
Indeks Nastrojów Inwestorów jest nowym cyklicznym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:


W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
----------
Do 30 kwietnia każdy, kto w ubiegłym roku próbował swoich sił na rynku kapitałowym kupując i sprzedając papiery wartościowe musi uporać się z PITem. Tegoroczne zeznania dla większości z inwestorów będą wspomnieniem jednego z gorszych lat jeśli chodzi o wyniki osiągane z tytułu inwestycji giełdowych. O ile rok 2007 był dla wielu inwestorów czasem realizacji kilkuletnich zysków, co potwierdziła wielkość wpływów do budżetu z tytułu podatku giełdowego na poziomie 2,1 mld zł, to ubiegły rok już tak łaskawy dla fiskusa i inwestorów nie był. Mentalnie ze stratami 2008 roku inwestorzy oswoili się już wcześniej, gdy biura maklerskie wysłały na początku roku informację PIT-8C będącą podstawą do wypełnienia i złożenia w urzędzie skarbowym PIT 38. Obowiązek ten przypomina mi batalię i emocje jakie towarzyszyły za każdym razem dyskusji najpierw na temat zasadności wprowadzania takiego podatku, później jego konstrukcji, a w ciągu ostatnich dwóch lat możliwościom jego zniesienia lub przynajmniej gruntownej reformie. Jak czas pokazał emocje te były zbyteczne, a podatek jak to w przypadku każdej państwowej daniny raz zadekretowany trudno później wyeliminować z życia. Co prawda dziwi mnie, że rządzący przespali tak dobry moment by przypodobać się inwestorom, nomen omen również swoim wyborcom i nie zdecydowali się na zawieszenie podatku choćby na okres roku lub dwóch. Tym razem jednak nie sama idea podatku giełdowego rodzi moje niezadowolenie, ale wciąż zbyt skomplikowane i niejasne zasady jakie mu towarzyszą. Gdy w 2005 roku po raz pierwszy musieliśmy się dzielić z fiskusem zyskami wypracowanymi w poprzednim roku byliśmy świadkami wielkiego bałaganu. Pamiętam co najmniej kilka różnych interpretacji, które w przypadku tego samego przepisu stosowały urzędy i izby skarbowe, a na końcu jeszcze inaczej odnosiło się do tego ministerstwo finansów. W wyniku tego część biur przygotowując PIT-8C stosowała się do instrukcji wydanej przez ministerstwo, a część przesyłała informacje o należnym podatku, przygotowane w oparciu o bezpośrednie zapisy w ustawie. Ministerstwo tłumaczyło się pośpiechem i obiecało w kolejnym roku wyeliminować i uprościć podatek. O ile największe błędy i niejasności zostały poprawione, to po 4 latach nadal nie pozbyliśmy się paradoksów, które miały być rzekomo tylko chwilową chorobą, typową dla wieku niemowlęcego. Liczba zapytań i ich różnorodność z jakimi w ostatnich tygodniach zwracają się do stowarzyszenia inwestorzy, źle świadczy o konstrukcji i przyjazności, a właściwie jej braku, jaką powinien się charakteryzować każdy podatek. Lista kontrowersyjnych zagadnień jest bardzo długa, wystarczy tylko wspomnieć o ciągłych problemach z kwalifikacją kosztów uzyskania przychodu, sprzecznych interpretacjach określających koniec roku podatkowego i oddziaływaniu tego faktu na obowiązującą na rynku giełdowym zasadę rozliczania transakcji w systemie T+3.
Po raz kolejny pozostaje nam tylko przywołać zasadę: Jeśli podatnik ma wywiązywać się ze swoich obowiązków względem Państwa, to Państwo winno zadbać o możliwie prosty, logiczny i nie wymagający studiowania przez podatnika godzinami ustaw i rozporządzeń. Chyba, że państwo z automatu wlicza po stronie swoich przychodów kary, jakie będzie mogło nałożyć na niesubordynowanych i krnąbrnych podatników, którzy jak amen w pacierzu kiedyś się w końcu pogubią i źle wyliczą kwotę podatku.
Tekst ukazał się w Gazecie Prawnej i portalu www.forsal.pl w dniu 8 kwietnia 2009 r.