
Indeks Nastrojów Inwestorów jest cotygodniowym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:

W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
Wyniki historyczne INI (stan na 17 maja 2012 r.)
----------
Ostatnie dni to kolejne zapowiedzi rządów i banków centralnych, wszyscy mają „świetne” pomysły jak wyjść ze światowego kryzysu. Prezydent-elekt USA Barack Obama chce inwestycjami publicznymi rozruszać gospodarkę (mówi się o wydatkach sięgających nawet 1 bln USD). Jego zdaniem plany wsparcia pobudzą koniunkturę i zwiększą popyt na surowce. Barack Obama zaznaczył jednak, że gospodarka USA, pomimo przygotowywanego właśnie największego państwowego planu rozwijającego infrastrukturę od lat 50-tych, zanim zdąży odpowiednio zareagować odczuje istotne pogorszenie koniunktury. Pomimo tego ostatniego stwierdzenia inwestorzy zareagowali falą zakupów na obietnice prezydenta. Na rynkach powiało optymizmem czego efektem był między innymi wzrost prowadzonego w Londynie paneuropejskiego indeksu giełdowego FTSEurofirst 300 o 6,9 proc. Euforia nie trwała długo, a zapowiedzi Baracka Obamy zeszły na drugi plan w obliczu kłopotów „wielkiej trójki z Detroit”. General Motors Corp., Ford Motor Co. oraz Chrysler LLC zwróciły się o pomoc finansową w wysokości 34 mld USD. Ben Bernanke stwierdził, iż bank centralny USA raczej nie będzie udzielać pożyczek sektorowi motoryzacyjnemu w USA bez żadnych działań Kongresu w tym zakresie. Szef Fed powiedział, że w przeszłości pożyczki ratunkowe były udzielane instytucjom finansowym, rynkom długu krótkoterminowego, jak i funduszom powierniczym. W każdym z tych przypadków były udzielane w celu zapewnienia stabilizacji finansowej i gospodarce w szerokim zakresie. Zdaniem Bena Bernanke, nawet jeśli spółki posiadają wystarczające zabezpieczenie, udzielenie pożyczek sektorowi motoryzacyjnemu oznaczałoby otwarcie nowego rozdziału w tworzeniu polityki przez bank centralny. Tak więc ratowaniem tego sektora gospodarki zajął się Kongres. W środę projekt ustawy o ratowaniu koncernów samochodowych przed bankructwem przegłosowała Izba Reprezentantów. Jednak negocjacje w sprawie pomocy budżetowej dla zagrożonego bankructwem amerykańskiego sektora samochodowego załamały się w Senacie, a plan Demokratów nie znalazł w wyższej izbie Kongresu wystarczającego poparcia. Senat nie mógł dojść do porozumienia co do projektu ustawy, mającej przyznać rządową pożyczkę w wysokości 14 mld dolarów zagrożonym bankructwem producentom samochodów. Wróćmy jeszcze na chwilę do amerykańskiego banku centralnego. Rezerwa Federalna może wyemitować papiery dłużne, po raz pierwszy w historii, i w tej sprawie kontaktowała się z przedstawicielami amerykańskiego Kongresu. Do tej pory to Departament Skarbu emitował obligacje, ale teraz rozważana jest sprawa emisji przez Fed, aby pomóc w finansowaniu kredytowania sięgającego bilionów dolarów. A skoro mowa o papierach skarbowych to rentowność bonów w USA spadła do zera. Pora zatem zastanowić się, co się stanie jeśli Fed - zgodnie z oczekiwaniami rynku - obniży w przyszłym tygodniu stopy o 50 pkt bazowych. Już obecna sytuacja jest wyjątkowa, bo inwestorzy płacą skarbowi państwa tylko za to, że ten w bezpieczny sposób przechowa ich pieniądze. Ale na tym nie koniec wczoraj rentowność trzymiesięcznych bonów skarbowych spadła na moment do minus 0,01 proc., zatem inwestorzy byli gotowi dopłacić do pożyczanego kapitału w zamian za poczucie bezpieczeństwa. Tylko o jakim bezpieczeństwie mowa ?! Potrzeby budżetu USA są ogromne - koszt programów pomocowych może przekroczyć 1 bln dolarów i te wydatki trzeba będzie jakoś sfinansować. Nie ulega więc wątpliwości, że inwestorzy powinni szykować się na zwiększoną emisję długu, a tymczasem zachowują się tak, jakby dług rządu amerykańskiego był jedynym bezpiecznym miejscem do inwestowania na ziemi.
Pora przenieść się na Stary Kontynent, a tu banki centralne nie próżnowały. Słowacki bank centralny obniżył we wtorek główną stopę procentową do 2,50 proc. (o 75 pb.). Obecnie benchmark na Słowacji odpowiada głównej stopie procentowej EBC. Przypominam, że za trzy tygodnie Słowacja znajdzie się w strefie euro. Z kolei szwajcarski bank centralny (SNB) obniżył stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Główna stopa procentowa wynosi po obniżce 0,50 proc. i jest na najniższym poziomie od 4 lat. Warto wspomnieć, że SNB wpompował dodatkowo w ostatnich tygodniach miliony franków w rynek finansowy, aby osłabić napięcie. Co wobec tych wszystkich cięć zrobi Rada Polityki Pieniężnej. Według członka RPP Dariusza Filara nie może pozwolić sobie na cięcia stóp w takiej skali, jak EBC czy BoE, gdyż inflacja nadal znajduje się powyżej celu. Twierdzi również, że lepiej dokonać ewentualnego cięcia stóp procentowych w styczniu niż w grudniu. Dla Filara w najbliższych decyzjach o stopach ważna będzie inflacja bazowa, a mniej dane o produkcji przemysłowej.
Gdzie te fundamenty??
Zacznijmy od Stanów Zjednoczonych skąd już tradycyjnie napłynęły fatalne dane makroekonomiczne. Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu w USA wzrosła o 58.000, czyli 11,3 proc., do 573.000 osób. Liczba bezrobotnych kontynuujących pobieranie zasiłku wzrosła o 338.000, czyli 8,3 proc. i wyniosła 4,429 mln. Obie dane były znacznie gorsze od prognoz. Jedziemy dalej. Deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych nieoczekiwanie wzrósł w październiku o 1,1 proc. do 57,2 mld USD z 56,6 mld USD miesiąc wcześniej (po korekcie). Analitycy spodziewali się teraz deficytu na poziomie 53,5 mld USD. Import spadł o 1,3 proc. do 208,9 mld USD, a eksport o 2,2 proc. do 151,7 mld USD. Na tym nie koniec kiepskich danych. Z kolei z badania przeprowadzonego przez RBC Financial Group wynika, że znacząco pogorszyły się nastroje konsumentów w USA w grudniu. Indeks obrazujący nastawienie konsumentów i wydatki gospodarstw domowych spadł w grudniu do 15,3 pkt z 34,7 pkt w listopadzie. Miesiąc do miesiąca indeks spadł aż o 55,9 proc., a rok do roku o 76,8 proc. Ze Stanów przenieśmy się do Państwa Środka. Chiński eksport spadł w listopadzie po raz pierwszy od 7 lat, co jest oznaką, że recesje w gospodarkach USA, Europy i Japonii, spowodują spowolnienie w Chinach. Eksport spadł w listopadzie r/r o 2,2 proc., zaś import o 17,9 proc. Nadwyżka w handlu wyniosła jednak rekordowe 40,09 mld USD. Jeszcze w październiku eksport Chin wzrósł o 19,2 proc., a import o 15,6 proc. W listopadzie żaden z ankietowanych analityków nie spodziewał się spadku ani eksportu, ani importu. Z Państwa Środka przenosimy się szybko na wyspy do Wielkiej Brytanii. A tam sprzedaż domów spadła w kwartale zakończonym w listopadzie do najniższego poziomu od co najmniej 1978 r. Agenci nieruchomości i rzeczoznawcy budowlani sprzedawali średnio 10,6 domów, najmniej od kiedy rozpoczęto rejestrowanie danych 30 lat temu. Ale nie tylko Wyspiarze mają kłopoty – na Kontynencie sytuacja wcale nie jest lepsza. Produkcja przemysłowa w Niemczech spadła o 3,8 proc. r/r zamiast spodziewanych 2,7 proc. Ten sam wskaźnik we Włoszech spadł w październiku o 6,9 proc. r/r, po spadku we wrześniu o 5,8 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, ze włoska gospodarka skurczy się zarówno w tym roku, jak i w 2009. Niewiele lepiej sytuacja nad Sekwaną. Produkcja przemysłowa we Francji spadła w październiku o 7,2 proc. r/r, po spadku we wrześniu o 2,3 proc. To trzeci z kolei miesiąc spadku produkcji. Mocniejsze od prognoz spadki w październiku spowodowane są globalnym spowolnieniem gospodarczym i ograniczeniem popyt, co wymusza cięcia produkcji przez firmy. Nic zatem dziwnego, że nastroje we francuskim biznesie są najgorsze od 21 lat. Wskaźnik zaufania w grudniu spadł do 68 pkt z 78 pkt w listopadzie. To najgorszy wynik od rozpoczęcia rejestracji tych danych w 1987 r.
OPEC się wścieka
Przypomnę, że w miniony piątek cena baryłki ropy na giełdzie londyńskiej zeszła poniżej 40 USD. Jednak już na początku tego tygodnia ceny wskoczyły powyżej tej wartości, a oczy wszystkich zwróciły się w stronę amerykańskich koncernów motoryzacyjnych. Wzrosty nie trwały długo – po kolejnej dawce danych makro surowiec ponownie staniał z powodu obaw, że globalna recesja jeszcze się pogłębi, a tym samym spadnie popyt na paliwa. Co więcej zapasy ropy naftowej w USA wzrosły w ubiegłym tygodniu o 0,392 mln baryłek, czyli 0,12 proc. do 320,8 mln baryłek. Kolejnych spadków nie wytrzymali już przedstawiciele OPEC, czyli Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową. Prezydent Organizacji Chakib Khelil powiedział, że kraje OPEC powinny dokonać ostrego cięcia produkcji podczas przyszłotygodniowego spotkania organizacji. Celem zmniejszenia produkcji ropy byłoby podniesienie cen surowca na światowych rynkach. Szef OPEC nie sprecyzował jednak, jak duża miała by to być obniżka. Prognozy mówią, że kartel może podczas swojego najbliższego posiedzenia podjąć decyzję o obniżeniu dostaw ropy o 2,5 mln baryłek dziennie. Arabia Saudyjska już ogłosiła niektórym swoim klientom w Azji i w Europie, że w styczniu dostaną znów mniej ropy naftowej. Pokazuje to, że największy producent ropy na świecie wdraża cięcia ustalone kilka tygodni temu na forum OPEC, a w kontekście nadchodzącego w przyszłym tygodniu szczytu tej organizacji - potwierdza, że następne redukcje eksportu, których rynek oczekuje, nastąpią. Na nic jednak zdały się groźby OPEC. Po odrzuceniu przez Senat USA planu pomocy dla amerykańskich koncernów motoryzacyjnych ropa naftowa ponownie mocno taniała na rynkach paliw. Eksporterów ropy dobił raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), w którym czytamy, że światowe zapotrzebowanie na ropę naftową zmniejszy się w 2008 roku po raz pierwszy od 25 lat. W swoim comiesięcznym raporcie agencja przewiduje też obniżenie popytu w 2009 roku. Według MAE popyt na ropę wyniesie w tym roku 85,8 mln baryłek dziennie. To o 350 tys. baryłek dziennie mniej niż agencja przewidywała w zeszłym miesiącu. Wobec tak fatalnych, dla krajów posiadających ropę, danych Rosja nie wyklucza przyłączenia się do OPEC i zredukowania produkcji ropy. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew dodał, że jego kraj musi stosować środki obronne, które mogą być związane ze zmniejszeniem wydobycia i z udziałem w istniejących organizacjach dostawców oraz w nowych organizacjach.
Na rynku walutowym też było ciekawie. Funt szterling został wyceniony na zaledwie 1,1113 euro - najmniej od czasu wprowadzenia wspólnej waluty europejskiej w 1999 roku. Rekordowo niski kurs brytyjskiej waluty jest odzwierciedleniem narastających obaw o stan brytyjskiej gospodarki. Największe spadki zanotowano w dniu, kiedy Narodowy Instytut Badań Gospodarczych i Społecznych opublikował raport, z którego wynika, że gospodarka brytyjska skurczyła się bardziej, niż oczekiwano - o 1 proc. w okresie wrzesień-listopad br. Nie mniej ciekawie było na parach złotowych. Decyzja szwajcarskiego banku centralnego zniwelowała efekt wzrostu kursu franka. Naszej walucie udało się także obronić przed przekroczeniem bariery 4,00 za euro. Po nieudanej próbie pojawiła się podaż i zagranica zaczęła kupować złotego, który powrócił w okolice 3,95.
Piotr Murdzek
Główny Ekonomista
Compentia