zamknij
zamknij
Strona główna Środa, 23 Maja 2012
SZUKAJ
rss
Wspieramy inwestorów Dołącz do nas Sprawdź korzyści
Indeks Nastrojów Inwestorów
ATrakcyjne Spółki
Ciekawe spółki
Raporty IPO
Azymut - strategie futures
Barometr gospodarczy
40 zasad skutecznego inwestora
Felietony

Sonda

Notowania GPW


 www.sii.org.pl AnalizyMakro tydzień

Makro tydzień

 

 

 

Indeks Nastrojów Inwestorów jest cotygodniowym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.


Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.

 

Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.

 

----------

 

Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:

 

 

 

W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.

 

----------

Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!

Każdy oddany głos to 5 punktów SII. 

(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)

 

 

Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl

 

Wyniki historyczne INI (stan na 17 maja 2012 r.)

 

----------

 

  wyborcza.biz

 



Zamknij galerię
Ładowanie zdjęć
Proszę czekać...

Makro Tydzień: Recesja, wyspy, sektory i złoty…
2009-02-04 23:34, Piotr Murdzek

W ostatnich dniach na światowych rynkach finansowych atrakcji nie zabrakło, a wszystko za sprawą licznie publikowanych danych makro oraz decyzji banków centralnych, jak i sytuacji na rynku walutowym. Ale po kolei. Polscy inwestorzy otrzymali sporo interesujących informacji. Najważniejsze jest to, że dane pozytywnie zaskoczyły rynek. Nie o 5,6 proc. jak zakładano, lecz o 6,6 proc. wzrosła w grudniu (r/r) sprzedaż detaliczna. Wynik miesięczny jest jeszcze bardziej imponujący - 20,2 proc. na plus. Wygląda na to, że Polacy w grudniu postanowili zaszaleć na święta. Jednak sądzę, iż kolejne miesiące przyniosą znacznie słabsze wyniki. Niestety tym dobrym wiadomością trzeba przeciwstawić te nienajlepsze. Bezrobocie w grudniu wzrosło do 9,5 proc. (z 9,1 proc. w listopadzie), a spadek nowych zamówień w przemyśle wyniósł prawie 20 proc. r/r. Na tym jednak nie koniec. Według wstępnych danych PKB Polski wzrósł w 2008 r. o 4,8 proc., czyli mniej niż rok wcześniej, kiedy wzrost wyniósł 6,7 proc. Tak jak się spodziewano najsłabszy był IV kwartał. Według prognoz w IV kwartale wzrost gospodarczy wyniósł 3,0 proc., a w porównaniu do III kwartału zanotowaliśmy nawet spadek (spadało tempo inwestycji i produkcja przemysłowa). Jeśli te informacje się potwierdzą, to po I kwartale nowego roku możemy się znaleźć w tzw. technicznej recesji, co nie zmienia faktu, że i tak będziemy jedną najszybciej rozwijających się (lub najwolniej kurczących) gospodarek w UE. Warto jednak zauważyć, że po raz pierwszy od pięciu lat w 2008 r. spadła liczba pozwoleń na budowę i liczba domów w budowie. Za to wzrosła drugi rok z rzędu produkcja rolnicza. W reakcji na ostatnio publikowane dane makroekonomiczne Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniżyła stopy procentowe o 75 pb, do 4,25 proc. w przypadku stopy referencyjnej, oczekując spadku inflacji do poziomu celu inflacyjnego (2,5 proc. r/r) w najbliższych miesiącach oraz obniżenia presji inflacyjnej na skutek istotnego obniżenie tempa wzrostu PKB Polski. Przypomnę, że w grudniu inflacja konsumencka spadła do 3,3 proc. r/r z 3,7 proc. miesiąc wcześniej, czyli powróciła do pasma celu inflacyjnego (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.). Rada zwraca także uwagę, iż obniżająca się dynamika PKB i związany z tym spadek popytu na pracę, a także pogarszająca się sytuacja finansowa przedsiębiorstw przyczynią się do dalszego osłabienia presji płacowej. W kierunku ograniczenia presji inflacyjnej będzie również oddziaływać istotne zaostrzenie warunków przyznawania kredytów przez banki. Jednak RPP zaznacza, że czynnikiem ograniczającym proces obniżania się inflacji może być właśnie obserwowana w ostatnich miesiącach znacząca deprecjacja złotego, choć skala jej wpływu na inflację może być ograniczona w warunkach spowolnienia gospodarczego. Rada jest zaniepokojona także dalszym wzrostem cen kontrolowanych, w tym przede wszystkim cen energii elektrycznej. RPP dodała, że czynnikiem wspierającym dalsze łagodzenie polityki monetarnej będzie zachowanie dyscypliny budżetowej przez rząd. Warto zauważyć, że ta obniżka jest już trzecią z kolei: w listopadzie RPP obniżyła stopy o 25 pb, a w grudniu o kolejne 75 pb. Analitycy ostatnie cięcie i jego skalę uznali za bardzo dobry ruch. Ja osobiście nie jestem wielkim entuzjastom aż takich obniżek stóp, podzielając obawy, o których mówi członek RPP Dariusz Filar.

 

Polska samotną wyspą?!

 

Z raportu Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) wynika, że Polska znajdzie się w nielicznej grupie krajów, które na kryzys finansowy zareagują jedynie ograniczeniem tempa wzrostu gospodarczego. Eksperci EBOiR oceniają, że sytuacja Polski należy do najlepszych w regionie, a reakcja polskiej gospodarki na kryzys będzie mniej gwałtowna niż w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Przewiduje się, że wzrost PKB Polski za 2009 r. o 1,5 proc., wobec 2,8 proc. zakładanego w raporcie z listopada (obniżka prognozy o 1,3 proc.).  Największą dynamikę wzrostu w grupie państw zaliczonych do regionu Europy Centralnej odnotuje w br. Słowacja (2,5 proc.). Gospodarka rosyjska wzrośnie o 1,0 proc. W grupie państw bałkańskich największy wzrost osiągnie Albania 4,0 proc., zaś Azji Centralnej - Turkmenistan (10,5 proc). Eksperci EBOiR sądzą, że odbicie gospodarki może nastąpić już z początkiem 2010 r. Większymi optymistami są ekonomiści z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR), którzy uważają, iż już w drugiej połowie 2009 roku sytuacja zacznie się poprawiać. W przedstawionym raporcie prognozują, że w roku 2009 Polsce nie będzie recesji, mimo gospodarczego spowolnienia, a PKB Polski wzrośnie o 2,0 proc. W opinii IBnGR rok 2010 będzie jeszcze lepszy. Te wszystkie prognozy i dane makroekonomiczne spowodowały, że w styczniu  Polacy są w wyraźnie bardziej pesymistycznych nastrojach. Źle oceniają zarówno perspektywy gospodarki, jak i sytuację materialną własnych gospodarstw domowych. Instytut Ipsos podał, że wskaźnik optymizmu konsumentów WOK obniżył się o 11 pkt. do 84,17 pkt. Z badań Ipsos wynika, że konsumenci obawiają się o przyszłość polskiej gospodarki - ich obawy dotyczą szczególnie sytuacji na rynku pracy. Pogorszenie nastrojów nie ominęło również ocen skłonności do zakupów, która w styczniu obniżyła się do 93,88 pkt. (najniższy poziom od 3 lat). Takie humory konsumentów nie najlepiej wróżą naszej gospodarce.

 

Pora na prognozy ogólnoświatowe. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) ocenia, że światowy wzrost gospodarczy spowolni do niemalże zera w 2009 roku, gdyż tzw. amerykańskie „złe aktywa” wartości ponad 2 bln USD pomogą zatonąć takim gospodarkom jak Rosja czy Wielka Brytania. Według MFW wzrost gospodarczy na świecie wyniesie około 0,5 proc., najsłabiej od czasów zakończenia II wojny światowej. Dla przypomnienia zaledwie dwa miesiące temu szacowano wzrost na 2,2 proc. MFW przewiduje, że w 2009 roku PKB USA skurczy się o 1,6 proc., Japonii o 2,6 proc., strefy euro o 2 proc., a Wielka Brytania odnotuje skurczenie gospodarki o 2,8 proc. Wzrost gospodarczy Chin w tym samym czasie wyniesie 6,7 proc., wobec wcześniejszych oczekiwań na poziomie 8,5 proc. PKB Rosji skurczy się o 0,7 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy twierdzi, że żadne rządowe programy pomocowe nie są w stanie nadrobić kurczenia się sektora bankowego. Z kolei ONZ oszacowało, że światowa gospodarka straci 30 mln miejsc pracy (a w wariancie pesymistycznym nawet 50 mln). Do grona pesymistów (realistów?) dołączył amerykański finansista pochodzenia węgierskiego George Soros. Soros twierdzi, że obecny globalny kryzys finansowy jest poważniejszy niż ten z lat 30. ubiegłego wieku i interwencja państwa w celu ratowania banków jest konieczna. Z tych wszystkich prognoz można wywnioskować jedno – „wielcy” tego świata mają duże kłopoty. A jeśli oni mają kłopoty to mają je wszyscy. Czyżby? Tak się składa, że Mołdawia, która jest najbiedniejszym krajem Europy, nieoczekiwanie została zaliczona do grona najstabilniejszych gospodarek świata, co paradoksalnie zawdzięcza... swemu zacofaniu. W zestawieniu londyńskiego pisma Banker Mołdawia zajęła 5. miejsce wśród państw najskuteczniej chronionych przed spowolnieniem gospodarczym, wyprzedzając takie potęgi jak Japonia czy Stany Zjednoczone. Na skutki globalnego kryzysu finansowego uodparnia Mołdawię dokładnie to, co czyni z niej kraj tak zacofany gospodarczo - prymitywny system finansowy, niski poziom kredytowania oraz gospodarka oparta na rolnictwie. Jestem ciekaw jak dalej potoczą się losy tego kraju…

 

Fed już nic zrobić nie może

 

Amerykańska Rezerwa Federalna podjęła decyzję o pozostawieniu bez zmian głównej stopy procentowej. Stopa funduszy federalnych nadal wynosi więc 0 do 0,25 proc. Bez zmian pozostała również stopa dyskontowa, stosowana w przypadku bezpośrednich kredytów bankom komercyjnym, na poziomie 0,50 proc. Fed poinformował też, iż zamierza dokonywać zakupów długoterminowych bonów skarbowych, by pobudzić rynek kredytowy i gospodarkę, ale tylko wówczas, jeśli takie zakupy okażą się potencjalnie efektywne. To wszystko pokazuje, że amerykański bank centralny ma już niewielkie pole do popisu. Decyzja Fed nie była jedyną informacja na którą zwracali uwagę inwestorzy. Publikowanych było sporo danych makro. Zacznijmy od tych mniejszego kalibru. Warto na wstępie zaznaczyć, że były one bardzo zmienne. Z jednej strony zaskakująco dobre dane nadeszły z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie sprzedaż domów na rynku wtórnym wyniosła w grudniu 4,74 mln, podczas gdy oczekiwano 4,4 mln. Także indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę wypadł bardzo pozytywnie, gdyż wzrósł w grudniu o 0,3 proc., a oczekiwano spadku o 0,3 proc. Z drugiej strony zamówienia na dobra trwałego użytku spadły w USA w grudniu o 2,6 proc. m/m. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. W IV kwartale ubiegłego roku produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych zmniejszył się w porównaniu z kwartałem poprzednim o 3,8 proc., co jest największym takim spadkiem od niemal 27 lat. Oznacza to, że amerykańska gospodarka coraz silniej odczuwa skutki kryzysu finansowego, wywołanego załamaniem się rynku kredytów hipotecznych. Po raz ostatni jeszcze bardziej niekorzystny wskaźnik odnotowano w pierwszym kwartale 1982 roku, gdy roczny PKB spadł o 6,4 proc. W III kwartale 208 r. PKB zmniejszył się 0,5 proc. Wzrost gospodarczy w całym  2008 roku  wyniósł 1,3 proc. - najmniej od 2001 roku, gdy PKB zwiększył się tylko o 0,8 proc.

 

Riposta polityków

 

Ministerstwo Gospodarki przewiduje wydatkowanie 91,3 mld zł na działania w ramach rządowego planu na rzecz stabilności i rozwoju. Plan antykryzysowy Ministerstwa Gospodarki przewiduje m.in. zwiększenie dostępności kredytów dla przedsiębiorstw poprzez wzrost limitów poręczeń i gwarancji, wsparcie instytucji finansowych, przyspieszenie inwestycji realizowanych ze środków UE, wyższe ulgi inwestycyjne dla nowych firm, wzmocnienie pozycji odbiorców energetyki oraz umożliwienie zaliczania do kosztów podatkowych wydatków firm na prace badawcze. To nie koniec pomysłów, mówi się także o promocji partnerstwa publiczno-prawnego, zmianie ustaw poprawiających działanie biznesu, możliwość okresowego ograniczenia czasu pracy oraz wynagrodzenia, większych zachętach dla inwestorów zagranicznych czy projekcie ustawy o ograniczaniu barier dla przedsiębiorców. A ja jak zwykle czekałem propozycję zmniejszenia podatków oraz obciążeń dla firm. Lata lecą a politycy dalej swojej, w końcu łatwo wydaje się cudze pieniądze. Bowiem poza wyżej wymienionymi w miarę konkretnymi działaniami, rząd Donalda Tuska mówi tylko o wydawaniu i wydawaniu i… Zresztą ględzą o tym w tej chwili wszyscy politycy na świecie, jakby historia minionych kryzysów niczego ich nie nauczyła. To grupy bajkopisarzy dołączył nowy prezydent USA – Barack Obama. Obama oświadczył w swoim przemówieniu, że odbudowa gospodarki będzie trudna i że naród musi przedkładać „nadzieję nad strach, jedność celów nad konflikty i kłótnie”, by przezwyciężyć najgorsze od czasu Wielkiego Kryzysu załamanie ekonomiczne. Inwestorzy byli wyraźnie rozczarowali się inauguracyjnym przemówieniem prezydenta - bezpośrednio po nim giełdowe indeksy, które i tak od początku sesji były na wyraźnych minusach, jeszcze bardziej pogłębiły spadki. Jak widać inwestorzy amerykańscy rozumieją rynek znacznie lepiej niż politycy. A tym ostatnim gorąco polecam książki profesorów L. von Misesa i M.N. Rothbarda.

 

Najbardziej recesyjne sektory

 

Nie od dziś wiadomo, że na kryzysie najmocniej ucierpiał sektor finansowy, ale nie tylko on mocno oberwał – spore straty poniosły też sektory: motoryzacyjny, wydobywczy i nieruchomości. Zacznijmy od tego, który jak już wyżej wspomniałem najmocniej ucierpiał i to nie tylko w Stanach, ale i na całym świecie. Irlandzki sektor finansowa, który napędzał wzrost gospodarczy tzw. Celtyckiego Tygrysa przez ostatnie kilka lat, teraz zaczyna iść na dno wraz z gospodarką. Akcje banków wzrosły w dekadzie kończącej się w 2006 r. co najmniej pięciokrotnie. Teraz w Irlandii pada rynek nieruchomości, a akcje spółek finansowych są tańsze o ponad 90 proc. niż przed rokiem. Zatem obecnie to już tylko kwestia czasu, kiedy Bank of Ireland i Allied Irish Bank, największe banki w Irlandii, połączą się lub skończą pod kontrolę państwa. Zresztą plan ministra finansów Briana Lenihana o wpompowaniu 2 mld euro w Bank of Ireland i AIB przed końcem marca może zostać jeszcze przyspieszony. Rząd Irlandii rozważa też możliwość przeniesienia najsłabszych kredytów udzielonych przez te banki do znacjonalizowanego Anglo Irish Bank Corp. Nie lepiej a nawet gorzej jest na sąsiedniej wyspie. W Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z masową wyprzedażą akcji banków, która uderzyła w nową grupę bankową Lloyds Banking Group - powstałą z połączenia Lloyds TSB z Halifax Bank of Scotland (HBOS) oraz w Royal Bank of Scotland (RBS). RBS ostrzegł, że jego strata za ostatni rok obrachunkowy może sięgnąć 28 mld funtów, czyli najwięcej w historii brytyjskich korporacji. Przypomnę, że już wcześniej w zamian za przejęcie części ich udziałów brytyjski rząd dokapitalizował Lloyds TSB, HBOS i RBS łączną kwotą 37 mld funtów. Skarb państwa dysponuje obecnie 70 proc. akcji RBS oraz 43 proc. akcji Lloyds Banking Group, przy czym w przypadku tej ostatniej inwestorzy obawiają się, że wkrótce będzie to ponad połowa - jeśli dalsza pomoc kapitałowa okaże się niezbędna. Ta pomoc spowodowała fatalną sytuację budżetową Wielkiej Brytanii. Z opublikowanych danych na temat finansów publicznych wynika, iż w grudniu rząd zaciągnął nowe długi netto na kwotę 44,2 mld funtów, z czego około 20 mld pochłonęło dokapitalizowanie RBS. Jest to największy miesięczny deficyt budżetowy w historii Wielkiej Brytanii. Dla porównania, za grudzień 2007 roku wyniósł on 27,5 mld funtów. A do tego wszystkiego trzeba dodać, że rząd ogłosił drugi etap wsparcia sektora bankowego, zakładający ich odpłatne ubezpieczenie od strat spowodowanych przez lokaty wysokiego ryzyka. Wróćmy jednak do samego sektora bankowego – tym razem znajdziemy się już w samym „sercu” Unii Europejskiej. A tam na giełdzie w Brukseli także trwa wyprzedaż akcji banków, w tym KBC Groep, Fortis i Dexia SA, po informacjach, że rząd rozważa utworzenie tzw. „złego banku”. Ze stolicy Belgii jedziemy na południe, by przekonać się, że i tam sytuacja nie napawa optymizmem. BNP Paribas SA, największy bank we Francji pod względem aktywów, zanotował w IV kwartale 2008 stratę 1,4 mld euro. To pierwsza strata kwartalna od kiedy powstał BNP Paribas w 1999 r. Z Europy przenosimy się do Kraju Kwitnącej Wiśni, a tam Nomura Holdings, japoński holding finansowy, osiągnął w czwartym kwartale 2008 stratę w wysokości 3,8 mld USD, głównie wynikającą z uwzględnienia kosztów przejęcia operacji banku Lehman Brothers. Bank Nomura odnotował straty, które powiązane były z inwestycjami w Islandii i z piramidą finansową Bernarda Madoffa. Ale to nie ta japońska instytucja finansowa najmocniej ucierpiała w ostatnim czasie. Sumitomo Mitsui Financial Group Inc., trzeci największy bank w Japonii, zanotował w III kwartale spadek zysku o ponad 99 proc. Uff… Tylko, że to nie koniec złych informacji z sektora finansowego, w końcu ten segment gospodarki nie żyje tylko samymi bankami. A w 2008 roku fundusze hedgingowe straciły najwięcej pieniędzy w historii. Co gorsza 2009 r. nie będzie wcale lepszy od poprzednika. W tym roku branża, o wartości 1,2 biliona USD, może stracić do 450 mld USD w aktywach, czyli 37 proc., w wyniku strat na rynku i wycofania funduszy przez klientów. W ub. roku branża straciła 600 mld USD. Zatem jeśli sprawdzą się scenariusze dla tej branży to w tym roku pozostałoby 750 mld USD, najmniej od 2002 r. Podsumowując te wszystkie dane trzeba zaznaczyć, że szeroko pojęte instytucje finansowe na świecie zanotowały już ponad 1 bilion dolarów strat i odpisów z powodu globalnego kryzysu finansowego. Na tym tle nasz rodzimy rynek wygląda po prostu znakomicie. Choć już teraz mówi się, że 8 z 20 największych banków zmieni właściciela. Na razie jedno wiemy na pewno - Getin Bank i Noble Bank zaakceptowały plan połączenia poprzez przeniesienie całego majątku Getin Banku na Noble Bank. Za jedną akcję Getin Banku akcjonariusze Getin Banku otrzymają 2,85 akcji Noble Banku.

 

Pora przenieść się do pozostałych sektorów, zaczynając od tego, o którym było ostatnio najgłośniej. Amerykański przemysł samochodowy przeżywa największy kryzys od dziesięcioleci. Koncern motoryzacyjny Ford odnotował w zeszłym roku największe straty w swojej historii. W zeszłym roku sprzedaż samochodów Ford w USA spadła o 20 procent, w grudniu nawet o jedną trzecią. Łączne straty koncernu wyniosły w 2008 roku prawie 15 miliardów dolarów. W odróżnieniu od swoich konkurentów, firm General Motors i Chrysler, Ford nie zamierza jednak korzystać z rządowej pomocy finansowej. Kłopoty mają nie tylko amerykańskie firmy – o swojej nienajlepszej sytuacji informują też stale koncerny japońskie (Honda, Toyota, Mitsubishi). Kolejnym sektorem, który ma kłopoty jest sektor paliwowy. ConocoPhillips Company, trzecia największa spółka paliwowa w Stanach Zjednoczonych, opublikowała największą stratę w historii i pierwszą od sześciu lat, po tym jak gwałtowny spadek cen ropy na światowych rynkach odbił się na wartości aktywów spółki. Z kolei brytyjsko-holenderski koncern petrochemiczny Royal Dutch Shell Plc, największa spółka paliwowa w Europie, osiągnął w IV kwartale stratę netto, wynoszącą 2,81 mld USD, czyli 44 centy na akcję. Jest to pierwsza kwartalna strata spółki od 10 lat, spowodowana znacznym spadkiem cen ropy na światowych rynkach. Firma ostrzegła też, że warunki w tym sektorze przemysłowym pozostają wyzwaniem. W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć Exxon Mobil Corp., największej spółka świata, która odnotowała w IV kwartale największy spadek zysku (33 proc.) od sześciu lat spowodowany recesją, która obniżyła popyt na paliwa i wpłynęła na ostrą obniżkę cen surowca na światowych rynkach. Ale żeby nie było tak, że to tylko spółki z tych sektorów tracą, warto także spojrzeć na wyniki innych firm. A te też nie wyglądają imponująco (delikatnie mówiąc). Zysk General Electric, drugiej największej firmy świata, działającej m.in. w energetyce, przemyśle chemicznym i bankowości, spadł o 43 proc. w IV kwartale. Rekordowe starty notuje japoński gigant elektroniczny Sony. Także wyniki Microsoftu były gorsze od oczekiwań, a w firmie zapowiedziano masowe zwolnienia. Będą to pierwsze zwolnienia grupowe w założonej w 1975 roku firmie poza relatywnie niewielkimi zwolnieniami, jakie przeprowadzano po przejęciu innych firm.

 

Złoty na równi pochyłej

 

Zanim jednak przejdę do analizy naszej waluty, chcę zwrócić uwagę na jedną wypowiedź. Prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Jean-Claude Trichet oświadczył, iż obecny kryzys gospodarczy i finansowy nie stanowi żadnego zagrożenia dla euro. Podobne stanowisko zaprezentował przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. Ten brak obaw mnie osobiście dziwi, wydaje się, że wspólną, europejską walutę mogą czekać niedługo ciężkie chwile. Warto także zwrócić uwagę na mocne przeceny w ostatnim czasie funta brytyjskiego i węgierskiego forinta. Najwyższa pora zająć się rodzimą walutą. Obecnie złoty nadal gwałtownie traci w stosunku do euro i dolara. Na deprecjację polskiej waluty wpłynęły obniżone prognozy gospodarcze dla Polski przedstawione przez Komisję Europejską oraz Morgan Stanley i J.P. Morgan. Jednak głównym powodem spadków jest panujący na rynku zły sentyment do ryzykownych aktywów. Wynika on głównie ze spadków na rynkach akcji oraz fatalnej sytuacji w krajach naszego regionu (Węgry, Ukraina). Trzeba przyznać, że przecena złotego to głównie efekt rosnącej globalnej awersji do ryzyka. W tej sytuacji najmocniej ucierpieli posiadacze kredytów we frankach szwajcarskich, gdyż po raz pierwszy od 2004 roku za franka trzeba było płacić ponad 3 zł. W tej chwili naszej walucie i walutom regionu (emerging markets) najbardziej może poszkodzić ewentualny kryzys w Chinach wywołany przez spowolnienie tamtejszej gospodarki. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ale warto także zauważyć, że pogarszają się też nastroje w stosunku do europejskiej waluty. Wpłynęła na to decyzja agencji ratingowej S&P o obniżeniu długoterminowego ratingu dla Hiszpanii do AA+, a także krytyczny raport Komisji Europejskiej wobec perspektyw dla greckiej gospodarki. Jest też inny fakt, który pozwala mi zachować optymizm. W ostatnim czasie w kantorach zrobił się istny „boom” na euro, a jak pokazuje historia to oznaczać może tylko jedno – za chwilę będziemy świadkami odwrócenia trendu…

 

Epilog

 

Jako, że jest to już ostatni artykuł chciałbym serdecznie podziękować wszystkim Czytelnikom za uwagę oraz życzyć wielu udanych inwestycji na rynkach finansowych. Było mi niezwykle miło gościć w Państwa domach. Mam nadzieję, że przekazywana przeze mnie wiedza okazała się przydatna w procesie inwestycyjnym. Będę niezwykle rad, jeśli w szerokim świecie internetowych analiz, zechcą Państwo odwiedzić i moje po raz kolejny.

 

Piotr Murdzek

Główny Ekonomista

Compentia


Zamknij galerię
Ładowanie zdjęć
Proszę czekać...

Dodaj swój komentarz na forum »
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany.

powrót do: Makro tydzień

wersja do druku drukuj


Login (adres e-mail):

Hasło (do profilu na stronie):


Newsletter

Badanie OBI
Ogólnopolskie Badanie InwestorówWystartowała X edycja badania inwestorów. Inwestujesz? Koniecznie wypełnij ankietę i wygraj nagrodę!
Konferencja WallStreet
WallStreetNajwiększa konferencja dla inwestorów indywidualnych w Polsce. Zapisy rozpoczęte!
Portfel SII
Portfel SII Odc. 27 "Bez zmian"W ostatnich tygodniach korekta na giełdzie przybrała na sile. Obecnie znajdujemy się przy dolnym ograniczeniu ...
Profesjonalne warsztaty
Szkolenie Birgera SchafermeieraPo raz pierwszy w Polsce Livetrading podczas szkolenia. Tylko dla członków SII 10% zniżki na ...
Czat inwestorski
Czat inwestorski ze spółką PZU S.A. 24 maja o godz. 12:00Grupa PZU jest jedną z największych instytucji finansowych w Polsce, a także Europie Środkowo-Wschodniej. W ...
Akcjonariusz
Nr 1/2012W Akcjonariuszu 1/2012 między innymi: Ciężar kar powinien spoczywać na członkach zarządu, Bilion euro od ...
Podcast Echa Rynku
Echa Rynku 118 - Sensacja! Na rynku się traci!O "zaskakujących" danych KNF-u o tym, że na Forexie większość inwestorów traci. Kilka słów komentarza ...
Biuletyn NewConnect
Nierówne traktowanie akcjonariuszy to standard na polskiej giełdzieW ostatnim czasie w Parkiecie ukazał się artykuł „Kernel nierówno traktuje swoich akcjonariuszy”, który przedstawia ...
Obligacje korporacyjne
Obligacje KorporacyjneWypełnij formularz i korzystaj z możliwości inwestowania w przedsiębiorstwa emitujące obligacje.
Inwestuj na NC
Oferty Private PlacementSII w porozumieniu z autoryzowanymi doradcami rynku NewConnect chciałoby umożliwić udział wszystkim zainteresowanym
Nasz Facebook i Twitter
Facebook SIINie przegap żadnej informacji! Obserwuj nas na Twitterze. Dołącz do nas na Facebooku!