Za nami webinar spółki Liftero zorganizowany wspólnie ze Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych. Na temat firmy, a także na pytania inwestorów odpowiadał Tomasz Palacz, współzałożyciel, CEO i CTO Liftero. Przedstawił on jej założenia biznesowe, przewagi konkurencyjne, strategię, a także pipeline i backlog.
Dariusz Dziemaszkiewicz z SII po krótkim przedstawieniu agendy spotkania udzielił głosu przedstawicielowi spółki Liftero, który następnie przystąpił do jej prezentacji.
Otoczenie rynkowe
W pierwszej kolejności przedstawiono kosmos jako jeden z głównych megatrendów technologicznych, co jest widoczne przede wszystkim poprzez wzrost inwestycji w budowę infrastruktury kosmicznej. Jak przedstawił Tomsz Palacz, satelity muszą się w kosmosie poruszać, do czego wykorzystywany jest napęd rakietowy.

Celem spółki jest zamieszczenie 1000 systemów napędowych w urządzeniach znajdujących się na orbitach. Jak powiedział CEO Liftero, wzrost liczby satelitów w kosmosie jest wykładniczy. Planowane jest wysyłanie dużej liczby mniejszych satelitów w grupach zwanych konstelacjami. To wiąże się z wzrostem zatłoczenia orbit, co powoduje częstsze zagrożenie kolizjami. Aby ich uniknąć jest potrzeba montażu silników rakietowych, pozwalających nimi sprawnie manewrować. Zwrócono również uwagę na nowe regulacje dotyczące manewrowania i deorbitacji nowych satelitów, co również zwiększa znaczenie napędu rakietowego.

Prezes Liftero mówił, że w związku ze zmianami rynkowymi, napędy kosmiczne muszą przejść z etapu rzemiosła do produkcji przemysłowej. W takim modelu przemysłowym działa Liftero, gdzie liczy się skala produkcji, szybkość, większa niezależność od dostawców lub bardziej wyrafinowanych technologii.
- Od pierwszego dnia myślmy od dużej skali produkcji, żeby być w stanie bardzo szybko i w dużej ilości produkować. Dbamy również o łańcuch dostaw, żeby być niezależnym od dostawców specyficznych, którzy mogliby przyblokować naszą produkcję w przyszłości - mówił prezes Liftero.
Napęd Booster
W myśl przedstawionych powyżej założeń rynkowych spółka opracowała produkt, jakim jest napęd Booster. Jest to system napędowy typu chemicznego. Wykorzystuje on tak zwane nietoksyczne paliwo, które w przeciwieństwie do tradycyjnych napędów chemicznych, wykorzystują toksyczne paliwa.
Zwrócono uwagę, że tradycyjne systemy napędowe oparte o toksyczne paliwa są niedostosowane do tych małych satelitów - ze względu na koszt, regulacje, często nie są one dopuszczone do użytku we wspomnianych konstrukcjach. Wśród napędów niechemicznych napęd Booster cechuje wyższa o 25 procent wydajność z uwagi na mniejsze zużycie paliwa lub niższą masę. Produkt porównano także do napędów elektrycznych, które prezes Liftero określił jako wolne.
- Napędy chemiczne w związku ze swoim wysokim ciągiem oferują nawet dziesięciokrotnie szybsze manewry, czyli pojedyncze minuty, godziny, a czasem dni, a zamiast tygodni i miesięcy - podkreślał Tomasz Palacz.

Pipeline i backlog
Pipeline firmy to obecnie ponad 100 mln euro. Wzrósł on trzykrotnie na przestrzeni ostatnich dwóch kwartałów. Dzieli się na trzy kategorie. Są to m.in. kontrakty bliskie decyzji - od 3 do 6 miesięcy, w których spółka ma ponad 3 mln euro.
- W tym momencie w naszym planie są dwa przetargi dla potencjalnie europejskich odbiorców i stanowią one około 70% wartości naszego pipelineu - podał przedstawiciel Liftero.

W kwestii backlogu, obecnie spółka bazuje na zamówieniach komercyjnych oraz kontrakcie z Europejską Agencją Kosmiczną. Jest to łącznie ponad 700 tys. euro. Składa się na to kontrakt na dwa systemy Booster, które zostaną dostarczone jeszcze w tym roku i finalizacja dwóch projektów w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej, gdzie całość zostanie zrealizowana i zafakturowana w 2026 roku.
Prezes Palacz dodał również, że w tym momencie firma widzi szansę na kontrakty, które mogłyby jeszcze zostać rozstrzygnięte w tym roku na przeszło milion euro.
Oprócz tego spółka złożyła wnioski do PARP na kwotę ponad 7 mln euro. Są to granty, które miałyby służyć dalszemu rozwojowi produktu booster, jak skalowaniu zdolności produktowych.
- Celujemy docelowo w marżę na poziomie 60 procent. Oczywiście to będzie uzależnione od wolumenu zamówienia, czy to będzie pojedynczy system, czy konstelacja. W tym momencie skupiamy się na dostarczaniu, czy zawieraniu kontraktów na jak największą ilość systemów i silników, natomiast na budowie tej marży będziemy skupiać się w drugiej kolejności - podał Tomasz Palacz.

Kolejnym etapem webinaru była sesja pytań i odpowiedzi.