Czwartkowa sesja na rynku amerykańskim zakończyła się ostatecznie obroną październikowych dołków i mocnym odbiciem z ich poziomu. Za mocnym - i to był właśnie główny problem dla rynków na sesji piątkowej, które już w trakcie sesji azjatyckiej zaczęły dyskontować możliwe schłodzenie nastrojów na rynku amerykańskim po czwartkowej zwyżce. Ponadto gracze europejscy postawieni zostali przed już klasycznym problemem wysokiego otwarcia. Zwykle tak optymistyczny początek jest później trudno utrzymać do końca dnia, zwłaszcza gdy wisi nad rynkiem widmo korekty na parkiecie amerykańskim. Sesja w USA zaczęła się od osłabienia, a więc Amerykanie podzielili sceptycyzm z europejskiej części sesji. Największym problemem amerykańskiej sesji była jednak jej końcówka, czyli z niemal neutralnych poziomów (rynek próbował się bronić) doszło do dość dynamicznej wyprzedaży i zakończenia dnia na sesyjnych minimach. Jednocześnie spora część czwartkowego odbicia została w ten sposób zneutralizowana, a indeksy ponownie znalazły się w obszarze wsparcia. Takie problemy z odbiciem z danego poziomu są często dla rynku niebezpieczne, bowiem po porażce w takim miejscu zwykle przychodzi dość mocne rozczarowanie, a więc dynamiczna fala spadkowa. Można więc powiedzieć, że kluczem dla globalnego rynku akcji jest teraz zachowanie amerykańskich graczy w najbliższych dniach, bowiem przyjdzie nam się przekonać, czy uda się tu wybronić wsparcie. W nastroje na rynkach akcji dość dobrze wpisuje się również to, co dzieje się na ropie oraz eurodolarze, które są od dłuższego czasu mniej więcej skorelowane z wahaniami na Wall Street. Można więc zakładać, że ta korelacja utrzymywała się będzie nadal, a więc ewentualne wyłamanie dołem na amerykańskich indeksach szło będzie w parze również z umocnieniem dolara (spadek EUR/USD) i osłabieniem na rynku ropy.
Jeśli chodzi o nasz rynek, to ten wpisuje się mniej więcej w to, co dzieje się na indeksach europejskich, które także skorygowały jak na razie mniej więcej połowę wzrostowego odbicia z końcówki października. Nasz parkiet jest w tej chwili głównie pod presją środowej wyprzedaży. Jeśli skorygować środową sesję o fixing, to po mocnym spadku mieliśmy dwie sesje niezbyt efektownego podnoszenia się cen, a to w rezultacie powoduje, że krótkoterminowa wymowa rynku nadal pozostaje podażowa. Jeśli chodzi o poszczególne walory, to in minus jak na razie wciąż wyróżnia się systematycznie schodzący na nowe dołki Lotos. Niezbyt dobrze radzi sobie również Bioton, który testował w ostatnich dniach nowe minima. Do udanych piątkowej sesji nie zaliczy także Agora, która w cenach zamknięcia ustanowiła w piątek nowe minima całej bessy. Jeśli chodzi o spółki, które zakończyły dzień większymi plusami, to w ich przypadku jest jeden problem - te plusy były większe. Wyższe otwarcie, a później systematyczne osłabienie powodują, że rysowanie czarnych korpusów z wyższego poziomu ciężko uznać za sukces byków.
Poprzedni tydzień świecił niemalże pustkami, jeśli chodzi o kalendarium danych makroekonomicznych. Ten tydzień powinien być już nieco bardziej ciekawy. Na dzisiaj z rynku amerykańskiego przewidziano publikację indeksu NY Empire State oraz danych o produkcji przemysłowej i wykorzystaniu mocy produkcyjnych. Warto zwrócić uwagę na reakcję rynków na dane. Na sesji czwartkowej wydawało się, iż sentyment do rynku uległ poprawie, gdyż zlekceważone zostały słabsze publikacje, jakie się wówczas pojawiły. Piątkowa sesja z kolei zakończyła się sporą przeceną, zatem można zakładać, że krótkoterminowo sentyment ponownie sprzyjał będzie niedźwiedziom, a więc reakcja na dane powinna być taka, że dane słabsze od prognoz, bądź neutralne przecenią rynek, a ewentualnie lepsze dane mogą zostać przez uczestników rynku zlekceważone.
Podsumowując:
Oczy wszystkich powinny być teraz zwrócone na Wall Street, która na piątkowej sesji w sporej mierze zneutralizowała pozytywną wymowę czwartkowego odbicia. Indeksy stoją tam w tej chwili nad przepaścią i jeśli piątkowe osłabienie podlegałoby na początku tygodnia kontynuacji, wówczas trzeba by się liczyć z wybiciem dołem z zakresu około miesięcznej konsolidacji, czego konsekwencją byłoby wyznaczenie kolejnej fali spadkowej, co oczywiście nie pozostałoby bez wpływu na sytuację na pozostałych parkietach, z naszym włącznie.
Tomasz Gessner
DM IDMSA