
Indeks Nastrojów Inwestorów jest nowym cyklicznym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:


W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
----------
Miniony tydzień mógł być ciekawy dla inwestorów z kilku powodów. Jednym z nich było oczekiwania na dane dotyczące dynamiki polskiego PKB za pierwszy kwartał bieżącego roku, innym emocjonowanie się tym jaki scenariusz weźmie górę na warszawskim parkiecie, po trwającej konsolidacji notowań WIG20 w przedziale 1800 – 1900 pkt. Jednak to nie te, stricte rynkowe wydarzenia były w mojej opinii najważniejsze. Gdzieś na uboczu rynku, a właściwie podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy jednego z polskich banków wydarzyło się coś w co osobiście zwątpiłem jako uczestnik rynku kapitałowego z kilkunastoletnim stażem. Mam na myśli walne zebranie Banku BPH podczas, którego BZ WBKAIB Aasset Management będący ponad 10% akcjonariuszem wspomnianego banku zdecydował się zgłosić sprzeciw wobec uchwał WZA. Ważniejszy jest jednak motyw takiego działania ze strony BZ WBK. Mianowicie fundusze BZ WBK uważają, że Amerykanie (GE Money Bank) przejmując Bank BPH naruszyli prawo, a konkretnie zapisy o wezwaniach. W skrócie chodzi o coraz częstszą praktykę tworzenia wehikułów, polegających na wnoszeniu aktywów w postaci akcji będących przedmiotem wezwania do innych spółek tylko po to by uniknąć konieczności ogłoszenia wezwania na giełdzie. W dotychczasowych wezwaniach, w których taki mechanizm był stosowany dziwnym trafem za każdym razem za taką spółkę (gdzie najczęściej jedynymi aktywami były akcje będące przedmiotem transakcji) płacono inwestorowi większościowemu nieporównywalnie więcej aniżeli w późniejszych wezwaniach ogłaszanych na giełdzie. BZ WBK zwrócił uwagę, że taka praktyka jest niezgodna z interpretacją celowościową istniejących przepisów oraz tym, że dyrektywa unijna nakłada na przejmującego kontrolę w spółce publicznej obowiązek wezwania na wszystkie pozostałe akcje. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych już od dawna zwracało uwagę na ten problem, który powodował, że po nieuczciwe w naszym przekonaniu praktyki zaczęło sięgać coraz więcej firm. Podobny problem wystąpił w przypadku wezwania na akcje ZEG czy niedawno ogłoszonego wezwania na sprzedaż akcji Prospera. We wszystkich wymienionych przypadkach inwestor przejmujący kontrolę nad spółką płacił największemu akcjonariuszowi cenę wyższą aniżeli później wszystkim innym inwestorom.
Sam problem jest na tyle istotny, że warto już dziś poważnie pomyśleć o zmianie zapisów regulujących zasady przeprowadzania wezwań. W chwili obecnej nawet KNF przyznaje, że jest bezradny bo jako organ administracji państwowej musi stosować wykładnie literalną, a ta na takie kuriozalne rozwiązanie pozwala. Jednak najważniejsze w całej sprawie jest postawa inwestora finansowego – BZ WBK. Do tej pory, co niejednokrotnie sam wskazywałem, inwestorzy finansowi ograniczali się co najwyżej do krytycznych komentarzy w podobnych przypadkach. Nie pamiętam by jakikolwiek inwestor finansowy zdecydował się na realne kroki. Co prawda póki co mówimy o zgłoszeniu sprzeciwów do uchwał, ale z ust przedstawiciela funduszy BZ WBK padło stwierdzenie o możliwości wystąpienia na drogę sądową. Tak jak w każdym tego typu przypadku stanowczo krytykowałem bierność instytucji finansowych w egzekwowaniu praw właścicielskich i tolerowaniu nieuczciwych praktyk tak teraz kierują słowa uznania i poparcia dla BZ WBK. Zapewne instytucja ta ma świadomość, tak jak SII i inwestorzy indywidualni, że walka będzie trudna. Często już na starcie skazani jesteśmy na porażkę, jednak przyzwoitość każe walczyć o to by na polskim rynku naprawdę można było mówić o równym traktowaniu wszystkich akcjonariuszy. Jak widać kluczowa zasada mówiąca o poszanowaniu praw akcjonariuszy mniejszościowych gwarantowana jest jak zbyt często ułomnym prawem. Pozostaje wierzyć, że działanie BZ WBK AIB AM będzie przełomem i zainspiruje innych, dziś bardzo biernych i zachowawczych inwestorów finansowych.
Tekst ukazał się 01.06.2009 w Gazecie Prawnej i na portalu www.forsal.pl