Patrząc na to, co wydarzyło się wczoraj w USA można już wstępnie mówić o pojawieniu się rozstrzygnięć, na które rynek od dłuższego czasu czekał. Wczorajsza sesja zainicjowała poważnych rozmiarów wyłamanie, które powinno zostać jeszcze potwierdzone dzisiaj dołożeniem np. spadku o analogicznej do wczorajszej skali i dynamice. Taki scenariusz może oczywiście tylko cieszyć, bo nie ma na rynku nic gorszego, jak bezruch. Wstępnie kierunek został więc obrany i dzisiaj zmiany w tymże kierunku pojawią się także na rynkach europejskich, które powinny się kierować w stronę październikowych minimów. Czeka nas zatem ze sporym prawdopodobieństwem niskie otwarcie, będące zasługą także przecen w Azji oraz na US Futures od rana. Trzeba sobie natomiast zdawać sprawę z tego, że jeśli amerykańskie wyłamanie podlegałoby kontynuacji, wówczas w przypadku rynków europejskich październikowe dołki również mają prawo być poważnie zagrożone. W to wszystko powinien się teraz także włączyć eurodolar, kreślący w o ostatnich tygodniach układ bardzo zbliżony do tego, co obserwujemy na indeksach amerykańskich. Z ciekawostek warto też spojrzeć na miedź, która także wygląda niemal analogicznie. Wszędzie wymowa tych wahań jest ewidentnie pro-spadkowa.
W przypadku naszego rynku należałoby zakładać scenariusz testowania okolic październikowych minimów, czyli okolic 1470pkt na WIG20. Kierunek ten zasadniczo został już obrany wtorkowym wyłamaniem pod lokalny dołek z ubiegłego czwartku (wyznaczony na 61,8% zniesieniu). Jeśli natomiast wyprzedaż w przypadku naszego rynku przybrałaby na sile i październikowy dołek uległby przełamaniu, wówczas realnym do osiągnięcia stałby się obszar 1200pkt.
Jeśli chodzi o kwestię kalendarium, to widać było wczoraj, że dane w ten chwili zasadniczo schodzą na dalszy plan, a w większej mierze liczy się technika, a więc losy wsparcia na Wall Street. Dzisiaj z rynku amerykańskiego dostaniemy dane o ilości wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (dane tygodniowe), natomiast w końcówce naszej sesji również indeks wskaźników wyprzedzających oraz indeks FED z Filadelfii. Warto mieć teraz również świadomość, że na rynku jest bardzo kiepski sentyment po wczorajszej sesji w USA, co z kolei powoduje, że dane zbliżone do oczekiwań, bądź słabsze mogą dodatkowo zwiększać dynamikę przeceny, a dane lepsze mają prawo zostać zignorowane.
Podsumowując:
Ze sporym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że rynek amerykański wyznaczył dalszy kierunek zmian cen w najbliższej przyszłości, co dla pozostałych rynków akcji oraz surowców oznaczałoby spore przeceny, a dla amerykańskiej i japońskiej waluty umocnienie. W naszym przypadku droga do testowania październikowego dołka jest w tej chwili otwarta, natomiast porażka w tym zakresie równie dobrze może nas sprowadzić w kierunku 1200pkt.
Tomasz Gessner
DM IDMSA