
Indeks Nastrojów Inwestorów jest cotygodniowym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:

W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
Wyniki historyczne INI (stan na 17 maja 2012 r.)
----------
Ostatnie dane makroekonomiczne pokazują wyraźne osłabienie polskiej gospodarki. Produkcja przemysłowa w listopadzie spadła o 8,9 proc. rok do roku, po wzroście o 0,2 proc. r/r w październiku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 13,1 proc. Nie ma więc wątpliwości, że to nie tylko krótsza liczba dni roboczych stoi za danymi, ale także słabsze zamówienia w przemyśle. Wcześniej taką sytuację sygnalizował już mniejszy popyt na nasze dobra eksportowe. Dane były znacznie gorsze od prognoz, które mówiły o spadku o 5,1 proc. r/r oraz o 8,3 proc. m/m. Co ciekawe produkcja budowlana zanotowała wzrost o 5,5 proc., a spadek widoczny był w innych działach. Wiadomości dotyczące produkcji przemysłowej nie były jedynymi, które pokazały słabnięcie gospodarki. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 3,1 proc., to dużo mniej niż ponad 5 proc. w III kwartale. Również publikowane przez GUS wskaźniki koniunktury gospodarczej i konsumenckiej wskazują, że nasza sytuacja nie jest najlepsza. Pora przejść do informacji związanych z inflacją. Wynagrodzenia wzrosły o 7,4 proc., nadal mocno, ale presja na wzrost płac zdaje się topnieć z każdym miesiącem. Z kolei inflacja PPI wyniosła w listopadzie 2,2 proc. w relacji rocznej, ale w ujęciu miesięcznym mieliśmy do czynienia ze spadkiem cen produkcji sprzedanej przemysłu o 0,5 proc. Po takich odczytach spokojnie można było prognozować, że i dynamika najważniejszej dla Rady Polityki Pieniężnej inflacji (CPI) osłabnie. Tak też się stało - ceny towarów i usług konsumpcyjnych w listopadzie wzrosły o 0,2 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca, natomiast w ujęciu rocznym inflacja wyniosła 3,7 proc., w październiku było to 4,2 proc. r/r. To już znacznie mniej od wakacyjnego szczytu (4,8 proc.) i sporo mniej niż sądzono jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy prognozę 4,0 proc. przyjmowano z lekkim niedowierzaniem. Jak widać dane makroekonomiczne zagłosowały za obniżką stóp procentowych. Tak też się stało, choć skala tego cięcia zaskoczyła wielu ekonomistów. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła bowiem stopy procentowe o 75 pkt bazowych, oznacza to, że stopa 7-dniowych interwencji będzie wynosić nie mniej niż 5,00 proc. Większość ekonomistów spodziewała się, że ciecia o 50 pb. Jest to już druga obniżka stóp procentowych w tym roku, w listopadzie RPP obniżyła stopy procentowe o 25 pkt bazowych, pierwszy raz od lutego 2006 roku. Wcześniej Rada podnosiła stopy - w styczniu, lutym, marcu i w czerwcu. Warto przyjrzeć się uzasadnieniu tej decyzji. RPP obniżyła stopy proc., ponieważ dane pokazały znaczne osłabienie dynamiki PKB i związane z tym ograniczenie popytu na pracę, a także pogarszającą się sytuację finansową przedsiębiorstw. To wszystko przyczyni się do osłabienia presji płacowej, a w konsekwencji presji inflacyjnej. Zatem prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji w średnim okresie poniżej celu inflacyjnego jest wyższe niż znalezienie się jej powyżej celu. Rada liczy, że złagodzenie polityki pieniężnej powinno przyczynić się do stabilizowania tempa wzrostu gospodarczego na poziomie tempa wzrostu produktu potencjalnego, co w średnim okresie będzie sprzyjać realizacji celu inflacyjnego. Czynnikiem sprzyjającym łagodzeniu polityki pieniężnej może być zachowanie dyscypliny sektora finansów publicznych. Akurat z tym póki co problemów nie mamy. Resort finansów podał, że budżet trzymany jest w ryzach - po 11. miesiącach deficyt wyniósł 14,8 mld PLN - 54,7 proc. planu na cały rok. Wracając jednak do samej decyzji RPP, ja w przeciwieństwie do premiera i ministra gospodarki aż takim optymistom bym nie był. Przypomnę też, że Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem ruchy cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w grudniu po raz czwarty z rzędu. Obecne niższe tempo wzrostu cen WPI sygnalizował w pierwszej połowie br. Zatem wskaźnik Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) sprawdza się całkiem nieźle. Jest też kilka innych istotnych czynników, które każą się inflacji bacznie przyglądać. Po pierwsze choć w gospodarce nasilają się nastroje związane z obawą o przyszłe tempo wzrostu gospodarki, to osłabienie złotego i dość silny jak do tej pory popyt wewnętrzny mogą zagrażać stabilności cen w przyszłości. Szczególnie istotne są kwestie związane z popytem konsumpcyjnym. Nie słabnie bowiem tempo wzrostu płac, zaś tempo zadłużania się gospodarstw domowych z tytułu kredytów ponownie przyspieszyło. Dodatkowo obecne obniżki cen mogą podtrzymać konsumpcję i zagrozić stabilności cen w przyszłym roku. Nie twierdzę, że inflacja zacznie nagle mocno rosnąć, zwracam uwagę jedynie na fakt, że spadek tego jakże istotnego wskaźnika makroekonomicznego może postępować znacznie wolniej niż się tego spodziewamy.
BRIC ma kłopoty
Produkcja przemysłowa Chin wzrosła w listopadzie o 5,4 proc. r/r, czyli najwolniej od niemal 10 lat. Jest to głównie spowodowane najsłabszym od 7 lat eksportem. Żaden z ankietowanych analityków nie spodziewał się tak słabego wyniku. Wzrosła zatem presja na chiński rząd, by podjął dalsze działania zmierzające do ożywienia gospodarki. Bank centralny Chin już obniżył stopy procentowe, aby wzmocnić zaufanie konsumentów i przedsiębiorców. PKB Państwa Środka w I połowie 2009 może spaść do 5,0 proc. wobec 11,9 proc. w 2007 - wynika z ocen analityków. Analitycy banku inwestycyjnego Merrill Lynch obniżyli prognozę wzrostu PKB Chin za 2009 r. do 8,0 proc. r/r z poprzedniej 8,8 proc. r/r. W uzasadnieniu wskazują na największy szok popytowy, którego globalna gospodarka nie doświadczyła od kilkudziesięciu lat. Wyraża się on w zmniejszeniu obrotów międzynarodowego handlu, obserwowanym od połowy września, co uderza w eksport Chin - drugiego największego eksportera w świecie. Przypomnę też, że indeks chińskiej giełdy CSI 300 spadł w tym roku już o 63 proc. Chińczycy jednak nie są w tak złej sytuacji jak Rosjanie. Produkcja przemysłowa w Rosji w listopadzie spadła o 8,7 proc. wobec listopada 2007 roku. To pierwszy od lat przypadek, by w ciągu dwóch miesięcy z rzędu w Rosji spadała produkcja przemysłowa. Analitycy prognozują, że w grudniu spadek będzie jeszcze silniejszy i wyniesie 19 proc. Wraz ze spadkiem produkcji przemysłowej na łeb na szyję lecą ceny producentów. W listopadzie ich indeks zjechał o 8,4 proc., po spadku o 6 proc. w październiku i 5 proc. we wrześniu. To największy miesięczny spadek cen w przemyśle Rosji od rozpadu ZSRR. Od września do listopada deflacja w rosyjskim przemyśle wyniosła 18,7 proc.
Inne kraje też tną stopy
Nie tylko RPP obniżyła w ostatnim czasie stopy procentowe. Na taki sam krok zdecydowały się też banki centralne na całym świecie. Zacznijmy od wschodu. Bank Japonii (Bank of Japan) obniżył główną stopę procentową do poziomu 0,1 proc. Decyzja ta była głównie spowodowana chęcią stymulacji popyt na japońskim rynku. Jedziemy dalej – pora na Bliski Wschód. Turecki bank centralny niespodziewanie obniżył wysokość głównej stopy procentowej o 125 pb. do poziomu 15 proc. Tureckie władze monetarne zdecydowały się na taki krok ze względu na problemy związane ze spadkiem aktywności gospodarczej spowodowanej kryzysem finansowym. Z kraju dywanów przenieśmy się do naszych sąsiadów. Czeski bank centralny obniżył stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Główna stopa procentowa została obniżona do 2,25 proc., najniższego poziomu od sierpnia 2006 r. To trzecia obniżka stóp procentowych w Czechach w tym roku. Z kolei słowacki bank centralny pozostawił stopy procentowe bez zmian. Obecnie benchmarkowa stopa na Słowacji odpowiada głównej stopie procentowej EBC. Było to ostatnie posiedzenie banku centralnego Słowacji przed przyjęciem euro. Od 1 stycznia 2009 roku Słowacja znajdzie się w strefie euro.
Pora popłynąć za ocean. A tu w ramach przeciwdziałania recesji bank centralny Stanów Zjednoczonych Federal Reserve (Fed) dokonał kolejnego obniżenia stóp procentowych. Fed obciął główną stopę procentową do przedziału docelowego między zero a 0,25 proc. Obniżono również stopę dyskontową, stosowaną w przypadku udzielania bezpośrednich kredytów bankom komercyjnym. Wynosi ona obecnie 0,50 proc. po obniżce z 1,25 proc. Jednocześnie Fed podkreślił, iż wykorzysta wszelkie dostępne mu środki do złagodzenia najdłuższej recesji ostatnich 25 lat. Czy Rezerwa Federalna miała podstawy by obniżyć stopy o 75 pb., tak aby znalazły się one na najniższym poziomie w historii. Bez wątpliwości dane makro dały jej zielone światło. Ceny konsumpcyjne w USA w listopadzie spadły o 1,7 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca, podczas gdy poprzednio spadły o 1 proc. To największy spadek od kiedy rozpoczęto publikację wskaźnika w 1947 r. Listopadowa inflacja wyniosła w skali roku zaledwie 1,1 proc., podczas gdy oczekiwano 1,5 proc. Co więcej w Stanach po raz kolejny w 2008 roku spadła produkcja przemysłowa - tym razem o 0,6 proc. m/m. Na tym nie koniec. Liczba rozpoczętych inwestycji w zakresie budowy domów mieszkalnych w USA spadła w listopadzie do 0,625 mln w ujęciu rocznym. To najniższy poziom od rozpoczęcia publikacji wskaźnika, w 1959 r. Zaś liczba wydanych nowych pozwoleń na budowę, wskaźnik aktywności w przyszłości w tym sektorze, spadła zaś do 0,616 mln. To z kolei najniższy poziom od co najmniej 1960 r.
OPEC próbuje się ratować
Ministrowie państw OPEC uzgodnili w środę największą w historii redukcję dostaw ropy - o 2,2 miliona baryłek dziennie, usiłując w ten sposób zrównoważyć podaż z gwałtownie malejącym światowym popytem na ten surowiec. Razem z wcześniej zapowiedzianym cięciem kraje Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową, podjęły decyzję o obcięciu produkcji surowca o 4,2 mln z poziomów wrześniowych. We wrześniu kraje OPEC wydobywały 29,045 mln baryłek dziennie. W połączeniu z poprzednimi redukcjami oznacza to, że OPEC ma teraz dostarczać 24,845 miliona baryłek dziennie. Zmniejszenie produkcji dotyczy faktycznego wydobycia, a nie tylko zmniejszenia kwot dla danego kraju. Następne spotkanie Organizacji zaplanowano na marzec 2009. Podczas posiedzenia OPEC poruszona została jeszcze jedna bardzo ważna kwestia – kwestia Rosji. Przewodniczący OPEC, minister energetyki Algierii Chakib Khelil oświadczył, że ma nadzieję, iż Rosja dołączy do naftowego kartelu. Według niego pozwoliłoby to zwiększyć siłę organizacji eksporterów ropy naftowej. Jednak na spotkaniu w algierskim Oranie Rosja, zgodnie z zapowiedziami, nie prowadziła rozmów na temat ewentualnego wstąpienia do tej organizacji, choć nie wykluczyła go całkowicie. Rosjanie także na razie nie zdecydowali się na redukcję wydobycia. Ograniczenie wydobycia o 300 tys. baryłek dziennie zadeklarował za to, też nienależący do OPEC, Azerbejdżan. Wszyscy spodziewali się, że tak mocne cięcia spowodują wreszcie wzrosty na rynku ropy. Nic bardziej mylnego. Cena surowca spadła w czwartek w Stanach o ponad 9 procent, do nieco ponad 36 dolarów za baryłkę, co wskazuje, że spadający popyt i wzrost zapasów w USA niwelują skutki redukcji kwot wydobywczych OPEC. Biorąc pod uwagę cały tydzień staniała najmocniej od ponad 5 lat. Zatem ropa w tym miesiącu staniała o 33 proc., a inwestorzy nie przestraszyli się ostatniej decyzji OPEC o mocnym cięciu dostaw ropy od 1 stycznia, o ponad 4 mln b/d. Licząc od rekordowych 147,27 USD, jakie płacono za baryłkę WTI w Nowym Jorku 11 lipca ceny spadły już o 75 proc. Wobec takich ruchów cen na rynku. Analitycy banku JP Morgan Chase & Co. obniżyli prognozy cen ropy naftowej na giełdzie w Nowym Jorku. Zdaniem banku średnie ceny ropy naftowej w całym 2009 roku wyniosą 43 dolarów za baryłkę. Poprzednia prognoza mówiła o 69 USD/bbl. Na koneic dodam, że globalne zużycie ropy w 2009 roku może spaść najmocniej od 1983 roku.
Piotr Murdzek
Główny Ekonomista
Compentia