Jedna akcja starczy, by sprzeciwić się fuzji giełdowej
Fuzje spółek publicznych od lat wzbudzają emocje. Bardzo często prowadzą do konfliktów mniejszych akcjonariuszy z większościowymi. Kością niezgody w przypadku różnego rodzaju połączeń jest z reguły parytet wymiany akcji, czy też zatajanie wycen łączących się podmiotów. Wystarczy wymienić, a jednocześnie przypomnieć planowane przed laty fuzje Pagedu i Yawalu, Boryszewa i Impexmetalu, czy też niedawno przegłosowane połączenie Mastera z Wikaną. W pierwszych dwóch przypadkach finalnie do połączenia nie doszło, do czego skutecznie przyczyniły się m.in. działania zarówno aktywnych inwestorów mniejszościowych, jak i Stowarzyszenia.
Każdy przypadek fuzji należy rozpatrywać indywidualnie. Interweniować należy wówczas, gdy faktycznie pojawiają się przesłanki wskazujące na możliwe nieprawidłowości w procesie łączenia. Pojawia się jednak pytanie, co wówczas zrobić? Sam problem zablokowania fuzji nie jest prosty, gdyż z reguły wnioskodawcą połączeń są podmioty posiadające w akcjonariacie ponad 50% udział. Tymczasem zgodnie z art. 506 ust. 1 KSH łączenie się spółek wymaga uchwały zgromadzenia wspólników lub walnego zgromadzenia każdej z łączących się firm, powziętej większością trzech czwartych głosów, reprezentujących co najmniej połowę kapitału zakładowego. Oznacza to, że w praktyce inwestorzy mniejszościowi w takich przypadkach rzadko kiedy są w stanie skutecznie zablokować taką fuzję w drodze głosowania, chyba ze wykażą się ponadprzeciętną mobilizacją. Korzystniejsza z punktu widzenia małego inwestora jest sytuacja, w której na walnym zgromadzeniu nie stawią się akcjonariusze posiadający więcej niż 50% kapitału zakładowego. Wówczas bowiem stosuje się art. 506 ust 2, zgodnie z którym uchwała walnego zgromadzenia spółki publicznej w sprawie połączenia z inną spółką wymaga dwóch trzecich głosów, chyba że statut przewiduje surowsze warunki. Warto w tym miejscu zauważyć, że problemy interpretacyjne obu wskazanych paragrafów pojawiają się, gdy do połączenia ma dojść między spółką publiczną, a niepubliczną, a udział w zgromadzeniu bierze ponad 50% kapitału zakładowego.
Co zrobić w sytuacji, gdy akcjonariusze nie dysponują na zgromadzeniu odpowiednią liczbą głosów, by skutecznie zablokować uchwałę. Wówczas pozostaje możliwość zgłoszenia sprzeciwu do uchwały połączeniowej, niezależnie od posiadanej liczby walorów. Wystarczy do tego jedna akcja. Warto jednak zauważyć, że inwestor nie może zgłosić sprzeciwu co do samego parytetu. Nie ogranicza to jednak prawa do dochodzenia odszkodowania na zasadach ogólnych. Co ciekawe inwestor nie ma też odpowiednich narzędzi prawnych do tego, by „zmusić” spółkę do przedstawienia wyceny sporządzonej w celu przeprowadzenia procesu połączeniowego. Stowarzyszenie zamierza lobbować w przyszłości zmiany w zakresie ustawodawstwa dotyczącego łączenia się spółek, których celem będzie m.in. poprawa pozycji akcjonariuszy mniejszościowych, a jednocześnie wzrost przejrzystości procesów połączeniowych.
Autor tekstu: Piotr Cieślak
Tekst został opublikowany w Gazecie Prawnej