Inwestować samodzielnie, czy z TFI
W ostatnich kilkunastu miesiącach w bardzo szybkim tempie przyrastała liczba i wartość depozytów bankowych. W obliczu dekoniunktury giełdowej oraz znacznego spowolnienia w gospodarce Polacy starają się zabezpieczyć swoje oszczędności. Działania takie nie są pozbawione logiki, szczególnie, że dzięki wielokrotnym podwyżkom stóp procentowych lokaty znacząco zyskały na atrakcyjności. Koniunktura giełdowa jest jednak falowa, co oznacza, że w perspektywie kilku, a w najgorszym przypadku kilkunastu miesięcy ponownie na rynek powróci optymizm, a akcje będą zyskiwać na wartości. Dlatego już teraz inwestor powinien myśleć o tym, w jaki sposób wykorzystać kolejną hossę giełdową. Co do zasady, to alternatyw zbyt wiele w tym przypadku nie ma. Inwestować można albo samodzielnie, albo za pośrednictwem wyspecjalizowanych funduszy typu assets management, czy też przez nabycie jednostek funduszy inwestycyjnych akcyjnych, zrównoważonych albo stabilnego wzrostu.
Przyjmuje się, że fundusze inwestycyjne przeznaczone są dla osób, które nie mają doświadczenia giełdowego, bądź czasu na to, aby samodzielnie zająć się analizą rynku. Oczywiście jest w tej tezie sporo prawdy. Niemniej śledząc wydarzenia z ostatnich lat można poddać wątpliwości słuszność decyzji o powierzaniu środków wyspecjalizowanym jednostkom. W okresie ostatniej hossy właściciele jednostek większości funduszy akcyjnych zyskali znacznie mniej od indeksów giełdowych, nie wspominając już o nieporównywalnie większej stopie zwrotu poszczególnych spółek. Z kolei w okresie bessy wartość jednostek akcyjnych spadała niemalże tak szybko, jak indeksy. Bardzo słabo zachowywały się również fundusze zrównoważone. Pytanie więc w czym tkwi przewaga funduszy?? Zapewne w ich mocnym marketingu. W związku z tym inwestor decydując się na powierzenie oszczędności specjalistom z TFI powinien zastanowić się, przekalkulować i ocenić, czy lepiej poświęcić nieco więcej czasu na samodzielne inwestowanie, czy też w 100% oprzeć się na decyzjach TFI. W mojej ocenie znacznie więcej korzyści niesie rozwiązanie pierwsze.
Warto podkreślić, że obecnie jest doskonały okres ku temu, by pogłębić swoją wiedzę na temat inwestowania, zasad zawierania transakcji, podstaw analizy fundamentalnej, a także wyceny, czy też analizy technicznej. Akcje spadają, a spora część Polaków zainwestowała w lokaty bankowe, a więc rozpoczęcie nauki już teraz, czyli w okresie niepewnej koniunktury giełdowej może zapewnić dobry start w okresie hossy. Warto zaznaczyć, że inwestor przy zakupie akcji płaci zaledwie 0,39% prowizji od wartości transakcji. W funduszu prowizje sięgają kilku procent. Co najważniejsze jednak, to fakt, ze przy odpowiedniej dywersyfikacji portfela, tzn. takiej, która jest oparta o odpowiednią liczbę spółek w portfelu, a także podmioty o dobrych parametrach finansowych, a także niskiej wycenie można sobie zarówno w średnim, jak i dłuższym terminie niemal zagwarantować znacznie lepszą stopę zwrotu od wyników uzyskiwanych przez fundusze. Zapewne znajdzie się wielu sceptyków mojej teorii, jednak liczby są nieubłagane i pokazują, że samodzielne inwestowanie jest zdecydowanie korzystniejszą alternatywą dla pomnażania środków, aniżeli inwestowanie za pośrednictwem TFI.
Autor: Piotr Cieślak
Tekst został opublikowany w Gazecie Prawnej