Chat with us, powered by LiveChat
×Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies.

Dzień Inwestora w DataWalk. Spotkanie ze spółką, której wszystko sprzyja

Dzień Inwestora w DataWalk był dobrą okazją nie tylko do tego, aby poznać spółkę oraz nowatorską technologię, na której opiera swój biznes. Przez kilka godzin w centrum Wrocławia poczuć można było się jak w Dolinie Krzemowej, zaś sama spółka raz po raz przekonywała, że „czarne łabędzie” stanowią dla niej szansę, a nie zagrożenie.

 

2 czerwca odbył się kolejny Dzień Inwestora zorganizowany przez DataWalk. Po ustąpieniu pandemicznych obostrzeń, inwestorzy ponownie mogli się spotkać we wrocławskiej siedzibie spółki. Mogli, choć nie musieli, ponieważ w wydarzeniu uczestniczyć można było także w trybie on-line (choć oczywiście to nie to samo, nie tylko ze względu na brak darmowej kawy).

 

Biuro DataWalk mieści się we Wrocławiu przy ul. Rzeźniczej, w bezpośrednim sąsiedztwie Rynku. Wybudowany w 1901 r. dawny dom handlowy Leo Schlesingera i Davida Grünbauma przywodzi na myśl czasy przedwojennej świetności Breslau, słynącego z secesyjnej architektury. Po przekroczeniu progu i znalezeniu odpowiedniego lokalu, przenosimy się jednak do nowoczesnego wnętrza zajmowanego przez spółkę, która równie dobrze mogłaby powstać w Dolinie Krzemowej, a nie w Dolinie Odry.
 

Źródło: WikiMedia

 

Inwestorów przybyłych na swój Dzień osobiście przywitali przedstawiciele spółki, w tym prezes Paweł Wieczyński. Gest niby prosty, ale cieszy, szczególnie po pandemicznej przerwie w kontaktach twarzą w twarz. Po pobraniu materiałów o spółce i zajęciu miejsc, przyszedł czas na część merytoryczną. Na inwestorów czekały trzy prezentacje oraz seria Q&A. Na realizację tego programu przeznaczono 4 godziny, z półgodzinną przerwą.

Polowanie na cyfrowych „złych”

DataWalk (dawniej PiLab) to spółka technologiczna działająca na rynku analizy danych. Jej znakiem rozpoznawczym jest oparta o własną technologię platforma analityczna (również o nazwie DataWalk), która pozwala łączyć ze sobą bardzo duże wolumeny różnego rodzaju danych. Spółka szczyci się łatwością implementacji i konkurencyjnością kosztową dla klientów, których pozyskuje na czołowych rynkach świata, przede wszystkim w USA (ponad 60% w przychodach). DataWalk sprzedaje licencje na używanie własnego oprogramowania (taka sama dla każdego klienta) oraz zapewnia podstawowe wsparcie przy wdrożeniach. Za dostęp do nowych wersji programu i przedłużenie wsparcia, klient musi dodatkowo zapłacić.  Nie jest to więc popularny w ostatnim czasie model SaaS (oprogramowanie jako usługa), choć w spółce trwają intensywne prace nad opracowaniem harmonogramu jego wdrożenia.

 

Spółka DataWalk jest notowana od niemal równo dekady – w lipcu 2012 r. zadebiutowała na NewConnect, a w lutym 2019 r. przeniosła się na rynek główny. Na początku czerwca 2022 r. jej akcje notowane są powyżej 140 zł. W ciągu dekady daje to jedną z największych stóp zwrotu wśród wszystkich polskich spółek (cena w IPO wynosiła 2 zł, pierwszą sesję akcje zakończyły na poziomie 3,60 zł). Jednocześnie DataWalk jest poniżej szczytu z października 2021 r., gdy akcje wyceniano na 260 zł.

 

Źródło: Stooq.pl

 

Wśród klientów DataWalk znajdują się m.in. departamenty amerykańskiego rządu federalnego (odpowiedniki ministerstw) zajmujące się obroną, sprawiedliwością czy rynkiem pracy; komendy policji w USA i Kanadzie, banki, ubezpieczyciele, a nawet agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych.

 

– Dziś główne zastosowanie analityki grafowej to tzw. łapanie „tych złych”: terrorystów, oszustów, naciągaczy ubezpieczeniowych czy szpiegów – powiedział na wstępnie swojego wystąpienia prezes Paweł Wieczyński.

 

Co istotne, spółka jasno deklaruje, że jej podstawowym celem jest obecnie pozyskiwanie „klientów referencyjnych”, którzy otworzą drzwi do kolejnych kontraktów oraz sprawdzanie sposobów zdobywania nowych obszarów rynku. Oznacza to, że nie wszyscy chętni są obsługiwani, a na obecnym etapie rozwoju DataWalk nie celuje w wysokość przychodów, ani tym bardziej zysku netto (nie bez kozery prezentacja prezesa nosiła nazwę „Dlaczego przepraszamy za okazjonalne zyski”).

 

 

– W tym sektorze należy budować coś, co amerykanie nazywają „overwhelming advantage”. Żaden klient nie kupi systemu od start-upu tylko dlatego, że jest o 30% szybszy albo o 20% tańszy. Nasi amerykańscy partnerzy od samego początku mówili: „musimy zbudować produkt 10 razy lepszy od alternatywy, tylko wtedy jest szansa, aby się przebić – dodał Paweł Wieczyński.

Głównymi konkurentami polskiej spółki są i2 oraz Palantir. Pierwszy z podmiotów należał do IBM, jednak na początku bieżącego roku został kupiony przez Harris Computer, jedną ze spółek kontrolowanych przez kanadyjskiego dostawcę oprogramowania Constellation Software. Jak informuje polska spółka, fakt ten uruchomił zainteresowanie ofertą DataWalk ze strony klientów korzystających do tej pory z usług i2.

 

Źródło: DataWalk

 

Drugi z rynkowych rywali, amerykański Palantir, to gracz o wiele większy (18,5 mld USD kapitalizacji), lecz – zdaniem zarządu DataWalk – funkcjonujący w nieco innym modelu biznesowym. Chodzi przede wszystkim o wysoki udział (50%) usług w przychodach.

 

– Palantir ma zupełnie inny model biznesowy niż my. W Palantirze pracuje Blill Clinton i on umawia spotkania z prezesami banków czy dużych instytucji rządowych. Przychodzi do nich zespół Palantira i mówi: „Drogi prezesie JP Morgan. Masz problemy z praniem brudnych pieniędzy? Podpisz kontrakt, my zrobimy tak, że problem zniknie. Nie tylko dostarczymy nasz system, ale analityków, którzy u ciebie będą siedzieć do końca świata i pomogą ci usprawnić twoje operacje”. To zupełnie inna sprzedaż od sprzedaży merytorycznej, którą my realizujemy – barwnie opowiadał prezes Paweł Wieczyński. Cechą DataWalk jest kontakt z merytorycznymi zespołami klienta (np. dyrektorami, analitykami, działami IT) i to z nimi prowadzone są rozmowy w sprawie dostarczenia właściwych narzędzi, a nie outsourcingu jakiegokolwiek procesu.

 

Źródło: DataWalk

 

Spółka, której wszystko sprzyja

W przeciwieństwie do licznych prezentacji spółek z ostatnich miesięcy, na spotkaniu z DataWalk praktycznie nie dało się uświadczyć narzekania. To nie stereotypowy przyklejony „amerykański uśmiech”, lecz faktyczny splot czynników korzystnych dla spółki. Począwszy od ogólnego trendu w postaci wzrostu popularności analityki grafowej, przez wzrost liczby przestępstw online, aż po zmianę sytuacji geopolitycznej (o tym nieco dalej). Swoją drogą inwazja Rosji na Ukrainę to już drugi „czarny łabędź”, na który spółka odpowiada pozytywnie – w czasie pandemii oferowała swoje narzędzie do wspierania walki z koronawirusem. Chociaż nie padło to w trakcie prezentacji, spółce pomaga też słabszy złoty (większość sprzedaży denominowana jest w dolarach).

– Czy jest jakiś czynnik zewnętrzny, który sprawia, że możemy nie odnieść sukcesu? Na dziś odpowiedź jest taka: wszystkie elementy, czyli rynek, nasz etap rozwoju, konkurencja, są dla nas idealne. Jedyne co się może zepsuć to to, że my nie „dowieziemy” albo będziemy się zbyt wolno rozwijać i konkurencja zacznie nas przeganiać. Dziś to ryzyka wewnętrzne, a nie zewnętrzne – dodał prezes spółki.

 

DataWalk jest w trakcie realizowania strategii rozpoczętej w 2014 r. Jej obecny trzeci etap zakłada m.in. pozyskiwanie komercyjnych klientów w USA (udało się: Ally Bank oraz Motion Pictures Assocation), skalowanie zdolności handlowych i wdrożeniowych (poprzez powiększenie zespołu, pozyskując pracowników w Polsce i USA – DataWalk to łącznie ponad 140 osó) oraz pozyskiwanie referencji od dotychczasowych klientów.

 

Źródło: DataWalk

 

Jak działa DataWalk?

W trakcie Dnia Inwestora pracownicy spółki zaprezentowali możliwość platformy analitycznej Data Walk. Mateusz Ciesielski, odpowiedzialny za sprzedaż i rozwój biznesu poza rynkiem amerykańskim, wziął na warsztat głośne sprawy Panama Papers i Pandora Papers dotyczące kontrowersyjnych działań licznych spółek i osób unikających opodatkowania. Zademonstrowano możliwości Data Walk dotyczące analizy wielu artykułów napisanych litym tekstem oraz przeanalizowanie powiązań wybranej osoby (za przykład posłużył były premier Czech Andrej Babis). Kilka minut wystarczyło, aby z rozbudowanej bazy powiązań wyłuskać te kluczowe.

 

 

Z kolei Kamil Góral, Head of Solutions w DataWalk, zaprezentował sposób użycia platformy analitycznej do identyfikacji rosyjskich żołnierzy popełniających zbrodnie wojenne w Ukrainie.

 

 

Spotkanie z inwestorami zakończone zostało sesją odpowiedzi na pytania zadawane przez inwestorów obecnych w siedzibie spółki oraz na czacie. Jedno z nich dotyczyło perspektyw spółki związanych z możliwym przejęciem przez inny podmiot.

 

– Nie jesteśmy na etapie, na którym jest sens o tym dyskutować. Mieliśmy w zeszłym roku 8 mln dolarów przychodu, mamy rynek wart do 10 mld dolarów i ma rosnąć w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. Jesteśmy na etapie, na którym dopiero nauczyliśmy się sprzedawać i wdrażać na najbardziej zaawansowanych rynkach i to własnymi siłami. Jeszcze nie pokazaliśmy skalowalności tego modelu biznesowego przez zewnętrznych partnerów, choćby w oparciu o SaaS. Dziś dyskutowanie o sprzedaży jest zbyt wczesne. To jakby pytać piątoklasistę o to, jakie studia wybiera. Jeszcze nie wiemy, jak to będzie dokładnie wyglądało i skupiamy się, aby dowieźć jak najlepsze świadectwo na koniec roku – argumentował Paweł Wieczyński.

 

Odpowiadając na pytanie o możliwych przejmujących, prezes DataWalk wymienił pięć możliwych grupy potencjalnych zainteresowanych:

 

  • giganci branży oprogramowania (Oracle, IBM itp.)
  • firmy consultingowe
  • firmy zbrojeniowe
  • partnerzy w obszarze SaaS (Amazon, Microsoft Azure)
  • inwestorzy finansowi, którzy w ostatnich latach pozyskali kapitał i „muszą go na coś wydać”

 

Wśród pytań inwestorów przewijał się też wątek programu motywacyjnego, którego wprowadzenie głosowane będzie w trakcie WZA zaplanowanego na 30 czerwca. Kluczowy personel spółki ma otrzymać 430 000 uprawnień do objęcia i/lub nabycia akcji po spełnieniu trzech warunków:

 

  • w wyniku wezwania inwestor przekroczy próg 50% udziałów w DataWalk
  • FPG Ventures (główny akcjonariusz) w wymienionym wezwaniu sprzeda 587 500 akcji (czyli połowę tego, co ma obecnie)
  • nowy inwestor przejmie kontrolę nad DataWalk

 

Jak argumentował prezes Paweł Wieczński, uruchomienie kolejnego programu motywacyjnego umotywowane jest rozwojem spółki i pozyskiwaniem nowych istotnych pracowników. Skala programu jest oparta o standardy rynkowe.

 

– Sto kilkadziesiąt osób rzuciło kariery w innych spółkach i pracują po to, aby maksymalizować wartość DataWalk. Jesteśmy na jednej łódce z inwestorami. Program motywacyjny nie skłania do akceptowania niższych wycen – proszę postawić się na miejscu osoby, która od 2014 r. pracuje u nas kilkadziesiąt godzin tygodniowo, za mniejszą pensję niż gdzie indziej, bez kilkunastoosobowego zespołu, z mniejszym prestiżem, bez samochodu służbowego i szeregu innych rzeczy. Niższa wycena nie miałaby dla niej sensu. W tym kontekście wszyscy jesteśmy zmotywowani, aby maksymalizować wartość spółki. Amerykanie to rozumieją i dlatego robią takie programy już na etapie pre-IPO, bo wiedzą, że zespół wtedy stanie na rzęsach, żeby maksymalizować wartość, bo od tego zależy większość ich majątku. Uważam, że program motywacyjny jest źródłem maksymalizacji wartości spółki dla inwestorów. Na koniec dnia wszyscy będziemy decydować czy jakąś ofertę przyjmujemy. Życzymy sobie, by była ona jak największa – zakończył Paweł Wieczyński.