
Indeks Nastrojów Inwestorów jest nowym cyklicznym badaniem przeprowadzanym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych pod patronatem serwisu Wyborcza.biz i Gazety Wyborczej.
Mierzy procent inwestorów byków, niedźwiedzi i neutralnych odnośnie kierunku rynku giełdowego przez następne 6 miesięcy.
Członkowie i sympatycy SII mogą oddać cotygodniowo tylko jeden głos.
----------
Wyniki INI z ubiegłych tygodni - Trend na giełdzie przez następne 6 miesięcy będzie:


W badaniu bierze już udział ponad 350 inwestorów tygodniowo! Dziękujemy serdecznie za wszystkie głosy.
----------
Głosuj zalogowany i wygrywaj nagrody!
Każdy oddany głos to 5 punktów SII.
(*przed wzięciem udziału w badaniu należy się zalogować, inaczej głos jest anonimowy)
Jeśli chcesz zamieścić powyższą sondę na swoim serwisie internetowym prosimy o kontakt mailowy - lporebski@sii.org.pl
----------
Piątkowa, pozbawiona publikacji danych, sesja amerykańska upłynęła pod znakiem wąskich zakresów i ogólnego spowolnienia. Jednakże giełda na Wall Street bez problemu poradziła sobie z zagrożeniem związanym z płynnością. Funt brytyjski całkiem nieźle sobie radził po publikacji lepszych niż oczekiwano danych o poziomie kredytów netto brytyjskiego sektora publicznego. Dzięki temu GBP zmierza ku 5-tygodniowej górce, podczas gdy euro nie wybiło się powyżej 1,25.
W miniony weekend najwięcej uwagi pochłaniały wiadomości opublikowane na stronie internetowej Chin o tym, że państwo to zamierza „poszerzyć elastyczność kursu yuana”. Ta zapowiedź była mylnie skonstruowana i opublikowana została w idealnym czasie, tuż przed posiedzeniem G20 w Toronto i mającym pojawić się 15 lipca amerykańskim raportem na temat manipulacji walutami (zauważcie również piątkowe, niejasne wypowiedzi przedstawicieli chińskiego rządu o tym, że yuan to „waluta Chin” i nikomu nic do tego). Jak już wspominaliśmy w piątek, konsensus rynkowy przyjął spokojną i stabilną aprecjację yuana w postaci stopniowego rozluźniania, zamiast jednorazowej rewaluacji. Zostało to niezbyt pewnie potwierdzone w niedzielnym oświadczeniu, kiedy to tamtejszy bank centralny zapewniał, że znaczne wahania kursu yuana „nie leżą w interesie Chin”.
Rynki od samego rana były przygotowane na taki ruch – dolar amerykański traci praktycznie wobec wszystkich głównych walut, a najbardziej wobec dolara australijskiego oraz walut wschodzących państw azjatyckich. To z kolei wywołało oczekiwaną serię interwencji na tamtejszych rynkach walutowych w celu spowolnienia wzrostu wartości ich walut. Niemniej jednak podczas codziennego fixingu yuana (0115GMT) bank centralny zaskoczył graczy rynkowych utrzymując kurs USDCNY na niezmienionym poziomie 6,8275. Taka decyzja spowodowała zamknięcie znacznej liczby krótkich pozycji dolarowych, co jednak nie przywróciło poziomu z zamknięcia piątkowej sesji nowojorskiej. To jednak nie koniec tej historii – po kilku godzinach para USDCNY (notowania onshore) traciła na wartości, przełamując 6,82, po drodze do najniższego poziomu od września 2008. To przełożyło się na podniesienie skłonności do ryzykowania. Bazując na wspomnianym fixingu, dno dzisiejszego zakresu znajduje się na 6,7934, czyli w dalszym ciągu dość daleko... Poza tym, większość graczy nie mogła połapać się w tej sytuacji, więc prawie cała sesja utrzymała się w wąskich zakresach.
W Europie jak i w Ameryce Północnej nie mamy żadnych publikacji danych, ale za to kilku przedstawicieli EBC ma zaplanowane na dziś wystąpienia.