
Indeks Nastrojów Inwestorów jest cotygodniowym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:

W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
Wyniki historyczne INI (stan na 17 maja 2012 r.)
----------
Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu w Polsce spadły o 0,1 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca, natomiast w ujęciu rocznym inflacja wyniosła zgodnie z oczekiwaniami 3,3 proc. W listopadzie inflacja wynosiła 3,7 proc. r/r. Przyczyn wyraźnego spadku inflacji należy upatrywać w niższych cenach żywności i paliw (w skali roku o 13 proc.). Spadające ceny paliw pozwolą na dalszy spadek cen w transporcie, co w konsekwencji przełoży się dezinflacyjnie na całą gospodarkę. Spadek oczekiwań inflacyjnych oraz płacowych wynikający m.in. ze wzrostu bezrobocia i spowolnienia PKB poniżej potencjału również będzie oddziaływał antyinflacyjnie. Jednak trzeba pamiętać, że skalę spadku inflacji ograniczają wprowadzone w życie niewielkie podwyżki cen prądu. Pomimo tego, oczekuję szybkiego dotarcia wskaźnika do celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, czyli 2,5 proc. Wydaje się, że wobec takich danych możemy liczyć na to, że podczas najbliższego posiedzenia RPP obniży podstawowe stopy procentowe o 50 pb. Jednak gdyby publikowana w nadchodzącym tygodniu dynamika produkcji przemysłowej mocno rozczarowała, jest szansa na cięcie o 75 pb.
Inflacja spada na całym świecie. Zgodnie z publikacją Eurostatu, inflacja HICP w strefie euro wyniosła 1,6 proc. w relacji rocznej, wobec 2,1 proc. w listopadzie. Bieżący odczyt jest najniższy od grudnia 2006 roku. Inflacja HICP obrazuje, jak zmieniły się koszty konsumpcji bieżącej w porównaniu do kosztów konsumpcji (o innej strukturze) sprzed roku. Ceny dóbr i usług konsumenckich w Niemczech wzrosły w grudniu o 0,3 proc. m/m oraz o 1,1 proc. r/r (1,4 proc. w listopadzie). Jeszcze ciekawsza sytuacja jest za oceanem. Tam inflacja PPI już znalazła się na minusie. Z grudniowej publikacji wynika, że dynamika cen produkcji sprzedanej w Stanach Zjednoczonych wyniosła -1,9 proc. w relacji do poprzedniego miesiąca, w relacji rocznej inflacja PPI wyniosła -0,9 proc. Z kolei indeks cen konsumentów (inflacja CPI) wyniósł w grudniu -0,7 proc. wobec oczekiwanego -0,9 proc. W relacji rocznej zaś, CPI wyniósł 0,1 proc., wobec szacunków na poziomie -0,1 proc. Procesy dezinflacyjne w amerykańskiej gospodarce spowodowane są głównie kryzysem gospodarczym tego kraju. W przypadku zachowania tendencji spadkowej, mogą one wkrótce doprowadzić do deflacji, przed którą przestrzegał szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej Ben Bernanke.
Odpowiedź banków centralnych
W odpowiedzi na takie dane Europejski Bank Centralny (EBC) obniżył podstawowe stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Benchmarkowa stopa procentowa kredytu refinansowego wynosi po obniżce 2,00 proc. Jean-Claude Trichet powiedział, że następnego ruchu można spodziewać się w marcu.. Wynika to z faktu, że kolejne posiedzenie EBC zaplanowano już za trzy tygodnie, a to zbyt mało czasu, by rada banku miała okazję zapoznać się z nowymi danymi. Trichet powiedział ponadto, że gospodarkę euro czeka spowolnienie wywołane kryzysem finansowym, ale ryzyko inflacji uważa za zbilansowane dzięki ostatnim obniżkom. EBC obniżył stopy procentowe o 75 pkt bazowych na posiedzeniu w grudniu 2008 r. Co ciekawe na podobny krok nie zdecydował się bank centralny Łotwy, który pozostawił w stopy procentowe na nie zmienionym poziomie. Główna stopa refinansowa wynosi nadal 6,0 proc. Pozostaje ona na tym poziomie od maja 2007. Bank podwyższył ją wówczas o 50 pkt bazowych z 5,50 proc. Wróćmy jednak do kolejnych ruchów EBC. Jean-Claude Trichet powiedział, że Europejski Bank Centralny prawdopodobnie dalej będzie obniżał stopy procentowe, ale nie obetnie benchmarkowej stopy procentowej do zera. Co ciekawe stopa ta i tak znajduje się obecnie na najniższym poziomie w historii. Trichet zapowiedział kolejne cięcia, gdyż gospodarka regionu popada w głębszą recesję niż prognozował. Stwierdził, że światowa gospodarka może ulec znaczącemu spowolnieniu w 2009 roku, kraje uprzemysłowione odnotowują ujemne liczby. Dodając, iż „rok 2010 będzie rokiem wzrostu”. Jean-Claude Trichet nie był jedynym prezesem banku centralnego, który wypowiadał się w minionym tygodniu. Szef Fed Ben Bernanke ostrzegł, że stymulowanie gospodarki obniżkami podatków nie wystarczy, by doprowadzić do jej ożywienia. Jego zdaniem celem numer jeden powinno być udrożnienie, ustabilizowanie i wzmocnienie rynku kredytowego. Rzecz jasna miał on na myśli tzw. toksyczne aktywa. Bernanke zaproponował trzy możliwe rozwiązania. Rząd mógłby skupić toksyczne aktywa lub dokapitalizować „bad banks” w celu skupowania toksycznych aktywów za gotówkę lub udziały. Trzecią propozycją jest udział rządu w stratach banków w zamian za udziały lub warranty. Prawdę mówiąc żadna z jego propozycji nie przypadła mi do gustu. Znacznie bardziej do gustu przypadły mi słowa byłego prezesa NBP prof. Leszka Balcerowicza, który stwierdził, że nie ma dowodów na to, że polityka fiskalna przyspiesza wyjście z kryzysu. Jak pokazują przykłady Szwecji i Japonii, jej zastosowanie może przynieść odwrotne skutki. Zdaniem Balcerowicza, duże pakiety stymulacyjne na dłuższą metę nie przynoszą spodziewanych efektów. Podkreślił, że zarówno zdrowy rozsądek, jak i badania wskazują, że „nie można traktować konsumentów jak psy Pawłowa i zakładać, że automatycznie zareagują na bodźce, stworzone przez polityków”.
Rzut oka na inne dane
Słabe dane napłynęły z USA, gdzie sprzedaż detaliczna spadła w grudniu (mimo świątecznych zakupów) o 2,7 proc. w porównaniu do listopada. Ekonomiści oczekiwali spadku o 1,2 proc. Sprzedaż detaliczna spada z wielu powodów - kryzysu na rynku finansowym, spadku poziomu bogactwa gospodarstw domowych oraz niepewnej sytuacji na rynku pracy. Największe spadki zanotowała sprzedaż paliw (-15,9 proc. r/r) i odzieży (-2,5 proc. r/r). Grudniowa „Beżowa Księga” przygotowana przez Fed także pokazała, że sytuacja w Stanach Zjednoczonych nie tylko się nie poprawia, a wręcz pogarsza. Nadal fatalnie radzi sobie sektor motoryzacyjny, o czym świadczy niższa sprzedaż niemalże w całych Stanach Zjednoczonych. Cierpi również turystyka – w połowie z badanych rejonów określono ją jako „spowolnioną”. Żadnym odkryciem nie były dane dotyczące rynku pracy. Kontynuowane są zwolnienia, a nie pojawiają się nowe oferty pracy. Zaskoczeniem nie jest również mniejsza ilość pożyczek i trudniejsze warunki ich uzyskania. Paradę fatalnych danych zamyka produkcja przemysłowa, która w grudniu spadła o 2 proc., po spadku w listopadzie o 1,3 proc. (po korekcie). Ale żeby nie było całkiem tragicznie podane zostały także wiadomości o pozytywnej wymowie. Indeks Philadelphia Fed w styczniu wzrósł do -24,3 pkt z -36,1 pkt w grudniu. Wstępny odczyt wskaźnika nastroju amerykańskich konsumentów, publikowanego przez Uniwersytet Michigan, pokazał jego wzrost do 61,9 pkt. Analitycy oczekiwali spadku indeksu do poziomu 59 pkt. Przed miesiącem indeks oszacowano na 60,1 pkt., natomiast listopadowy odczyt na poziomie 55,3 pkt. był wartością najniższą od 28 lat. I na koniec chyba najlepsze dane dla amerykańskich ekonomistów - deficyt handlowy niespodziewanie spadł do poziomu najniższego od 5 lat. Deficyt handlowy USA spadł w listopadzie do 40,4 mld USD.
Pora przenieść się na stary kontynent. Niestety w Europie spada nie tylko inflacja. Produkcja przemysłowa w strefie eurow listopadzie spadła o 1,6 proc. m/m i 7,7 proc. r/r. Dla danych rocznych jest to największy spadek w historii, czyli od 1990 roku. Ankietowani przez agencję Reuters ekonomiści spodziewali się wyników na poziomie -1,8 proc. m/m oraz -6,0 proc. r/r. Największe spadki zauważone zostały w produkcji dóbr trwałych i półproduktów. Z kolei u nas z kolei deficyt obrotów bieżących w listopadzie wyniósł 1,75 mld euro, wobec oczekiwanych 2,2 mld euro. Wiadomość z pozoru dobra może świadczyć o mniejszym imporcie inwestycyjnym i potwierdzać spowolnienie gospodarcze. Na koniec jeszcze dobre informacje - prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) Paweł Wojciechowski poinformował, iż nasza gospodarka może w 2009 roku liczyć na blisko 10 mld euro z tytułu zagranicznych inwestycji bezpośrednich do specjalnych stref ekonomicznych (SSE).
Banki sobie nie radzą
Citigroup Inc. zanotował w IV kwartale 2008 r. stratę 8,29 mld USD i zakończył najgorszy rok w historii. Strata netto spółki wyniosła 1,72 USD na akcję wobec straty 9,8 mld USD, czyli 1,99 USD na akcję w IV kw. 2007 r. Bank był zmuszony do skorzystania z funduszu pomocy amerykańskiego rządu w wysokości 45 mld USD. Citigroup najprawdopodobniej dokona podziału firmy na dwie nowe spółki. Pierwszą będzie Citicorp, która ma skupić się na wykorzystywaniu przewag konkurencyjnych banku w ponad 100 krajach. Drugą będzie Citi Holdings, odpowiedzialna m.in. za część maklerską oraz lokalny rynek consumer finance. Przypomnę, że kurs akcji Citigroup spadł w ub. roku o 77 proc. Nie tylko ten bank miał w minionym roku kłopoty. Bank of America Corp. (BoA), największy bank w USA pod względem aktywów, zanotował w IV kw. 2008 pierwszą stratę do 1991 r. Strata BoA w IV kwartale ub. roku wyniosła 1,79 mld USD, czyli 48 centów na akcję, wobec zysku netto 268 mln USD, czyli 5 centów na akcję, w IV kw. 2007 r. Warto dodać, że bank otrzymał w nocy z czwartku na piątek zgodę Departamentu Skarbu USA na dodatkową pomoc z rządowego funduszu, co ma pomóc mu w sfinalizowaniu fuzji z Merrill Lynch. Bank of America ma otrzymać 20 mld USD, które będą pochodzić z opiewającego na kwotę 700 mld dolarów rządowego pakietu ratunkowego. Bank wynegocjował ponadto gwarancje na zagrożone aktywa w wysokości do 118 mld dolarów. W oświadczeniu Departamentu Skarbu podał, że nowe wsparcie ma „wzmocnić system finansowy i chronić amerykańskich podatników i amerykańską gospodarkę”. Przypomnę, że Bank of America otrzymał już jesienią ub. roku od rządu 25 mld USD. Warto także zauważyć, że akcje spółki spadły o 75 proc. od czasu ogłoszenia we wrześniu 2008 przejęcia banku Merrill Lynch i osiągnęły najniższy poziom od ponad 17 lat.
Ropa nie daje rady
Ropa naftowa nadal tanieje na rynkach paliw z powodu obaw, że popyt na surowiec będzie spadać szybciej niż jego dostawy. Obniżenie produkcji ropy przez kraje OPEC wydaje się nie mieć większego wpływu na sytuację na rynkach, bo choć surowca ma być mniej, to będzie też niższe zapotrzebowanie na ropę. Analitycy Deutsche Banku oceniają, że zużycie ropy spadnie w tym roku o 1 mln b/d. Co więcej w szybkim tempie rosną zapasy surowca. Rezerwy ropy naftowej w USA wzrosły w ubiegłym tygodniu o 1,144 mln baryłek, czyli o 0,35 proc., do 326,6 mln baryłek, zatem są najwyższe od 16 miesięcy. W Stanach zapasy ropy rosły w ciągu 14 z ostatnich 16 tygodni, bo gospodarka mocno spowolniła. Dane nadal pokazują, że popyt na paliwa w USA jest bardzo słaby. Zatem biorąc pod uwagę słabą konsumpcję wzrost zapasów nie powinien dziwić. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) przewiduje, że pogarszająca się na świecie sytuacja gospodarcza spowoduje w 2009 roku spadek popytu na ropę naftową drugi rok z rzędu. W swoim comiesięcznym raporcie MAE poinformowała, że obniżyła prognozy na 2009 rok o milion baryłek dziennie do 85,3 mln b/d. Oznacza to spadek o 0,6 proc. w porównaniu z rokiem 2008. To pierwszy spadek na przestrzeni dwóch lat z rzędu od lat 1982- 1983.
Piotr Murdzek
Główny Ekonomista
Compentia