Aktualny sygnał kupuj 2179 od 16:30 25.11.2011 stop pod 2129
Aktualna pozycja bez pozycji 2257 od 16:56 20.10.2011

Wykres sporządzono za pomocą programu Metastock, dostarczonego przez firmę STATICA.
www.metastock.statica.pl
Na koniec ostatniego wpisu życzyłem bykom, żeby gracze z USA skorzystali z okazji i wyrysowali dzienną świecę z pięknym dolnym knotem przed świętem. Nic z tego nie wyszło. Odpowiedzią było niższe otwarcie Europy w czwartek i… wzrosty. Tylko nam, wbrew reszcie świata, udało się je utrzymać do końca. W ten sposób na wykresie doszło najpierw do wybicia pod nową niższą półkę cenową i powrót nad poprzedni dołek z kolejnymi dywergencjami na wskaźniku. Powrót z nowego minimum był stosunkowo szybki, dlatego sygnalizator musiał opuścić rynek na końcowym fiksingu. Dopiero pokonanie 2177 otwierało drogę do sygnału kupna. Zdarzyło się to dopiero w końcówce piątkowej sesji. Świat już przetrawił kolejne oficjalne obniżenie wiarygodności Portugalii i Węgier. Przy okazji okazało się, że w Europie trudno znaleźć dług, który nie byłby nazywany śmieciowym. To pewnie też moda po wcześniejszych umowach śmieciowych, z którymi na transparentach trwają w protestach oburzeni. Dziś mówi się tak przy oprocentowaniu rynkowym obligacji na poziomie siedmiu, a tym bardziej 9-ciu procent. Pamiętam, że jeszcze dekadę temu można było w Polsce zakładać lokaty na kilkanaście procent. Chociaż bliżej 20-tu niż 10-ciu. A były to takie niezwykłe czasy, że banki oferowały mniej niż Skarb Państwa. Nie pamiętam, żeby ktoś o naszych papierach mówił wtedy śmieciowe. Dlaczego dziś jednocyfrowe wartości tak umieją podciąć nogi? Ponieważ długi są potężne. Normalny człowiek gdy rośnie mu rata o 1-2 punkty procentowe musi w najgorszym wypadku zrezygnować z jakiegoś małego luksusu. W przypadku państw na listę zbytków trafiają np. emerytury przed 67 rokiem życia. Wróćmy do kresek. Piątkowa końcówka wyprowadziła świece z zamknięciem nad 2177 i padł sygnał kupna ze stopem pod wcześniejszym lokalnym dołkiem na 2129. Możliwa strata to przynajmniej 53 punkty z prowizją. Odległy stop to nie jedyny powód, dlaczego Azymut nadal nie myśli o skorzystaniu z tego sygnału.