
Indeks Nastrojów Inwestorów jest nowym cyklicznym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:


W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
----------
Jakiś czas temu przeczytałem świetny wywiad z profesorem Baumanem, znanym eseistą i filozofem. Tak na marginesie ekonomiście dobrze robi jeśli przeczyta coś co nie ma zupełnie związku z rynkami finansowymi, giełdą i tym całym zgiełkiem jaki towarzyszy pieniądzowi. Jednak, jak się przekonałem trudno jest nawet podświadomie nie szukać paralel między światem i wartościami bardziej metafizycznymi, o których pisze profesor Bauman, a przyziemnym światem finansistów, opisywanym przez różnorakie indeksy i wskaźniki. Zwykło się uważać, że sukces na giełdzie odnoszą jego najlepiej poinformowani uczestnicy, a szybka i wartościowa informacja stanowi kluczowy czynnik sukcesu. Większość z nas uważa, że gdybyśmy mieli jeszcze więcej przydatnych informacji, to osiągane przez nas wyniki mogłyby być zdecydowanie lepsze. Dlatego pogoń za informacją stała się zajęciem praktykowanym przez wszystkich inwestorów, niezależnie od tego gdzie i w co inwestują, niezależnie od tego jakimi aktywami dysponują. A co w sytuacji, gdy informacji mamy za dużo, gdy pojawia się problem z ich właściwą selekcją i interpretacją. Jak ten stan przekłada się na wyniki gracza giełdowego? Profesor Bauman w swym wywiadzie zwraca uwagę, jak kolosalnie na świecie zwiększyła się ilość informacji, z którą musimy coś zrobić. Obrazuje to bardzo wymownym przykładem – „Dziś jeden niedzielny numer „New York Times” zawiera informacji więcej, niż najwspanialej wykształceni myśliciele Renesansu mieli szansę w swym życiu napotkać”. A przecież rynki finansowe to istne fabryki informacji. Cała gałąź przemysłu z nimi związanego opiera się na komunikowaniu. Masa analityków, PR i IR managerów żyje z tego, by zalewać nas niezliczoną ilością komunikatów. Sięgając pamięcią wstecz, to swoje największe błędy inwestycyjne zawdzięczam nadmiarowi informacji, a nie jej brakowi. Przy tak dużej liczbie wiadomości opisujących dane zjawisko nieuniknione jest to, że część z nich musi być ze sobą sprzeczna. A my mając zakodowane, że im informacji więcej tym lepiej, staramy się je wszystkie upchać do jednego modelu, by na końcu otrzymać jak najbardziej wiarygodną wskazówkę co do przyszłości ruchu cen akcji danej spółki. Rzeczywistość okazuje się zupełnie inna, czytając choćby wspomnienia największych rekinów giełdowych. Często piszą, że dopiero umiejętność bagatelizowania i brak sugerowania się pewnymi informacjami były początkiem ich prawdziwych sukcesów na giełdzie. Duża liczba informacji pociąga za sobą jeszcze jedno poważne niebezpieczeństwo, oprócz problemu z ich przetworzeniem i zinterpretowaniem. Zwiększa się prawdopodobieństwo, że w całej masie wiadomości jakie do nas docierają niemal zawsze znajdziemy, czasem trochę na siłę, takie informacje które będą nas utwierdzały w swoim przekonaniu. Gorzej, jeśli teza, którą przyjęliśmy jest błędna. Wtedy te informacje niepotrzebnie wydłużą czas właściwej reakcji, którą np. powinno być wycofanie się z danej inwestycji. Co prawda większość inwestorów wraz z zyskiwaniem doświadczenia dochodzi do podobnych wniosków i stara się uważniej selekcjonować informacje, na podstawie których później podejmuje własne decyzje inwestycyjne. Jednak wszystkim tym, którzy wierzą, że ilość posiadanych informacji to rzecz najważniejsza dedykuję jeszcze jedną myśl profesora Baumana. Duża ilość informacji jakie do nas docierają jest jak mgła. Przy czym jedyny z niej pożytek jest taki, że stojąc nawet trzy kroki od przepaści da się jedynie uniknąć drżenia i strachu.
Tekst ukazał się 25 maja 2009 roku w Gazecie Prawnej i na portalu www.forsal.pl