Autor: Piotr Cieślak
Psychika inwestora giełdowego każdego dnia narażona jest na bardzo dużą zmienność, a także na liczne bodźce zewnętrzne, które potrafią czasami momentalnie zmienić dotychczas założoną strategię inwestycji. Największą słabością inwestora giełdowego jest jednak nieumiejętność pogodzenia się z koniecznością sprzedaży stratnych pozycji. Jest to pułapka, która z reguły prowadzi do szeregu błędnych decyzji inwestycyjnych. Okazuje się bowiem, że dla większości inwestorów receptą, a jednocześnie reakcją obronną na tego typu sytuacje jest uśrednianie pierwotnej ceny zakupu akcji. Czy taka strategia jest słuszna? W odczuciu większości inwestorów tak, gdyż daje przynajmniej pozorne odczucie, że realna cena zakupu akcji jest niższa, choć rzeczywistość jest taka, że jest to efekt tylko i wyłącznie uśrednienia ceny zakupu. Realia rynkowe uczą jednak, że tego typu strategia jest jednym z najgorszych błędów, który niemal zawsze prowadzi do utraty większości zainwestowanego kapitału, szczególnie gdy portfel opiera się na jednej spółce.
Najlepszą lekcją pokory jest nauka oparta na własnych błędach. Aby minimalizować jednak negatywne efekty tych lekcji warto rozpocząć edukację od oceny cudzych błędów. Dlatego też, żeby w bardziej obrazowy sposób przedstawić problem, posłużę się rzeczywistym przykładem zaprzyjaźnionego inwestora, który 4 lata temu przekonywał mnie do zasadności inwestowania w spółki z perspektywami (co do zasady z taką strategią się zgadzam), jedną z nich był Groclin. Akcja tej firmy kosztowała w połowie 2004 roku około 140 zł i właśnie po tej cenie inwestor nabył spory pakiet tych walorów. Podkreślić należy, że Spółka miała w tym okresie „dobrą prasę”, bardzo dobre wyniki, chwaliła się kontraktami eksportowymi, a gospodarka Polski rosła coraz szybciej, co teoretycznie dawało nadzieje na jeszcze szybszy rozwój Groclinu. Inwestor naszpikowany dużą dawką dobrych informacji miał zakorzenione w świadomości, że na tych akcjach nie da się stracić, ani w krótkim, ani w długim terminie. Nie dopuszczał do swojej świadomości żadnych negatywnych informacji, czy też sugestii bardziej doświadczonych uczestników rynku. Podkreślę przy tym, że był to inwestor z niewielkim bagażem doświadczeń giełdowych.
Tymczasem, choć z pozoru sytuacja Groclinu była w 2004 roku dobra, to w rzeczywistości zdecydowanie więcej było czynników ryzyka dla tej inwestycji. Wymienić tu należy chociażby wysoką wycenę akcji, bardzo wysokie prawdopodobieństwo umocnienia złotego, wzrost kosztów wynagrodzeń, czy też późniejszy wzrost cen ropy i związany z tym światowy kryzys w branży motoryzacyjnej. Te wszystkie czynniki ryzyka przyczyniły się do późniejszej głębokiej przeceny akcji, nawet mimo wciąż trwającej na giełdzie hossy. Opisywany inwestor ignorował jednak aż przez 4 lata wszelkie negatywne sygnały, a akceptował tylko pozytywne. W efekcie takiego podejścia inwestor około 20-krotnie uśredniał cenę zakupu, zawsze znajdując z pozoru merytoryczny, choć nie zawsze logiczny podwód do zawarcia transakcji. Inwestor przeznaczył na uśrednienie ceny zakupu akcji Groclinu wszystkie swoje oszczędności, kredyt gotówkowy, a także swoje bieżące zarobki. Proces uśredniania trwał 4 lata, aż do momentu, gdy kurs spadł w okolice 6 zł. Na tym poziomie cenowym załamany inwestor, w tajemnicy przed wszystkimi bliskimi (nie potrafił przyznać się do przegranej) zakończył swoją przygodę nie tylko z Groclinem, ale i giełdą.
Czym kierował się inwestor w swojej inwestycji? Głównie emocjami i wiarą w swoją nieomylność ! Spadek ceny akcji ze 140 do 90 zł inwestor traktował jako korektę. Spadek z 90 do 50 zł, jako manipulację „bardziej wtajemniczonych”. Spadek z 50 do 15 zł, jako skrajną panikę, a dopiero spadek z 15 do 5 zł odebrał, jako sygnał, że spółka może mieć poważne kłopoty finansowe. Opisany przykład jest bardzo smutny, ale jest jednocześnie jednym z wielu, które mógłbym przytoczyć.
Aby uniknąć tego typu sytuacji należy przed wszystkim pamiętać, że uśrednianie ceny zakupu w okresie wyraźnej bessy niemal zawsze daje fatalne efekty inwestycyjne. Inwestor zanim zdecyduje się na zakup akcji, z góry powinien mieć przygotowaną strategię wyjścia z inwestycji na wypadek nietrafionej decyzji. Trzeba przy tym pamiętać, że nie można w nieskończoność akceptować strat. W trakcie spadków nie wolno usilnie szukać powodów do odbicia kursu, trzeba trzeźwo oceniać sytuacje i szukać potwierdzenia przyczyn spadków i odpowiednio na nie reagować.
Tekst opublikowany został w Gazecie Prawnej