Wtorkowa sesja na amerykańskim parkiecie zakończyła się bardzo przyzwoitą zwyżką cen, na którą nie zapowiadało się po pierwszych taktach. Bykom udało się doprowadzić do utworzenia relatywnie wysokich, białych świec z zamknięciem w obszarze dziennych maksimów (S&P500 NQ DJIA), co z kolei biorąc pod uwagę aktualną skalę wyprzedania z ostatnich tygodni może stanowić wstęp do zapoczątkowania nieco bardziej poważnej korekty, dającej w najbliższej przyszłości nieco głębszy oddech stronie popytowej. A skąd ten nagły optymizm? Wydaje się, że oczy większości uczestników rynku skierowane są teraz na sytuację surowców, a dokładniej ropy, która nie miała zbyt udanego początku tygodnia. Skala krótkoterminowego spadku może oczywiście robić wrażenie, ale patrząc na nieco szersze ujęcie do sygnałów sprzedaży (przełamanie linii trendu) jeszcze nieco brakuje. Jeśli jednak udałoby się sprzedającym takie sygnały wyznaczyć, wówczas warto mieć świadomość tego, że parkiety giełdowe (zwłaszcza przy wspomnianej skali wyprzedania) będą miały przed sobą bardzo pro-wzrostowy okres. Bardzo duża w ostatnim okresie zmienność widoczna jest także cały czas na rynku miedzi, która po niedawnych zwyżkach teraz bardzo silnie się cofnęła. To surowcowe osłabienie szło także w parze z presją umocnienia amerykańskiej waluty, która na parze EUR/USD cały czas jednak pozostaje w trendzie bocznym w ujęciu średnioterminowym. Już tradycyjnie niemalże każdy ruch dolara na głównych parach spotyka się z umocnieniem złotego, które w zależności od zmian EUR/USD przybiera na sile w nieco większym stopniu raz w stosunku do euro, a kiedy indziej do dolara. Wczorajszy spadek eurodolara po raz kolejny faworyzował posiadaczy złotego (USD/PLN EUR/PLN) względem europejskiej waluty, gdzie trend aprecjacji krajowej waluty w minionych dniach zdecydowanie przybrał tu na sile.
A co na pozostałych rynkach? Jeśli chodzi o parkiety europejskie (DAX CAC40 FTSE100), to tutaj sytuacja wygląda mniej więcej podobnie do naszego, czyli po słabszym początku byki próbowały się podnieść, chociaż w tym przypadku szło to nieco bardziej topornie. Warto jednak zauważyć, że pomimo dłuższych sesji także gracze europejscy nie mieli możliwości zareagowania na zmiany na rynku amerykańskim, gdzie zwyżka przybrała na sile dopiero w końcowej fazie sesji. Tym samym można więc zakładać, że początek sesji europejskiej będzie stał pod znakiem prób uwzględnienia w cenach wczorajszej sesji w USA, a więc początek zapowiada się przyzwoicie. Dość ciekawie działo się również na rynkach wschodzących naszego regionu (BUX PX50 ISE100), gdzie także po niższych otwarciach popyt próbował przejąć inicjatywę, co było widoczne zwłaszcza po imponującym zachowaniu węgierskiego BUX. Nieco słabiej w ostatnim czasie radzą sobie natomiast rynki azjatyckie, na których nawet taka sesja jak wczoraj w USA robi jak na razie umiarkowane wrażenie (Nikkei Kospi Hang Seng). Dzisiaj po wyższym otwarciu zaczęło się tu osuwanie, co w nieznacznym stopniu umniejsza skalę pozytywnej atmosfery, o jakiej można po wczorajszej sesji na rynku amerykańskim mówić.
Na naszym parkiecie sesja przebiegała bardzo podobnie, jak w przypadku pozostałych emerging markets naszego regionu, czyli w tym przypadku gracze także z niższego otwarcia próbowali wyprowadzić kontrę, co jak widać po dziennej świecy na indeksie WIG20 całkiem nieźle im wyszło. Utworzenie tego odbicia w obszarze kluczowego w długim terminie wsparcia (2450pkt) powoduje, że o ile sytuacja zewnętrzna nie pokrzyżuje nam planów, byki będą miały szansę doprowadzić do wyznaczenia w najbliższym czasie jakiejś kontry przynajmniej w kierunku styczniowego dołka, czyli 2670pkt. Wczorajsza sesja przyniosła ponownie spore rozwarstwienie pomiędzy zachowaniem spółek z indeksu WIG20. Część z nich poddawała się już pozytywnej atmosferze, a część wręcz przeciwnie - sprowadzana była po raz kolejny na głębokie minusy. Najlepiej radził sobie wczoraj Lotos, PKO BP, BRE oraz PKN Orlen. Na uwagę zasługuje także odbijający ze wsparcia PGNIG. Z kolei zdecydowane problemy popytu widoczne były w przypadku walorów Agory, Polnordu oraz PBG, które jak na razie z całą stanowczością kontynuują trend spadkowy.
Dzisiejszy dzień będzie kolejnym, gdzie nie dostaniemy żadnych, bardziej istotnych impulsów ze strony publikacji makroekonomicznych (cały tydzień ma dość ubogie kalendarium). Z danych z rynku amerykańskiego poznamy jedynie dane na temat tygodniowej zmiany zapasów paliw, które w przeważającej większości przypadków przechodzą przez rynek bez większego echa. Od rana natomiast poznamy majowy bilans handlu zagranicznego w Wielkiej Brytanii oraz rewizję danych na temat dynamiki PKB w I kwartale dla Eurolandu. Także z tej strony nie spodziewałbym się jakichś znaczących impulsów. Dzisiejszy dzień winien raczej upływać pod znakiem krótkoterminowych zmian nastrojów i podwyższonej zmienności, jaka pojawiła się w ostatnich dniach na rynkach, z sytuacją na rynku ropy w tle.
Podsumowując:
Bardzo przyzwoite zakończenie wczorajszej sesji na rynku amerykańskim, dające również nadzieję na kontynuację tego ruchu w najbliższych dniach winno pomagać europejskim graczom przynajmniej w pierwszej fazie sesji, bowiem nie zdołali oni jeszcze uwzględnić zmian amerykańskich indeksów w cenach. Oczy wszystkich zwrócone będą więc teraz na ropę i warto mieć świadomość tego, że jeśli udałoby się stronie podażowej sprowadzić ten surowiec pod wyznaczone wsparcie, które mamy obecnie niemalże na wyciągnięcie ręki, wówczas można by się z tej strony doszukiwać bardzo poważnych argumentów dla giełdowych byków, które dodatkowo korzystały będą z aktualnego wyprzedania indeksów.
Tomasz Gessner
DM IDMSA