zamknijzamknij
zamknij
Strona główna Środa, 7 Stycznia 2009
SZUKAJ
rss
Wejdź na FORUM.sii.org.pl
Raporty IPO
Wywiady IPO
Bilans miesiąca
Poranny przegląd międzyrynkowy
Azymut - strategie futures
40 zasad skutecznego inwestora
Badania i Rankingi SII
Spółka dnia
Spółka tygodnia
Makro tydzień
Bilans dnia
Kalendarium makroekonomiczne
Wiadomości z rynku

ProArt
 
Makro tydzień


Makro Tydzień: Ropa dała giełdom szansę
2008-07-27 11:41, Piotr Murdzek

Pierwsza sesja w tygodniu rozpoczęła się spadkiem WIG20, ale w ciągu dnia indeks zdołał odrobić straty i ostatecznie wzrósł o 2,76 proc. na zamknięciu. Nastroje na światowych rynkach, w tym na GPW poprawiły lepsze od spodziewanych wyniki amerykańskich spółek. Raport za II kwartał Bank of America, jednej z największych instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych pokazał zysk netto na poziomie 3,4 mld USD, co oznacza, że zysk na akcje banku wyniósł 72 centy, wobec prognozowanych 53 centów. Okres publikacji raportów kwartalnych to czas, w którym mają one nierzadko większe znaczenie dla giełd niż dane makroekonomiczne, które to przecież z definicji określają stan gospodarki jako całość. Tak też dzieje się i teraz. Zresztą akurat w poniedziałek mieliśmy publikację tylko jednej istotnej danej - indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę (LEI), wzrósł w czerwcu do -0,1 proc. z -0,2 proc. w maju. Należy zauważyć, że LEI, którego zadaniem jest informowanie z sześciomiesięcznym wyprzedzeniem o tym jak będzie się zachowywać amerykańska gospodarka, po raz kolejny osiągnął wartość poniżej zera. Podsumowując pierwszą sesję w tygodniu warto zaznaczyć, iż warszawski indeks WIG20 był najmocniej drożejącym indeksem na Starym Kontynencie, zwyżki we Francji i Niemczech wyniosły jedynie od 0,6 proc. do 1 proc. Jako ciekawostkę chciałbym podać, że inwestorzy na całym świecie pożyczyli w tym roku akcje za 1,4 biliona dolarów licząc na spadek ich wartości. To o jedną trzecią więcej niż rok temu. Instrument krótkiej sprzedaży budzi ostatnio coraz więcej kontrowersji - amerykańskie i brytyjskie władze naciskają na istotne ograniczenie jej wykorzystania, natomiast nadzór giełd w Indiach i Indonezji niedawno udostępnił inwestorom możliwość zarabiania na spadkach. Kwestia wprowadzenia krótkiej sprzedaży na GPW ucichła kilka miesięcy temu, gdy indeksy zaczęły spadać.

 

Wyniki spółek nadal w centrum zainteresowania

 

Indeks WIG 20 zakończył wtorkowe notowania na minimalnym minusie, WIG zyskiwał, podobnie jak indeksy średnich i małych spółek. Sesja przebiegła pod dyktando wiadomości ze świata. Notowania WIG20 rozpoczął od sporego spadku wynoszącego 0,63 proc. na wieści zza oceanu. Do początkowych zniżek indeksów giełd europejskich przyczyniły się podane przez Vodafone, pesymistyczne prognozy na przyszłość. Inwestorów rozczarowały też wyniki finansowe American Express. Na dalsze pogorszenie nastrojów wpłynęła większa od spodziewanej strata amerykańskiego banku Wachovia. Nie pomogły również dane nt. dynamiki inflacji bazowej netto (wyniosła w czerwcu 3,4 proc. wobec oczekiwań rynku na poziomie 3,3 proc.). Nowa miara wprowadzona przez NBP w ubiegłym miesiącu, czyli inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła w czerwcu 2,2 proc., wobec 2,1 proc. miesiąc wcześniej. Mimo tych nienajlepszych informacji na koniec dnia udało się graczom wyciągnąć indeksy w pobliże poziomów z poniedziałkowych zamknięć. Już po zakończeniu sesji na warszawskim parkiecie Office of Federal Housing Enterprise Oversight opublikował raport o cenach domów jednorodzinnych w USA. Przeczytamy w nim, że spadły one w maju o 0,3% w relacji miesięcznej, wobec spadku miesiąc wcześniej o 0,8%. Wtorkowy odczyt był lepszy od prognoz analityków, którzy oczekiwali spadków cen domów w USA o 0,5%. Ostatni raz wzrost cen domów jednorodzinnych w Stanach zanotowano w lutym br., kiedy to podrożały one o 0,4%. Dane lepsze od prognoz oraz spadki cen ropy naftowej spowodowały pozytywne zakończenie sesji na Wall Street, podczas której DJIA oraz technologiczny Nasdaq zyskały odpowiednio 1,2% i 1,1%.

 

Koniunktura nam siada

 

Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w przetwórstwie przemysłowym w lipcu spadł z 17 pkt do 14 pkt. Przedsiębiorcy odnotowali nieznaczne pogorszenie bieżącego portfela zamówień, na co wpłynęło zmniejszenie zagranicznego portfela zamówień. Krajowy portfel zamówień oceniany był ostrożniej niż przed miesiącem, choć nadal pozytywnie. Jeśli chodzi o bieżącą produkcję to rosła ona wolniej niż w czerwcu. Na najbliższe trzy miesiące przewiduje się spowolnienie wzrostu zarówno portfela zamówień jak i produkcji. Najbardziej korzystne oceny ogólnego klimatu koniunktury formułują producenci: masy włóknistej, papieru oraz wyrobów z papieru (plus 30 - wzrost o 5 punktów), wyrobów chemicznych (plus 26 - spadek o 3 punkty), wyrobów gumowych i z tworzyw sztucznych (plus 22 - spadek o 6 punktów), metalowych wyrobów gotowych (plus 21 - spadek o 2 punkty), instrumentów medycznych, precyzyjnych i optycznych (plus 20 - wzrost o 1 punkt). Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w budownictwie utrzymał się na poziomie 27 pkt. Z kolei wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w handlu detalicznym spadł w lipcu z 10 pkt do 8 pkt. GUS zauważa, że planowany na najbliższe miesiące wzrost zamówień na towary u dostawców może być mniejszy niż zapowiadano w czerwcu. Warto zaznaczyć, że nadal utrzymuje się nadmierny stan zapasów. Nie wszystkie sektory znajdują się jednak w takiej samej sytuacji. Na najwyższym poziomie - tak jak przed miesiącem - kształtuje się wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury dla branży „meble, RTV, AGD” – 23 pkt. Dla branży pojazdy samochodowe wynosi on 8 pkt (10 przed miesiącem), a dla branży „włókno, odzież, obuwie” 4 pkt (w ubiegłym miesiącu 8). W branży żywnościowej wskaźnik ogólnego klimatu kształtuje się na poziomie 3 pkt (w czerwcu 5). Pomimo tych wszystkich niezbyt pozytywnych informacji indeksy na GPW rosły w środę, głównie na skutek polepszenia nastrojów na rynkach amerykańskich. Lepsze nastroje inwestorów z USA wynikały przede wszystkim ze spadków cen ropy. Cena surowca w Londynie spadła poniżej poziomu 128 USD, a w Nowym Jorku poniżej 127 USD za baryłkę. Wiadomości dotyczące zniżek cen ropy były dla inwestorów tak ważne, że gdy w trakcie sesji Eurostat podał dane o spadku zamówień w przemyśle w Strefie Euro (-4,4 proc. r/r wobec oczekiwań na poziomie 1,9 proc.), europejskie giełdy niemal całkowicie je zignorowały. W środę indeks WIG 20 zyskał 1,98 proc., WIG wzrósł o 2,27 proc. Obroty przekroczyły 1,4 mld zł. Warto jednak w tym miejscu przytoczyć pewne dane. Otóż saldo wpłat i umorzeń środków w funduszach inwestycyjnych w czerwcu było ujemne i wyniosło blisko 2,7 mld zł. To najgorszy rezultat od stycznia bieżącego roku, gdy przewaga umorzeń nad wpłatami sięgnęła - 11 mld zł. Pewnym pocieszeniem zdaje się być fakt, iż czerwcowa sytuacja na rynkach kapitałowych nie odbiegała istotnie od tego, co mogliśmy obserwować na początku roku. Łączne tegoroczne saldo wpłat i umorzeń wynosi minus 19,8 mld zł. Tego dnia zabrakło interesujących danych makro ze Stanów Zjednoczonych, a z Beżowej Księgi opisującej stan amerykańskiej gospodarki nie dowiedzieliśmy się niczego odkrywczego - FED we wszystkich swoich oddziałach zaobserwował niskie tempo wzrostu gospodarczego, pogarszającą się sytuację na rynku nieruchomości oraz presję inflacyjną nie wynikającą ze wzrostu wynagrodzeń.

 

Nastroje w Niemczech coraz gorsze

 

Wskaźnik Klimatu Biznesowego Ifo w Niemczech zanotował kolejny spadek na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy. Wyniósł on 97,5 pkt. wobec prognoz na poziomie 100,2 pkt. Wskaźnik Ifo powstaje na podstawie ankiety przeprowadzonej w danym miesiącu na 7 tys. respondentów z firm produkcyjnych, budowlanych, hurtowych i detalicznych. Kiepskie dane napłynęły w czwartek też zza oceanu. Zacznijmy od wiadomości z rynku pracy, które okazały się gorsze od prognoz - liczba nowozarejestrowanych bezrobotnych wzrosła do 406 tys. Następnie przenosimy się na rynek nieruchomości, gdzie również mieliśmy do czynienia z danymi gorszymi od oczekiwań. Sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA w czerwcu 2008 roku spadła do 4,86 mln w ujęciu rocznym. Analitycy z Wall Street spodziewali się w czerwcu spadku sprzedaży domów na rynku wtórnym do 4,94 mln. Obecnie 68,1 proc. Amerykanów posiada własny dom, ale niepokojąco rośnie liczba bankowych aukcji i kredytobiorcy nie wywiązujący się ze zobowiązań nie mogą liczyć na pobłażliwość instytucji finansowych. W czerwcu na rynku wtórnym sprzedano 4,8 mln mieszkań, czyli o ponad 15 proc. mniej niż przed rokiem. Wobec dużo gorszych od oczekiwań danych makro doszło w USA do wyraźnego pogorszenia nastrojów, co wywołało poważną przecenę.

 

Sprzedaż detaliczna poniżej oczekiwań

 

Czerwcowa dynamika sprzedaży detalicznej wyniosła 14,2 proc. r/r wobec 14,9 proc. w maju. To znacznie poniżej prognoz, które oscylowały wokół 16 proc. Opublikowane dane pokazały wyraźne osłabienie się trendu wzrostu sprzedaży detalicznej, spowodowane rosnącą inflacją oraz gorszymi nastrojami Polaków. Do spadku dynamiki sprzedaży przyczyniło się przede wszystkim obniżenie tempa wzrostu sprzedaży żywności, napojów oraz wyrobów tytoniowych z 11,1 proc. w maju do 5,2 proc. w czerwcu. Warto też zauważyć, że sprzedaż detaliczna, mimo niższej bazy odniesienia z czerwca poprzedniego roku, nie okazała się wyższa od zanotowanej w maju. Nadal jednak dynamika sprzedaży utrzymuje się na dwucyfrowym poziomie, co wskazuje na dość silny popyt konsumpcyjny w gospodarce. Wydaje się, że ostatnie dane makroekonomiczne dadzą do ręki kolejne argumenty gołębim członkom Rady Polityki Pieniężnej i stopy procentowe wzrosną najwcześniej po wakacjach. Zostańmy przy piątkowych wiadomościach gospodarczych z naszego kraju. Bezrobocie w czerwcu wyniosło 9,6 proc. wobec 10,0 proc. w maju. Najczęstszą przyczyną wyrejestrowania było podjęcie pracy. W końcu czerwca do urzędów pracy zgłoszono więcej ofert pracy niż w maju i więcej niż przed rokiem. Trzeba jednak zaznaczyć, że stopa bezrobocia będzie w kolejnych miesiącach spadać wolniej niż do tej pory. Reasumując piątkowe publikacje miały relatywnie pozytywny charakter. Nic zatem dziwnego, że indeks największych spółek z warszawskiej giełdy WIG20, pozytywnie zakończył tydzień wzrastając o prawie 5,0 proc., a w piątek o 1,1 proc. WIG zyskał 0,64 proc. i znalazł się na poziomie 40.640,39 pkt. W piątek nie zabrakło też danych z USA i Japonii. Sprzedaż nowych domów w Stanach spadła w czerwcu o 0,6 proc., do 0,530 mln w ujęciu rocznym. Analitycy spodziewali się, że sprzedaż nowych domów w czerwcu wyniesie 0,503 mln i spadnie o 1,8 proc. Sprzedaż nowych domów stanowi w USA 15 proc. amerykańskiego rynku nieruchomości, a pozostała część to transakcje z rynku wtórnego. Trudno tę daną zinterpretować jednoznacznie. Z jednej strony jest to wynik lepszy od prognoz, z drugiej fatalna tendencja na rynku nieruchomości została zachowana. Znacznie łatwiej zinterpretować wiadomości z Japonii, gdzie inflacja CPI w czerwcu wzrosła do 2 proc. wobec 1,3 proc. w maju. Jest to najszybsze tempo wzrostu inflacji od 10 lat! Prognozy ekonomistów dotyczące inflacji CPI oscylowały w okolicach 1,8 proc. Wzrost inflacji w Kraju Samurajów uwarunkowany jest wciąż rosnącymi cenami energii, paliwa, żywności i surowców.

 

Surowcowo-walutowy rollercoaster

 

Od początku tygodnia ceny miedzi na giełdzie w Londynie szły w górę, podobnie jak ceny innych metali, w tym aluminium, cynku i ołowiu. Wartość surowca rosła również w Szanghaju. Wzrosty spowodowane były spadkiem dolara w relacji do euro, co zwiększyło inwestycje w surowce jako alternatywną formę zabezpieczenia przed inflacją. Ceny miedzi w Londynie wzrastały nadal na fali sygnałów, że utrzymuje się popyt na ten metal. Wielkość miedzi w londyńskich magazynach zarezerwowana do sprzedaży wzrosła do najwyższego poziomu od czterech tygodni. Premia między ceną miedzi z dostawą natychmiastową oraz ceną kontraktów trzymiesięcznych jest blisko najwyższego poziomu od niemal trzech lat, co sygnalizuje, że podaż jest w tyle za popytem. W Londynie wzrosty, ale już w Szanghaju mieliśmy do czynienia ze spadkami. Przypomnę, iż w tym roku ceny miedzi wzrosły o 22 proc. W minionym tygodniu odwrotną sytuacją mieliśmy na rynku ropy naftowej. Choć na początku ceny surowca na giełdzie w Nowym Jorku rosły, co było spowodowane obawami, że sztorm zmierzający w kierunku Meksyku zamieni się w huragan. Mogłoby to spowodować opóźnienia w załadunku i transporcie ropy z Meksyku do Stanów Zjednoczonych. Na ceny czarnego złota wpływ miały też informacje, że Iran odmówił zaprzestania badań jądrowych, co grozi eskalacją napięcia w tym rejonie. Ale już we wtorek ceny ropy spadły, ponieważ meteorolodzy stwierdzili, że sztorm nad Zatoką Meksykańską prawdopodobnie ominie najważniejsze amerykańskie obszary produkcyjne, co zmniejszyło obawy o zakłócenia w dostawach ropy. Środa była dniem kolejnych spadków, a wszystkiemu znowu winni synoptycy, prognozy pogody pokazały, że huragan Dolly prawdopodobnie ominie pola naftowe w Zatoce Meksykańskiej. Również dolar nieco odbił wobec euro, co ograniczyło inwestycje w surowce. Nie był to koniec „ruchu południowego” na wykresie ropy. W czwartek ceny surowca na giełdzie w Nowym Jorku spadły do najniższego poziomu od siedmiu tygodni, po informacjach, że popyt na ropę w USA i Japonii, dwóch spośród trzech największych konsumentów tego surowca, spadł, gdyż wysokie ceny hamują zakupy paliw. Średni dzienny popyt na paliwa w USA wyniósł w ubiegłym tygodniu 19,9 mln baryłek i był to najniższy poziom od stycznia 2007 roku. Japonia importowała zaś w czerwcu o 0,7 proc. ropy mniej niż rok wcześniej i był to pierwszy spadek od dziewięciu miesięcy. Na zakończenie tygodnia ceny nieco odbiły z powodu obaw o możliwe zakłócenia dostaw z Iranu i Nigerii. Jeden z izraelskich dowódców wojskowych zapowiedział, że mogą zostać użyte siły zbrojne do powstrzymania programu nuklearnego Iranu, jeśli zawiedzie dyplomacja. USA i Izrael podejrzewają Iran o prace nad bronią atomową. Zaś w Nigerii grupy zbrojne zagroziły atakami na główne nitki ropociągu. Podsumowując kontrakty na ropę spadły do najniższego poziomu od 4 czerwca, ale cena ta jest o 71 proc. wyższa niż rok wcześniej. Rekordowy poziom został zanotowany 11 lipca i wyniósł on 147,50 USD za baryłkę.

 

Równie ciekawa sytuacja miała miejsce na rynku walutowym. Początek tygodnia nie należał do udanych dla złotego, który wyraźnie tracił. Po osłabieniu się polskiej waluty do poziomu 3,2690 za euro nastąpił odwrót. Wydaje się więc, że korekta była sprawą techniczną, czyli naturalnym odbiciem po silnym przyspieszającym spadku kursu euro-złotego od początku lipca. Po kilku dniach spadków w czwartek złoty gwałtownie odrobił straty wobec dolara i euro. Naszej walucie sprzyjała sytuacja w regionie i wzrost wartości walut rynków wschodzących. Równie ciekawe było zresztą tego dnia na całym świecie. Szczególnie interesujące rzeczy działy się z kursem euro, który po bardzo słabych odczytach indeksów IFO w Niemczech i PMI w Strefie Euro powinien stracić do dolara. Tymczasem po chwilowym skoku wartości amerykańskiej waluty, euro szybko wróciło do poprzedniego poziomu. Ale dolarowi w piątek pomógł odczyt indeksu poziomu optymizmu wśród konsumentów amerykańskich, który wzrósł w lipcu do 61,2 pkt z 56,4 pkt przed miesiącem. Natomiast złoty kontynuował marsz ku psychologicznej barierze 3,20 za euro. Do marszu szybko włączył się kapitał spekulacyjny wykorzystując trend. Nawet po słabszych danych złoty nie przestał wzrastać. Piątkowa publikacja GUS na temat dynamiki sprzedaży w czerwcu nie zakłóciła handlu walutą. Najprawdopodobniej pokonanie kolejnej bariery 3,20 za euro nastąpi w przyszłym tygodniu.

 

PKB i rynek pracy w USA, a może decyzja RPP…

 

Nadchodzący tydzień nie będzie obfitował w publikacje makroekonomiczne, choć znajdziemy kilka „perełek”. Najważniejszy będzie piątkowy raport z rynku pracy w Stanach, nie mniej istotne mogą się okazać czwartkowe, wstępne dane na temat amerykańskiego PKB. Dla nas najistotniejsza będzie decyzja Rady Polityki Pieniężnej dotycząca ewentualnej podwyżki stóp procentowych. Zanim jednak dojdzie do podania tych danych poznamy indeks zaufania konsumentów w USA oraz Strefie Euro. Dowiemy się także jakie są nastroje w biznesie i gospodarce. Tradycyjnie nie wolno zapominać o danych z amerykańskiego rynku nieruchomości - indeks cen domów S&P/CaseShiller oraz wydatki na konstrukcje budowlane. Pakiet wiadomości makroekonomicznych uzupełnią  stopa bezrobocia, inflacja CPI oraz indeks PMI dla sektora produkcyjnego w Strefie Euro, a także raport ADP, poziom konsumpcji indywidualnej oraz indeks ISM dla sektora produkcyjnego w USA. Polecam Państwa uwadze również tygodniową zmianę zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych.

 

Piotr Murdzek

Główny Ekonomista

Compentia



powrót do: Makro tydzień

wersja do druku drukuj


Login (adres e-mail):

Hasło (do profilu na stronie):

Newsletter

Z ostatniej chwili
SII w porozumieniu z autoryzowanymi doradcami rynku NewConnect chciałoby umożliwić udział wszystkim zainteresowanym więcej więcej
Sonda
  • Jak oceniasz swoje inwestycje giełdowe w 2008 roku?
  •  Doskonale
  •  Bardzo dobrze
  •  dobrze
  •  średnio
  •  neutralnie
  •  źle
  •  bardzo źle
  •  fatalnie

głosuj      wyniki 

Notowania GPW