zamknijzamknij
zamknij
Strona główna Środa, 7 Stycznia 2009
SZUKAJ
rss
Wejdź na FORUM.sii.org.pl
Raporty IPO
Wywiady IPO
Bilans miesiąca
Poranny przegląd międzyrynkowy
Azymut - strategie futures
40 zasad skutecznego inwestora
Badania i Rankingi SII
Spółka dnia
Spółka tygodnia
Makro tydzień
Bilans dnia
Kalendarium makroekonomiczne
Wiadomości z rynku

ProArt
 
Bilans miesiąca



 
 

Wrzesień miesiącem amerykańskich byków
2007-10-01 09:20, Piotr Kuczyński

Fed igra z ogniem, ale pomaga bykom 

 

Miesiąc, który historycznie uznawany jest za najgorszy w roku okazał się być jednym z najlepszych. Posiadacze akcji zawdzięczają to tylko i wyłącznie decyzjom amerykańskiego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Na całym świecie wszystko rozstrzygnęło się 18 września, kiedy to FOMC obniżył stopy procentowe aż o 50 pb. (do 4,75 proc.). Obniżył też o 50 pb. stopę dyskontową (po raz drugi w ostatnich kilku tygodniach). W komentarzu Komitet nie pozostawił wątpliwości, że obawia się o perspektywy rozwoju gospodarczego. Zapowiedział też, że będzie przyglądał się sytuacji i podejmował działania mające na celu „zapewnienie stabilności cen i rozwoju gospodarczego”. 
 

Faktem jest, że dane makro pokazywały niepokojący obraz sytuacji (o tym niżej), ale zdecydowanie to nie one zmusiły Fed do podjęcia tak ważącej decyzji. Uważam, że są dwie możliwości: albo Fed wie coś, czego rynki jeszcze nie wiedzą i dlatego tak panicznie reaguje albo po prostu kolejny raz podporządkował się całkowicie naciskowi płynącemu z rynków finansowych. Zresztą już dwa dni po obniżce potwierdziło się, że Fed jest przestraszony sytuacją. Ben Bernanke, szef Fed, powiedział, że rozwój sytuacji zaskoczył największych pesymistów, kryzys na rynku nieruchomości może się pogłębić, a Fed będzie czuwał i pomagał zwalczyć ten kryzys. Była to, niezbyt zawoalowana, obietnica następnych obniżek stóp.

Nie tylko Fed zresztą sygnalizuje, że sytuacja jest bardzo poważna. Wydawało się, że 14 września sprawa angielskiego banku Northern Rock została zamknięta, bo Bank Anglii mu pomógł, ale reakcja klientów tego banku (piąty co do wielkości kredytodawca w Wielkiej Brytanii) zaskoczyła chyba wszystkich. Zapanowała klasyczna, dawno niewidziana panika, a klienci ustawiali się w długich kolejkach likwidując rachunki. Nie działały żadne uspokajające zapewnienia. Takiego ataku klientów na duży bank w kraju nienależącym do klasy emerging markets świat nie widział chyba od kilkudziesięciu lat. Taki typowy „bank run” jest niezwykle niebezpieczny i sygnalizuje, że pojawiają się symptomy utraty zaufania do całego sektora finansów. Decyzja rządu angielskiego była błyskawiczna - zagwarantował bezpieczeństwo wszystkich rachunków w Northern Rock. Mało tego, rząd obiecał, że każdy bank, który znajdzie się w podobnej sytuacji dostanie takie gwarancje.

Te wszystkie decyzje sygnalizowały, że banki centralne są wyraźnie przestraszone rozwojem sytuacji. Fed „zapomniał”, że jeszcze miesiąc temu twierdził, iż to inflacja jest nadal największym zagrożeniem dla gospodarki. Bank Anglii też „zapomniał”, że prywatne banki powinny ponosić odpowiedzialność za swoje działania. Wynik takiego postępowania, zachęcającego do lekkomyślności był oczywisty – indeksy szybo ruszyły na północ. W końcu jednak (zapewne nie za parę miesięcy – raczej za parę lat) doprowadzi to do olbrzymiego kryzysu. Mówi się, że obniżki powinny być jeszcze większe. W Eurolandzie rośnie też nacisk na ECB (liderem grupy nacisku jest Nicolas Sarkozy, prezydent Francji), żeby nie tylko nie podwyższał, ale nawet obniżył stopy. Oczekiwanie na następne ruchy banków podtrzyma dobre nastroje na giełdach. Oczywiście o ile znowu nie zobaczymy kolejek przed jakimś bankiem. 

Słabe dane makro nie szkodzą akcjom

 

Dla porządku jeszcze parę słów o danych makro. Zachwycić nie mogły, bo indeks NY Empire State (pokazuje on, jak we wrześniu rozwija się gospodarka regionu Nowego Jorku) spadł mocniej niż tego oczekiwano. Ucieszono się jednak wzrostem indeksu Fed z Filadelfii Teoretycznie dobre były dane o inflacji. Teoretycznie, bo spadła zarówno PPI jak i CPI. Tyle tylko, że w sierpniu cena ropy spadła o ponad 11 proc., a od tego czasu wzrosła o ponad 16 procent. Sens poważnego traktowania tego spadku inflacji jest żaden. Pozostałe raporty makroekonomiczne też nie zachwycały. Indeks instytutu ISM dla sektora produkcyjnego spadł w sierpniu z 53,8 do 52,9 pkt. sygnalizujące, że ta część gospodarki rozwija się coraz wolniej (najwolniej od marca, kiedy to kończył się fatalny pierwszy kwartał). Jedynym pozytywem w tym raporcie był niewielki spadek subindeksu cenowego. Lepiej wyglądał sektor usług. Oczekiwano, że indeks spadnie, a tym czasem nie zmienił się, co sygnalizowało, że w sierpniu zawirowania na rynkach nie spowolniły tej części (ponad 80 procent) gospodarki. Szokujące wręcz były dane z rynku pracy. Po raz pierwszy od 4 lat ilość miejsc pracy (wykres z lipca) zmniejszyła się (o 4 tys.). Zweryfikowano również w dół (o 71 tys.) dane z lipca i czerwca. 

Bardzo złe były nadal dane z rynku nieruchomości. Publikowany przez NAHB indeks rynku nieruchomości spadł, zgodnie z oczekiwaniami z 22 do 20 pkt., czyli do najniższego poziomu od 2001 roku, kiedy gospodarka USA była w recesji. Na domiar złego NAR (stowarzyszenie pośredników) poinformowało, że indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym spadł aż o 12,2 proc., do najniższego poziomu od ataku na WTC. Poza tym sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA spadła o 4,3 proc. (w granicach oczekiwań). Co prawda mediana cenowa wzrosła w porównaniu z zeszłym rokiem o 0,2 proc., ale ilość niesprzedanych domów wzrosła do poziomu 18. letniego maksimum. Amerykanie ciągle jeszcze czekają na lepsze czasy i nie spuszczają z ceny. Ciekawe jak długo jeszcze. Rysy widać już na rynku nowych domów. Sprzedaż spadła o 8,3 procent do poziomu najniższego od 7 lat. Co jeszcze bardziej istotne o tyle samo spadła też cena. Był to największy spadek od 37 lat, a mediana wróciła do poziomu ze stycznia 2005 roku. Amerykanie zaczęli się niepokoić i dlatego obniżają ceny. Jeśli tak to niedługo dynamika spadku cen może znacznie przyśpieszyć. 

Przed indeksami są już tylko opory w postaci szczytów wszech czasów. Trudno oczekiwać, że zostaną pokonane „z marszu”, ale i tego nie można wykluczyć, jak widzi się odporność rynku akcji na złe i bardzo złe informacje. Nastroje są bardzo bycze i nie bardzo widomo, co miałoby być tą słomką, która przełamie grzbiet wielbłąda. Na razie na horyzoncie widać tylko ropę, ale jeśli kurs EUR/USD rzeczywiście podda się korekcie to ropa stanieje, a to bykom pomoże. To, że zbliża się szybkimi krokami recesja na razie gracze lekceważą. Niestety, nie da się przewidzieć jak długo jeszcze.


 


 

                                 Wykres indeksu S&P 500

                                  

Wykres indeksu S&P 500
 


 

Fed szkodzi dolarowi, ale nie gospodarce

 

Oczekiwanie na kolejne obniżki będzie nadal (po niezbędnej korekcie) osłabiało dolara. Warto odnotować, że amerykańskiej waluty pozbywały się też rządy i banki centralne. W sierpniu ilość posiadanych przez nie obligacji rządu amerykańskiego spadła aż o 3,8 proc. (najszybszy spadek od 1992 roku). Nie można się temu dziwić, bo przecena dolara bijącego rekordy słabości zmusza do wyzbywania się aktywów wycenianych w dolarach. Na szczęście dla kredytobiorców nie była to wyprzedaż tak duża, żeby mocno zaszkodzić obligacjom. Jednak zagranica ma w swoich portfelach połowę z 4,4 bilonów ulokowanych w obligacjach amerykańskich. Można sobie wyobrazić, co by się stało z dolarem, gdyby naprawdę ruszono do wyjścia. Mogłoby się wtedy okazać, że nie tylko dolar straci, ale wzrośnie również rentowność obligacji (im niższa cena tym wyższa rentowność). Szacuje się, że bez zakupów zagranicy rentowność byłaby o 0,9 pkt. proc. wyższa. Bez zakupów, a jeśli zaczną sprzedawać? Osłabienie dolara jest jednak korzystne dla gospodarki USA, bo zwiększają jej konkurencyjność. Można powiedzieć, że Stany eksportują zagrożenie recesją do innych krajów, szczególnie do strefy euro.


  


                                  Wykres kursu EUR/USD


  


 

Wykres kursu EUR/USD


 

 

                                              Wykres kursu USD/JPY


 Wykres kursu USD/JPY



 

Drogie surowce mogą podnieść inflację


 

Korelacja cen surowców z dolarem jest ujemna, co widać już teraz gołym okiem szczególnie mocno na rynku ropy (ale również na rynku złota i miedzi). Obniżając stopy Fed pomaga amerykańskim eksporterom (szkodzi Europejczykom), ale zapewni wzrost cen surowców. Ciekaw jestem jak się ma do tego ten fragment komunikatu FOMC, który mówi o „stabilizacji cen”. Poza tym droga ropa uderzy w konsumentów na całym świecie, w tym i w USA. Drogie paliwo dział jak swoisty podatek, bo zabiera konsumentom pieniądze, które mogliby wydać na inne towary. Może się więc okazać, że obniżając stopy Fed … zaszkodził gospodarce. Wzrost cen miedzi i ropy jest szczególnie nieracjonalny (wyraźny wpływ inwestycji funduszy hedżingowych), bo jeśli gospodarka zwolni to przecież popyt spadnie. Ostatnio MFW ocenił, że globalny wzrost gospodarczy zwolni z powodu spowolnienie gospodarki USA. A w Stanach coraz większej jest grono ekonomistów, którzy wieszczą nadejście inflacji. W minionym tygodniu w prestiżowym sondażu Blue Chip Economic Indicators (bada opinie 50 ekonomistów sektora prywatnego) prawdopodobieństwo wejścia gospodarki USA w recesję w ciągu najbliższych 12 miesięcy oceniono na 1/3.

 


                               Wykres ceny baryłki ropy

 


 Wykres ceny baryłki ropy


                                                    

 

                                                    Wykres ceny złota


 


 Wykres ceny złota

 

 

 

                                   Wykres kontraktów na miedź

 

 

Wykres kontraktów na miedź

 

 

                       Wykres rentowności obligacji 10. letnich

 

 

 

Wykres rentowności obligacji

 

 

Europa słabsza od USA

 

Na GPW we wrześniu indeksy też rosły, ale trzeba zauważyć, że był to wzrost bardzo niepewny, a obrót był mały. Wrzesień zakończyliśmy zwyżką WIG20, ale nie był to wzrost tak spektakularny jak w USA. Nadal bardzo słaby był sektor małych i średnich spółek, który wyraźnie czeka na pretekst do przedłużenia korekty. Faktem jest jednak, że skala wrześniowych zwyżek nie obiegała od tej na innych giełdach europejskich. Widać było na nich wyraźnie, że mocne euro, zmniejszające konkurencyjność gospodarki strefy euro, hamuje optymizm inwestorów.

 

Traciły na wartości akcje spółek Ryszarda Krauze. Był to niewątpliwie wynik dalszego ciągu afery z odrolnieniem ziemi, a przede wszystkim z przeciekiem o akcji w Ministerstwie Rolnictwa. Niepokojące jest to, że coraz większa ilość analityków i dziennikarzy zwraca uwagę na „anty-biznesową” retorykę PiS. Jeśli ta droga wyborcza zostanie potwierdzona to może chwilowo zaszkodzić giełdzie. Chwilowo, bo po wyborach to się musi zmienić – bez względu na to, kto wygra. Przecież żadna rządząca partia nie będzie chciała ucieczki kapitałów z Polski.

 

Jeśli już mówimy o bardzo dużych graczach to warto wspomnieć o tym, co dla „Gazety Prawnej” mówił Roman Karkosik. Spodziewa się on dużych spadków indeksów. Twierdzi nawet, że „akcje tych spółek, które są przewartościowane najbardziej powinny spaść nawet o 50 proc.”. Teoretycznie Karkosik ma rację, ale tylko teoretycznie. Powinien pamiętać o tym, że na rynkach rzadko, a w ostatnich latach praktycznie nigdy fundamenty nie miały wielkiego znaczenia. Prawdą jest jednak, że jeśli będzie wystarczająco długo czekał na spadki (po to, żeby kupić akcje) to z pewnością się doczeka. Tyle, że niekoniecznie już w tym roku. Radziłbym tę opinię traktować tak jak na to zasługuje – jako głos w dyskusji. Nawet najwięksi inwestorzy nie mają patentu na nieomylność. Tracą równie często jak inni gracze.

 

Ostatni tydzień miesiąca był bardzo słaby. Sytuacja jest teraz wyjątkowo niejasna, bo nie wiadomo ile z tego bardzo słabego zachowania rynku zawdzięczamy końcowi kwartału i specyfiką naszego rynku. Na wszystkich rynkach fundusze na koniec miesiąca (a tym bardziej kwartału) podnoszą ceny akcji. U nas pilnują się nawzajem, żeby przypadkiem ktoś nie wyskoczył przed szereg. Może nawet sobie szkodzą. Sygnały kupna nadal obowiązują, a okno hossy na wykresie WIG20 (3.658 pkt.) nie zostało zamknięte. Nastroje na rynkach światowych są nadal dobre, a początek miesiąca zazwyczaj pomaga obozowi byków, bo do funduszy wpływają świeże pieniądze. To wszystko przemawia za wzrostem indeksów. Jednak wątpliwości pozostają, bo wystarczy jeden mocny spadek, żeby został wygenerowany sygnał sprzedaży, a przecież w USA indeksy zmierzą się ze szczytem wszech czasów. Uważam, że jeśli kurs EUR/USD zacznie w ramach korekty spadać (powinien), co obniży cenę ropy i dodatkowo pomoże bykom na rynkach globalnych to indeksy będą rosły.

 

                                        Wykres indeksu WIG20

 

 

 

Wykres indeksu WIG20

 

 

 

                                     Wykres indeksu MWIG40

 

Wykres indeksu MWIG40

 

 

 

 

                               Wykres indeksu cenowego

 

 

Wykres indeksu cenowego

 

 

Złoty mocny, ale oczekiwana korekta

 

Złoty podążał za kursem EUR/USD. Kurs USD/PLN spadł do poziomu najniższego od 11 lat. Spadł też kurs EUR/PLN. Nic nie sygnalizuje zmiany trendu, a trzeba pamiętać, że to czwarty kwartał jest zazwyczaj bardzo dla naszej waluty korzystny. Dochodzi jeszcze oczekiwania na wybory, bo przecież nie można spodziewać się, że w ich wyniku powstanie rząd gorszy od obecnego. Nie ulega jednak wątpliwości, że najważniejsze będzie zachowanie kursu EUR/USD. Na tym rynku powinniśmy zobaczyć jakąś korektę (nie wykluczam, że ECB wkrótce będzie interweniował), więc i na naszym rynku powinna zagościć chwilowa korekta.

 

 

 

 

                         Wykres kursu EUR/PLN

 

 

 

Wykres kursu EUR/PLN

 

 

 

 

                                        Wykres kursu USD/PLN

 

 

 

Wykres kursu USD/PLN

 

 

 

 

 

RPP czeka na rozwój sytuacji

 

Decyzja Rady, która stóp, zgodnie z oczekiwaniami, nie miała żadnego wpływu na zachowanie rynków. Nie było na podwyżkę stóp odpowiedniej atmosfery. Dane makro też nie budowały podstawy do podjęcia takiej decyzji. W sierpniu inflacja bazowa wzrosła jedynie o 1,2 proc. Prognozy mówiły o wzroście o 1,5 proc., ale z góry można było założyć, że jeśli inflacja ogółem wzrosła mniej niż tego oczekiwano to i bazowa będzie niższa. Jednak sprzedaż detaliczna wzrosła aż o 17,4 proc., a stopa bezrobocia spadla do 12 proc. Widać, że popyt wewnętrzny utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, co jest korzystne dla gospodarki, ale będzie zwiększało inflację. Rada musiał jednak brać również pod uwagę to, co dzieje się w globalnej gospodarce, a tam przyzwolenia na podnoszenie stóp nie ma. Już następnego dnia po tej decyzji kropkę nad i postawiła Halina Wasilewska-Trenkner, członek Rady, stwierdzając, że argumentem przesądzającym o braku podwyżki stóp procentowych na wrześniowym posiedzeniu była sytuacja międzynarodowa.

 

Rada będzie teraz nadal przeglądała się napływającym danym makro zerkając również na to, co będą robiły inne banki centralne. Część ekonomistów prognozuje, że stopy wzrosną w październiku, ale ja w to wątpię. Posiedzenie odbędzie się 10 dni po wyborach, kiedy zapewne jeszcze nie utworzy się rząd. Gdyby się jednak nawet utworzył to bardzo wątpliwe, żeby RPP przywitała go podwyżką stóp. Reasumując: podwyżka jest możliwa w listopadzie, ale będzie to zależało zarówno od kolejnych danych makro jak i od sytuacji na światowych rynkach finansowych.

 

 

 

 



powrót do: Bilans miesiąca

wersja do druku drukuj


Login (adres e-mail):

Hasło (do profilu na stronie):

Newsletter

Z ostatniej chwili
SII w porozumieniu z autoryzowanymi doradcami rynku NewConnect chciałoby umożliwić udział wszystkim zainteresowanym więcej więcej
Sonda
  • Jak oceniasz swoje inwestycje giełdowe w 2008 roku?
  •  Doskonale
  •  Bardzo dobrze
  •  dobrze
  •  średnio
  •  neutralnie
  •  źle
  •  bardzo źle
  •  fatalnie

głosuj      wyniki 

Notowania GPW