ale chciałbym jeszcze wrócić ewentualnie do zagrożeń politycznych, które cały czas mi się kojarzą, że to są poważne zagrożenia. Co może zaszkodzić poważnie giełdzie? Może ustawa frankowa? Może w jakiejś najbardziej ekstremalnej formie ostateczny rozbiór OFE? A z drugiej strony zapytam Cię czy może plan Morawieckiego to jest jednak pozytywna wiadomość dla gospodarki i tym samym dla giełdy?

 

Krzysztof: Jeśli chodzi o czynniki ryzyka, to na najbliższym horyzoncie największym zagrożeniem jest wprowadzenie w bardzo restrykcyjnych parametrach ustawy frankowej, co by obciążyło sektor bankowy. Natomiast wydaje się, że to raczej sektorowi bankowemu nie grozi, żeby wprowadzić tak mocne obciążenia dla tych spółek, ponieważ i tak jest mocno obciążony przez dodatkowe składki na Bankowy Fundusz Gwarancji czy podatek bankowy. Jeśli chodzi o czynniki ryzyka, skupiłbym się nie na czynnikach płynących z zewnątrz, czyli z naszego podwórka, tylko patrząc na to, co się dzieje za granicą, mianowicie to, co ma miejsce w Stanach. Wzrosty, które mają miejsce w Stanach głównie bazują na poprawie wyników finansowych, ale wydaje się, że to jest już w dużej mierze uwzględnione w cenach i w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z dynamiczną poprawą przychodów amerykańskich spółek, zazwyczaj był okres poprzedzający pojawienie się krachu lub głębszej korekty spadkowej. Tu jest zagrożenie ze strony amerykańskiego Fedu, że dojdzie tam do głębszej korekty spadkowej, co może mieć bezpośredni związek z obietnicami prezydenta Trumpa, który próbuje za wszelką cenę przeforsować swoje obietnice wyborcze, jednak póki co nie za bardzo mu to wychodzi. Są pewne koncepcje, m.in. reformy podatkowej, ale to wszystko zatrzymuje się w fazie koncepcyjnej, nie ma to bezpośredniego poparcia w senacie, także jest ryzyko, że te czynniki zewnętrzne mogą najbardziej wpłynąć na zachowanie naszej giełdy. Natomiast wspomniałeś też o planie Morawieckiego. Ja bym tutaj doszukiwał się pewnych symptomów, pewnych czynników, które by warunkowały poprawę na naszej giełdzie. Ja bym tutaj czynników stricte politycznych, które mogłyby wpłynąć negatywnie na polską giełdę, nie mógł się doszukać. Chyba że dojdzie do jakiejś ewentualnej zmiany opcji politycznej, ale sądząc po bieżących sondażach, raczej do tej sytuacji nie dojdzie.

 

Michał: Rozumiem. Ciężko mieć nadzieję na jakąś nową zmianę. Będę życzył sobie tego, aby politycy byli bardziej świadomi tego, to moje popularne stwierdzenie, ale zaczerpnąłem je od prezesa Rozłuckiego, że silny rynek powinien być polską racją stanu, to niektórzy politycy nie wiedzą co to jest rynek kapitałowy.

 

Krzysztof: Zgadza się. Ale widać, że w najbliższym czasie może to nastawienie do giełdy zmienić się ze strony polityków, ponieważ ten temat jest głęboko zaniedbany, ale być może specjalne naciski ze strony środowiska inwestorów mogą zmienić to postrzeganie tego rynku, na co mam głęboką nadzieję.

 

Michał: Chciałbym zadać takie pytanie, bo wiem, ze robicie w biurze maklerskim taki konkurs inwestycyjny, który się nazywa „Konkurs inwestycyjny ING turbo”. Chciałbym, żebyś powiedział na czym polega ten konkurs inwestycyjny i skąd pomysł na tego typu przedsięwzięcie?

 

Krzysztof: Idea konkursu inwestycyjnego narodziła się kilka lat temu, kiedy na naszej giełdzie rozpoczęto notowania certyfikatów ING turbo. Są to takie instrumenty, za pomocą których możemy inwestować na różnych rykach, poczynając od rynków akcji, rynek indeksów giełdowych, polskich akcji zagranicznych, amerykańskich, na surowcach, na walutach. Mamy szeroki spectrum możliwości pod kątem możliwości inwestycyjnych. To, co wyróżnia instrumenty ING Turbo spośród innych instrumentów, jakie notowane są na giełdzie, to jest to, że to jest instrument w miarę bezpieczny z uwagi na to, że ma wbudowany mechanizm zabezpieczający przed nadmierną utratą kapitału. Ma wbudowany stop loss, także to jest instrument, na którym można rozpocząć swoją przygodę z inwestowaniem na rynku kapitałowym.

 

Michał: To jest instrument z dźwignią?

 

Krzysztof: Jest wbudowana także dźwignia, z tym że poziom tej dźwigni jest na niskim poziomie i waha się zależności od instrumentu od 2 do 10. W zależności od tego, jakie ryzyko akceptujemy, taki instrument można nabyć. Oczywiście, zaleca się na początek, żeby inwestować na instrumentach z jak najmniejszą dźwignią, aby ograniczyć ryzyko inwestycyjne, ale ma to też kolejną zaletę, mianowicie kupno takiego instrumentu nie wymaga tak dużych środków finansowych, jak w przypadku akcji, ponieważ nabywając jeden certyfikat ING Turbo, można go kupić już za 5 zł. Z taką ceną możemy już zaangażować się na rynku, np. inwestując na zwyżki cen ropy czy na innych surowcach itd.

 

Michał: Czyli te certyfikaty ING Turbo są normalnie notowane na giełdzie papierów wartościowych w Warszawie?

 

Krzysztof: Tak, one notowane są jak inne akcje godzinach od 9.05 do 17.00 do zakończenia sesji, zatem są na bieżąco notowane, na bieżąco kwotowane.

 

Michał: Co z płynnością?

 

Krzysztof: Mamy do czynienia z taką sytuacją, że płynność gwarantuje animator.

 

Michał: Czyli stare oferty kupna, sprzedaży. Nie trzeba się obawiać, że się zostanie z jakimiś certyfikatami, które tu i teraz chciałbym sprzedać.

 

Krzysztof: Dokładnie. Z taką sytuacja możemy się spotkać np. na rynku akcji, a w przypadku certyfikatów to ryzyko jest wyeliminowane. Certyfikaty ING Turbo umożliwiają, wychodzimy naprzeciw klientom i uruchomiliśmy platformę inwestycyjną, gdzie można na platformie demo spróbować swoich sił i dzięki temu poznać jak funkcjonuje ten instrument. Można zaangażować się w tego typu instrumenty i dlatego organizujemy ten konkurs. Obecnie trwa wersja testowa…

 

Michał: Chciałem Cię zapytać o 2 rzeczy. Pierwsza, adres strony, jakbyś podał, gdzie można sobie to znaleźć i druga, od kiedy do kiedy trwa konkurs?

 

Krzysztof: Rejestrację do konkursu można znaleźć na stronie grainwestycyjna.pl. Tam podając e-mail, imię i nazwisko, można się zarejestrować i uczestniczyć w grze, gdzie są do wygrania cenne nagrody o łącznej wartości 40 000 zł. Konkurs trwa od 9 października. Przez 2 tygodnie trwa rywalizacja, gdzie można zdobywać… W trakcie trwania tego konkursu oferujemy nagrodę za najlepsze wyniki tygodniowe. Można przystąpić do tego programu, do czego zachęcamy.

 

Michał: Drodzy słuchacze, wszystkie linki i informacje, które Krzysiek powiedział, umieścimy w opisie odcinka na stronie sii.org/echa rynku. Tam znajdziecie linka, gdzie będziecie mogli poczytać zarówno o tych certyfikatach ING Turbo, jak i samym konkursie. Dziękuję Ci bardzo za udział. Było bardzo miło, też się sporo rzeczy dowiedziałem. Najbardziej ucieszyło mnie to, co powiedziałeś, że będziemy mieć wzrost w gospodarce przynajmniej do 2019 roku. Mogę spać spokojnie. To jest najważniejsze w tym wszystkim.

 

Krzysztof: Też na to liczę.

 

Michał: Dziękuję serdecznie. To był podcast Echa Rynku, ja nazywam się Michał Masłowski. Dzisiaj razem ze mną nagrywał…

 

Krzysztof: Krzysztof Wańczyk. Dziękuję Państwu.

 

Michał: Do usłyszenia następnym razem.