Wczorajsza sesja na amerykańskim parkiecie zaczęła się całkiem przyjemnie dla byków. Problem tylko w tym, że na tym optymistycznym początku się skończyło i później było już niemal wyłącznie gorzej. Z przyzwoitych plusów indeksy zanurkowały na głębszy minus. Ostatecznie udało się go po części skorygować, ale i tak pewien niesmak pozostał (S&P500 NQ DJIA). Za sprawą takich wahań na wykresach pojawiły się świece przypominające swoją wymową szpulki, co może w krótkim terminie sygnalizować pewne niezdecydowanie, co do dalszego kierunku. Taka sytuacja pozostała więc po sesji amerykańskiej, ale jej kontynuację widać już dziś rano po reakcji rynku azjatyckiego, który jest obecnie dość mocno przeceniany (Nikkei Kospi Hang Seng), z tracącym niemal 4% koreańskim Kospi na czele. Sporej przecenie podlegają także kontrakty amerykańskie, co tym samym sygnalizuje niezbyt udany początek sesji na naszym parkiecie, ale i w całej Europie, która również kończyła dzień w momencie, gdy rynek amerykański jeszcze przyzwoicie sobie radził, a zatem także w tym przypadku pojawia się spory, podażowy ruch do uwzględnienia. Jeśli spojrzymy na wykresy indeksów europejskich (DAX CAC40 FTSE100), to wczorajsza sesja nosiła znamiona próby wyprowadzenia przez popyt jakiejś kontry. Dzisiaj te sygnały mają prawo zostać zamazane, a co za tym idzie sprzedający dostaną do ręki kolejny argument, świadczący na korzyść niedźwiedzi. Mniej więcej podobna sytuacja miała miejsce wczoraj na rynkach wschodzących naszego regionu, gdzie także popyt próbował się nieznacznie odbudować (BUX PX50 ISE100). Dziś te próby będą miały z pewnością problemy z kontynuacją.
Wczorajsze zachowanie amerykańskiego parkietu było bardzo ciekawe, a jednocześnie pokazujące słabość byków. Początkowe, udane takty sesji można było wiązać z reakcją na przecenę na surowcach, gdzie nieco wyraźniej traciła nawet ropa (ropa miedź złoto srebro). Problem jednak w tym, że gdy rynek surowcowy niespecjalnie się odbudowywał, amerykańskie indeksy zaczęły dość wyraźnie tracić na wartości. Taka sytuacja generalnie stosunkowo rzadko się zdarza. Jeśli chodzi o najbardziej interesujący nas rynek ropy, to wczorajsze osłabienie nie przekreśla tu jednak jeszcze szans byków. Dolny cień świecy wykreślony został z obszaru najbliższego wsparcia, czyli górnego ograniczenia niedawnej, około 3-tygodniowej konsolidacji (może to być więc jedynie ruch powrotny). Osłabienie surowców szło w pierwszej fazie sesji w parze z umocnieniem dolara. Ten jednak zaczął się ponownie osłabiać, tworząc na wykresie EUR/USD świecę mogąca sugerować, że przed nami kolejna próba powalczenia o wyjście powyżej 1,5850 i być może właśnie taki scenariusz zaczęły dyskontować giełdowi gracze. Wpisywałoby się to oczywiście również w scenariusz zakończenia korekcyjnego cofnięcia na ropie, która w takim układzie winna ponownie zmierzać w kierunku swoich dotychczasowych szczytów. Wczorajszy dzień był kolejnym z rzędu dniem umocnienia krajowej waluty zarówno względem dolara, jak i euro (USD/PLN EUR/PLN). Na wykresach pojawiły się tym samym nowe dołki aktualnego ruchu spadkowego.
Na naszym rynku pierwszy dzień tygodnia nie wniósł większych zmian. W ramach prowadzonej aktualnie fali spadkowej sprzedającym udało się po raz kolejny symbolicznie poprawić dotychczasowe minimum, choć nie spotkało się to z żywiołową reakcją sprzedających i zamiast przyspieszenia przeceny obserwowaliśmy w drugiej fazie sesji wyciąganie rynku i budowanie dolnego cienia. Jego potencjalne zakrycie (a patrząc na sytuację poranną, są na to szanse) anulowałby po raz kolejny popytowy element, nad którym byki pracowały, potwierdzając tym samym przewagę sprzedających. Wśród walorów z indeksu WIG20 pojawiło się wczoraj spore rozwarstwienie, czyli część z nich dość wyraźnie zyskiwała na wartości, a część zakończyła sesję na głębszym minusie. Najlepiej radziły sobie walory TVN, PKO, BRE oraz PKN Orlen, natomiast na końcu stawki uplasowała się Agora. Przecenę kontynuował też Polnord oraz PEKAO.
Początek tygodnia nie był zbyt ciekawy jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne, bowiem nie zaplanowano żadnych informacji z rynku amerykańskiego. Mniej więcej podobnie przedstawia się to również w przypadku dzisiejszego dnia. Dane z USA co prawda przewidziano (zapasy w hurtowniach oraz kredyt konsumencki), ale nie są to raczej dane zbyt dużego kalibru, a co za tym idzie nie powinny specjalnie wpłynąć na rynek. Niestety patrząc w kalendarz wygląda na to, że cały ten tydzień będzie dość "lekki" z punktu widzenia istotności, jak i ilości danych z rynku amerykańskiego. Wygląda więc na to, że gracze będą zmuszeni do szukania impulsów gdzie indziej, chociażby w sytuacji międzyrynkowej.
Podsumowując:
Względnie przyzwoite rozpoczęcie sesji na rynku amerykańskim narobiło graczom nadziei na możliwość wyprowadzenia przez popyt jakiejś kontry po serii spadkowych sesji z ostatniego okresu. Jak się okazuje, tak łatwo podnieść się bykom nie uda. Na pułapkę potencjalnego odbicia złapali się więc m.in. gracze z rynków Europy, gdzie nie było możliwości uwzględnienia zarówno osłabienia w drugiej części sesji amerykańskiej, jak i oczywiście dzisiejszej, porannej sytuacji. Początek sesji zapowiada się więc pod znakiem przeceny, natomiast kluczem dla sytuacji krótkoterminowej będzie to, jak uczestnicy rynku rozegrają drugą fazę sesji. Podniesienie się z niskich poziomów będzie rodziło nadzieje na coś więcej w perspektywie kolejnych dni, ale pozostanie na niskich poziomach, bądź nawet pogłębienie przeceny można by traktować jako przysłowiowy gwóźdź do byczej trumny, bowiem po tak zakończonej sesji byłoby już stronie popytowej w kolejnych dniach niezwykle trudno się z tego wygrzebać i przenieść handel na wyższą półkę.
Tomasz Gessner
DM IDMSA