zamknij
zamknij
Strona główna Środa, 23 Maja 2012
SZUKAJ
rss
Wspieramy inwestorów Dołącz do nas Sprawdź korzyści
Indeks Nastrojów Inwestorów
ATrakcyjne Spółki
Ciekawe spółki
Raporty IPO
Azymut - strategie futures
Barometr gospodarczy
40 zasad skutecznego inwestora
Felietony

Reklama
Sonda

Notowania GPW

Reklama

 www.sii.org.pl AnalizyMakro tydzień

Makro tydzień

 

 

 

Indeks Nastrojów Inwestorów jest cotygodniowym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.


Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.

 

Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.

 

----------

 

Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:

 

 

 

W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.

 

----------

Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!

Każdy oddany głos to 5 punktów SII. 

(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)

 

 

Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl

 

Wyniki historyczne INI (stan na 17 maja 2012 r.)

 

----------

 

  wyborcza.biz

 



Zamknij galerię
Ładowanie zdjęć
Proszę czekać...

Makro Tydzień: Polityczny bełkot
2008-12-02 21:51, Piotr Murdzek

Zacznijmy od danych makroekonomicznych, bo choć nie są one ostatnio najistotniejsze, to wiele nam pokazują. Szczególnie dużo mówią tzw. wskaźniki subiektywne. Nastroje we francuskim biznesie są najgorsze od ponad 15 lat. Wskaźnik zaufania w listopadzie spadł do 80 pkt z 87 pkt w październiku i to pomimo tego, że francuska gospodarka w III kwartale tego roku niespodziewanie wzrosła, choć zaledwie o 0,1 proc. Listopadowy odczyt indeksu instytutu Ifo, pokazującego nastroje wśród niemieckich firm, wyniósł 85,8 pkt i był niższy od prognoz analityków (88,9 pkt) oraz październikowej wartości  (90,2 pkt). Skoro w fatalnych humorach znajdują się przedsiębiorcy w dwóch największych gospodarkach Eurolandu, to i nastroje w całej w strefie euro uległy pogorszeniu. Dokładniej rzecz ujmując, ogólny indeks nastroju w gospodarce spadł w listopadzie do poziomu 74,9 pkt z 80 pkt w październiku. Wskaźnik nastroju w przemyśle znalazł się na poziomie -25 pkt (najniżej od 15 lat!), wobec -18 pkt w październiku. Indeks zaufania konsumentów również zanotował spadek w listopadzie i wyniósł -25 pkt wobec -24 pkt w październiku. Z kolei w USA indeks zaufania konsumentów do gospodarki, mierzony przez Uniwersytet Michigan, wykazał w listopadzie spadek do poziomu 55,3 - najniższego od 1980 r. Był to w USA rok dwucyfrowej inflacji i dwucyfrowego bezrobocia. Nastroje nastrojami, ale i obiektywne dane makroekonomiczne są nienajlepsze. Tradycyjnie już najgorzej sytuacja wygląda za oceanem. Zamówienia na dobra trwałego użytku spadły o 6,2 proc., podczas gdy ekonomiści oczekiwali spadku zamówień o 2,5-3,0 proc. Towarzyszył im spadek wydatków Amerykanów o 1 proc. Jest to najgorszy wynik od 7 lat. Główne przyczyny zaistniałej sytuacji to: kryzys na rynku finansowym, kryzys na rynku nieruchomości oraz niepewna sytuacja na rynku pracy. Wydatki spadły i to pomimo wzrostu przychodów o 0,3 proc., co nieznacznie przekroczyło oczekiwania analityków. Dalej fatalne dane napływają z amerykańskiego rynku nieruchomości - sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła o 3,1 proc. do 4,98 mln rocznie. Średnia cena sprzedaży wyniosła w październiku 183 300 USD (ok. 550 tys. PLN) i była o 11,3 proc. (!) niższa niż przed rokiem. To wszystko musiało się przełożyć na dynamikę PKB, która wyniosła w III kwartale -0,5 proc. (druga publikacja). W pierwszym odczycie podano, że spadek PKB wyniósł 0,3 proc. Niewiele lepiej jest na Wyspach. Wydatki brytyjskich konsumentów spadały w III kwartale w najszybszym tempie od 13 lat. Wydatki gospodarstw domowych obniżyły się kwartał do kwartału o 0,2 proc., wobec spadku o 0,1 proc. w poprzednim kwartale. Jest to najgorszy wynik od początku 1995 roku i pierwszy przypadek spadku wydatków przez dwa kwartały z rzędu od 1992 roku. W ujęciu rocznym wydatki za III kwartał były o 1,1 proc. wyższe, niż w analogicznym okresie ub.r. Przypomnę, że brytyjska gospodarka skurczyła się w III kwartale o 0,5 proc. wobec zerowego wzrostu w II kwartale. Dobrych danych próżno szukać też na Starym Kontynencie. Aż o 3,9 proc. m/m spadły we wrześniu zamówienia przemysłowe w strefie euro. Jest to największy spadek zamówień od września 2007 roku. Jednak nie była to najgorsza informacja w ubiegłym tygodniu. Okazało się bowiem, że dynamika PKB Niemiec w III kwartale po uwzględnieniu czynników sezonowych wyniosła -0,5 proc. Zgodnie z definicją ujemny wynik dynamiki PKB w dwóch kolejnych kwartałach w danym kraju oznacza recesję. Zatem największa gospodarka strefy euro weszła oficjalnie w fazę recesji. Niektórzy specjaliści podkreślają nawet, że będzie ona najgorsza od ponad 12 lat. Ostatni raz bowiem tak mocno jak obecnie gospodarka niemiecka skurczyła się w 1996 roku. Na koniec powiew optymizmu. W piątkowe przedpołudnie poznaliśmy wstępne dane o listopadowej inflacji w strefie euro. Zgodnie z publikacją Eurostatu stopa inflacji konsumenckiej wyniosła 2,1 proc. w relacji rocznej, wobec 3,2 proc. r/r w październiku.

 

Co nam dadzą programy wsparcia?

 

Administracja USA ogłosiła nowe dane o złym stanie gospodarki - spadku sprzedaży i zamówień dla przemysłu oraz wzroście bezrobocia - potwierdzające, że znajduje się ona w recesji. Recepta… Nowe programy naprawcze. Departament Skarbu ogłosił, że uruchamia program wsparcia kredytów hipotecznych i konsumenckich na kwotę 800 miliardów dolarów. Sekretarz skarbu Henry Paulson poinformował, że amerykański Bank Centralny wyda 600 miliardów dolarów na wykupienie tak zwanych „toksycznych obligacji” hipotecznych. Kolejne 200 miliardów dolarów zostanie przeznaczone na wsparcie rynku pożyczek studenckich i samochodowych oraz rynku kart kredytowych. Paulson wyjaśnił, że obecnie rynki te są prawie całkowicie zamrożone. Dodał, że miliony Amerykanów nie są w stanie otrzymać podstawowych pożyczek, gdyż oprocentowanie kart kredytowych szybko rośnie, co zwiększa koszty bieżących zakupów przez amerykańskie rodziny. Ale na tym nie koniec. Sekretarz Skarbu USA powiedział, że 200 mld dolarów przeznaczone przez Fed na program ABS (lub szerzej TABSLF) to dla niego dopiero „punkt wyjścia”. W ramach ABS (TABSLF - nowej instytucji zajmującej się pożyczkami zabezpieczonymi aktywami) Fed pożyczy do 200 mld dolarów. Pożyczki z ograniczoną odpowiedzialnością kredytobiorcy będą udzielane posiadaczom papierów zabezpieczonych aktywami z ratingiem na poziomie co najmniej AAA. Podsumujmy. Fed wykłada kolejne 800 mld dolarów, z czego 600 mld dolarów w formie pożyczki trafi do kontrolowanych przez rząd instytucji zajmujących się udzielaniem kredytów hipotecznych (Fannie Mae, Freddie Mac i Ginnie Mae) pod zastaw obligacji opartych o hipoteki, a  kolejne 200 mld dolarów ma trafić do firm zajmujących się finansowaniem drobnego biznesu i konsumentów, w zamian za dług o ratingu AAA oparty na obligacjach pod długi z kart kredytowych, kredytów samochodowych. Fed liczy, że zasilone takim zastrzykiem gotówki podmioty będą chętniej niż do tej pory udzielać kredytów hipotecznych i konsumenckich, co odblokuje rynek (przede wszystkim nieruchomości) i przywróci kapitał do obiegu. Ale to nie koniec wydatków. Amerykańskie Ministerstwo Skarbu poinformowało oficjalnie, iż zainwestuje 20 miliardów dolarów w przeżywający kłopoty finansowe bank Citigroup. Ministerstwo wykupi za tę sumę tzw. akcje uprzywilejowane. Citigroup otrzymał też gwarancje rządowe o wartości 306 mld USD na toksyczne aktywa. Zatem Citigroup nie ma już potrzeby sprzedaży aktywów, aby wesprzeć swój kapitał. Wszystko ładnie, piękne, ale skąd panowie Paulson i Bernanke wezmą na to pieniądze – no jak to skąd, oczywiście z kieszeni podatnika. Ale kto by tam się przejmował podatnikiem, przecież trzeba ratować gospodarkę i naprawiać błędy. Błędy? Tak błędy i to nie byle kogo. Sam przewodniczący Rezerwy Federalnej Ben Bernanke przyznał, że nie docenił wpływu, jaki kryzys na rynku kredytów hipotecznych subprime może mieć na amerykańską gospodarkę. Szefu Fed powiedział – „Zarówno ja, jak i inni, popełniliśmy błąd mówiąc, że kryzys kredytowy zostanie opanowany”. Pan Bernanke był też łaskaw popełnić artykuł, który zatytułowano „Anatomia krachu” – nie polecam.

 

Na tym nie koniec planów i obietnic. Prezydent-elekt Barack Obama zapowiedział, że będzie się starał ograniczyć deficyt budżetowy przez eliminowanie zbędnych i marnotrawnych wydatków. Obiecał też ponadpartyjną współpracę z opozycją. Prezydent zapowiedział, że „będzie linijka po linijce likwidował te programy, których nie potrzebujemy”. Jako przykład takich programów podał dotacje dla zamożnych farmerów. Chciałbym jednak zauważyć, że wydatki, na których będzie można oszczędzić w okresie kryzysu, są wielokrotnie niższe od kwot, które już proponuje się wydać na pobudzenie gospodarki do wzrostu i ratowanie sektora finansowego. Te ostatnie sięgają już bilionów dolarów. Zatem z ograniczania deficytu budżetowego nici, ale cóż pomarzyć ludzka rzecz. Przypomnę jeszcze tylko, że Obama mianował ministrem skarbu Timothy Geithnera, dotychczasowego szefa nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej, a przewodniczącym Krajowej Rady Ekonomicznej Larry'ego Summersa, byłego ministra skarbu w administracji prezydenta Clintona. Z kolei przyszłym dyrektorem Biura ds. Budżetu i Zarządzania w Białym Domu został młody, zaledwie 39-letni ekonomista Peter Orszag. Jego zastępcą będzie Robert Nabors. Podobnie jak inni najbliżsi współpracownicy prezydenta-elekta, są oni pragmatykami i wolnorynkowcami (?) i politycznie reprezentują centrum Partii Demokratycznej.

 

Kto uniknie recesji?

 

Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Gospodarczych Studiów Porównawczych (WIIW) twierdzi, że Kraje Europy Środkowej, Wschodniej i Bałkany unikną recesji(z wyjątkiem Węgier, Estonii i Łotwy), jaka zagraża strefie euro ze względu na globalny kryzys finansowy i gospodarczy. Wzrost gospodarczy spowolni, ale i tak 10 nowych krajów członkowskich UE powiększy PKB łącznie o 2,7 proc. i o 3,5 proc. w 2010. W Polsce powinien utrzymać się wzrost gospodarczy (3,8 proc. w 2009, 4,5 proc. w 2010), tak jak w Słowacji (5 proc. w 2009 i 4 proc. w 2010), która wejdzie do strefy euro pierwszego stycznia 2009 r. Inaczej na sprawę patrzą ekonomiści BNP Paribas. Ich zdaniem największe gospodarki świata wejdą w recesję, a nasza w 2009 r. będzie rozwijać się w symbolicznym tempie 0,4% z kwartalnymi ujemnymi dynamikami. W przyszłym roku recesja w USA wyniesie 1,6%, w strefie euro - 1,1%. Natomiast u naszego głównego partnera handlowego - Niemiec - oczekuje 3-proc. recesji przy spowolnieniu tempa importu o ponad 6,5%. Zatem polską i globalną gospodarkę czeka głęboki i długotrwały kryzys. Równie sceptycznie na tę sprawę patrzy Sławomir Skrzypek, prezes NBP, który mówił, że perspektywy gospodarcze pogarszają się, i nawet prognozowane ostatnio przez NBP 2,8 proc. wzrostu może wydawać się oczekiwaniem wygórowanym. Za to optymistami są analitycy Ministerstwa Gospodarki (MG), którzy oczekują, że wzrost PKB w 2008 r. powinien przekroczyć 5 proc. Resort przytoczył piątkowe dane GUS, zgodnie z którymi PKB wzrósł w III kwartale o 4,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W pierwszych dziewięciu miesiącach br. PKB zwiększył się o 5,5 proc. Zgodnie z prognozami MG, głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego był popyt krajowy, który był wyższy o 4,3 proc. Do 20,4 proc. w trzecim kwartale tego roku wzrosła również stopa inwestycji. Największy wkład we wzrost PKB miały - zdaniem resortu - spożycie indywidualne (3,2 proc.), eksport (3 proc.) i nakłady na środki trwałe (0,7 proc.).

 

Jest dobrze, ale bywało lepiej

 

Zacznijmy od wydarzeń politycznych. Prezydent Lech Kaczyński podpisał nowelizację ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (BFG), przewidującą podwyższenie do 50 tys. euro stuprocentowych gwarancji dla depozytów bankowych. Za to poinformował, że zawetował trzy z sześciu ustaw zdrowotnych: o zoz-ach, o pracownikach zoz-ów oraz ustawę wprowadzającą reformę służby zdrowia. Jak powiedział, nie dopuści on do prywatyzacji służby zdrowia. Takie posunięcia „głowy państwa” ciężko ocenić jednoznacznie, natomiast jednego jestem pewien powyższe stwierdzenie (zapewnienie) niczego dobrego nie wróży. Z polityki przejdźmy do makroekonomii. Bezrobocie powoli przestaje być naszym problemem. W październiku stopa bezrobocia wyniosła 8,8 proc., wobec wrześniowych 8,9 proc. Dla przypomnienia rok wcześniej bezrobocie kształtowało się na poziomie 11,3 proc. Na tym nie koniec dobrych wiadomości. Jak już wyżej wspomniałem gospodarka naszego kraju rozwijała się w III kwartale tego roku w tempie 4,8 proc. Kwartał wcześniej dynamika PKB wynosiła w Polsce 5,8 proc. Udział inwestycji w PKB wyniósł w III kwartale o 3,5 proc. (wobec 15,2 proc. w II kw.), natomiast udział konsumpcji prywatnej wyniósł w tym czasie o 5,1 proc. (wobec 5,6 proc. w II kw.). Ponadto - po raz pierwszy od dwóch lat odnotowano pozytywny wpływ popytu zagranicznego (eksportu netto) na dynamikę wzrostu gospodarczego (0,3 pkt proc. wobec - 2,3 pkt proc. w III kwartale ubiegłego roku). I wszystko byłoby super gdyby nie słabsze niż oczekiwano dane dotyczące sprzedaży detalicznej, która wzrosła o 7,9 proc. zamiast spodziewanych 8,7 proc. i 11,6 proc. przed miesiącem. To kolejne dane potwierdzające łagodzenie presji inflacyjnej.  Rada Polityki Pieniężnej jakby na takie dane właśnie czekała. Obniżka o 25 pkt była pewnym zaskoczeniem dla rynku, większość ekonomistów nie spodziewała się obniżenia stóp procentowych już w listopadzie. Rada oceniła, że prawdopodobieństwo spadku inflacji poniżej celu w średnim terminie jest wyższe, niż jej utrzymania się powyżej celu. Komunikat po posiedzeniu Rady zawiera sugestie dalszego obniżania stóp, a więc tego, czego rynek się spodziewał. Obecnie główna stopa NBP wynosi 5,75 proc. Ostatni raz RPP obniżyła stopy procentowe w lutym 2006 roku. Dla większości ekonomistów był to krok w słusznym kierunku, ja osobiście mam pewne wątpliwości. Również Narodowy Bank Węgier (NBH) zaskoczył inwestorów swoją decyzją o obniżce głównej stopy procentowej o 50 punktów bazowych do poziomu 11 proc. Przypomnę, że zaledwie miesiąc temu NBH na nadzwyczajnym posiedzeniu podwyższył stopy aż o 300 punktów bazowych.

 

Co z tymi surowcami?

 

Cena miedzi spada na giełdzie w Londynie i znajduje się w pobliżu najniższego poziomu od ponad trzech lat. Zwiększa się podaż i zapasy tego metalu, co nasila obawy, że pogarszający się stan światowej gospodarki ogranicza popyt na metale. Produkcja światowa miedzi przekroczyła jej zużycie o 75.000 ton w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2008 roku (International Copper Study Group). W takim samym okresie roku 2007 nadwyżka produkcji nad zużyciem wynosiła 22.000 ton. Co gorsza rosną jej zapasy - zapasy monitorowane przez London Metal Exchange wzrosły w czwartek do 288.725 ton, czyli najwyższego poziomu od lutego 2004 roku i był to 18. z rzędu wzrost w tym miesiącu. Na giełdzie w Londynie cena kontraktów trzymiesięcznych na miedź spadła do 3.685 USD. Zatem metal potaniał w listopadzie  o 10 proc.

 

Ropa naftowa również taniała na rynkach paliw z powodu ocen, że pogłębiająca się recesja w USA spowoduje spadek zapotrzebowania na paliwa. Z opublikowanych w środę w USA danych makro wynika, że wydatki amerykańskich konsumentów spadły najmocniej od 7 lat, a zamówienia na dobra trwałe, jak lodówki czy pralki, spadły dwa razy mocniej od prognoz. Spada też popyt na benzynę, w ubiegłym tygodniu o 1,3 proc. Surowcowi nie pomogły też spekulacje, że ministrowie krajów Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) mogą odłożyć w czasie decyzję o zmniejszeniu produkcji surowca. Ceny ropy spadły już o 65 proc. z rekordowych 147,27 dolarów osiągniętych 11 lipca. Wobec takich cen rosyjski rząd postanowił obniżyć od 1 grudnia cło eksportowe na ropę do 192,1 dolara za tonę z obecnych 287 dolarów. Jednak większość rosyjskich kompanii naftowych apeluje o obniżenie cła do 141,8 dolara za tonę, by uniknąć strat przy sprzedaży ropy, której cena w ostatnim czasie drastycznie zmalała. Przy cenie ropy Urals 52 dolary za baryłkę i stawce celnej 192 dolary straty z eksportu wyniosą ok. 20 dolarów z tony. Na koniec jeszcze prognozy MAE (Międzynarodowej Agencji Energetycznej). Jej główny ekonomista Fatih Birol uważa, że następny rok może upłynąć pod znakiem spadających cen ropy, ze względu na światowy kryzys, baryłka skoczy ponownie, gdy tylko poprawią się warunki gospodarcze. Fatih Birol spodziewa się, że jak tylko światowa gospodarka wyjdzie z kryzysu, popyt na ropę gwałtownie wzrośnie i będziemy świadkami dużego wzrostu cen, średnio do ok. 100 dolarów za baryłkę w ciągu następnych 7-8 lat. W jego ocenie, najważniejszym źródłem wzrostu popytu na ropę będą Chiny.

 

Piotr Murdzek

Główny Ekonomista

Compentia


Zamknij galerię
Ładowanie zdjęć
Proszę czekać...

Dodaj swój komentarz na forum »
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany.

powrót do: Makro tydzień

wersja do druku drukuj


Login (adres e-mail):

Hasło (do profilu na stronie):


Newsletter

Badanie OBI
Ogólnopolskie Badanie InwestorówWystartowała X edycja badania inwestorów. Inwestujesz? Koniecznie wypełnij ankietę i wygraj nagrodę!
Konferencja WallStreet
WallStreetNajwiększa konferencja dla inwestorów indywidualnych w Polsce. Zapisy rozpoczęte!
Portfel SII
Portfel SII Odc. 27 "Bez zmian"W ostatnich tygodniach korekta na giełdzie przybrała na sile. Obecnie znajdujemy się przy dolnym ograniczeniu ...
Profesjonalne warsztaty
Szkolenie Birgera SchafermeieraPo raz pierwszy w Polsce Livetrading podczas szkolenia. Tylko dla członków SII 10% zniżki na ...
Czat inwestorski
Czat inwestorski ze spółką PZU S.A. 24 maja o godz. 12:00Grupa PZU jest jedną z największych instytucji finansowych w Polsce, a także Europie Środkowo-Wschodniej. W ...
Akcjonariusz
Nr 1/2012W Akcjonariuszu 1/2012 między innymi: Ciężar kar powinien spoczywać na członkach zarządu, Bilion euro od ...
Podcast Echa Rynku
Echa Rynku 118 - Sensacja! Na rynku się traci!O "zaskakujących" danych KNF-u o tym, że na Forexie większość inwestorów traci. Kilka słów komentarza ...
Biuletyn NewConnect
Nierówne traktowanie akcjonariuszy to standard na polskiej giełdzieW ostatnim czasie w Parkiecie ukazał się artykuł „Kernel nierówno traktuje swoich akcjonariuszy”, który przedstawia ...
Obligacje korporacyjne
Obligacje KorporacyjneWypełnij formularz i korzystaj z możliwości inwestowania w przedsiębiorstwa emitujące obligacje.
Inwestuj na NC
Oferty Private PlacementSII w porozumieniu z autoryzowanymi doradcami rynku NewConnect chciałoby umożliwić udział wszystkim zainteresowanym
Nasz Facebook i Twitter
Facebook SIINie przegap żadnej informacji! Obserwuj nas na Twitterze. Dołącz do nas na Facebooku!