Drogi Użytkowniku, przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (scrollowanie, zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem) bez zmian ustawień w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze Ciebie z serwisów internetowych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach analitycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Jeżeli nie wyrażasz zgody na używanie przez nas cookies powinieneś zablokować ich zapisywanie na swoim urządzeniu zmieniając ustawienia swojej przeglądarki lub opuścić tę stronę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookies i przetwarzania danych osobowych, zapoznaj się z naszą polityką prywatności i zasadami dotyczącymi plików cookies. Zamknij

Czym jest SII?

5 pytań do... Wojciecha Białka: Akcje w USA „nie mogą” za bardzo spaść

Zapraszamy Państwa do lektury kolejnego wywiadu SII z cyklu „5 pytań do...”. Tym razem na Państwa prośbę postanowiliśmy przepytać Pana Wojciecha Białka (Dom Maklerski Banku BPS) – znanego eksperta rynków finansowych.

 

Piotr Cieślak: W jakim miejscu jest polski rynek akcji, czy myśli Pan, że jego kondycja na tle rynków zachodnich jest tak zła, że w średnim terminie gorsza już nie będzie?

 

Wojciech Białek: Kapitał porusza się pomiędzy centrum krajów rozwiniętych (głównie USA), gdzie koncentruje się postęp technologiczny, a „wschodzącymi” peryferiami, gdzie dominuje wydobycie surowców i ich proste przetwórstwo w długich cyklach (Kuznetsa Swing), które ostatnio miały 16-17 lat (szczyty siły Emerging Markets względem Developed Markets w 1978, 1994 i 2010 roku, dołki siły EM wobec DM w 1986 i 2001 roku). Polski rynek akcji podobnie jak Emerging Markets jako całość słabł w stosunku do rynków rozwiniętych przez ostatnie 9 lat, a skala tego relatywnego osłabienie jest porównywalna do tego, co obserwowaliśmy w latach 1994-2011 (a wcześniej w latach 1978-1986). Wydaje się, że już najwyższa pora by to globalne wahadło zmieniło kierunek i kapitał popłynął jak w latach 2001-2010 czy wcześniej w latach 1986-1994 z relatywnie drogich rynków rozwiniętych na relatywnie przecenione Emerging Markets, w tym i GPW. Za nami roczna silna hossa na rynkach obligacji skarbowych na świecie, która sprowadziła rentowności do w przypadku wielu krajów rekordowo niskich poziomów, a globalna gospodarka zbliża się do dołka rozpoczętego w 2018 roku cyklicznego spowolnienia (który powinien być ustanowiony w pierwszym półroczu 2020, ale rynek akcji wyprzedza gospodarkę o prawie pół roku). Również z tego punktu widzenia inwestycje w akcje na EM wydają się atrakcyjną alternatywną dla często ujemnie oprocentowanych obligacji skarbowych (w naszym kraju stopa dywidendy dla WIG-u jest wyższa niż rentowność 10-letnich obligacji skarbowych). Za nami też raczej apogeum lęków związanych z brakiem porozumienia w sprawie Brexitu, co czyni obecną sytuacją trochę podobną do tej z drugiej połowy 2012 roku, kiedy rynki były już w cyklicznej hossie po podobnym szczycie obaw związanych z kryzysem strefy euro.

 

Na jakie sektory powinni postawić dziś inwestorzy z rodzimego parkietu myślący o inwestycjach długoterminowych?

 

W kontekście trwającej hossy na rynku nieruchomości (która w mojej ocenie powinna potrwać na świecie do okolic 2024 roku) atrakcyjne wydają się akcje notowanych na GPW deweloperów. WIG-Nieruchomości rośnie i jest na najwyższym poziomie od 8 lat, ale nadal wydaje się dosyć tani (cena/zysk 7,29, cena/wartość księgowa 0,56, stopa dywidendy 4,57 proc.).

 

Jakie są Pańskie prognozy odnośnie rynku byka w USA, czy sądzi Pan, że kluczowe indeksy w USA zakończą przyszły rok na poziomie wyższym od obecnego, jak duża jest w Pańskiej ocenie jeszcze przestrzeń do wzrostu rynku akcji w USA?

 

Wieloletni trend boczny po 9 latach hossy. Akcje w USA nie mogą za bardzo spaść, bo pomimo tego, że są na rekordowo wysokich poziomach, to są relatywnie niedrogie względem bardzo drogich długoterminowych obligacji skarbowych. Amerykańskie akcje nie powinny też zbytnio zwyżkować, bo na razie nie można chyba jeszcze powiedzieć, że niezawodne od 50 lat sygnały ostrzegające przed gospodarczą recesją w USA (inwersja krzywej rentowności), tym razem się nie potwierdziły. 

 

Jaki konkretny czynnik jest dziś według Pana największym zagrożeniem dla światowych rynków akcji, czego najbardziej się Pan obawia?

 

Generalnie by wywołać dużą bessę na rynkach akcji potrzebna jest wcześniej silna przecena na rynkach obligacji skarbowych, które z akcjami konkurują o kapitał. To zaś będzie możliwe dopiero, gdy dynamika wskaźników inflacji w USA wzrośnie (ropa podrożeje jak w 2008 roku, a równocześnie dolar osłabnie tak jak wtedy pamiętamy USD/PLN po 2 zł) na tyle, by zmusić FED do na tyle znaczącego zaostrzenia polityki pieniężnej by spowodowało ono pęknięcie gdzieś na świecie jakiejś dużej bańki inwestycyjnej. W najbliższych latach się na to nie zanosi, bo do tego potrzebny byłby wieloletni trend spadkowy dolara i wzrostowy surowców, taki jak ten z lat 2001-2008. Poza tym największym zagrożeniem jest dla mnie tradycyjnie Chinageddon. 

 

Jak ocenia Pan kondycję światowej gospodarki, czy obserwując światowe rynki akcji i stan wielu gospodarek, nie odnosi Pan wrażenia, że coraz trudniej wyciągać właściwe wnioski na przyszłość z historycznych danych i notowań?

 

Wprost przeciwnie w miarę upływu czasu mamy coraz więcej danych do analizy, co czyni analizę historyczną łatwiejszą! :) A co do światowej gospodarki, to pomimo jej cyklicznej słabości w ostatnich kwartałach na razie wydaje się być ona relatywnie odporna na trwającą amerykańsko-chińską wojnę handlową. Jej dalsze losy będą w dużej mierze zależeć od niestety trudnej do przewidywania ewolucji amerykańskiej strategii w tej wojnie i chińskiej zdolności do znajdowania na nią właściwych odpowiedzi. W bazowym scenariuszu zawsze zakładałem, że ta rywalizacja zakończy się wynikiem będących wypadkową losów poprzednich strategicznych rywali USA, czyli ZSRR (politycznego) i Japonii (gospodarczego). Obaj rywale przewrócili się w 1990 roku. Mniej więcej 34-letnia długość cyklu pokoleniowego sugeruje, że powtórki możemy oczekiwać w okolicach 2024 roku. Dużym zaskoczeniem byłoby, gdyby USA ten etap rywalizacji o globalną dominację przegrały, bo to oznaczałoby otworzenie zupełnie nowego geopolitycznego rozdziału i dla światowej gospodarki i dla inwestorów. Ale na razie nie zakładam takiej niespodzianki. 

Zobacz również:

Recenzja książki „Śladami Warrena Buffetta" autorstwa Tomasza Jaroszka i Przemysława Gerschmanna.

Na pytania inwestorów odpowiadał Piotr Bielawski, Wiceprezes Zarządu IMS S.A. Podczas dyskusji pojawił się również temat polityki dywidendowej spółki oraz jej kursu akcji.

Przygotowanie Długoterminowej Strategii Biznesowej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych realizuje projekt "Przygotowanie Długoterminowej Strategii Biznesowej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych" współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2014-2020.

Więcej informacji o projekcie